Monika: Świadectwo – prośba o powrót ukochanej osoby…

Chciałabym podzielić się swoim świadectwem i ogromem łask jakie otrzymałam zaczynając odmawiać Nowennę Pompejańską. Moje życie niestety nie układa się tak dobrze jak bym chciała . Moje małżeństwo rozpadło się w bardzo krótkim czasie, bo w przeciągu 8-miu miesięcy, a teraz czekam na rozpoczęcie rozprawy o unieważnienie ślubu kościelnego. Mój były mąż nie planował mieć ze mną dzieci, a do tego był pod całkowitym wpływem rodziców. Bardzo to przeżyłam i zawalił mi się cały świat.

Potem kiedy Pan Bóg postawił na mojej drodze cudownego człowieka byłam pewna, że wszystko mi się poukłada, że nic nie dzieje się bez przyczyny i będę wreszcie szczęśliwa, ponieważ wszystko było na dobrej drodze i mieliśmy swoje plany i wiem, że bardzo mnie kochał i mu zależało bardzo, zawsze był przy mnie w tych trudnych chwilach i pomógł mi się pozbierać i zacząć żyć na nowo. Zaakceptował całkowicie moją sytuację i zawsze mnie wspierał – byłam najszczęśliwsza na świecie i trwało to prawie 3 lata. Jednak jakieś 3 miesiące temu zaczął mieć wątpliwości i przed Sylwestrem powiedział mi, że nie wie co będzie z nami bo się pogubił i nie wie co czuje. Byłam załamana, ale chciał nadal walczyć o to i zastanawiał się cały czas, ponieważ mu nadal zależało i wiedział jak byliśmy szczęśliwi i mieliśmy już plany na wspólne życie. Od momentu, gdy zaczęło się psuć między nami koleżanka z pracy poleciła mi odmawianie Nowenny Pompejańskiej. Nim podjęłam się odmawiania Nowenny minęło kilka dni, ponieważ nie miałam w sobie siły żeby zacząć. Nigdy także nie modliłam się nawet dziesiątką różańca, a gdzie tu nagle miałabym zacząć odmawiać 3 razy cały różaniec – bałam się, że nie podołam. I tak też uczyniłam, zaczęłam odmawiać swoją 1-wszą Nowennę w intencji tego, aby jednak się opamiętał i wrócił do mnie, żeby mnie nie zostawił i odrodziła się miłość do mnie, bo wiem jak mnie kochał i nie mogłam uwierzyć, że tak nagle wszystko przemija. Było bardzo ciężko już od samego początku odmawiania Nowenny, często byłam bardzo śpiąca, pojawiały się kłótnie w rodzinie nasilające się akurat wtedy kiedy zaczynałam się modlić, o dziwnych myślach i słyszanych jakby w tle modlitwy przekleństwach nie wspominając. I cały czas nachodziły mnie wątpliwości podczas modlitwy, coś wewnętrznie mi podpowiadało, że to i tak nie pomoże. Nawet czasami członkowie rodziny mi dogadywali, że nie ma sensu, że po co się modlę, bo to nie pomoże – odpowiadałam im wtedy, że gdy się modlę to jest mi lżej na sercu. Czasami podczas modlitwy nagle zasypiałam, a podczas odmawiania części błagalnej nawet ziewałam przy co 2-im koraliku i nie mogłam się skupić, miewałam dziwne sny – jednak nie poddałam się i modliłam się nadal. Teraz już wiem, że to robota złego, próbował poprzez to wszystko odciągnąć mnie od tej modlitwy. Ale mimo tych trudności, udało mi się przetrwać całe 54 dni, chociaż wiem, że kilka rzeczy źle zrobiłam modląc się i tak naprawdę moja wiara nie była tak mocna. 1-wsza nowenna nie ubłagała mi mojej prośby, ponieważ nadal się zastanawiał. Ale wiem, że doznałam wielu łask płynących za pośrednictwem Matki Przenajświętszej. Uświadomiłam sobie, że tak naprawdę nie potrafiłam odmawiać różańca, bo nigdy go nie odmawiałam i wiem teraz jakie to jest ważne. Matka Przenajświętsza przyciągnęła mnie z powrotem na drogę Kościoła i czuję, że jestem bliżej Boga. A najważniejszą łaską dla mnie stało się to, że po 3-ech latach poszłam w końcu do Spowiedzi Św. na Święta Wielkanocne i mogłam przyjąć Komunię Świętą w tym Roku Miłosierdzia. Od razu poczułam się dużo lepiej i ulżyło mi na sercu – jestem szczęśliwa z tego powodu.
