Kacper: Nowennę odmawiałem podczas podróży

Chciałbym podzielić się z Wami moim świadectwem nowenny pompejańskiej. Nowennę rozpocząłem 31 maja br. to jest ważna dla mnie data, bowiem to 18. rocznica mojej pierwszej komunii świętej.

Zgodnie z planem nowenna miała skończyć się 23 lipca br. to również ważna data, bo w tym dniu przypadało wspomnienie św. Brygidy i w tym dniu odbył się pogrzeb mojego wujka. Kochani nic nie dzieje się przez przypadek. Dlaczego odmówiłem nowennę? Bo poprosiła mnie o to Matka Boża. Nie bezpośrednio, to nie był jakiś sen, żadne objawienia, po prostu poczułem chęć odmówienia kolejnej już w moim życiu nowenny. Nie miałem konkretnego celu, konkretnej prośby, a z drugiej strony chciałem pomóc komuś, kto być może potrzebuje mojej pomocy. Dlatego powierzyłem intencję Panu Bogu wiadomą. Pewnie jesteście ciekawi i co dalej? Jakie pojawiły się cuda? Jakie łaski? A może jakie pojawiły się przeszkody?
Zacznę od przeszkód, by potem przejść do pojawiających się łask. Był to okres, kiedy intensywnie podróżowałem, praktycznie co weekend, ślub, wesele itp. Obawiałem się, że przez to stracę „płynność w odmawianiu nowenny” i przerwę jej odmawianie. Nie poddawałem się, zabierałem w podróż naładowany telefon z dostępem do internetu, słuchawki bezprzewodowe i w podróży z lektorem, gotowym nagraniem różańca odmawiałem w myślach różaniec. Nie było łatwo, ale widać tak chciała Opatrzność, że nikt mi nie śmiał nawet przerwać na sekundę. Pojawiały się też inne przeszkody. Jeśli myślicie, że zły nam odpuszcza to grubo się mylicie. Ponieważ było to już moja kolejna nowenna, wiedziałem mniej więcej czego się spodziewać. Podczas pierwszej nowenny doznałem szoku, kiedy bliskie mi osoby potrafiły z błahego powodu, wyliczyć mi całą serię moich błędów, następnie podczas odmawiania różańca czułem że jestem podrapany, leciały mi łzy, a jak do nowenny dołączyłem modlitwę za chorych, to miałem wrażenie, że wylewam za kogoś łzy cierpienia. Wcale nie piszę tego, bo jestem osobą płaczliwą, wręcz przeciwnie, czasami sam żałuję, że w odpowiednich momentach nie potrafię uronić łezki. Nie będę opisywać w jakie grzechy pcha nas zły podczas tych 54 dni, bo to nie jest istotą nowenny pompejańskiej…. Tym razem, zły obrał inną taktykę wobec mnie, za wszelką cenę próbował mnie wpędzić w upadek dawnych grzechów. Odniósł w tej kwestii chwilowe zwycięstwo, ale nie dałem za wygraną. Z drugiej strony Pan Bóg dał mi piękną lekcję, pozwalając bym upadł w dawne grzechy, bowiem ukazał mi sposób w jaki on sam cierpi? Z tego co zrozumiałem, podczas naszych grzechów Pan Jezus cierpi tak jakby stracił najbliższego przyjaciela – nas, a dopóki nie pojednamy się z nim podczas aktu spowiedzi, czeka na nasze przybycie z nadzieją, ale i z niepokojem, że jednak możemy nie przybyć. Tak jak napisałem na początku, nic nie dzieje się bez przyczyny. W tym roku straciłem, w sensie zerwały się więzy między mną, a bliską mi osobą, na którą czekam cały czas, przez co również cierpię w głębi serca, ale zmierzając do tego co chcę Wam przekazać – kiedy żyjemy w grzechu, nie mamy łaski uświęcającej, nie możemy przyjmować komunii świętej, a co za tym idzie odczuwamy pragnienie Pana Jezusa, ale nie możemy tego zrealizować. I tak było również w moim przypadku. Dlatego warto przebaczać i prosić o wybaczenie. Mógłbym godzinami opisywać, co czułem przez 54 dni, ale chcę przejść do łask jakie wyprosiła dla mnie Matka Boża. Pomyślicie teraz, że zdarzyło się coś super nadzwyczajnego, coś na miarę 8 cudu świata itp. Nic z tego. Cytując klasyka ‚Bóg daje nam w danym momencie tego czego potrzebujemy”. Pomyślicie teraz, ale dokonał odkrycia Ameryki. Przez 54 dni spotykałem się z rożnymi trudnymi sytuacjami, problemami ludzi typu konflikty w rodzinie, alkoholizm, nierozwiązane sytuacje życiowe i można wymieniać … Ku mojemu zaskoczeniu, wszystkie sytuacje z którymi zetknąłem się przez te 54 dni rozwiązały się ze szczęśliwym zakończeniem. Matka Boża nie zapomina o jej czcicielach. Pomaga w trudnych sytuacjach życiowych i jest spoiwem między nami a Panem Jezusem. Mógłbym napisać książkę na temat tego co czuje człowiek podczas 54 dni nowenny pompejańskiej i jakie łaski do niego wracają, ale to ciekawość pozostawiam Wam kochani i zachęcam do odmawiania pięknej i wymownej modlitwy nie do odparcia. Nawet jeśli będzie trudno, nawet jeśli upadniecie, nawet jeśli zwątpicie, walczcie do końca. I proście Królową Różańca Świętego o piękne intencje, a z pewnością piękne łaski do Was powrócą. Pamiętajcie Kochani, że przeżyć nowenny pompejańskiej nie da się opisać tylko słowami, dlatego jeśli nie zaspokoiłem czyjejś ciekawości, jesteście ciekawi o innych szczegółach, które przyznam skromnie same mnie zadziwiły, zapraszam do kontaktu. Tym czasem Kochani, zachęcam do częstego odmawiania nowenny pompejańskiej, bowiem w różańcu jest moc, miłosierdzie i jedność z Bogiem!

Msza Święta

w Pompejach

25.12.2020

0 0 głos
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
5 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Marek
Marek
09.08.16 17:56

Ładne świadectwo, Kacprze.
Coś jest w tym, co piszesz.

Maria
Maria
09.08.16 21:35

Dziekuje, z przyjemnoscia czytam dlugie I wyczerpujace swiadectwa

Szczesc Boze

barbara
barbara
09.08.16 23:02

Piekne swiadectwo .Dziekuje!

Kuba
Kuba
10.08.16 22:16

Nie ja jeden widać mam problemy ze starymi grzechami w trakcie tych 54 dni.

Marta
Marta
12.08.16 15:56

Chylę czoła przed tak dojrzałym świadectwem 🙂 Wielu Łask Bożych! Pozdrawiam. Marta

5
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x