Teresa: Matka Boża zawsze wysłuchuje naszych próśb – w sposób i w czasie

Pragnę złożyć publiczne świadectwo jako wyraz wdzięczności za uzyskane łaski od Matki Bożej Pompejańskiej, do której zwróciłam się o pomoc w znalezieniu pracy, uleczeniu stanów depresyjnych i zaburzeń emocjonalnych córki, autyzmu atypowego u młodszego dziecka. O samej nowennie dowiedziałam się z Gościa Niedzielnego, moją uwagę przykuło wyrażenie „modlitwa nie do odparcia”. Podobnie jak wiele osób składających świadectwo wspominało o swoich wątpliwościach dotyczących „rozmiaru ” modlitwy, tak i dla mnie stanowiło ona ogromnie wyzwanie. Jednak dobro i zdrowie najdroższych osób pokonało pierwsze obawy i zgodnie z porzekadłem „dla chcącego nie ma nic trudnego” – z wielką nadzieją i pewnego rodzaju ciekawością rozpoczęłam nowennę.

Trudności, z jakimi się borykałam (rozproszenia, przysypianie) towarzyszyły mi przy każdorazowym odmawianiu modlitwy, raz były większe, raz mniejsze. Z czasem potrafiła organizować sobie czas w taki sposób, by odmawiać modlitwę podczas wykonywania codziennych zajęć: sprzątania. gotowania itp. Wymagało to dużego skupienia i wewnętrznej samodyscypliny, ale jest możliwe. Zależało mi najbardziej na tym, aby nie zostawiać wszystkich części na wieczór, bo wtedy łatwo o zaśnięcie.
Najtrudniej odmawiało mi się nowennę w intencji uleczenia córki z depresji i zaburzeń emocjonalnych, zresztą ona w tym czasie również przeżywała
koszmary senne, słyszała dziwne dźwięki, lękała się, wyczuwając „czyjąś” obecność. Po zakończeniu wszystko ustąpiło, a moja córka stała się pogodną i pełną życia nastolatką. Poprawiły się także nasze relacje.
Najbardziej bolesną dla mnie i mojej rodziny było zdiagnozowanie u mojego 5-letniego dziecka autyzmu atypowego. Początkowo nie potrafiłam poradzić sobie z żalem, poczuciem winy (że niczego nie dostrzegłam wcześniej) i buntem. Później jednak całą swą energię poświęciłam na Nowennę Pompejańską, błagając Matkę Bożą o ratunek. I tak każdego dnia dane mi było obserwować, jak moje dziecko otwiera się na ludzi, przełamuje swoją nieśmiałość i lęk w kontaktach z rodzeństwem i rówieśnikami, wykazuje więcej spontaniczności i radości w zachowaniu. To było niesamowite! Za namową terapeutów i logopedów, a przede wszystkim dla dobra dziecka ponowiłam badania w innym ośrodku.

