Katarzyna: O tym co się stało

Miałam, w sumie wciąż mam, opory z napisaniem/wstawieniem tego świadectwa, ale mam wrażenie, że od wczoraj ‚Ktoś’ mi o to suszy głowę, więc niech stracę 😉 W zeszłym roku odmówiłam Nowennę Pompejańską i właśnie jej będzie dotyczyło moje świadectwo. Intencja być może wyda Wam się egoistyczna czy przesączona ‚miłością do pieniądza’, stąd moje opory w dzieleniu się tym doświadczeniem. Modliłam się o satysfakcjonującą i dobrze płatną pracę. No i teraz, minęło prawie półtora roku, a mi się wczoraj otworzyły oczy jak to sprytnie Pan Bóg odpowiedział (odpowiada) na moją modlitwę.

Nie do końca, ale jednak miałam taką ukrytą nadzieję, że ja się pomodlę a tu nagle zjawi się u mnie na wsi pan X który powie, że właśnie takiego pracownika szuka od lat i zaoferuje mi pracę marzeń za miliony monet, ewentualnie wygram w totka nie grając w totka 😀

Nic takiego się nie wydarzyło. Natomiast dzieją się inne rzeczy. Kilka miesięcy temu rozpoczął się we mnie PROCES. Zaczęło się od mojej córki, wydarzyło się kilka sytuacji które wywołały we mnie wrażenie, że jestem złą mamą. Uświadomiłam sobie, że nie chcę tak jak do tej pory postępować z moim dzieckiem, nie tak wyobrażałam sobie naszą relację, nie taki przykład chcę dawać dziecku jaki obecnie daję. Podsumowując, Pan Bóg zapukał do jedynych drzwi, które wtedy otwierałam, do tych z etykietką „chcę dać wszystko co najlepsze mojemu dziecku”. Zaczęłam szukać, co mogę zrobić aby unikać błędów, które popełniam. Wtedy chodziło oczywiście tylko i wyłącznie o dobro mojego dziecka.

Na tej drodze dążenia do lepszej ‚ja’ jako mamy, Pan Bóg postawił dużo inspirujących ludzi, którzy zaczęli uświadamiać mnie, że świat nie krąży wokół moich dzieci. Że ja też jestem dzieckiem, Jego dzieckiem, więc powinnam dbać również o siebie i robić coś dla siebie. A nie sfrustrowana i przemęczona, z zagryzionymi zębami i sztucznym uśmiechem skierowanym do dzieci (nieco podkolorowałam) przejść przez życie mając na końcu pretensje do wszystkich wokół, że nie tak je sobie wyobrażałam. On chce dla mnie czegoś więcej, a ja zaczęłam to dostrzegać.

Pod wpływem różnych impulsów i sytuacji zaczęłam odrobinkę dbać o siebie. Tak po prostu. Na przykład postawiłam sobie jeden prosty cel: każdego dnia wykombinuję dla siebie 15 minut. 15 minut na coś, co sprawi, że naładuję bateryjki, nie na bezowocne gapienie się w telefon. Nawet nie wiecie jakie to było (jest) dla mnie trudne. A niby głupie 15 minut, nie?

Gdy zaczęłam dbać o siebie, poczułam jeszcze bardziej Miłość Bożą. Poczułam jak Jemu na mnie zależy i wręcz, jak cieszy się, że przestałam siebie spychać na ostatnie miejsce. Mało tego, stałam się inną osobą. Lepszą żoną, lepszą matką (!) nie robiąc jeszcze praktycznie nic w kwestii rodzicielstwa.

No i finalnie, uświadomiłam sobie, że odpowiedzialność za moje życie leży w moich rękach. Również życie zawodowe. Zdałam sobie sprawę, że satysfakcjonująca i dobrze płatna praca z Nieba mi nie spadnie. Muszę sama się o nią zatroszczyć, iść kroczek po kroczku aż w końcu się uda. Pan Bóg pokazał mi moje błędne podejście. Chciałabym ominąć schody i znaleźć się na górze. W wielu kwestiach, nie tylko w kwestii pracy i awansów. Zaczęło do mnie docierać, że tak się nie da. Nie z miejsca, w którym znajduję się w chwili obecnej. Oprócz tego zaczęły się w mojej głowie klarować kwestie (które sprawiają mi duży problem) pychy i pokory, braku wiary w siebie / poczucia własnej wartości vs moje kwalifikacje, których (w moim odczuciu) mam całkiem sporo.

