Weronika: Nie mam żadnych wątpliwości, że to zasługa Matki Bożej

Chciałabym podzielić sie z Wami ogromem łask, które otrzymałam po odmówieniu nowenny pompejanskiej.
Jestem żoną i matką dwójki dzieci. Mój mąż jest jedynym żywicielem naszej rodziny. Pracuje w zagranicznej firmie w Skandynawii i często go nie ma domu a na mnie wówczas spoczywa opieka nad naszymi dziecmi i domem. We wrześniu 2016 roku zaczęły sie nasze kłopoty. Mąż został wysłany przez firmę na przymusowy, roczny urlop, z dużym ryzykiem całkowitej utraty pracy. Byliśmy załamani , mimo iż nie zostaliśmy całkowicie bez środków do życia. Wydawało nam sie, że nasz spokojny, ułożony świat rozsypuje sie na drobne kawałki. Później rozpoczęły sie poważne kłopoty wychowawcze z naszym starszym synem i spore problemy w szkole. Postanowiłam wiec odmówić nowennę pompejańską. Modliłam sie aby mąż wrócił do pracy. Odprawianie nowenny nie szło mi łatwo. Czułam, że jestem mało skupiona, myślami odbiegałam daleko od modlitwy. Skończyłam nowennę i nie zobaczyłam żadnego cudu. Czułam rozczarowanie, ale tez żal do siebie, że nie byłam wystarczająco skupiona na modlitwie. Zdecydowałam wiec rozpocząć nowennę jeszcze raz, tym razem zmieniając intencje i prosząc Matkę Bożą o wszelkie łaski, które są potrzebne naszej rodzinie. Na cuda nie musiałam długo czekać. Mąż na przymusowym urlopie był cały rok, tak jak było to zaplanowane , ale po roku wrócił do pracy, dokładnie na stanowisko, które wydaje nam sie najlepsze dla niego.Ryzyko utraty pracy na dzień dzisiejszy jest minimalne. Jak sie pozniej okazało ten rok męża w domu był nam bardzo potrzebny, gdyż mamy podstawy sądzić, ze bez jego obecności , problemy z synem pogłębiły by sie jeszcze bardziej . Nie wyobrażam sobie przechodzenia tych wszystkich stresów, i zmartwień bez męża. Było nam duzo łatwiej we dwójkę. Syn bardzo sie zmienił na lepsze, jego nastawienie do życia zmieniło sie o 180 stopni, złagodniał i zrobił sie duzo bardziej zadowolony z życia. Podjęliśmy kilka świetnych, życiowych decyzji. Młodsze dziecko, które było bardzo nieśmiałe i zakompleksione zaczęło odkrywać swoje talenty i odnosić swoje „male”sukcesy. Po nieśmiałości i wycofaniu względem innych dzieci nie ma już prawie śladu. A teraz ja dowiedziałam sie, że jestem w ciąży więc będziemy mieć trzecie dziecko. Jesteśmy bardzo szczęśliwi! Wiem, ze niektórzy mogliby powiedziec , ze to wszystko, co sie stało w naszym życiu jest tylko dziełem przypadku, ale ja wiem i nie mam żadnych wątpliwości , że to tylko zasługa Matki Bożej, która obdarzyła naszą rodzinę tyloma łaskami. Módlcie sie i zabierzcie bezgranicznie Matce Bożej bo Ona na pewno nie zostawi Was bez pomocy.

Weronika

Nie przegap ciekawego świadectwa!

Czy wiesz, że zapisując się do biuletynu, co piątek będziesz otrzymywać najświeższe świadectwa nowenny pompejańskiej?

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

51 komentarzy do "Weronika: Nie mam żadnych wątpliwości, że to zasługa Matki Bożej"

Powiadom o
avatar
Magdalena
Gość
Magdalena

dziekuje piekne swiadectwo czuje podobnie

Ann
Gość

Pani Weroniko,piękne świadectwo, wzruszyłam się… Odmawiam już kolejna NP i dziś obudziłam się z takim lekiem, że z jakiegoś powodu nie otrzymuje takiego cudu a w trakcie odmawiania jest mi bardzo trudno psychicznie. Miałam zawahanie czy warto dalej… Tłumacze sobie, że skoro do tej pory nie otrzymałam tej łaski to może dlatego, że jeszcze nie czas… Pani świadectwo wlalo we mnie nadzieję, to nie przypadek… Chcę wierzyc, że każdy zostanie wysluchany we właściwym czasie i w najlepszy sposób… Gratuluję maleństwa i życzę Bożego błogosławieństwa dla całej Waszej rodziny.
A.

