Natalia: Nie poddawajcie się, Maryja czuwa!

Kochani, chciałam podzielić się z Wami swoim świadectwem działania Matki Bożej przez Nowennę Pomejańską.
Pierwszą nowennę zaczęłam odmawiać w lipcu, prosiłam o błogosławieństwo Maryi dla naszej rodziny,aby nas kierowała bo wiedziałam,że czeka nas trudny czas, nie sądziłam jednak,że aż tak trudny.
Początek był piękny,zachwyt modliwtą, momenty uniesienia i bliskości Maryi. Po ok. tygodniu miałam koszmar.

Jakaś siła trzęsła całym moim ciałem i ktoś wykrzyczał „jeśli nie przestaniesz, nie dam Ci spokoju!” Obudziłam się przerażona. Popadliśmy w duże problemy finansowe, zaczynało brakować na spłatę kredytu,rachunki. Pewnego dnia podczas modlitwy zaczęła dretwiec mi noga, potem cały bok, nie mogłam spać, spokojnie siedzieć. Lekarz, badania, podejrzenie stwardnienia rozsianego. Koszmar, depresja. W ostatnim dniu nowenny odebrałam wyniki wykluczające SM, guzy w mózgu oraz zwyrodnienia kręgosłupa. Drętwienie ustało. Samo. Rozpoczęłam drugą nowennę w intencji pracy teściowej (bała sie,że ją zwolnią, warunki w pracy były coraz gorsze, zaczęła brać leki uspakajające, ogólnie widać było,że nie radzi sobie z sytuacją). Podczas tej nowenny zły też bardzo się burzył, bardzo. Nasze kłopoty finansowe się pogłębiały (od1,5 roku próbowałam sprzedać działkę budowlaną,aby mieć za co żyć, jednak pomimo obniżenia ceny do wręcz absurdalnej nie było chętnych).Wiele osób jednak mówiło mi,że mam sie nie zniechęcać,że owoce na pewno będą ogromne. Zmawiałam na siłę, byle odmówić, było mi tak źle,ale chciałam ją dokończyć. Nowennę za teściową skończyłam 10 listopada wykończona tym wszystkim co się działo ( nie starczyłoby mi miejsca,aby to tutaj opisać). Zapytacie gdzie to świadectwo? No to teraz posłuchajcie. W przeciągu tygodnia zgłosiło sie 3 kupców chcących kupić działkę. Sprzedaliśmy ją za cenę o wiele wyższą niż sądziłam. 12 listapada zadzwonił pan z urzędu miasta,że należą mi się pieniądze na dzieci czy nie chcę złożyć wniosku (gdzie się to zdarza? Zupełnie obcy człowiek!). Kredyty udało nam się skonsolidować w jeden niższy.
No i teraz teściowa. Od listopada zaczęła dostawać w pracy coraz więcej zamówień. Szef zaczął ją chwalić, dał jej nawet premię za dobre wyniki. Przetała brać leki. Pierwszy raz od dwóch lat chodzi do pracy z radością. Mówi,że ułożyło jej sie nie tylko w pracy (Maryja sama wie,jakie obszary naszego życia ma przenikać).
Zmierzam do tego, aby pokrzepić wszystkich, którym jest ciężko. Nie zniechęcajcie się! Maryja czuwa! Naprawdę. Mam nadzieje,że moje świadectwo skłoni choć jedną osobę do odmawiania tej pięknej nowenny. Byłabym przeszczęśliwa.

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

37 myśli na temat „Natalia: Nie poddawajcie się, Maryja czuwa!

  1. A ja odmawiam 3 i tylko w pracy lepiej o co sie nie modlilam, a cala reszta sypie sie jak domek z kart. A w intencjach cisza, glucha cisza i jak mysle, ze bardziej mi praca jest potrzebna niz to o co prosze… to az mam mdlosci, ale w sumie pracujac tyle ile pracuje teraz to nawet nie mam czasu nic zrobic, ale widax kasa mi bardziej potrzebna, a zly ma pozywke i zneca sie przeciwienstwem intencji, co wcale mi nie gwarantuje ze zostane wysluchana.

