Zmarł różańcowy kapłan, ks. Henryk Januchta… RIP!

Ks. Henryk Januchta

Jak to wszystko dziwnie się toczy… Wczoraj cieszyliśmy się z urodzin bł. Bartola, Pierwszego Apostoła Nowenny Pompejańskiej, a dziś w nocy zmarł jego wielki czciciel, ks. Henryk Januchta z parafii pw. Dobrego Pasterza w Olkuszu…

ks-januchta-henrykTo niezwykle zasłużony kapłan, Dobry Pasterz swojej olkuskiej parafii, którą zbudował od podstaw, od 1989 roku. Okazały kościół silny wspólnotami, żywy, rozmodlony…

Rzadko dzielę się tu z prywatnymi sprawami, jednak przy okazji tak smutnej wiadomości trudno nie wspomnieć o pewnej wspólnej naszej pielgrzymce.

To właśnie ks. Henryk 12 lat temu zabrał nas na październikową pielgrzymkę do Włoch. Nas – mnie i przyszłą żonę, bo niezbyt nas było stać na wesele, a nasze rodziny dzieliły setki kilometrów. Ksiądz Henryk zaproponował, że na pielgrzymce udzieli nam ślubu.

Ks. Henryk Januchta - obok my i świadkowie, tuż po ślubie
Ks. Henryk Januchta – obok my i świadkowie, tuż po ślubie

I tak się stało… to był 7 października 2003 roku, w święto Królowej Różańca, a podkreślam, że nie modliliśmy się wtedy różańcem zbyt często a data ta wydawała się nam zaskoczeniem (był to wtorek). Tego dnia Jan Paweł II zakończył rok różańca w Pompejach… A nam ks. Henryk Januchta udzielił ślubu przed ikoną Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Rzymie. Nazajutrz spotkało nas wielkie szczęście – tylko dzięki ks. Henrykowi mieliśmy możliwość otrzymania błogosławieństwa od Jana Pawła II dla nowożeńców na środowej audiencji generalnej.

Ks. Henryk Januchta i Pompeje

U Ojca ŚwiętegoTo nie koniec spraw, za które jesteśmy niezmiernie wdzięczni ks. Henrykowi. Tuż po ślubie pielgrzymka udała się do Pompejów, zwiedzać tamtejsze ruiny, ale zaraz po tym ks. Januchta zabrał nas do kościoła Królowej Różańca Świętego w Pompejach. Choć byliśmy „wymęczeni wrażeniami”, zaprowadził nas przed niezwykły obraz różańcowy.

Przy okazji opowiedział nam historię obrazu oraz założyciela Sanktuarium, bł. Bartola. Możesz drogi Czytelniku być na 100% pewien, że gdyby nie ten dzień, nie byłoby tej strony, którą teraz czytasz. Bł. Bartolo stał się dla nas inspiracją i przewodnikiem – najpierw jako patron prowadzonej przeze mnie strony www.egzorcyzmy.katolik.pl, a 5 lat temu jako inspiracja do wydania jego książki „Cuda i łaski KRŚ w Pompejach” oraz napisania jego biografii.

Ksiądz Henryk czerpał z tego zapewne jaką radość – zawsze, kiedy się spotykaliśmy, mówiłem mu, że to jest jego zasługa, bo gdyby nie on, jak wiele innych pielgrzymek zwiedzilibyśmy tylko pompejańskie ruiny, nic nie wiedząc o wspaniałej bazylice. Przynosiliśmy i wysyłaliśmy mu czasopismo „Królowa Różańca Świętego”, w której  ks. Januchta raz się pojawił. – Otóż byliśmy w jego parafii pw. Dobrego Pasterza z relikwiami bł. Bartola Longo (zobacz relację). Wtedy też ucieszył się, kiedy mu rzekłem, że nie byłoby tego czasopisma bez jego dawnej , „ślubnej” inicjatywy.