Zaczęłam myśleć nad moją przyszłością zawodową „oczami Boga”. Co On chciałby abym robiła? Jak wykorzystać moje umiejętności aby służyć w Jego planie? Do tej pory szukam odpowiedzi na te pytania. Mam jeszcze trochę czasu zanim wrócę na rynek pracy, ale już wiem że to jest droga, która sprawi, że moja prośba sprzed 1,5 roku się spełni (tak dosłownie). Na niej będę miała dużo wsparcia i odnajdę siebie 🙂

Podsumowując, odpowiedź Pana Boga to proces, który ciągle trwa. I w przepiękny sposób przybliża moje serce do Niego. Modląc się zupełnie nie spodziewałam się tego co dostanę. A dostałam już teraz w tej kwestii dużo więcej niż prosiłam, mimo że w sumie to pracy jeszcze nie mam 😉

Chwała Panu!

Msza Św.

w Pompejach 

25 grudnia 2018 

23
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
6 Wątki komentarzy
17 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
14 Autorzy
KarolinaKamilaAnonimKlarairena Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Magdalena
Gość
Magdalena

Nie boisz się, że na wsi nie znajdziesz w ogóle pracy? Trochę mnie zdołowało twoje świadectwo, że Bóg nie dał ci jeszcze pracy. Ja też mieszkam na wsi i jutro zaczynam Nowennę Pompejańską w tej intencji. Ja jestem sama i będę sama do końca życia, nie będę mieć męża, który mnie będzie utrzymywał. Muszę mieć tą pracę 🙁

rena
Gość
rena

Magdo a dlaczego tak myślisz że będziesz sama.Dobrze że szukasz pracy bo w życiu różnie jest.Nie zawsze mąż utrzymuje rodzinę i nie zawsze jak ktoś jest sam to nie ma przyjaciół ,rodziny .Ja np znam dużo fajnych ludzi z pracy i dziękuję że ich spotkałam na swojej drodze .Też jestem ze wsi a pracę znalazłam w mieście i codziennie rano wstaję o 4 rano dojeżdżam pozdrawiam.

Magdalena
Gość
Magdalena

Mam powołanie do życia samotnego potwierdzone przez Boga.

Magdalena
Gość
Magdalena

Ile kilometrów dojeżdżasz do pracy?

rena
Gość
rena

30km i więcej wiary w Siebie i odwagi,nie myśleć za bardzo na zapas Pan Bóg o tym pomyśli.Powodzenia i otworzyć się na ludzi.

Ann
Gość
Ann

Pani Magdaleno proszę uwierzyć w siebie i zacząć szukać w myśl ‚ Modl się i pracuj, a dojdziesz do celu, bo takim sposobem doszło juz wielu’. Pan Bóg błogosławi, tym którzy podejmują wysiłki.

Wojciech Kondrat
Gość
Wojciech Kondrat

Ja też bedę sam

Mysia
Gość
Mysia

piękne świadectwo, bardzo Ci dziękuję

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Magdaleno,w obecnych czasach to za pracą się wyjeżdża,a nie praca przyjeżdża do bezrobotnego. Ja miałam pracę w Polsce,ale ją rzuciłam,bo mnie już męczyła. W 2013 zmarła moja Mama (miałam 37 lat),w 2015 wyjechałam na inny kontynent (mieszkałam w hostelach i hotelach,jednocześnie szukając pracy)-znajdywałam prace sezonowe,dzięki temu zwiedzałam.(świadectwo: Emigracja) i z pomocą bożą radzę sobie doskonale.Wymodliłam wszystkie moje prace tutaj -(aktualnie prowadzę domy-czyli prace domowe od A do Z, 45-55 godzin tygodniowo),później wymodliłam mieszkania,bo wiele razy się przeprowadzałam do innych miast, spotykam dobrych ludzi,wzrastam w wierze.Jak miałam jakikolwiek kłopot,składałam prośbę Matce Najświętszej i kłopot znikał. W Polsce mam Brata,który mi kibicuje… Czytaj więcej »

Wojciech Kondrat
Gość
Wojciech Kondrat

Ja Talentu nie mam

Bożena
Gość
Bożena

Wojciechu aTy jesteś strasznie zagubionym i nie wierzącym we własne możliwości człowiekiem.Oddaj swoje życie Jezusowi i Maryi a oni Cię poprowadzą.Modl się z pokorą i nie oczekuj od razu cudów bo Pan najpierw zmieni Ciebie a potem jak zasluzysz da o co prosisz.Glowa do góry pewnie jesteś młodym człowiekiem i zobaczysz że osiągniesz wiele tylko nie możesz zwątpić w naszego Boga i jego pomoc.Z Panem Bogiem

Magdalena
Gość
Magdalena

Szkoda, że Bóg nie chce mi tak błogosławić. Ja nie mogę wyjechać gdzieś dalej, bo nie mogę zostawić mojej mamy samej, w dodatku ostatnio zdrowie jej się pogorszyło. Poza tym boje się gdzieś wyjechać sama, nawet w Polskę, a o zagranicy to już nie mam mowy.