  2. a mnie to wystraszyło, jak mam przeżywać taki dramat to wolę się nie modlić, na szczęście u nie nie było dramatów w trakcie odmawiania i nie było wtedy takich „drastycznych” świadectw, teraz się jednak nie zdecyduje

    • a nie u mnie też były dramaty, zmarła bardzo bliska mi osoba, druga bliska mi osoba przeszła ciężką operacje, moja firma zbankrutowała, rodzice się rozwiedli, ktoś kto myślałam że jest przyjacielem olał mnie w najtrudniejszym momencie, jak to psychika ludzka potrafi nawet takie wspomnienia wyprzeć z świadomości, szkoda że po tym wszystkim nie zauważyłam nic optymistycznego, ech

      • Lulu uwaznie śledzę Twoje wpisy i zwyczajnie jest mi Ciebie żal,Wiem ,nie potrzebujesz litości, jedno chcę Ci napisać:nasz ksiądz proboszcz powiedział,że nie może być zawsze źle, bo po prostu po ludzku byśmy tego nie wytrzymali.Życzę Ci duzo Radości.

  3. Dario , z tym domkiem to czasami jest tak , że budowałaś go sama bez specjalnej wiedzy technicznej co jak ma byc położone . Z grubsza wiedziałaś jak ma wyglądać i chciałas go sobie wykończyć . Zapewne NP miala byc tym wkładem na wykończenie . Może dopiero teraz dostałas odpowiedniego inspektora nadzoru , który przyszedł na budowę , złapał sie za głowę i ekipa ruszyła z kapitalnym remontem 😉 Remonty są uciązliwe i czasami trwają dłużej , niż by się chciało , ale na koniec mamy coś o czym marzyliśmy 😉 … do następnego remontu 😛 To co Natalia napisała mogę wlaśnie tak określić . Była zawierucha , było nieprzyjemnie , ale remont się skończył i są szczęśliwi 🙂
    Tyle tylko , że teraz trzeba dbać o domek , naprawiać na bieżąco usterki , bo znowu jak się wszystko zwali na głowę , to człowiek może mieć problem .

  4. Niektórzy nie mają widać żadnych obszarów życia do przenikania 🙁 też mam kiepski dzień i raczej nie wierzę w św. Mikołaja.

  5. A mnie Twoje swiadectwo podbudowalo I umocnilo w postanowieniu modlitwy bo Niestety widze ze szatan sie msci I burzy spokoj w domu. Dzieci sie bija, kloca, az strach. Bede sie usilnie modlic o spokoj w domu. Juz dzisiaj mowilam do Maryji: nic juz nie chce podaruj mi tylko spokoj w domu zeby panowala zgoda I milosc w rodzinie abysmy godnie uczestniczyli w Adwencie I zeby nic nie burzylo radosci z nadchodzacych swiat. Maryja na pewno wyslucha.

    • Aniu, błogosław dzieci, rób im krzyżyk na czole, będą spokojniejsze, Okres przedświąteczny jest trudny, ponieważ zły nie lubi gdy Bóg się rodzi, podobnie jest przed świętami Wielkiej Nocy, też zło szaleje wszędzie.

  6. Piękne świadectwo- ja modlę się NP od prawie 3 lat, przez ponad rok odmawiałam w jednej intencji, ponieważ straciłam pracę modliłam się o dobrą, godną pracę. Po jej otrzymaniu płakałam z radości a teraz płaczę i nie śpię po nocach, takie piekło. Przeraża mnie perspektywa bezrobocia, bo jestem samotna i nie chcę być dla rodziców ciężarem. Do tego mam problemy ze zdrowiem, moje staropanieństwo coraz bardziej mi doskwiera. Jak mam to wszystko interpretować to sama nie wiem. Tysiące różańców i co, czasami nie chce mi się żyć od tych problemów. Jedno co mi pozostaje to różaniec i nadzieja, że Ktoś tam na górze ulituje się nade mną, ale patrząc z perspektywy tego co mnie spotkało to już chyba w to nie wierzę.

  7. Z reakcjami somatycznymi zgadzam się w całej rozciągłości. Mnie też nagle dopadają bóle w najczulszych punktach. Ledwo chodzę, kolana aż skwierczą, ale ileż można żyć na lekach przeciwbólowych (jak to ładnie nazwał mój ortopeda, mam stawy ponad dwa razy starsze niż widnieje w metryce, a mam sobie ledwo 22 wiosny). Pomyślałam: Mateczko, bier ten mój ból, niech się przyczyni do dobrego i mojej modlitwy. Nie powiem, dalej krzywię się próbując wejść po schodach, ale złota myśl działa: Ona to bierze, dam radę.
    A co do ataków rogatego… Przyznałam się duchowemu ojcu za co się zabrałam. Chłop zdębiał, ale poparł moje działania, bo jak trzeba, to trzeba. Co w tym ważnego? Ano czuję, że on się modli za mnie. Jest mi o wiele lżej, niż wtedy, gdy podejmowałam NP kilka tygodni wcześniej i ją przerwałam. Ludzie, proście o pomoc swoich bliskich, to działa!