Ks. Henryk – czciciel Królowej Różańca i bł. Bartola

Relikwie bł. Bartola - Dobry Pasterz, ks. prob. Henryk Januchta
Uczczenie relikwii bł. Bartola w Olkuszu (parafia ks. Henryka Januchty)

Wygłosił on wtedy, przy okazji peregrynacji relikwii bł. Bartola w Olkuszu, wspaniałe kazanie o bł. Bartolu. A po nabożeństwie powiedział mi kilka słów od siebie: że sanktuarium w Pompejach odwiedził po raz pierwszy na pielgrzymce nowo wyświęconych księży do Włoch. Kiedy młodzi księża chcieli odprawić prywatną Mszę w jednym z kościołów, nie pozwolono im. Zdecydowali się wtedy pojechać ponad 100 kilometrów dalej, do różańcowego sanktuarium w Pompejach. Tam od razu udzielono im zgody na Mszę – jak się okazało – w kaplicy bł. Bartola, nad trumną z jego relikwiami. Tak Matka Boża Różańcowa zaprosiła księdza Henryka do siebie.

Wierzę, że znajdę gdzieś jego kazanie, nagrane na telefon i usłyszymy tu, na naszej stronie, jego piękny głos…

Ostatni raz mieliśmy okazję porozmawiać w czerwcu 2014 r. Ks. Henryk, jak zawsze radosny i uśmiechnięty, znalazł nas na spotkaniu żywego różańca w Częstochowie. Porozmawialiśmy. Wziął sporo czasopism KRŚ do swojego autokaru różańcowego z Olkusza.

Ostatnie spotkanie

Potem widziałem go na świętach Bożego Narodzenia w jego parafii. Jak zawsze z pobożnością i dostojeństwem sprawował Najświętsza Ofiarę. Miał wielkie nabożeństwo za zmarłych, do różańca świętego oraz wprowadził zwyczaj adoracji Najświętszego Sakramentu po Mszy świętej. Wyróżniał się pobożnością i… wspaniałym głosem: dykcją i śpiewem. Był niezwykłym proboszczem!

Księdza Henryka Januchty nie ma już wśród nas: awansował – Bóg powołał go do siebie w 33 roku kapłaństwa, w 59 roku życia… Cóż, wszyscy znamy te słowa: spieszmy się kochac ludzi, tak szybką odchodzą. Brzmią czasem nieco banalnie, do kiedy przyjdzie zmierzyć się z czyimś odejściem. Księże Henryku, będzie nam Ciebie brakowało! Wstawiaj się za nami, módl za swoich parafian z wyżyn niebieskich!

Proszę, odmówcie za niego zdrowaśkę.

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci…

Marek

 

20 myśli na temat „Zmarł różańcowy kapłan, ks. Henryk Januchta… RIP!

  1. Panie Marku, to nasz Proboszcz..myślałam, że już dzisiaj dosyć łez, ale lecą same. Nie spodziewałam się dzisiaj przeczytać tego świadectwa na stronie. Ale to są wszystko „skutki uboczne” nowenny. Ja to wiem.

    • Więc nasz wspólny Proboszcz… W tej parafii mam rodzinę żony i regularnie tam jestem, głównie na święta. To wzór proboszcza. Po prostu ciężko uwierzyć w Jego odejście – oglądam zdjęcia… zawsze sprawiał wrażenie zdrowego, silnego. A tu jedna noc… Niezbadane są wyroki Boskie.

      • Był taki pracowity i miał tak wiele pomysłów i ciągle był w trakcie realizacji czegoś, a już następne zaczynał, a kolejne planował… A każdego człowieka traktował indywidualnie, jakby znał historię i problemy każdego z osobna. Ma Pan rację – ciężko uwierzyć, że odszedł. Mój sześcioletni syn dziś powiedział: – Mamo, a może wszyscy się pomylili…

        • Tak…
          Pamiętam, jak było odsłonięcie ołtarza. Rozmawiałem z księdzem krótko po tym, że w Poznaniu mogliby się uczyć od niego, jak stawiać kościoły, jak ma wyglądać wystrój, ołtarz. Bo u nas takie brzydactwa czasem postawią, ze nie wiadomo, czy kościół, czy centrum sztuki nowoczesnej. Ksiądz Henryk tylko się zaśmiał, bo cieszyło go, ze parafia piękna, że się rozwija, że tylu ministrantów, wspólnot, że… pozazdrościć. A tu jeszcze tyle pracy pozostało…
          Bardzo żałuję, że nie będę na pogrzebie, ale jak tylko przyjadę do Olkusza, pierwsze kroki skieruję na cmentarz by modlitwą podziękować za tak wiele serca, jakie nam okazał.
          Przyznasz, ze on wrósł w tę parafię? Wierni go nie zapomną – jego osobowości, uśmiechu i głosu. Po cichu liczyłem, że może kiedyś czeka go awans, że zostanie biskupem, bo pasowałby do tej roli. Ale Bóg widać powołał go jeszcze wyżej…