Katarzyna
Gość
Katarzyna

Jedna tylko osoba pracująca we wspólnym gospodarstwie domowym,niesie z sobą ryzyko utraty środków do życia.
Opieka nad domem i dziećmi jest pracą ,ale niestety nie zapewnia środków materialnych.

Pracuję i mieszkam w USA i tutaj widzę,że bardzo niewiele kobiet pozwala sobie na nie zarabianie (dodam,że bardzo popularne przy zawieraniu małżeństw są intercyzy,które zapewniają środki do życia w razie rozpadu małżeństwa,z czego w Polsce niestety nikt nie korzysta)

Praca zawodowa,jakakolwiek jest niezbędna do egzystencji i pozwala na niezależność kobiety,a w razie kłopotów w pracy męża,są środki do życia.

Hania
Gość
Pracowałam 10 lat, teraz jestem mamą dwóch córeczek i jestem najszczęśliwsza kobieta na świecie. Dbam o Męża, Córki, sprzątam, prasuję, gotuje Im, dużo czasu spędzam z dziećmi i nigdy nie czułam się bardziej kobietą na teraz. Miejsce kobiety jest w domu i nie ma w tym nic poniżającego. Kobieta ma bardzo ważne zadanie, to jakie będą przyszłe pokolenia zależy właśnie od tego, jakie wartości matki przekażą swoim dzieciom. A co do finansów, to oczywiście nie jest tak kolorowo jak kiedyś, ale wolę żyć dla Męża i Dzieci, niż kupować sobie kolejne buty, czy ubrania. Tego ze sobą po śmierci nie… Czytaj więcej »
irena
Gość

haniu ja odwrotnie po slubie urodzilam dwie corki i nie pracowalam 10 lat ,bylo nam bardzo ciezko ,bo maz pracowal sam, ale dalam dzieciom tak jak ty to teraz robisz cos o wiele wazniejszego niz nowe ciuchy ,drogie zabawki itp serce i moja obecnosc przy nich czego nikt nie zastapi ,teraz mam dorosle dzieci i pracuje ,ubolewam tylko ze nie moge patrzec jak moj wnuk rosnie widuje go tylko raz na 3 miesiace ,ze wzgledu na moja prace ,ale wnuk ma mame przy sobie i to jest najwazniejsze dla niego ,pieniadze to nie wszystko ,choc sa potrzebne bardzo

Marta
Gość

A ja uciekam do pracy zeby odpocząć od dziecka i od tesciowej. Nie wyobrażam sobie nie pracować. To taki „azyl”, kiedy życie domowe staje się nie do wytrzymania a jak się jest matką i mieszka się z teściową w mieszkaniu w bloku to, wierzcie mi, latwo nie jest. Czasami wydaje się że więcej się nie zniesie. Zwłaszcza kiedy jest się matką „high-need baby”

Anna
Gość

Pieniądze rządzą tym światem i ludźmi.ten zły dał ludziom wmówić że tylko liczy się samospelnienie.ale i tak są nieszczęśliwi.najcudowniejsza rzeczą na świecie jest gdy kobieta spełnia się jako matka,gdy dzieci wracają do domu i czeka na nich zawsze .gdy jest dla nich w pełni.to jest cud być przy swoich dzieciach i patrzeć jak się rozwijają.to jest dojrzałość emocjonalna.szczesliwa taka cała rodzina.i nie dajcie się zachłysnąć ani zepsutej Ameryce ani innym pogańskim krajom.wiem bo mieszkałam tam długie lata.przysiega małżeńska to błogosławieństwo Boże i miłość a nie intercyza.