    • Julio, nie jestem doradcą medycznym czy lekarzem…Może po prostu masz zatoksyczniony organizm – może to być za sprawą grzyba lub bakterii, które się w Tobie rozwinęły i produkuję przemiany materii, które dla człowieka są toksyczne, albo masz organizm obciążony metalami ciężkimi ( występują np. w słodyczach, wysoko przetworzonej żywności typu zupki, sosy, kolorowe napoje), stąd problem w oczyszczaniu organizmu, a przeważnie stawów.
      Wiesz, przyjechałam do Niemiec do pracy z paradontozą. Jedząc słodycze i przetworzoną żywność mój problem pogłębiłam. Postanowiłam zrobić coś ze stanem zapalnym dziąseł, bo wizyta u dentysty nie zlikwidowałaby paradontozy. Nie wiedziałam jak sobie pomóc – i zrobiłam coś głupiego – serwowałam sobie lek przeciw zapalny, który lekarz w szpitalu jeszcze w Polsce zalecił mi zażywać tylko, gdyby zdarzył mi się ostry ból w plecach, z którym to jeszcze w Polsce wylądowałam na wizycie w szpitalu. Tabletkami przeciw zapalnymi – jak sądzę rozwaliłam sobie florę jelitową, zaczęłam mieć poważne problemy z zatwardzeniami, potrzebowałam sporo snu w ciągu dnia; coś między przełykiem a żołądkiem zaczęło mi pływać, przesuwać się – ani tego wypluć ( w internecie wyczytałam, że może to być grzybica przełyku, jeszcze pewne inne objawy zaniepokoiły mnie czy nie mam raka), ani wydali, jak w nocy szłam do łazienki i widziałam się w lusterku – moja twarz nie wyglądała dobrze, jakoś ponuro i niezdrowo. Bywałam smutna i miałam gwałtowone zmiany nastrojów.
      Postanowiłam z Boża pomocą coś z TYM zrobić! Pragnęłam być radosna, dlaczego inni mogą być bardzo radośni a ja nie…??? Rozpoczęłam odmawianie nowenny pompejańskiej w intencji o zdrowie duchowego dla mnie, zdrowie psychicznego (mam nerwicę) i fizyczne ( endokrynolog w czerwcu ur. podejrzewała u mnie chorobę tarczycy Hashimoto, mam paradontozę miło wieku 37 lat, problemy z zatwardzeniami, pobolewały mnie dawniej skręcona i złamana noga oraz dawniej skręcone kolano, zauważyłam, że czasami mam problemy z koncentracją, słabo myślę, albo mam natrętne nagle pojawiające się myśli oraz rzeczy brane do rąk wypadają mi, zaczęło mnie boleć w lewym boku na wysokości pośladka lub górna część biodra).
      Nowennę odmówiłam – nie jestem pewna czy raz nie przyspałam, ale nawet jeśli tak, to Bóg jej nie zaliczył, to otrzymałam możliwości nauczenia dbania o zdrowie, zgłębiłam wiedzę dot. zdrowego stylu życia i jedzenia.
      Po pierwsze zauważyłam, że moje dolegliwości mogą wynikać z zagrzybienia organizmu, niestety wypiłam i zjadłam coś z pleśnią – tu gdzie pracuję i mieszkam jest pleśń w domu. Jest to stary dom, dość zadbany, ale stare budownictwo nie uchroniło go od grzyba. Jeszcze latem dużo wietrzyłam dom żeby na ile można go odświeżyć i uniemożliwić grzybowi rozwój.
      Dzięki nowennie i moim podejrzeniom, że ma raka, zapisałam się do ginekologa, który zresztą stwierdził później małą cystę na jajniku. Wiele czytając o raku, stwierdziłam, że mogę mieć niedobory niacyny – wit. B3. Dlaczego nikt nigdy (oprócz mojej babci w dzieciństwie) nie doradził mi brania witaminy B?? Przecież osoby z nerwicami mogą mieć duże niedobory witaminy B, a jak się je słodycze, to zapotrzebowanie organizmu na wit. B3 wzrasta pięciokrotnie. Zamówiłam przez internet bardzo silną wit. B3, oraz wit. B super stres. Przy okazji dowiedziałam się, że witamina B wzmacnia pracę mózgu, a osoby z niedoborami mogą mieć objawy podobne do chorób psychicznych. Zdecydowanie odłożyłam lub ograniczyłam jedzenie słodyczy, przestało mi się chcieć spać w ciągu dnia. Okazało się, że jak organizm jest zatruty toksynami, to w czasie snu się odtruwa, wtedy jest lepsza przemiana materii.
      Zaczęłam za radą kolegi moczyć nogi w wodzie z solą morską (zawiera jod odtoksyczniający organizm). Po moczeniu nóg i piciu herbatki dzikiej róży oraz liścia porzeczki i jeżyny czułam się jak po pływaniu w morzu. To co ciekawego zauważyłam na mojej głowie wśród włosów wyczuwałam coś co przypominało malusienkie grudki ropy, czy czegoś co wychodziło przez skórę z mojej głowy. Nie mam możliwości korzystanie z wanny – jak raz korzystałam z czyjejś wanny – to złapałam dodatkowo grzyba w pewnej części ciała…Żeby odtruć organizm, dotychczas mocze nogi w wiadrze w wodzie z wywarami z ziół. Piję zioła grzybobójcze, antywirusowe, antybakteryjne zamówione w Polsce w sklepie zielarskim oraz u mojej mamy; robię sobie też herbatki ziołowe według chęci i uznania. Jem mniej mięsa , bo się długo trawi i gnije w organizmie, zanim zostanie wydalone ( wiem to z książek p. M. Dąbrowskiej oraz książki dotyczących żywienia wg. zaleceń Hildegardy z Bingien). Stosuję przyprawy do potraw, które mają działanie grzybobójcze, antybakteryjne i antywirusowe; zgodnie z zaleceniami św. Hildegardy prawie do każdej potrawy dodaję zioło bertram, ułatwiające wchłanianie mikro- i makroelementów z jedzenia, ułatwia trawienie mięsa. Staram się co dziennie jeść 1-2 GOTOWANE GRUSZKI, bo niegotowane szkodzą, a gotowane są pyszne!! – zawierają rzadko występujący w owocach jod – usuwają z organizmu zgniliznę (ale uwaga mogą być silnie wiatropędne!! – osobom pracującym kurację polecam w dni wolne od pracy:)), poza tym wzmacniają pracę mózgu – bo zawierają bor. Problem z paradontozą u mnie jest prawie niezauważalny – nasila się przy jedzeniu słodkiego, ale ma swój sprawdzony sposób – często żuję goździki (przyprawa), gryzę je lub nawet zasypiam mając je w buzi. Nigdy nimi się nie zadławiłam, a dla mnie są najlepszym niezawodnym środkiem na paradontozę i pobolewające dziąsła. Poza tym – jeszcze powinnam uzupełnić niedobory witamin, bo paradontoza wynika z awitaminozy, czyli braku witamin. Aha, piję ziała, a wśród nich herbatki z kopru włoskiego, bo daje pogodę ducha :), której czasami tak mi brakowało – i poprawia trawienie i polubiłam picie szałwii ( tylko nie można z nią przesadzać, bo zawiera tujon). Staram się codziennie spacerować 1-3 godzin dziennie. Mam nadzieję, że mi wybaczycie moej rozpisanie, ale chciałam pomóc, może ktoś skorzysta z mojego doświadczenia.

