Alina: Myślę, że szatan wściekał się na moją Nowennę.

Mój mąż kilka lat pozostawał bez pracy. Po usilnych staraniach pojawiła się oferta pracy. Przed przyjęciem nastąpiły trudności dotyczące zaświadczenia lekarskiego.

Lekarka tak opisała wadę wzroku męża, iż właściwie nie nadawał się do podjęcia żadnej pracy. W rzeczywistości nie było tak źle. Przed pójściem męża do lekarza do poradni pracy – prosiłam Maryję o pomoc w rozwiązaniu sprawy. Wtedy moje sumienie podpowiedziało mi: „odmów nowennę pompejańską”. O Nowennie Pompejańskiej wiedziałam od dawna, ale wydawało mi się, iż nie jestem w stanie odmawiać wszystkie części różańca (ciężko mi było odmawiać jeden dziesiątek).
Zdecydowałam, iż od następnego dnia rozpoczną nowennę. I tak było. Stałam się od tego czasu spokojna wewnętrznie i prawie byłam pewna, że sprawa potoczy się pomyślnie. Za dwa dni mąż stawił się u lekarza w medycynie pracy. Lekarz spóźniał się. W tym czasie mąż prowadził rozmowę z pielęgniarką. Opowiedział jej o długim poszukiwaniu pracy, o lekarce, która wydała tak niekorzystne zaświadczenie itp. Gdy pojawił się lekarz – pielęgniarka weszła do gabinetu. Chwilę rozmawiała z lekarzem.
Gdy mąż wszedł do gabinetu – lekarz od razu powiedział do niego, że daje mu szansę pracy. Gdy się sprawdzi zdrowotnie – może pracować. Mąż dostał najpierw umowę na okres próbny. Umowa została przedłużona i mija 6 m-cy jak mąż pracuje.
Oczywiście nie było tak sielankowo jak opisałam powyżej. Myślę, że szatan wściekał się na moją Nowennę. W pierwszym miesiącu pracy męża coś się zaczęło między naszym małżeństwem psuć. Trudno to opisać, ale to było jakby niezależne od nas. Nie wiedziałam o co chodzi – powinniśmy się cieszyć (bo mąż ma pracę , nie ma „doła”, wreszcie budżet większy), a było inaczej. Działy się dziwne rzeczy – złodzieje okradli garaż, ja zaczęłam podupadać na zdrowiu, mężowi (tak właściwie z niczego) zrobił się uraz kolana (musiał iść na zwolnienie chorobowe). Byłam zdezorientowana, ale Nowenny nie zaniechałam odmawiać.
Polubiłam różaniec. Odmawiam teren Nowennę po raz czwarty. Za każdym razem zostaję wysłuchana. Jest to naprawdę Nowenna nie do odparcia. Dziękuję Maryji za otrzymane łaski.

1 myśl na temat “Alina: Myślę, że szatan wściekał się na moją Nowennę.

  1. Kiedy czytam Twoje świadectwo, przypominają mi się moje zmagania z przeciwnościami. Tez wszystkie moje sprawy zaczęły się nieoczekiwanie gmatwać i podobnie jak Ty nie zamierzałam zaniechać modlitwy. Dziś nie wyobrażam sobie, by nie odmawiać codziennie różańca, bez niego dzień wydaje się pusty. No i ta opieka Boska nad nami… Bezcenne 🙂 pozdrawiam serdecznie 😉

A Ty co o tym myślisz? Napisz!