Marta
Gość
Anno, są różni ludzie i kobiety też są różne. Są takie które nie powinny mieć dzieci. Są takie które mogą być pół zycia w domu i ok, kiedy są szczęśliwe. Ale są też takie, które „spróbowały” ,macierzyństwa, i nie jest to szczyt ich marzeń. Praca to NIE TYLKO PIENIĄDZE. To wyjście z domu, możliwość wypicia w spokoju CIEPŁEJ kawy siedząc jak człowiek, mozliwość rozowy z innymi ludźmi… Ja nie wyobrażam sobie nie pracować. Jestem matka ale gdybym nie pracowała, to dostałabym depresji… Ciągle to samo, wrzaski, niejedzenie, konflikty w rodzinie… Oszalałabym chyba. No i zapusciłabym się kompletnie, bo po co… Czytaj więcej »
Anna
Gość
Marta.Oczywiscie są różne sytuacje i oczywiście różne priorytety.Moja odpowiedź była skierowana do Katarzyny i do tych wszystkich mam które robią kariere kosztem rodziny i dzieci.Wierze że wszystkie jesteśmy tu wierzące więc ja też wierzę że Jezus potrafi wyprowadzić człowieka z najbardziej zawiłych i trudnych sytuacji życiowych.chocby po ludzku nie było nadziei to nie tak jest u Boga.wiem to bo doświadczyłam tego w życiu i pomocy Bożej doświadczam na co dzień .zupełnie za darmo i bez mojej zasługi.tylko dlatego że jestem dzieckiem Boga żywego.Tylko On może dać człowiekowi pełnię szczęścia i tylko On nikogo nie zawiedzie.i nie musimy Go prosić o… Czytaj więcej »
Doris
Gość

Weroniko dziekuje ci bardzo za twoje swiadectwo.Zrobie tak jak ty nastepna nowenne odmowie o potrzebne laski dla mojej rodziny

Katarzyna
Gość
Katarzyna
Marzeniem każdej mamy jest pozostanie w domu i zajęcie się wychowywaniem dzieci,to wynika ze względów naturalnych,tak było już w czasach pierwotnych (mężczyźni wychodzili na polowania,kobiety zostawały z dziećmi,pilnując aby ogień nie zagasł,czyli ogniska domowego) Co do moralności,to współcześnie,w każdym kraju,znajdą się od niej odłamy,tak jak w każdym kraju znajdziemy ludzi moralnych i nie moralnych.  Byłoby dobrze,gdyby w USA wydawać pieniądze na buty i torebki i rozpieszczać codziennie dzieci gadżetami,zamiast wychowywać,ale napisałam o realnym życiu ,a nie filmowym,choć wyjeżdżając,byłam pewna,że to będzie życie jak w serialu „Sex on the city” i życie z jednej pensji będzie zabawne i zwolni mnie z… Czytaj więcej »
irena
Gość
kasiu jesli moge tak do ciebie sie zwracac ,to co napisalam w komentarzu jest tylko i wylacznie moim zdaniem ,wcale nie potepiam tych kobiet ,ktore sie decyduja na prace i wychowanie dzieci ,wiem doskonale ze nie kazdy maz jest w stanie utrzymac rodzine ,wiec matki wcale nie pedza do pracy dla przyjemnosci ,wiem jak wyglada zycie w ameryce ,bo moja siostra mieszka co prawda nie w stanach ale w kanadzie ,wiec pozostawiam ten wybor albo przymus pracy kazdemu z osobna ,nie mialam na mysli osadzania matek albo ,boze bron ich potepiac ,poprostu jestem zla na ten swiat ze tak wlasnie… Czytaj więcej »
Hania
Gość
W Twojej sytuacji, gdzie Tato zawiódł całą swoją Rodzinę, wiadomo, że Mama nie miała innego wyjścia, ponieważ stała się jedynym żywicielem rodziny i to na Nią spadł cały trud utrzymania i wychowana swoich Dzieci. Miałaś Kasiu dzielną i kochaną Mamę. Jednak tak jak sama pisałaś, bycie w domu jest wpisane w kobiecą naturę. Widać to w Polsce szczególnie, gdzie wiele badań pokazuje, że kobiety nie chcą opuszczać dzieci, oddawać je do żłobków, zatrudniać niań, chcą po prostu być z nimi, dopóki najmłodsze z nich nie pójdzie do szkoły. Z tego co piszesz widać, że w USA ludziom włączają się zdolności… Czytaj więcej »
Ara
Gość