          • Żył sprawami parafii, parafian, diecezji…Cieszył się z powstałych dzieł, nadzorował inicjatywy, podczas świąt, czy rekolekcji był jak gospodarz, jak prawdziwy Pasterz. Umiał rozmawiać i z młodzieżą, dziećmi, ale też z tymi najstarszymi. Miał cierpliwość i czas. Z każdym umiał znaleźć wspólny temat. Dbał zawsze o właściwą oprawę liturgii, świąt. I to o czym piszesz, mimo tak małej parafii, powstało wiele wspólnot, a ministrantów bywa na Mszy Św. tylu, że się biedni na ołtarzu zmieścić nie mogą;) Oj będziemy mieć w tym roku Wielki Post. I prawdziwe rekolekcje, ktokolwiek je poprowadzi. Myślę, że Jego odejście, mimo całego smutku, ma głęboki sens i jest częścią Planu Bożego, tylko jeszcze nie wiemy jakiego. I dla parafii i dla poszczególnych osób. Z bardzo wielu jego kazań zapamiętałam szczególnie jedno, gdzie powtarzał: „dla człowieka nie ma nic ważniejszego od zbawienia”. Dzisiaj łzy lecą same, a ten tekst nie chce wyjść z głowy. A mój synek widząc to mówi: – Mamo nie płacz, przecież się jeszcze zobaczymy z księdzem Henrykiem w niebie…

            • Też tak sobie pomyślałem o Wielkim Poście – w tym roku w Olkuszu, u Dobrego Pasterza. Będziemy śpiewać pieśń, która nabierze nowego wymiaru…

              …Odszedł Pasterz nasz, co ukochał lud…

  2. Nasz kochany Proboszcz Henryk był tak niezwykłym kapłanem, jak i człowiekiem. Zawsze dla każdego znalazł czas z uśmiechem i serdecznością pomagał nam parafianom w codziennym życiu. Oddany w 100% swojemu Bogu i swojej parafii. W jego posłudze czuć był coś magicznego, mistycznego. Wieczny Odpoczynek Pasterzu Nasz….! Pozostaniesz w naszych sercach na zawsze…

  3. Wielki człowiek. Na jego pogrzebie było dzisiaj kilka tysięcy ludzi.. Budził sympatię ludzi wokół których się gromadził.. Zarażał Bogiem.. Byłam w Częstochowie 11x i za każdym razem kierownikiem był nikt inny jak tylko Januchta.. Ten jego głos! Cały czas odkąd się dowiedziałam, że nie żyje słyszę w swojej głowie.. W mojej głowie krążą jakieś słowa i ilekroć ktoś o nim wspomni, gdzieś o nim przeczytam słyszę ten głos… Miał piękny donośny głos… Wymarsz z Olkusza w Pieszej Sosnowieckiej Pielgrzymce na Jasną Górę bez słów Januchty…….. nie umiem sobie tego wyobrazić…
    Anielski orszak niech Twą dusze przyjmie!! +++ Niech odpoczywa w Pokoju wiecznym. Amen.

  4. Smutek dzielimy wspólnie. Myślę, że jeszcze nie do końca jesteśmy pogodzeni z Jego odejściem. Jego obecność wśród nas traktowaliśmy jako coś, co nam się należy, coś oczywistego. Brak ten będziemy odczuwać przy każdej okazji. Nie wyobrażam sobie Wielkiego Tygodnia bez Jego obecności.Należy podkreślić, że bardzo dbał o swoich parafian- pomagał i wspierał w trudnych chwilach, cieszył się z naszych sukcesów i radości. Był nie tylko wspaniałym Przewodnikiem Duchowym, ale zwyczajnie, po ludzku- Przyjacielem. Czujemy się tak, jak po stracie bardzo Bliskiej Osoby- kogoś z rodziny. Dobrze,że mamy Go blisko, na olkuskim cmentarzu… Niech odpoczywa w pokoju…

  5. Niech spoczywa w pokoju wiecznym,i ogląda Boga twarzą w twarz wraz ze świętymi. Amen.
    Koronka do Młosierdzia Bożego.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!