Zaczęłam znowu odmawiać 2-gą Nowennę w tej samej intencji i jestem na części dziękczynnej. Czuje, że jest to człowiek, z którym chcę spędzić resztę swojego życia i oddałabym za Niego własne życie. Jednak tydzień temu On w zwykłym sms-ie napisał, że nie czuje tego, że bardzo mnie przeprasza, ale to nie jest to, że najgorsze jest to, że on chce tego wszystkiego i naszych planów, ale nie czuje na razie tego i coś się zmieniło, i że nie chce blokować mi życia, żebyśmy spróbowali sobie układać po swojemu, a czas pokaże co będzie i może później żałować tej decyzji, ale szczerze nie czuje tego wszystkiego teraz. Przeżywam to strasznie i po prostu nie mogę się z tego podnieść, ciągle płaczę i nie chce mi się żyć. W dniu kiedy podjął taką decyzję już miałam porzucić dalsze odmawianie Nowenny, miałam takie chwile zwątpienia i na chwilę przestałam wierzyć, że zostanę wysłuchana i nie ma sensu nadal się modlić. Jednak nie poddałam się i traktuję to jako próbę i wiem, że w ten sposób działa zły, ponieważ tyle razy już próbował mnie odwieźć od modlitwy i mu się nie udało, więc tym sposobem teraz chce abym się całkiem załamała i poddała. Nowennę tą zakończę 20 kwietnia i wierzę jeszcze mocniej, że Matka Przenajświętsza mnie wysłucha i mnie nie opuści. Matka Przenajświętsza wie co robi. Wiem, że nie od razu będzie wszystko po mojej myśli, ale nie boję się o to, że nie spełni się moja prośba i nadal wierzę w moc tej Nowenny. Ufam całkowicie i chociaż nadal jest mi bardzo ciężko odmawiać różaniec bo mam chwilę zwątpienia, to jednak dokończę Nowennę i będę nadal miała nadzieję, że zostanę wysłuchana. Wiem, że nikogo nie jesteśmy w stanie zmusić do miłości, ponieważ człowiek ma wolną wolę. Moja miłość do tego człowieka jest tak ogromna, że nie chcę i nie potrafię o Nim zapomnieć. Dlatego też wierzę, że jeszcze będziemy razem i ułożymy sobie życie wspólnie według naszych planów, bo wierzę w to, że jeśli On potrafił pokochać mnie choć na chwilę i to naprawdę tak mocno i byliśmy bardzo szczęśliwi, to wierze, że może znowu ta miłość odrodzić się w jego sercu, bo to Pan Bóg napełnia nasze serca miłością. Jest On dla mnie całym światem, dlatego Matko Boża oddaję się całkowicie pod Twą opiekę – proszę dopomóż mi i przypomnij Mu, jak byliśmy ze sobą bardzo szczęśliwi, jak silne było to uczucie, jakie mieliśmy plany na przyszłość, oraz że jest ktoś , kto kocha Go całym sercem i czeka na niego, aż się odnajdzie, bo każdy może się pogubić. Chciałabym tak bardzo, aby zatęsknił i abyśmy w przyszłości zostali szczęśliwym małżeństwem i stworzyli szczęśliwą rodzinę z uczestnictwem Boga w naszym życiu. Wierzę, że Matka Boska wysłuchuje wszystkich naszych próśb. Musimy uzbroić się w cierpliwość, i nigdy nie wątpić. Odmawiając tę wspaniałą Nowennę mam wrażenie stałej opieki Matki Bożej w moim codziennym życiu. Proszę wszystkich o modlitwę w tej intencji, ponieważ wierzę, że Bóg postawił Go na mojej drodze nie bez powodu, aby teraz mi Go odbierać, i że w końcu moje życie się ułoży. Módlcie się i wierzcie wytrwale!