A z czego Haniu będziesz miała emeryturę ? Co stanie sie jak mąż się rozchoruje. Zaufanie Bogu to jedno, ale też trzeba być odpowiedzialnym i nie zwalac całej odpowiedzialności na Boga. Wiele kobiet z powodzeniem łączy macierzyństwo i pracę zawodową.

irena
Gość
ara o jakiej emeryturze ty mowisz?juz jest widmo ze nie dlugo zabraknie dla obecnych emerytow pieniedzy a co dopiero za kilka lat ,ja tez nie mam widokow na emeryture bo siedzac 10 lat z dziecmi w domu nie mialam przez to zadnych oplacanych skladek,teraz pracuje zeby troche odlozyc na starosc ,reszta pomocy bedzie od moich dzieci ,ktore juz mi zapowiedzilay ze nie pozwola mi umrzec z glodu jak bede stara,bo ja z nimi bylam az do momentu kiedy poszly do szkoly, tak hania ma racje w tym co pisze wiec nie bede za nia powtarzac ,juz gdzies slyszlam te slowa… Czytaj więcej »
Hania
Gość

Pani Irenko, ma Pani rację. W Ameryce Południowej nie istnieje system emerytalny (który swoją drogą pojawił się stosunkowo niedawno, wcześniej jakoś nikt z głodu nie umierał), bo tam uważa się, że najlepszą inwestycją na przyszłość są właśnie dzieci. Nie rozumiem w ogóle jak tak odpowiedzialne zadanie jak wychowywanie dzieci można uznać za infantylne i nieodpowiedzialne? No własnie, jakie są dzisiejsze matki, takie będą późniejsze pokolenia. Łatwiej im uwierzyć w „rzeczywistość” z seriali, niż tą w której moja starsza Siostra żyje z powodzeniem od 15 lat, a ja od czterech. Czy czytała może Pani, pani Ireno, książkę „kresy i bezkresy”?

irena
Gość

nie czytala ,ale chetnie przeczytam

Hania
Gość
To bardzo o to Panią proszę. Niech Pani koniecznie przeczyta, obiecuję, że Pani nie pożałuje 🙂 A co do Hanki- współczuję Tobie,że spotkasz takich mężczyzn. Ale nie mierz nikogo własną miarą. Nie każdy mężczyzna jest taki jak piszesz. Taki, który szanuje kobietę, na pewne rzeczy nie pozwoli ani sobie, ani tym bardziej obcemu mężczyźnie za jej plecami. Uwierz mi, są tacy. Poza tym mam wrażenie, że niektóre kobiety same się przed sobą usprawiedliwiają i wmawiają sobie, że dobrze zrobiły zostawiając dzieci obcym ludziom na wychowanie, atakując te, które zdecydowały się poświęcić siebie dla rodziny. Teraz tego nie widzicie, ale w… Czytaj więcej »
Marta
Gość

A czytałaś „Chłopów”? Tam jest przykład jaki był los „na starość” jak nie było emerytur. Moim zamiarem jest nie być dla mojego dziecka na straość ciężarem i, broń mnie Boże, nie mieszkać z nim w jednym gospodarstwie domowym jak założy rodzinę. Sama mieszkam w bloku z teściową, to wiem o czym mówię.

irena
Gość

marto ja mieszkalam z tesciowa w jednym gospodarstwie domowym i traktowala mnie jak wlasna corke ,mieszkalysmy 13 lat ale niestety zmarla na raka mozgu ,bo moglysmy zyc dalej pod jednym dachem i bylo zawsze dobrze ,nie klucilysmy sie nie wtracala sie nam do dzieci ,przeciwnie bardzo nam pomagala ,kiedy wracala z miasta zawsze miala dla mnie i moich dzieci jakas drobnostke byla wspaniala kobieta, mialam dwie mamy obie kochane rodzona i tesciowa

Hania
Gość

Tak jak napisałam: „Kobiety nie chcą opuszczać dzieci, oddawać je do żłobków, zatrudniać niań, chcą po prostu być z nimi, dopóki najmłodsze z nich nie pójdzie do szkoły.” – rozumiesz to zdanie i co z niego wynika? Jeśli nie, to podpowiem – jak najmłodsze pójdzie do szkoły, to ja pójdę do pracy. Co do odpowiedzialności w którym momencie zrzuciłam ją na Pana Boga? Jak się mąż rozchoruje, to pójdę do pracy. Jaki problem? Nie obrażaj mnie, bo to nie moja wina, że dla Ciebie zaufać Bogu jest tym samym co „zwalanie całej odpowiedzialności na Boga”.

