M.: Niespodziewana łaska

To już moje kolejne świadectwo. Chciałam opowiedzieć o tym jak Matka Boża obdarowała mnie niespodziewaną łaską,o którą nie prosiłam ,a ją otrzymałam. Początkowo w swojej nowennie modliłam się o konkretną łaskę dla siebie,lecz po pewnym dość krótkim czasie stwierdziłam,że Matka Boża będzie wiedziała co będzie dla mnie najlepsze i zmieniłam swoją intencje na łaski potrzebne dla mnie.

Podczas całej nowenny niby nic szczególnego się nie działo,lecz dwa dni po jej zakończeniu poczułam ogromną potrzebe wyspowiadania się z grzechów,które nie byly wyspowiadane,,,zalegały” mi one bardzo.Wiedziałam,że musze iść na kolejny dzień do spowiedzi,abym mogła żyć na nowo,bo uświadomiłam sobie,że od bardzo dawna moja spowiedź nie była tak naprawde ważna,wiedziałam o tym wcześniej,ale miałam jakby mgłe na oczach czasem usprawiedliwiałam się,czasem brakowało mi sił,aby to wszystko powiedzieć,a czasem zagłuszałam swoje sumienie. Wieczorem prosiłam Matke Najświętszą o siłe dla mnie,abym poszła do spowiedzi i mogła powiedzieć to co leży mi na sumieniu. Gdy kolejnego dnia wstałam to wiedziałam,że nie wiem jak to zrobie,nie wiem skąd znjade tyle sił,ale musze iść do tej spowiedzi. Pół godziny przede mszą była adoracja Najświętszego Sakrementu i podczas niej było odmawianie różańca,słyszałam głos to nie ma sensu,wyjdź z Kościoła i tak nie dasz rady,nie musze nikomu tłumaczyć kto tak do mnie przemawiał. Jakaś siła nie pozwalała mi wstać z ławki. Chwilę przed rozpoczęciem mszy kilku kapłanów zaczęło spowiadać,była dość duża kolejka osób. Ja nie miałam siły iść ustawić się w kolejke do spowiedzi,choć wiedziałam,że musze do niej iść ,bo nie wyobrażałam sobie wrócić do domu niewyspowiadaną,nie chciałam się tak okropnie czuć,wiedziałam,że jak wróce do domu i nie przystąpie do spowiedzi to nie będe mogła normalnie funkcjonować,na niczym się nie bede mogla skupić… Zaczęła się Msza Święta,(a ja nadal byłam w ławce) i było pierwsze czytanie,a po nim psalm,który był jakby w tamtym momencie śpiewany dla mnie,mówił o tym,że nie ma takiego grzechu,który Bóg by mi nie wybaczył i mam mu zaufać;) Tego nie da się wytłumaczyć słowami,Bóg wtedy tak dotknął mojego serca,On tak bardzo mi pokazał jak Mu na mnie zależy,że chce,abym żyła wiecznie i,abym była zbawiona.Po tym psalmie wstałam z ławki,nie przejmowałam się tym czy ktoś będzie na mnie patrzył czy nie. Czekając do spowiedzi denerwowałam się.Musze jeszcze dodać,że widząc księży,którzy szli spowiadać ,o jednym z nich pomyślałam,że właśnie u niego chciałabym się spowiadać. Gdy już przyszła na mnie kolej okazło się,że moim spowiednikiem jest właśnie ten ksiądz.Spowiedź była dla mnie ciężka,ale jeszcze nigdy tak jej nie przeżylam. Ciężka,dlatego,że sama nie wiedziałam jak mam to księdzu wszystko przekazać.Myśle,że dla Boga najważniejsze było to,że szczerze się wyspowiadałam i mimo,że może nie była ona idealna,to Pan wie co było w moim sercu,wie,że chciałam go za wszystko przeprosić i to jest najistotniejsze. Największym dla mnie szczęściem po spowiedzi było to,że przyjęłam Chrystusa jako nowa osoba,bez grzechu,bez żadnych zatajeń,niedomówień,kłamstw,czysta.Dowiedziałam się od księdza o książce Ingrid Trobisch ,,Jest wyjście”. Jest to książka dla osób,które tak jak ja mają problem z nieczystością. Z tego co się dowiedziałam to jest to książka o dziewczynie,ktora też miała taki problem. Ja na razie jej nie kupowałam,powieżyłam swój problem Maryi,aby Ona mi pomogła,bo myśle,że Ona będzie dla mnie najlepszą wspomożycielką. Chciałam się z Wami podzielić informacją o tej ksiązce,bo może komuś się ona przyda i odmieni jego życie na nowo i stanie się nowym człowiekiem tak jak ja nim jestem teraz. Wiem,że musze cały czas walczyć,ale nie sama,tylko z moimi niebieskimi przyjaciółmi,bo sama nigdy nie dam rady.Jeszcze chciałam powiedzieć tym wszystkim osobom,które boją się iść do spowiedzi,tak jak ja się bałam,aby powierzyły wszystko Matce Bożej Ona się tym strachem zajmie,pogoni go. Strach jest obecnością złego,on nie chce,żebyście przystąpili do spowiedzi,ale nie dajcie się,pozwólcie sobie dać życie wieczne,pozwólcie,aby Chrystus mógł w Was zwyciężyć i,abyście Wy mogli zwyciężyć.Nawet nie wyobrażacie sobie jak bardzo Bogu na Was zależy,jesteście dla Niego naprawdę ważni. Jeszcze tak prawie na koniec chciałam Wam powiedzieć o tym,gdy wyszłam z Kościoła, była dość ładna pogoda postanowiłam,że pójde do parku. Na początku chciałam iść do takiego ,który byl dość daleko,ale w sumie stwierdziłam ,że jednak tam nie pójde w sumie sama nie wiem czemu,poszłam w drugą strone i sama nie wiedziałam,że niedaleko tego Kościoła jest inny park. Ledwo co usiadłam na ławce,a patrze i przez ten park obok mojej ławki przechodzi ten ksiądz,który mnie spowiadał;) Żaden inny tędy nie przechodził tylko on. Prze pewiem czas próbowałam sobie odpowiedzieć na pytanie co to oznaczało i myśle,że chodziło o to,że wybrałam dobrą droge. Tak jak wtedy chciałam wyjść z Kościoła,ale nie wyszłam i poszłam do spowiedzi. Bóg wybiera dla Nas najlepsze drogi,On nikt inny. Ten Kościół znajduje się niedaleko mojej uczelni,a byłam na innym kierunku,gdzie nie było blisko żadnego Kościoła i przeniosłam się tutaj,za sprawą Pana Boga,On też sprawił,że się znalazłam na tej uczelni i tak pokierował moim losem,że się tu wyspowiadałam. Kochani pamiętajcie należy słuchać Boga,a nie ludzi On zapewni Nam szczęście,

4 myśli na temat „M.: Niespodziewana łaska

A Ty co o tym myślisz? Napisz!