20 myśli na temat „Monika: Świadectwo – prośba o powrót ukochanej osoby…

  1. Proszę trwać w modlitwie, nie poddawać się złemu. Podążać za przykładem Jezusa, który też upadał, ale pokazał ,że potrafi się podnieść i my też powinniśmy!

  2. Pomijam już fakt, że modlisz się miłość innego mężczyzny będąc w sakramentalnym związku z małżeńskim z kimś innym… Zastanów się czy taka prośba może być w takiej sytuacji miła Bogu i Przenajświętszej Pannie ? Twój partner bardzo wyraźnie określił, że nie myśli o waszej relacji w taki sposób, jak Ty ją postrzegasz. Nie powinnaś inwestować w niego swojego czasu, uczuć i nadziei. On nie chce być z Tobą więc uszanuj to. On Ciebie po prostu nie kocha. Trudno jest żyć w związku, w którym jedna osoba odczuwa miłość a druga mówi ” że nie czuje tego”.

    • Bardzo łatwo jest oceniać kogoś innego, gdy nie wie się co ta osoba musiała przejść w życiu, a tymbardziej jak oceniającej osobie wszystko zapewne się układa bardzo dobrze.
      Rozumiem to wszystko o czym napisałaś i wiem, że powinno być tak, że najpierw powinnam pozamykać swoje sprawy i dopiero wtedy z „czystą kartą” budować coś nowego. I nie usprawiedliwiam się w ten sposób, bo wiem, że rozwód to bardzo zła rzecz. Po prostu wierzę w to, że jak poukładam sobie to wszystko to wtedy Przenajświętsza Matka przypomni sobie o moich prośbach i modlitwie i wtedy nasze drogi ponownie się połączą. Wierzę i ufam w to, że mnie nie opuści i ofiaruję jej swoją modlitwę całym sercem i zawsze będę powierzać jej moje życie, ponieważ czuję, że to jest ten jedyny, na którego czekałam, pomimo tego, że wcześniej doświadczyłam takiego „upadku”.. wierzę, że Bóg nie skreśla nikogo i każdy kto się do niego ucieka otrzymuje łaski i pomoc. Dlatego pomimo tego, że moja prośba może rzeczywiście okazać się „niemiła” Bogu, to jednak ufam, że każda nasza modlitwa trafia do Nieba i tylko Bóg wie, co tak naprawdę mamy w sercu i Jemu to oceniać.. Przykre jest naprawdę to, że ludzie potrafią tylko czasami krytykować, a nikt się nie postawi w sytuacji innej osoby i pomyśli co by sam zrobił będąc w takiej sytuacji..

    • Jeszcze przed wniesieniem dokumentów o rozwód cywilny okazało się, że on już wniósł do sądu kościelnego dokumenty o stwierdzenie nieważności małżeństwa.

  3. Dobrze ze pomijasz ten fakt Zadowolona….uwazasz ze po rozwodzie nie mozna kochac? Szukac Boga szukac milosierdzia Jego i zrozumienia przebaczenia swiatla drogi ze za Jego posrednictwem nie mozna modlic sie o drugiego czlowieka? Ze wszystko jest czarne albo biale?? Ze mloda osoba ktora jest po rozwodzie z Roznych powodow nie moze pragnac i poprosic Boga o mezczyzne czy kobiete w swoim zyciu??? Myslisz ze Bog nie jest ponad tym wszystkim ??? Jesli tak myslisz to mam nadzieje ze jestes w bledzie. Szczesliwi ktorzy nie zaznali rozwodu niech Bog im blogodlawi nieszczesliwi ktorzy doznali rozwodu niech Bog im blogoslawi BOG JEST PONAD WSZYSTKIM

