Basia: Ufnie czekam

Od dłuższego czasu krąży wokół mnie myśl, ze powinnam w końcu złożyć świadectwo z otrzymanych łask i z całego roku modlitwy Nowenna Pompejańską. O nowennie powiedziała mi koleżanka, której serdecznie za to i za wszystko inne dziękuje i dziękuje Bogu, ze pojawiła się ponad 3 lata temu w moim życiu.

Przypadkiem:) Moje życie było… Nie miałam szczęśliwego dzieciństwa. Jestem DDA. W wieku 28lat nawróciłam się po właściwie 18 latach i otrzymałam łaskę uzdrowienia z bycia ofiara w systemie rodziny dysfunkcyjnej i bycia odpowiedzialna za wszystko i wszystkich, przeszłam terapie grupowa dla DDA, która była ogromnym oczyszczeniem i nowym startem. Potem znów grzech odsuwał mnie od Boga. Właściwie moje życie odwróciło się o 180 stopni po śmierci mojego Taty prawie 4 lata temu. W sumie całkiem niedawno. Odwróciło, zmieniło sie na lepsze. Z każdym rokiem robię, jak na siebie, milowy krok naprzód. Bo ja właściwie przespałam a dokładnie ukrywałam sie z lękiem przed życiem i innymi przez cale dotychczasowe życie. Oceniam tak na oko, ze mam jakieś 10 lat opóźnienia we wszystkim, a w niektórych dziedzinach pewnie duzo, duzo więcej. Nie jest wiec łatwo nagle to wszystko nadrobić. Rzuciłam sie na życie jakies 3 lata temu i chciałam wszystko nadrobić naraz. Potem musiałam przystopować, ale walczę cały czas aby jak najszybciej i jak najwięcej robić, żeby przełamywać wewnętrzne lęki, uprzedzenia czy wpajane mi instrukcje. Ucze sie wybaczania, choć tutaj to jeszcze na pewno daleka droga przede mna. Tak wiec… zaczęłam NP rok temu i modliłam sie o mojego Tate, nawrócenie mojego narzeczonego, dar macierzyństwa, zdrowie dla Mamy i za dusze czyśćcowe. 15 sierpnia zeszłego roku byłam w Częstochowie i modliłam sie do Matki Bożej o mojego Tate.. nagle zobaczyłam obraz jak mój Tata wyciąga rękę z jakiejs ciemności a Matka Boża z jasności wyciąga swoja dlon do mojego Taty i ciągnie go w gore, wyciąga do jasności. Zobaczyłam to tak wyraźnie. To był znak. Od tamtej pory prawie w ogóle nie czuje (od czasu do czasu, raz na 2msce) potrzeby pójścia na grób Taty, a wcześniej bylam prawie co tydzień, a na początku prawie codziennie. Od tamtej chwili wiedziałam, ze mój Tata jest w najlepszych, matczynych rekach:). Potem otrzymałam łaskę czystości, o którą nie prosiłam i w sumie dopiero po paru miesiącach zdałam sobie z tego sprawe. A jak miałam w grudniu atak zlego, aby dokonać tego, od razu zaczęłam prosić Maryję o pomoc i poszlam do kościoła. Przeszło natychmiast. Niestety nie została jeszcze wysłuchana moja prośba o nawrócenie narzeczonego a ja sama robię co tylko mogę, aby odciągnąć go od buddyzmu, w ktory wszedł 2 lata temu. Bardzo mnie to boli i może dlatego, widząc jak bardzo mi na tym zależy, zly robi wszystko aby temu przeszkodzić. Jak poznałam narzeczonego byl katolikiem „niepraktykujcym”, ale jednak i mówił, ze raczej nie zdecyduje sie na przejście na tamto, ze tamto go tak tylko narazie fascynuje. Uspokoił mnie wtedy i myslalam ze mu to w koncu przejdzie. Rozstaliśmy sie na jakies 2 miesiace i wrocil do mnie jako buddysta juz a ja zaczelam sie modlic (dwie NP). Nie jest tak, ze Maryja nie wysłuchała, bo on otrzymał łaskę trafienia nagle do dobrego lekarza (nie umial ogarnąć problemu przez ostatnie 20 lat), ktory pokierował nim jak dzieckiem i w ekspresowym