Monika: Depresja, na która choruję nie dawała żyć.

Szczęść Boże, wczoraj zakończyłam odmawianie swojej pierwszej NP. Trafiłam na nią na tej stronie, przeglądając Internet w chwili gdy już nie wiedziałam gdzie i jak szukać ratunku.

Wszystko się sypało, w pracy, w domu, zdrowie nie dopisywało. Depresja, na która choruję nie dawała żyć. Wiem, że to zły podsuwał myśli by zakończyć wszystko…Jestem osobą bardzo, a nawet powiedziałabym zbyt wrażliwą. Jedno słowo i sypał mi się cały świat. Nie mam zbyt wielkiego poczucia własnej wartości, jestem osobą nieśmiałą. Moje życie nie należało do najłatwiejszych. Urodziłam się jako wcześniak, a to w dawnych czasach było strasznie obciążające, nie wiadomo czy przeżyję. Mateńka sprawiła, że żyję… Do tego doszła wrodzona nieuleczalna choroba. Nie tylko zdrowie doskwierało. Na drugim miejscu była samotność. Bezgraniczne pragnienie posiadania własnej rodziny. Cóż, z tego gdy różni ludzie stawali na mojej drodze, a tego jedynego nie było. A kiedy poznałam swego narzeczonego świat nabrał barw na bardzo krótko. Porzucił mnie dwa miesiące przed ślubem. Rozpacz dobijała każdego dnia. Oczywiście, jestem tylko człowiekiem, jednak zdaję sobie sprawę, że popełniłam wiele błędów. Wciągało mnie czytanie horoskopów, magia, wróżenie, a nawet wywołanie ducha. Teraz już wiem, że zaczęłam kontakt z najciemniejszą stroną, która zniszczyła ślady dobra w codzienności. Być może przez te błędy to wszystko. W najczarniejszej rozpaczy wołałam Boże ulituj się. Postanowiłam odciąć się od dawnych zainteresowań, być dobrym chrześcijaninem, a nie letnim. Modliłam się gorliwie, płakałam i szukałam wyjścia z sytuacji po ludzku beznadziejnej. I trafiłam na Nowennę Pompejańską. Wiem, że to Mateńka mi ją podsunęła. Przed laty pojawił się ktoś bardzo ważny w moim życiu. Pokochałam go. Z jego strony to nie było jednak tak wielkie. Godziłam się z tym. Byłam jednak zaborcza. A on jak większość mężczyzn potrzebował przestrzeni, a nie smyczy i uwieszonej na jej końcu rozpaczającej dziewczyny. I nie wytrzymał. Łzy ciekły mi po twarzy, a on odchodził. Potem nastał czas niedoszłego małżonka. Jednak w głębi serca wciąż czułam coś do tego (nie narzeczonego), który znaczył tak wiele. I stał się cud. Przeprosił, wrócił i bardzo się zmienił na lepsze. Wiem obecnie, że rozstanie miało nam sobie pokazać samych siebie w innym świetle. Przekonać się, że znaczymy dla siebie bardzo dużo. Było bodźcem do zmiany. Mojej także. Teraz jestem szczęśliwa, potrafię się uśmiechać i wierzę, że chwile są cudem takim jak nasze życie. W Nowennie Pompejańskiej modliłam się w intencji naszej relacji i teraz jest zupełnie inaczej: szanujemy się i dbamy o wzajemne dobro. Oczywiście nie obyło się bez przeszkód. Zły szalał. Zasypiałam przy modlitwie, przez głowę przebiegały bluźniercze myśli, a od wielu osób słyszałam, że modlitwa na różańcu jest bez sensu, że tylko w domowym zaciszu można ją odmawiać, a nie publicznie. Ja zaś starałam się jak mogłam, modliłam się w drodze do pracy, wracając z niej, w domu. Płakałam i modliłam się. Teraz mogę powiedzieć, że nie wyobrażam sobie bez niej codzienności. Rozpoczęłam kolejną w intencji potrzebnych mi łask – powierzając ich wybór Bogu. On wie czego mi najbardziej potrzeba. Zachęcam całym sercem do tej cudownej modlitwy. Nauczyła mnie pokory, skupienia. Dała siłę, uśmiech. Otrzymałam tez inne łaski-mojemu tacie wyrównał się cukier i cukrzyca prawie się cofnęła. Stało się to co po ludzku niemożliwe. Bo dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Chwała Ci Mateńko za Twoją dobroć i opiekę.

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

7 komentarzy do "Monika: Depresja, na która choruję nie dawała żyć."

Powiadom o
avatar
Wiola
Gość

Monika dziękuję, piękne świadectwo – widać, że Maryja ma Cię w swojej Opiece…..bądź dzielna i nie zmarnuj tej Łaski. Ale czytając Twoje przeżycia, widzę że jesteś bardzo mądrą kobietą. Bóg z Tobą.

M.
Gość

Co to znaczy: „potem nastał czas niedoszłego małżonka?”. bo napisane jest niezbyt jasno… Wrócił do Ciebie po tym, jak ten drugi odszedł, tak?

m
Gość

Niedoszly malzonek byl drugim panem po wielkiej milosci…..ale do slubu nie doszlo i pierwsza wielka milosc wrocila…ja to tak zrozumialam <3

Monika Jaśtal
Gość

Przepraszam jeśli napisałam niezbyt jasno. Tak nie chodziło o narzeczonego, bo on mnie porzucił. Chodziło o pierwsza miłość, która powróciła. Dziękuję za dobre słowa.

Kamila
Gość
Kamila

Droga Moniko, mi też wróżenie, horoskopy i ciężkie grzechy zniszczyły życie i poniosłam tego konsekwencje.. były depresje itd. Dziś staram się być cały czas w stanie łaski uświęcającej bo kiedy nie jestem czuję ze to wszystko chce do mnie wrócić. Polecam posłuchać na you tube wykładów ks Piotra Glasa egzorcysty, mi bardzo pomogły. Polecam też pojść na mszę o uzdrowienie np z o Witko.

Kamila
Gość
Kamila

Chciałam jeszcze dodać, że wywoływanie duchów jest bardzo niebezpieczne. Ja jestem tym przerażona na samą myśl. Bo to wywoływanie to tak jakbyś tego ducha złego zaprosiła do swego życia i nie masz pewności, że on odszedł. Oglądałam kiedyś pewne świadectwo w którym osoba opowiadała, ze odkąd wywoływała duchy czuła wciąż czyjąś obecność i lęk. Konieczna jest spowiedz z tego grzechu. Polecam zobaczyć też konferencje pana Grzegorza Bacika na you tube, jest tam o wróżbach, horoskopach itd na jakiej zasadzie to działa.

Monika Jaśtal
Gość

Dziękuję. Wykłady ks Piotra Glasa oglądałam. Grzech od razu wyznałam na spowiedzi. Staram się być w stanie łaski uświęcającej.

wpDiscuz

Wyjatkowe kompendium o
nowennie pompejańskiej:

Tylko teraz otrzymasz… 
drugi egzemplarz za 1 grosz!

A może tak chcesz otrzymywać co piątek
powiadomienia o nowych świadectwach?

TAKalboNIE
…a więc zapisz się już teraz do powiadomień:
A teraz odbierz pocztę i kliknij łącze potwierdzające

Zamknij