    • Dziękuję za słowa otuchy, tymbardziej, że wiem, że on kogoś ma i podobno ma z nią dziecko. Wiem, że najpierw powinnam sobie pozamykać te wszystkie sprawy i czekam na rozprawę w sądzie kościelnym, ale nic nie poradzę na to, że pojawiła się osoba, z którą chcę sobie układać życie na nowo i w końcu mieć upragnioną rodzinę. Każdy z nas upada i każdy ma prawo do szczęścia. Dokładnie asiu zgadzam się z Twoimi słowami „Szczesliwi ktorzy nie zaznali rozwodu niech Bog im blogodlawi nieszczesliwi ktorzy doznali rozwodu niech Bog im blogoslawi”, ponieważ nie życzę nikomu, aby przeżył takie chwile

  4. Nie zrozum mnie źle. Kocham Boga i modlę się do niego. Od czterech dni odmawiam trzecią Nowennę Pompejańską, która w życiu modlącego działa naprawdę cuda, ale ja Ci gwarantuję, że żadna modlitwa nie uratuje Twojego związku.

    Modląc się będziesz żyła nadzieją, ale Ona dla Ciebie okaże się kiedyś zgubna. Ja cztery lata chodziłem i się tylko modliłem, błagałem, płakałem i czekałem na cud.

    Ale cud nie przyszedł ! Przyszedł za to kochanek do mojej żony. Chyba planują ślub.

    Nie wiem dlaczego, ale Bóg nie ingeruje w pojednanie małżonków…Może nie może ingerować w czyjąś wolę, może nie chce – nie wiem.

    Jestem tak wypalony, że już nie widzę sensu, aby się więcej modlić o to małżeństwo. Postanowiłem, że zmienię swoje życie. Nie zamierzam czekać kolejnych długich lat na coś co i tak nie dojdzie do skutku.

    Postanowiłem sprzedać firmę, którą prowadzę od 11 lat, iść do dobrego fryzjera i stylisty i zacząć wszystko od nowa.

    Gdybym nie miał jeszcze małej córki, to może poprosiłbym GO o śmierć dla mnie…Może chociaż potrafiłby to dla mnie zrobić…!!!

    Aha, jeszcze ostatni raz odmawiam za radą Mari W. i Teresy A. Nowennę do najdroższej krwi Jezusa za zbawienie żony…, ale myślę, że to pomoże jak umarłemu kadzidło…

    • Robert dzis rano zastawilam swiadectwo z wczorajszej nocy gdy sie modlilam tj cud dla takich jak ty co niewierza jest w kometarzach

  5. Droga Moniko moim zdaniem Bóg jest Miłosierny i ja tez jestem po rozwodzie cywilnym dwa lata..mam przesłanki zeby stwierdzić nieważność mojego kościelnego związku te myśli pojawiły sie podczas odmawiania Nowenny Pompejańskiej…byłam na rozmowie z księdzem teraz czeka mnie rozmowa w kurii ale nie do tego zmierzam.Nie można myśleć ze jak nie wyszło małżeństwo oczywiście z jakiś ważnych przyczyn to nie mamy prawa być szczęśliwi z kimś innym przecież moim zdaniem miłość do Boga i całkowite zaufanie jest najważniejsze…I Bóg widzi i widział nasze cierpienia,doświadczenia ,bóle i wiadomo ze rozwód jest czymś złym ale nie raz nie można żyć z człowiekiem który jest małżonkiem a Bóg najlepiej zna przyczynę i zna nasze serca….i dla każdego chce szczęścia..Najważniejsza sprawa to polecić sie Bogu i Bóg zatroszczy sie o nasza przyszłość.pokieruje naszym życiem aby było szczęsliwe nigdy nie poddawać sie i modlić sie .Bóg wszystko widzi i nie wolno nam potępiać drugiego człowieka dlatego ze chce być szczęśliwy.