czasie (normalnie czekałby rok albo i dłużej) moze podjąć bardzo kosztowne (na ubezpieczenie) profesjonalne leczenie. To ogromna laska. Kolejna przyszła na niego niedawno. Od 3 lat byl bez dobrej pracy, najpierw rok na bezrobociu i szukal, potem pracowal na zlecenia z agencji w magazynach i tak sie układało, ze zmieniał na coraz lepsza i łatwiejsza, a całkiem niedawno (tzw przypadkiem:)) kolega zaproponował mu dobra prace za jeszcze lepsze pieniądze i z perspektywami rozwoju. Ja czekam na nawrócenie… Modle sie teraz o swoje, mojej rodziny i jego nawrócenie koronka do Krwawych Łez Matki Bożej. Odmawiam tez swoja 8 NP w intencji łask dla nas, został mi tydzień a zly działa. Wczoraj bałam sie zasnąć i nie spalam cala noc. Nie jest lekko, ale wiem ze dam rade, ze Maryja jak zawsze czuwa i nocami jak cos sie dzieje to zaczynam odmawiać różaniec i po chwili zazwyczaj spokojnie znów zasypiam. Ja podczas tego roku doznałam mnóstwa malych-wielkich łask, mojej stopniowej odmiany, wychodzenia z poszczególnych grzechów i codziennej opieki Matki Bożej takze w najdrobniejszych trudnościach i błahych sytuacjach. Dzieją sie rzeczy zaskakujące.. Niedawno otrzymałam łaskę modlitwy wstawienniczej, bo tak ciągle „marudziłam” Maryji, ze nie mam nikogo kto by sie za mnie pomodlił.. To dostałam:) Wychodzę z leku i nieśmiałości, powoli, ale wychodzę. Widze to, to stopniowy proces, ale widze, ze trwały. Moja Mama tez jest pod opieka Maryji. Matka Boza czuwa nad jej zdrowiem, stale sie poprawia i trafia do właściwych lekarzy. Mojego brata zamierzam oddać Maryji w opiekę oddzielna NP. Bardzo tez czekam na dar sakramentalnego małżeństwa i macierzyństwa. Mam 39 lat i to juz ostatni moment, ale wierze ze Matka Boża mnie wysłuchała i teraz tylko mam czekac na ten właściwy moment i byc moze na nie tego, którego sama sobie wybrałam, męża. Zdaje sie, ze tutaj Pan Bog tylko czeka na moja szczera, prawdziwa gotowość otwarcia sie i zgodę na Jego wole. Modle się o ta łaskę do Ducha Świętego. Modle sie tez miesięczna nowenna do Sw. Józefa w intencji założenia rodziny i daru macierzyństwa. Święty Józef staje sie moim opiekunem, na co powoli sie otwieram uświadamiając sobie, ze naprawdę chce Jego przewodnictwa i opieki. Odnoszę wrażenie, ze Maryja mi Go podesłała jakis czas temu a On cierpliwie na mnie czeka. W koncu skąd sie bierze święta, anielska cierpliwość:))? Rozpoczęłam duchowa adopcje dziecka poczętego. Otrzymałam łaskę spokoju i coraz większej ufności naszemu Panu, Jezusowi Chrystusowi. Ostatnio Maryja przerwała moje trwanie w grzechu z narzeczonym i zaprowadziła do spowiedzi. Modliłam sie o ta łaskę i w końcu nadszedł ten moment.. Jak zawsze. Dziękuje Matko Najświętsza, Matko Miłosierdzia, Matko Bolesna za wszystkie łaski dla mnie, mojego Taty, mojej Mamy, brata i narzeczonego i dla dusz czyśćcowych. Ufam, ze już zawsze będę odmawiać Różaniec. Chyba sie któraś kolejna NP pomodlę o ta łaskę;). Uśmiecha sie tez juz do mnie ojciec Pio z obrazka, który jakos tak przypadkiem ciągle przewija sie przed moimi oczami… wszystko w swoim czasie… Bożego błogosławieństwa czytającym i bardzo Wam dziękuje za Wasze świadectwa, bo to one co rano przez ostatni rok utwierdzały mnie w wytrwalej modlitwie

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

A Ty co o tym myślisz? Napisz!