Hanka
Gość

Ara wreszcie jakiś rozsądny głos w dyskusji. Czytam i po prostu oczom nie wierzę jak kobiety chcą się na własne życzenie wpakować w kłopoty. Nie dziwię się, że potem faceci robią co chcą i nie szanują kobiet, które są finansowo zupełnie od nich zależne.

irena
Gość

ale ja jestem od faceta nie zalezna ,i nie mierz jedna miarka wszystkich facetow ,to ze zdarzaja sie takie kanalie co kzywdza kobiete to jedno a drugie sa tez tacy co sznuja i wspieraja i kochaja ,nie twierdze ze kobieta ma do konca zycia siedziec w domu przy garach, tylko jak podrosna dzieci mozna isc do pracy

Hanka
Gość

Kochana, pracuję w męskim środowisku i wierz mi nie chciałabyś wiedzieć co większość panów sądzi o swoich niepracujących żonach. To nie są wyjątki to jest reguła. No, żeby być sprawiedliwą co leniwsi dostrzegają pozytywy takiego stanu rzeczy, że nie muszą się angażować w większość domowych obowiązków.

nieznajoma
Gość
nieznajoma

Ja też pracuję w męskim no i powiem szczerz ze czasem się zdziwię a czasem rozbawię tym co usłyszę. Bawią mnie bardzo te panienki, które męza łapały na dziecko ( brażna kasiasta wiec jest co łapać), a ci mężowie w pierwszym tygodniu po ślubie do kolegów w pracy mowią ( dwa razy takie coś słyszałam) , że jak coś to mieszkanie jest jego. Zabawne :-). A tak się starały… A w razie czego zostają z niczym i z dzieckiem na ręku…

Gosia
Gość

Nawet jak zostaną tylko z dzieckiem na ręku, to mają wielki skarb. Wiele osób marzy o dziecku, a nie może ich mieć, dzieci to błogosławieństwo

irena
Gość

masz gosiu racje ,dziecko to wielki skarb,zaden majatek go nie zastapi

nieznajoma
Gość
nieznajoma

Jasne. Tyle, ze dziecko potrzebuje warunków. Nikt nie mówi o palacach ale jakieś minimum musi być.

Ara
Gość

Tak Gosiu, ale dzieci mają prawo do życia w kochającej się i pelnej rodzinie i mają prawo mieć uczciwą i porządną mamę a nie taką, która łapala tatusia sposobami starymi jak świat.

Ania
Gość

A czy wiesz co Jezus powiedział do faryzeuszy gdy oskarżyli Go że wybaczył cudzoloznicy która chcieli ukamienować?kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamien.

Ania
Gość

Pamiętaj że za dziecko odpowiadają obydwoje rodzice.a miłość to też odpowiedzialność ich obojga.a skoro tak krytykujesz te kobiety to co można powiedzieć o twoich kolegach.skoro decydują się iść z kobietą do łóżka to decydują się też na wszelkie tego konsekwencje.a nie tylko seks bez zobowiazan.ale widać że koledzy jeszcze nie dorośli do odpowiedzialności.

Hania
Gość

aha, czyli kobieta zasługuje na szacunek tylko jak zarabia pieniądze, bo kiedy wychowuje dzieci facetowi i zajmuje się domem, to już nie trzeba jej szanować? Jeśli masz syna, to zastanów się, czy Ty właśnie nie uczysz go, że na szacunek zasługują tylko te kobiety, które są niezależne finansowo. Katolickie podejście, nie ma co…