irena
Gość
irena

magdaleno wiem ze nie chcesz zostawic mamy ,ale moze sprobuj wyjechac do opieki osob starszych ,napewno tez tam gdzie mieszkasz znajdziesz kogos kto zajmie sie twoja mama ,oczywiscie tez bedziesz musiala zaplacic ,wiem ze tak ludzie robia ,a pracujac za granica bedzie cie stac nie tylko zeby to oplacic ale i sobie pomozesz finansowo ,musisz myslec o swojej mamie ale i tez o sobie ,wyjazd za granice nie jest az tak straszny ,tylko pierwszy raz jest najgorszy ,jak wszystko co jeszcze nie znane

Magdalena
Gość
Magdalena

Sama na pewno nie pojadę, bo się boję, dzisiaj są różni ludzie, nie wiadomo na kogo się trafi. Wolę pracować w Polsce za najniższą krajową niż żyć za granicą.

Anonim
Gość
Anonim

A to tak dobrze Helmutom d…y ocierac?

irena
Gość
irena

wiesz co anonim ,nie podcieram tej czesci ciala helmutowi tylko helmutce ,gdybym mogla za podcieranie tej czesci ciala dostac taka pensje w polsce bardzo chetnie pracowala bym podcierajac polce lub polakowi ,ale niestety takie sa realia ze w polsce dostajemy wynagrodzenie takie z nie inne ,z aduzo zeby umrzec za malo zeby przezyc ,pielegniarki w polsce musza odwalas najciezsza robote w szpitalach a pensja to zapytaj sie pielegniarek jaka jest i powiem ci wiecej serca za podcieranie tej czesci ciala mam od helmutow niz od polakow z ktorymi mialam doczynienia za granica

Kamila
Gość
Kamila

Pani Ireno, proszę się nie obrażać. Świetnie Panią rozumiem pomimo, że jestem jeszcze studentką to widzę polskie realia. Z drugiej strony można na to spojrzeć inaczej – ktoś to musi robić, praca jak praca. A po trzecie – pomijając bolesną historię- czym Niemiec różni się od Polaka. Na pierwszym miejscu powinien być człowiek, a nie jego narodowość. Tak jak nam pokazywał nasz Ojciec Św.

Klara
Gość
Klara

W Polsce jest dziwna tendencja do życia z jednej pensji?? To chyba żyłas w innej Polsce niż ja…. Tu ludzie zapiepszaja za przeproszeniem za marny grosz, bo innego wyjścia nie ma. Może od czasów 500 plus wiecej kobiet jest w domu. Ale jak im finansowo wychodzi to samo a mogą patrzeć jak dzieci rosną to wcale im się nie dziwię..

Asi
Gość
Asi

Bardzo fajne świadectwo. Masz „lekkie pióro”;) Twoje kwalifikacje zdecydowanie kwalifikują Cię do pisania. Ja ze swojej strony polecam przeczytanie słów od Boga skierowanych do Ciebie ( i do mnie i do każdego innego). Alicja Lenczewska – Słowo Pouczenia; Alicja Lenczewska – Świadectwo. Tam baaaaaaaaaaardzo dużo się dowiesz o sobie i baaaaaaaaaaaardzo zmieni się Twoje myślenie 😉 Bierz się za lekturę

Jarosław
Gość
Jarosław

Ehh właśnie jestem na kupnie tej książki

Ela
Gość
Ela

Czytalam ksiazke Alicji Lenczewskiej, czyta sie ja powoli (raczej dekektuje sie czlowiek czytaniem tej ksiazki) bo daje duzo do myslenia. Bardzo podoba mi sie to swiadectwo, ja równiez uwazam ze do wielu rzeczy czlowiek dochodzi malyni krokami i czesto zachodza zmiany, proces w mysleniu I zachowaniu. Czlowiek uczy sie na bledach tylko najwazniejsze to z tych bledów wyciagac wnioski

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Wojciechu,talenty-kwalifikacje,predyspozycje(to mam na myśli)-każdy coś potrafi,ma jakieś wykształcenie,zmysł do czegoś.

Autorka też już uświadomiła sobie,że ma kwalifikacje i na pewno z nich skorzysta.

Właśnie wracam z Kościoła i dziś w Ewangelii padło „Wierz!” ,ksiądz rozwinął później „w wierz i nie bój się,bo w życiu nawet ,gdy jest trudno,Jezus jest z nami.”

Karolina
Gość
Karolina

Proszę o modlitwę w mojej intencji . O pokój serca i odsunięcie złych mysli o to bym dokończyła 5pomejanke ale tak mi się nie chce .Dzisiaj 47dn .

A kim dla Ciebie

Wejdź na maryjne

jest Maryja?

ścieżki wraz 

z księdzem Piotrem

i udaj się w niezwykłą

duchową podróż…