Natalia: Dalej trwam

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Ostatnie świadectwo składałam tu w styczniu tego roku. Dotyczyło ono łaski zdrowia dla mojej siostry i kolejnej nieszczęśliwej miłości. Na początku tego roku postanowiłam że znów spróbuje i podejdę do matury z matematyki z czym się to wiązało, oczywiście z dodatkowymi obowiązkami czyli z nauką. Co prawda był to okres ciężki dla mnie ponieważ musiałam wszystkiego od początku się uczyć nadrobić trzy lata liceum i ogromne braki w parę miesięcy nie było łatwo, dodatkowo korepetycje pochłaniały wszystkie moje zaoszczędzone pieniądze, wiec zaczęłam coraz bardziej rozmyślać o dodatkowej pracy. Matka Boża widziała i słuchała mnie bo praca się znalazła na horyzoncie dzięki czemu to co zarobiłam mogłam dalej odkładać na samochód. Miesiące mijały zaczęłam się modlić w intencji najpierw o szczęście w życiu potem o dobre przygotowanie do matury, za dusze czyśćcowe i o zdanie poprawki sierpniowej. Majowej matury nie zdałam, cóż były chwile załamania ale powiedziałam że nie odpuszczę, spróbuje w sierpniu i tak czas mijał na pracy, nauce, dodatkowej pracy, byłam strzępkiem nerwów ciągły stres i wokół te same myśli że tyle pieniędzy już wydałam i czy się to opłaci. Było mi tak ciężko wszystko pogodzić, odliczałam dni do poprawki bo psychicznie dobijał mnie mój korepetytor który zamiast mnie wspierać motywować stał się chamski i wredny wobec mnie, do tego stopnia że osoba taka jak ja z tak niskim poczuciem własnej wartości wpadła w samo dno emocjonalne..pisząc poprawkę prosiłam wszystkich świętych o pomoc i czułam że będzie dobrze że w końcu się udało..i się UDAŁO odbierając świadectwo szlochałam ze szczęścia że zostałam wysłuchana a ciężko zarabiane pieniądze nie poszły w błoto..jestem przeogromnie wdzięczna Matce Bożej że wraz z nią podjęłam się tego wszystkiego że dałam rade 🙂 8 września w jej święto mogłam osobiście przed jej ołtarzem w Sanktuarium złożyć kwiaty, przez myśl mi przeszło że dziękuje za pomoc i opiekę a 11.09 odebrałam wyniki 🙂 Na przełomie października i listopada ubiegłego roku, modliłam się o poznanie dobrego męża. W marcu tego roku poznałam chłopaka, akurat wtedy gdy wszystko było mi obojętne gdy przygotowywałam się do matury i powiedziałam sobie w duchu że nie chce nikogo poznawać że mam dość ciągłych rozczarowań.. Na początku było fajnie dzwonił do mnie każdego dnia, a ja z niecierpliwością czekałam aż zadzwoni i usłyszę jego głos to było coś pięknego, po jakimś czasie przestał dzwonić a zaczęliśmy pisać czułam że coś jest nie tak, tłumaczyłam sobie to tym że ma firmę tyle zleceń i że po prostu nie ma czasu, zaczęłam mieć o to pretensje że ciągle mnie zwodzi a tak naprawdę nie chce się spotykać. Prosił mnie abym mu dała czas bo ma zbyt wiele zleceń napięty grafik, przyszła wiosna a z nią więcej pracy. Był bardzo zamknięty i ciężko mi było do niego dotrzeć, co tłumaczył tym że jest poraniony przez byłą dziewczynę. Tak więc dałam mu czas minął miesiąc i nic, a ja zachorowałam byłam tak zła na siebie że tu zaraz matura a ja choruje dodatkowo nie układało się mi z tym chłopakiem, załamanie kompletne sytuacją i zdarzeniami. Pod koniec kwietnia widziałam że jestem mu obojętna więc postanowiłam to zakończyć, byłam dumna z siebie że nie brnęłam w coś co nie miało sensu i przyszłości..ba do czasu.. przez tyle miesięcy miałam do siebie żal zaczęłam sobie uświadamiać co ja zrobiłam, że tak go potraktowałam nie dałam tej kolejnej szansy, śnił mi się to chyba przez to że tak to przeżywałam to rozstanie. Dopiero teraz gdy to pisze uświadamiam sobie coraz więcej, ile straciłam to był dobry chłopak, potrzebował czasu, zrozumienia, bliższego poznania, a ja to zaprzepaściłam. Modliłam się do św. Józefa o polepszenie relacji z nim i o odnowienie kontaktu. I napisałam do niego miesiąc temu ale żadnych rezultatów, miałam swoją szanse na początku ale jednym zdaniem ją przetraciłam. Do dziś cierpię myśląc o nim i o tym że tak to wyszło. Żyje się dalej..Teraz się modle za siostrę i męża o potrzebne łaski dla nich, potem mam nadzieje jeżeli nic się nie zmieni to za siostrę aby donosiła ciąże jest po paru poronieniach i stał się cud że znów jest w ciąży mam nadzieję że i tym razem zostanę znów wysłuchana i urodzi zdrowego dzidziusia. Dziękuje Panu Bogu za opiekę za wysłuchanie próśb i za łaski płynące strumieniami 🙂 a ja nadal modle się i cierpliwie trwam. Z panem Bogiem .

Helena Pelczar

- zapomniana stygmatyczka

Spisana przez naocznych świadków. Świadectwo objawień Pana Jezusa

i Maryi. Historia przyjaźni z Aniołem Stróżem.

3
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
1 Wątki komentarzy
2 Wątki z odpowiedziami
2 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
2 Autorzy
DorisMagdalena Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Magdalena
Gość
Magdalena

Szkoda, że Matka Boża nie chce mnie wysłuchać. Odmawiam już drugą NP o znalezienie pracy. Znalazłam jedną pracę, pracowałam tam przez tydzień, potem miał być staż, ale ze stażu nic nie wyszło. Czy Bóg w ogóle ma jakiś plan na moje życie? Zaczynam w to wątpić.

Doris
Gość
Doris

Magdalenie ja ciebie bardzo dobrze rozumiem.Czujesz sie jakbys byla sama na ten selectie.Modlisz sie a tu nic. To samo przechodzilam. Jednak sposob zeby nie watpic. Po prostu postanowilam Pana Boga lepiej poznac Przez kazanie ksiedza Pawluczkiewicza na YouTube. On bardzo dokladnie i prosto wyjasnia jak Pan Jezus dzialac, jak szatan sie boi Maryi i jak jej nienawidzi. Ze kiedy zblizamy sie do Boga szatan sie po prosto wscieka i najczesciej przychodzi w zwatpieniu…..sprobuj…..dla kazdego cos milego oczywiscie …a moze ci to pomodl…

Magdalena
Gość
Magdalena

Ja o tym wszystkim wiem, jak działa szatan. Tylko tą wiedzą się nie najem, nie będę mieć środków do życia, dopóki Bóg nie da mi pracy.

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące