D: Opieka Matki Najświętszej

Na nowennę pompejańską natknęłam się w ubiegłym roku w internecie, jakiś czas po tym, gdy dowiedziałam się, że choruję na na raka piersi. Kilka tygodni mierzyłam się z wyzwaniem, jakim jest odmawianie tej modlitwy. Wydawało mi się – jak i wielu innym – że nie będę w stanie co dzień tyle się modlić na różańcu. Zmotywowała mnie data 15 sierpnia – rozpoczęcie nowenny w święto Wniebowzięcia i zakończenie jej na święto Królowej Różańca Świętego – 7 października. Do dziś odmówiłam już 3 nowenny, wszystkie w intencji powrotu do zdrowia.

W trakcie odmawiania nowenn spłynęło na mnie i moją rodzinę mnóstwo łask. Matka Najświętsza zatroszczyła się wspaniale o moją sferę duchową: zbliżyłam się do Boga, Ją pokochałam mocno, łatwiej mi mówić o wierze i dawać świadectwo. Mam potrzebę częstego przyjmowania Komunii świętej. Potrafiłam też zachęcić męża i dzieci do odmawiania wspólnie dziesiątki różańca dziennie. Otrzymałam także inne łaski: m.in. umiejętność trzymania nerwów na wodzy i spokojnego reagowania nawet na trudne sytuacje. Radość dają mi najbardziej banalne rutynowe czynności, dostrzegam wielkość Bożego stworzenia w najdrobniejszych rzeczach, dziękuję za każdy dzień i każdą chwilę życia.
A jeśli chodzi o intencję, w której się modliłam?
Bóg postawił też na mojej drodze niezwykłych lekarzy i cudownych ludzi, na których mogę liczyć. Ludzi, którzy niespodziewanie i bezinteresownie na różne sposoby pomagają mi w trakcie leczenia. Bardzo dobrze przeszłam chemioterapię, przyniosła pożądane efekty. „Dziwnym trafem” pewnego dnia, natychmiast po zakończeniu rozmowy telefonicznej z koleżanką, której proponowałam rozpoczęcie nowenny pompejańskiej, gdyż znalazła się w trudnej sytuacji, poczułam charakterystyczny ból towarzyszący obkurczaniu się guza – jakby na potwierdzenie, że Maryja aprobuje ten sposób rozszerzania nabożeństwa do Różańca Świętego. Wielokrotnie w trakcie odmawiania nowenny przychodził ten sam ból. Moja operacja miała szczęśliwy przebieg. Jestem pewna, że to dzięki wstawiennictwu Maryi. Jestem jeszcze w trakcie leczenia, ale gorąco wierzę, że jeśli taka wola Boża, Matka Najświętsza wyprosi mi łaskę zdrowia i cała terapia zakończy się sukcesem. Niebawem rozpocznę koleją nowennę, bo bez niej po prostu trudno mi żyć.

2 thoughts on “D: Opieka Matki Najświętszej

  1. Poczytaj proszę o Colo Vada, Coral Club, Laminine, „Prawda o raku”, „Rak nie jest chorobą”, dieta sokowa  Ewy Dąbrowskiej.  Z Bogiem. 

A Ty co o tym myślisz? Napisz!