Okazało się, że moje dziecko nie spełnia kryteriów całościowych zaburzeń rozwojowych, a więc nie ma autyzmu!Pierwsza diagnoza okazała się mylna. I nawet jeśli ktoś zakwestionowałby ten cud, twierdząc, że fałszywe diagnozy się zdarzają, to jednak nic nie zmieni faktu, że zachowanie mojego dziecka zmieniało się stopniowo na naszych oczach. Nastąpiło odblokowanie emocjonalne, wydłużał się kontakt wzrokowy, więcej było spontanicznej mowy, empatii wobec młodszego rodzeństwa. Owszem, pozostały jeszcze do dziś nawyki ruchowe, ale są zdecydowanie rzadsze, a poza tym występują one również u dzieci zdrowych. W przeciągu pół roku moje dziecko poczyniło ogromne postępy w rozwoju emocjonalnym, fizycznym i intelektualnym. Jest uśmiechniętym przedszkolakiem i to NAJWIĘKSZY CUD dla nas!
Ostatnia łaska, którą chciałabym się podzielić dotyczy znalezienia nowej pracy. W związku z przeprowadzką do innej i znacznie oddalonej miejscowości, a także wraz z pojawieniem się czwartego dziecka musiałam zrezygnować ze stałej pracy, co w dzisiejszych czasach wydaje się bardzo nieodpowiedzialną decyzją. Dla mnie jednak dzieci są najważniejsze, więc wielogodzinne dojazdy i późne powroty do domu nie wchodziły w grę. Jednocześnie w głębi duszy bardzo pragnęłam znaleźć nowe zatrudnienie, bliżej miejsca zamieszkania. Z taką prośbą zwróciłam się do Matki Bożej Pompejańskiej. Dokładnie 8 września, a więc w święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny podpisałam umowę o pracę w niepełnym wymiarze czasowym.Taką właśnie chciałam, gdyż pozwalała mi na pogodzenie obowiązków domowych i zawodowych, nie zaniedbując jednocześnie swojego rozwoju duchowego. Nie jest to wprawdzie stała praca, wszystko jednak pozostawiam Matce Bożej. Tym bardziej, że po niespełna pół roku otrzymałam kolejną ofertę pracy, tym razem na pełen etat, a nawet o to nie prosiłam. Obecnie jestem już na tyle niezależna i mam zapewnioną opiekę do dzieci, że mogę podjąć się pracy w obu zakładach. Jestem ogromnie wdzięczna Matce Bożej za ten nieoczekiwany dar, tym bardziej, że jest tam szansa pracy stałej.
Pragnę podkreślić, że zawsze czułam szczególną opiekę i troskę Matki Bożej o naszą wielodzietną rodzinę, postrzeganą współcześnie jako źródło patologii i ubóstwa. W naszym małżeństwie każde kolejne dziecko cementowało miłość małżeńską i poprawiało sytuację materialną. Wszystkie moje najskrytsze pragnienia serca, te przechowywane od dzieciństwa i czasem niewypowiedziane – urzeczywistniły się. Wierzę w ogromną moc modlitwy i nie wyobrażam sobie życia bez Boga. Właśnie dlatego, że kiedyś już tak żyłam…
Chcę również potwierdzić doświadczenie wielu wypowiadających się tu osób na temat towarzyszącego przy odmawianiu nowenny poczucia wewnętrznego , głębokiego pokoju, swoistej lekkości ducha i łagodności usposobienia. Otrzymuje się również wiele „nieproszonych” łask, będących dla nas miłą niespodzianką. Zdarza się również i tak, że po zakończeniu nowenny wyczuwa się pewien dyskomfort, wewnętrzną pustkę i tak …aż do kolejnej. Z czasem za tą modlitwą po prostu się tęskni i powraca do niej z radością.
Często czytając świadectwa znajdowałam zdania typu „moja nowenna nie została jeszcze wysłuchana”. Uważam,że ta modlitwa zawsze zmienia nasze życie w sposób bardziej lub mniej widoczny, że zawsze jest dla nas błogosławieństwem. A jeśli nie realizuje się nasz scenariusz, to jest to wyłącznie dla naszego dobra. Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że modliłam się w pewnej intencji, która nie zakończyła się „pełnym ” sukcesem. I Bogu dzięki. Miałam bowiem możliwość doświadczenia jej skutków – pogorszenie relacji z mężem, niezdrowa atmosfera w domu itp. Krótki czas doświadczenia tego, co uważałam za najważniejszą i najpilniejszą potrzebę uzmysłowiło mi , że tylko Bóg wie, co dla nas najlepsze. Może później, może musimy dojrzeć, a może w ogóle? Nie wiem, ale wiem ,że Bóg wie i jemu ufam. I nie ma już więcej we mnie tego uczucia niecierpliwości czy frustracji.

W moim przekonaniu każda nowenna jest wysłuchana, w najlepszy dla nas sposób i w najodpowiedniejszym dla nas momencie życia!

Wszystkim zatroskanym, zmęczonym życiem, spragnionym wewnętrznego pokoju i duchowej przemiany, poszukującym rozwiązania swoich i innych problemów, a także zaintrygowanym niewiarygodną mocą Nowenny Pompejańskiej- polecam tę cudowną i cudotwórczą modlitwę! Dziękuję Tobie, Matko Boża Pompejańska!

Helena Pelczar

- zapomniana stygmatyczka

Spisana przez naocznych świadków. Świadectwo objawień Pana Jezusa

i Maryi. Historia przyjaźni z Aniołem Stróżem.

6
A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

avatar
6 Wątki komentarzy
0 Wątki z odpowiedziami
0 Obserwujący
 
Najpopularniejsze
Najgorętsze
6 Autorzy
LucynaTERESAżonaEwelinaBożena Sagan Autorzy ostatnich
  Powiadamiaj mnie o odpowiedziach  
Powiadom o
Karina
Gość
Karina

Wspaniale swiadectwo dziekuje bardzo podnosi na duchu KROLOWO ROZANCA SW MODL SIE ZA NAMI

Bożena Sagan
Gość
Bożena Sagan

Bardzo piękne ,budujące świadectwo a ,Ty Tereso jesteś dobrą i kochającą kobietą.Niech Bóg ma Was w swojej opiece.

Ewelina
Gość
Ewelina

Dziekuje za piekne swiadectwo, tego wlasnie potrzebowalam! Niech Matka Boza ma zawsze w opiece Ciebie i Twoja piekna Rodzine 😉

żona
Gość
żona

Dziekuje za wspaniałe swiadectwo dodało mi ono otuchy bo i ja walcze z rozproszeniem i przysypianiem w trakcie nowenny.

TERESA
Gość
TERESA

Piękne świadectwo

Lucyna
Gość
Lucyna

Przepiękne świadectwo, ja także odmawiając nowennę pompejańska czuje w sobie rozproszenie, pustkę i niemoc – czarna dziura….. zastanawiam się czy dalsza modlitwa ma sens?

A kim dla Ciebie

Wejdź na maryjne

jest Maryja?

ścieżki wraz 

z księdzem Piotrem

i udaj się w niezwykłą

duchową podróż…