    • Beato wszystko dotyczace malozenstwa jest w bibli szukac szczescia w kolejnych utopijnych zwiazkach bo trzeba zawiesic sie na czyims ramieniu to szczescie?Znam osobe ktora jest w 3 zw malozenskim to gdzieto szczescie i wybranek Boga ,teraz jest 3 bo tamte zw malozenskie niewyszly to ktory wyjdzie?gdzie ta kobieta ma szczescie ,chyba w lozku bow zyciu napewno NIE

    • Dziękuje bardzo. Każdy człowiek chce być szczęśliwy i nic w tym dziwnego. Dlatego wierzę, że Bóg nie skreśla i ufam z całego serca, że mnie nie opuścił. Będę się także modlić za Ciebie i żeby wszystkie sprawy pomyślnie się poukładały

    • Wczoraj pisałem w komentarzu, że Nowenna do najdroższej krwi Jezusa o zbawienie żony pomoże jej jak kadzidło umarłemu…Dzisiaj miałem sen: Znajdowałem się na jakimś wielkim polu po horyzont. Na środku tego pola był czarny krąg, owiany gęstą, czarną mgłą. W tym kręgu stała moja żona. Stałem z różańcem w ręce i patrzałem się na nią. Nagle uniosłem się w górę i zacząłem lecieć nad polem. Kiedy byłem już nad tym kręgiem moja żona podskoczyła i złapała się mojego różańca, a ja wyciągnąłem ją w światłość. Nie wiem, może to tylko moja wyobraźnia, ale ten sen był jakiś dziwny…

      • Spi to sie śni , ale w snach jest cos . To tak jak byś żone uratował od czarnego różańcem . Robert to nie jest tak że tą Nowennę odmówisz i juz po problemie . Do mety masz jeszcze daleko . Za siebie też odmów tą Nowennę , za córkę , za przyjaciela żony TEŻ!!! A zwłaszcza za „przyjaciół” powinno sie odmówic Nowenne . Odszukaj świadectwo Agnieszki co Ci pisałam , na pewno Ci pomoże .
        Nie poddawaj się

  6. …… dziękuję, że dziś trafiłam na tą stronę i dziękuje za komentarze dodające otuchy…….jestem po rozwodzie cywilnym,,,życie w małżeństwie było horrorem……w pewnym momencie zrozumiałam albo to się skończy albo on po prostu mnie zabije….. nie zawsze zdarzę uciec,,,był alkoholikiem znęcał się psychicznie i fizycznie…. siniaki …rany …ginął….znęcanie psychiczne zostawia ślady……jestem młoda mam syna mam 30lata dobrą pracę jestem niby zaradna mądra na stanowisku, elegancka itd…ale ja pamiętam to wszystko co on mówił o mnie i jeżeli spotykam kogoś na swej drodze to zawsze mówię żeby znalazł sobie kogoś odpowiedniejszego niż ja,,,,,,,,,,spotkałam pewną osobę……wydaje się że to „Ten” odmawiam nowenne Pompejską i mam dylemat czy mogę modlić się o miłość tej osoby, ten ktoś jest stanu wolnego….a wg. naszej wiary to jest grzech …czy mogę modlić się o czyjś grzech……ale przyjdzie taki moment że będe mogła unieważnić ślub kościelny ,że może w końcu będe szczęśliwa……..i modlę się…..a Bóg wie co jest dla mnie najlepsze…Tylko nie oceniajcie nas tak łatwo……żeby zrozumieć czyjeś postępowanie zachowanie trzeba przejść przez te drogi co ktoś przeszedł…….wierze że święta Rita mi pomoże wierzę ,że Bóg wysłucha mojej modlitwy……….”Strapionych pocieszać…….”nie osądzać….zycie jest życiem dziś ktoś ma taką sytuacje jutro może mieć zupełnie inną,,,,,,,a oceniać jest łatwo.Jest przykazanie nie zabijaj rozumieć go trzeba dość szeroko…..jakbym została w tamtym związku wiem że to by się tak skończyło,,,,,że bym pozowoliła na to żeby mnie zabił……a Bóg nas kocha……proście a bedzie Wam Dane, zaufajcie mi…….. do się komu daje to wraca………..miałam wątpliwości czy się modlić w intencji szczęśliwego związku,,,,teraz juz nie mama……. modlę się dziękuje wszystkim za słowa otuchy zrozumienia………naprawdę to wazne