Ara
Gość
Nikt tutaj nikogo nie obraża. Duża nadinterpretacja. To dobrze, że dopuszczasz możliwość , że podejmiesz pracę jak dzieci podrosna lub mąż się rozchoruje. Tylko że zdobycie pracy jak się ma dużą przerwę i wypadnie z rynku pracy to nie taka łatwa sprawa. Poza tym każda osoba zasługuje na szacunek. To nie jest kwestia szacunku lub jego braku. I nie rozpatrywalabym tego w tych kategoriach. Co do pozostawania na utrzymaniu dzieci na starość to ryzykowne założenie. Może będą miały dużą rodzinę, może córki będą chciały zostać w domu z dziećmi i będą niepracujacymi żonami. 500 plus to te pieniądze przeznaczone na… Czytaj więcej »
Hania
Gość
Dzieci urodziłam zanim pojawiło się 500+. Zanim zaszłam w ciążę, ustalił ze mną mój Mąż, że na czas kiedy dzieci nie chodzą do szkoły, będę zajmować się domem. A te pieniądze z 500+odkładamy na edukację naszych dzieci, tak więc nie żyję ich kosztem (chociaż Minister Rafalska mówiła, że kupienie za 500+ np. używanego samochodu nie jest żadnym przestępstwem, bo można np. zabrać dzieci na wycieczkę, podwieźć do szkoły, na zajęcia pozalekcyjne – to też jest wpisane w potrzeby dziecka). Proszę raz jeszcze -nie obrażaj mnie insynuując tym razem, że żyję z 500+, w ogóle take zaglądanie do czyjegoś portfela jest… Czytaj więcej »
Ara
Gość

Haniu posadzasz mnie i oakarzasz o to, że nie znam przytoczonych przez Ciebie fragmentów Pisma Świętego. To oszczerstwo i zwykła złośliwość. Dla mnie życiowa mądrością jest również planowanie przyszlosci w sposób odpowiedzialny tj. zadbanie o swoją emeryturę, zadbanie o to aby na starość nie pozostawać na utrzymaniu dzieci. I tego dotyczą moje komentarze. Nigdzie też nie napisałam, że nie warto modlić się o dobre rzeczy np pracę. Sama swoja dobra pracę wymodlilam. 🙂 Pamiętaj działaj tak jakby wszystko zależało od Ciebie, a módl się tak jakby wszystko zależało od Boga.

Ania
Gość

Uważam że jak się pokłada nadzieję w emeryturze i swoim tylko staraniu to buduje się na piasku.znam wiele starszych ludzi którzy swojej emerytury nie widzieli na oczy bo też ich własne zdrowie im na to nie pozwalało.byli zależni od innych,albo traktowani gorzej niż zwierzęta.znam też takich którzy budują na skale czyli na Bogu i mają pokój w sercu bo to On ich los zabezpiecza.i się nie zawiodą.co nie oznacza że nic nie robią i nie pracują.nawrocenie to nie klepanie formułek ale przemiana myślenia.to zaufanie temu co mówi Bóg a nie temu co krzyczy świat.

Ania
Gość

Gratuluję Ci Haniu dobrego i odpowiedzialnego za rodzinę męża oraz Twojego zdrowego i mądrego podejścia do życia.tak trzymaj!

Anna
Gość

Jeśli facet kocha kobietę to nie będzie ona niewolnica.tylko prawdziwy facet potrafi sprostać obowiązkom i odpowiedzialności za kobietę i dzieci.a niezaradni życiowo i egoistyczni mężczyźni wyganiają swoje partnerki do pracy tłumacząc to właśnie nowoczesnym partnerstwem.ilez awantur toczy się właśnie o to.uwazam że tam gdzie jest dobry i uczciwy i kochający mąż tam kobieta może poświęcić się tylko i wyłącznie rodzinie i dzieciom.

nowy_nabytek
Gość
nowy_nabytek
No tak, o czym panie rozmawiają 🙂 5-cioro dzieci żona niepracująca całe życie czyli 7 ludzi na jednych rękach, bo też czasem muszę coś zjeść, chociaż odwykłem :), wtedy nie było 500+ tylko 64 zł + na dziecko 🙂 3 etaty 360 godz w miesiącu; jestem wrakiem faceta; nie widziałem w życiu nic oprócz murów budowy i błota, chociaż mam podwójne wyższe wykształcenie; niebo mnie nie interesuje; nie polecam wielodzietności; jako normalny facet przegrałem życie; moje cudowne dzieci na to patrzą i może będą miały po jednym dziecku a może w ogóle do czego ich zachęcam; moje motto: „niech was… Czytaj więcej »
irena
Gość
ale ja tez urodzilam sie w piecioosobowym rodzenstwie i rodzice tez nie mieli 500+ na dodatek tato tylko pracowal tak jak ty i za kazde z nas bogu dziekowal ,tez nie robil dzieci po pijaku ,kazde z nas bylo chciane i kochane i planowane ,rodzice nauczyli nas szacunku do siebie na wzajem ,do nich samych ,moj tato pracowal zawodowo i jeszcze po pracy szedl do pracy na polu i nie mial samochodu tylko na piechote albo rowerem ,nie zaluj tego ze masz duzo dzieci ,nigdy nie wiesz czy na starosc nie beda ci potrzebne ,popatrz na tych ludzi ,ktorzy oddali… Czytaj więcej »
nowy_nabytek
Gość
nowy_nabytek
a wiesz Ireno, że właśnie bardzo żałuję, bo jako taki zwykły, najnormalniejszy ludek, taki zwyczajny, żałuję przegranego życia; to co trzyma mnie przy życiu to fakt, że za chwilę „zdechnę”, bo 12 lat żyję na kawie i papierosach; i miałem swoje nowenny chyba 6; i byłem na ślubie ostatnio i jest taki tekst sakramentalny w mszale, że jak się zwrócicie do Ojca /w tym sakramencie/ to On zaspokoi wasze potrzeby, lub coś podobnego; Ojciec w niebie nie zaspokoił żadnej potrzeby naszej rodziny ani naszego sakramentu, a wprost przeciwnie; ten tekst wbił mnie w ścianę, nie pamiętałem go z mojego ślubu,… Czytaj więcej »
Marta
Gość
Cieszę się że Pan bierze udział w tej dyskusji jako chyba jedyny facet bo tu same panie. Mój mąż też jest budowlańcem, 10 h dniówka plus 2 godziny dojazu (godzina tam i godzina z powrotem). Mamy jedno dziecko. Ja też pracuję, nie wyobrażam sobie nie pracować . I nie jest moim marzeniem, jak tu piszą kobiety, siedzieć w domu i wychowywać dzieci. Nawet mówimy, że nie bedziemy mieć drugiego bo nie mamy siły znosić wtrącania się teściowej po raz drugi. To pierwsze dziecko dało nam w kość strasznie, a z drugiej strony teściowa (mieszkamy w bloku we wspólnym gospodarstwie domowym).… Czytaj więcej »
Ania
Gość

Nie mów że przegrałeś życie bo masz dzieci.moze im kiedyś jeszcze podziękujesz a oni tobie.nie wiesz tego.teraz czujesz sie wypalony i rozgoryczony.masz pretensje do Boga i niesprawiedliwego świata.ale pomysł tylko o jednym co chce ci powiedzieć.kiedy my tracimy coś albo kogoś to co my często możemy zrobić?nic.a Bóg który mógł zrobić wszystko by ocalić Swego Syna nie zrobił tego.nie zrobil nic .ofiarowal Go za ciebie.bo Cię kocha .bo jesteś cenny w Jego oczach.

nowy_nabytek
Gość
nowy_nabytek

o jakiej starości Ty mówisz? kawa, papierosy – jak to na budowie – nic nie jem albo sam chleb albo konserwę połykam, bo na akord zapylam od 2006 roku do teraz 🙂 jakie dzieci i na jaką starość 🙂

