Agnieszka: Znaki z nieba

Piszę tutaj moje drugie świadectwo. Pierwszą nowennę którą odmówiłam w osobistej intencji nie została jeszcze wysłuchana ponieważ prośba ta przełożona jest na przyszłość. W drugiej nowennie powierzyłam sprawy finansowe mojej mamy. Intencja została wysłuchana. Mama pracowała w ogrodnictwie co wiązało się z tym że do jesieni pracowała natomiast całą zimę była bezrobotna i jednocześnie pozbawiona dochodów.

Modlitwa została wysłuchana. Mama pracowała prawie przez całą zimę. To był prawdziwy cud, bo przez 11 lat pracy w ogrodnictwie nie przepracowała całej zimy. Ciągle pojawiały się jakieś dodatkowe prace.
Następną nowennę odmówiłam w intencji mojej pracy inżynierskiej do której pisania ciężko się brałam. Prosiłam o to abym ją napisała dobrze i żebym zdążyła napisać ją przed terminem, bo niedopełnienie tego wiązało się z kosztami jakie nakładają prywatne szkoły. Po skończeniu tej nowenny dowiedziałam się , że intencja powinna być jedna, dobrze sprecyzowana. Postanowiłam więc zacząc kolejną nowennę w intencji pomyślności na obronie. Jestem trzy dni po obronie. Odbyła się ona pomyślnie. Obroniłam się na 5! Jestem pewna, że to cud zesłany od Matki. Sam skład komisji to była Jej sprawka:). W komisji zasiedli „najluźniejsi” wykładowcy, którzy byli bardzo łagodni i nie robili problemów. Dopiero teraz, po egzaminie uświadomiłam sobie, że nowenna poprzednia także została wysłuchana. Praca została napisana w terminie, promotor także nie miał do niej zastrzeżeń odnośnie treści merytorycznej czego najbardziej się obawiałam.
Podczas ostatniej nowenny Matka dała także znaki swojej obecności. Pewnego dnia nie zdążyłam odmówić modlitwy do końca, ostatnią część zostawiłam przed spaniem. Niestety podczas jej odmawiania zasnęłam. Obudziłam się po północy ale ją dokończyłam. Byłam bardzo rozżalona następnego dnia. Poprosiłam Maryję żeby dała jakiś znak. Pomyślałam sobie jeśli modlitwa ta była ważna to niech da mi Ona znak w postaci deszczu. Mimo iż nie zapowiadało się na ulewę bo była bardzo słoneczna pogoda, Ona dała mi znak. Podczas natłoku prac wykonywanych w domu zauważyłam że jedna z szyb jest osadzona kroplami deszczu. Spoglądam w okno z innej strony i nie ma śladu żeby padało. I wtedy uświadomiłam sobie, że to znak Matki. Tego samego dnia również nie zdążyłam za jednym razem odmówić trzech części nowenny. Tak jak dnia poprzedniego pozostawiłam ostatnią część na koniec dnia. Wtedy również zasnęłam i obudziłam się po północy i dokończyłam nowennę. Byłam zła na siebie ale poprosiłam w duchu o taki sam znak jeśli modlitwa którą ukończyłam po północy jest ważna, czy może muszę zacząć nową nowennę w tej samej intencji. Podobnie jak dnia poprzedniego- pogoda słoneczna, a szyby tego samego okna mokre od deszczu. Wtedy postanowiłam, że nie będę odkładać modlitwy przed snem, bo Matka nie będzie codziennie dawała mi tych samych znaków.
Moi drodzy, nie lękajcie się. Maryja wysłuchuje naszych wołań!!

4 myśli na temat „Agnieszka: Znaki z nieba

  1. Ja też tak miałam zdażało mi się zasnąć odmawiając 5 tajemnicę części chwalebnej. Po krótkiej dżemce obudziłam się i mogłam dokończyć nowennę. W Wielki Piątek rozchorowałam się myślałam że polegnę i przerwę nowennę i coś się wydarzyło. Nie wiem czy to był sen, mam wrażenie że miałam tylko zamknięte oczy i nie spałam była ze mną Maryja, która pomogła mi dokończyć tego dnia różaniec.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!