  7. Modlitwę próbowałam zacząć w tamtym roku o pewnego chłopaka, niestety zniechecona porażkami i niepewnością czy dobrze ją odmawiam przestałam. W tamtym czasie zabiegał o mnie inny chłopak ale ja tego nie widziałam, bałam się odtrącałam. W brzydki sposób zakończyliśmy znajomośc, wiem że zaczął się później spotykać z kimś gdy się dowiedziałam byłam trochę urażona. Mimo wszystko wiedziałam że przyjdzie i tak się stało, że tamta go odrzuciła, załamany zaczął pisać ze mną, na poczatku mnie wyklinał,a ja przepraszałam za swoje zachowanie, w końcu spotkaliśmy się ale ja dalej byłam tą dumną damą co kiedyś, z czasem zacząl się do mnie przekonywać a mnie poraziła strzala amora, zakochałam się w nim, byłam gotowa pójść z nim do łóżka i poszłam, było pięknie ale wciąż podtrzymywał że to było bez uczucia że mnie nie kocha, mimo wszystko pisał ale coraz mniej, aż dowiedziałam się że ma dziewczynę, ukrywał to , powiedział że to ona tak naprawde go zaczepiła i zobaczy jak to się ułoży, ja jestem zrozpaczona. Ostatnio spotkaliśmy się bo miał mi coś oddać, myślałam że to będzie obojątna rozmowa a on zachowywał się tak jak kiedyś gdy mu się podobałam. Rozmawialiśmy , prosiłam o szansę , wyjaśniłam dlaczego się tak podle zachowywałam, bo byłam głupia, ciężko mi było zapomnieć o tamtym mężczyźnie i do tego doszła choroba tarczycy a raczej jej objawy, drażliwość, zmienność itp. on powiedzial że już za późno, ale przytulał mnie gładził moje włosy i patrzył w oczy głęboko w oczy tak jak kiedyś, pocałował mnie wgłowę, pytałam się dlaczego mi to robi ale nie dał konkretnej odpowiedzi. Postanowiłam znowu zacząć nowenne, ale nie rozumiałam instrukcji, poprosiłam kolezankę żeby mi ją przetłumaczyła, ale nadal nie rozumiałam, druga nie wiedziała też o co w tej nowennie chodzi. Pojechałam do księdza, nie było go, zadzwoniłam nie odebrał, oddzwonił później ale powiedział żebym sprawdziła w internecie. Wtedy mnie olśniło, poszłam do dziewczyny która mogła wiedzieć jak ją odmawiać i wiedziała bo osoba z jej rodziny modliła się i wymodliła dziecko. Zaczełam się modlić wieczorem, 3 części na raz, zasypiałam w każdej pozycji, musałam wstać z łóżka, klęczałam przed obrazem Maryi a diabeł mnie usypiał po to bym nie zaczęła modlitwy. Skończyłam pierwszy dzień, mam nadzieje tylko, że nic nie pomyliłam, dzisiaj będzie drugi, modle się żeby on dał nam szansę. Dodam że w naszej rozmowie gdy powiedziałam mu że bylo by dobrze gdybyśmy widywali sie i razem gdzieś jezdzili on powiedział ze lepiej nie bo się wtedy zakocha. Proszę Boże wiem że to próba, wiem że przez tego chlopaka chcesz żebym sę do Ciebie zblizyła i zrozumiała swoje podłe zachowanie w stosunku do niego i innych. wierzę że gdy się zmienie połączysz nas i razem będziemy mogli Cie odkrywać. Proszę by chociaż jedna osoba pomodliła się za mnie i za Janka, żebyśmy byli razem i zrozumieli swoje błędy. Nazywam się Kasia.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!