Hania
Gość
Ja mam 5 rodzeństwa, Mama nie pracowała, Tato tylko nas utrzymywał i kochał nas ponad życie. Mama zmarła wcześnie, zostaliśmy sami. Całe życie słuchałam, że jesteśmy dla Taty wszystkim, co ma. Było ciężko, nawet bardzo, ale jednego byłam pewna – miłości moich Rodziców do szóstki swoich dzieci. Kiedyś Teściowa mojego Taty, a moja Babcia powiedziała Mu, że „jest biedny, bo za dużo dzieci zrobił”. Tato zapytał tylko: „to które do odstrzału?” Nie umiała odpowiedzieć. Współczuje Pana dzieciom – czytać co ich własny ojciec o nich myśli, to przykra sprawa. Panu mogę zacytować tylko słowa pewnego mądrego pisarza: „Człowiek nigdy nie… Czytaj więcej »
Ania
Gość
Moja kuzynka wychowała pięcioro dzieci.maz pracował.nie było łatwo i pewnie nie raz narzekali.ale są szczęśliwa i kochająca się rodzina.dzieci już wykształcone a rodzice dumni .wiele wysiłku,wyrzeczeń i łez wylanych.ale miłość ich obojga pozwalała przetrwać.wzajemny szacunek i więzi rodzinne.moja babcia też wychowała pięcioro dzieci.dziadek nadużywał alkoholu,duże gospodarstwo na glowie babci.caly dom i oczywiście dziadek.praca w polu,w domu,i jeszcze starania by jakoś to utrzymać.czasy wojenne i powojenne.kochala dzieci ,męża pewnie też.ale miłość do dzieci jest inna.przetrwa wszystko i pcha do przodu.szybko zapomina się ból.jesli się kocha.babcia była osobą oddana Bogu,wierząca.pewnie dlatego jak opowiadała o swoim trudnym życiu to było w tym tyle… Czytaj więcej »
Marta
Gość
Bycie w domu nie jest wpisane w naturę wszystkich kobiet:). Mojej nie. Znam też inne kobiety, które lubią chodzić do pracy gdzie się odpoczywa od tego ciągłego kotła w domu (kto ma małe dziecko, wie o czym mówię). Dla niektórych mam wyjscie z domu to NAPRAWDĘ możliwość odpoczynku. Po prostu. Moja mama tez utrzymywała mnie i brata, oraz mojego ojca, który nie pracował co najmniej ze 20 lat (nie ma to jak małe dzieci, dom w budowie a tu sie zwolnić z pracy…). Ja zawsze walczyłam żeby mieć pracę, był to mój nawiększy lęk, który mi towarzyszył w czasie studiów,… Czytaj więcej »
Ania
Gość
Ja też byłam z moim dzieckiem w domu do siódmego roku życia.i nie dlatego że musiałam a dlatego że chciałam.i to był najpiękniejszy czas mojego życia.teraz córka jest już dorosła i docenia to bardzo.owszem słuchając koleżanek dałam ją do przedszkola ale dzięki Bogu szybko też zabrałam.i o to moja córka ma dzisiaj pretensje.o to że bardzo źle wspomina to przedszkole i rozłąkę.ja też wychowywałam się u niani i babć bo moi rodzice pracowali.i to był czas mi ukradziony i wyrwany z prawdziwego dzieciństwa.do tej pory mam zle wspomnienia.chociaz babcie się starały i mnie rozpieszczały.chociaz u niani było fajnie.jak poszłam do… Czytaj więcej »
Hania
Gość

I jeszcze jedno – właśnie dlatego, że nie znamy dnia ani godziny, nie wiemy, kiedy staniemy przed Panem Bogiem. Warto być na to spotkanie przygotowanym. Bo tak jak w kwestiach materialnych sytuacja się zmienia, raz dobrze, raz źle, tak po śmierci nie ma już możliwości zmian.

Marta
Gość

Jestem matką i nie jest moim marzeniem siedzenie w domu i wychowywanie dzieci, więc nie generalizujmy:)

Weronika
Gość
Weronika
Szczerze mówiąc zaskoczona jestem tyloma komentarzami na moje świadectwo. Nie spodziewałam sie ze dyskusja pójdzie w takim kierunku. Nie zamierzam sie tłumaczyć z decyzji o pozostaniu w domu, bo każdy ma swoją historie i historie konsekwencji podejmowanych w swoim życiu decyzji. Wierzę jednak , ze moja odpowiedz na Wasze komentarze moze komuś pomóc. Sama doskonale sobie zdaje sprawę, ze jedna pensja w rodzinie nie jest najlepszym rozwiązaniem . Setki razy rozważałam powrót do pracy zawodowej, martwiłam sie co będzie jak mąż straci prace, jak mnie zostawi, co będzie z moja emerytura itp. Do tego dochodziły i nadal czasem dochodzą myśli… Czytaj więcej »
wpDiscuz

Wyjatkowe kompendium o
nowennie pompejańskiej:

Tylko teraz otrzymasz… 
drugi egzemplarz za 1 grosz!

A może tak chcesz otrzymywać co piątek
powiadomienia o nowych świadectwach?

TAKalboNIE
…a więc zapisz się już teraz do powiadomień:
A teraz odbierz pocztę i kliknij łącze potwierdzające

Zamknij