  8. Ja zawdzieczam Matce Boskiej synka. W czasie trwania ciazy dwukrotnie odmawialam nowenne w intencji zdrowia nienarodzonego Jasia oraz prosilam o jego porod w terminie. Bylo to o tyle wazne, ze borykalam sie z przedwczesnymi skurczami juz od 19 tygodnia. Synek urodzil sie zdrowy, pomimo iz w ciazy chorowalam, nieswiadoma swojego stanu przyjmowalam leki, pilam alkohol a nawet mialam wykonany rezonans magnetyczny glowy. Synus urodzil sie dokladnie w terminie, co jest rzadkoscia. Wiem, ze wszystko to zawdzieczam Matce Boskiej. Karolina

  9. Od dwóch tygodni przeżywam naprawdę najgorszy okres w moim życiu… Chłopak, którego bardzo kocham mnie zostawił, pojawiły się poważne problemy w domu, klopoty na studiach a nawet z moim zdrowiem… Sama nie wiem jak to interpretować, ale coraz częściej mam wrażenie, że to kara za to, że byłam tak szczęśliwa, że zapomniałam o Bogu… Teraz nie ma dnia bym nie płakała, czuje się strasznie samotna i beznadziejna, mimo, że otacza mnie rodzina i przyjaciele…. Chcę się zmienić, odmówić nowenne, ale największy problem jest w tym, że brakuje mi wiary…. tyle złego mnie ostatnio spotkało, że nie potrafię całkowicie zaufać Najświętszej Panience, boje się, że ona mnie nie wysłucha, że nic się nie zmieni…

    • Zraniona, Pan Bóg jest miłosierny i bardzo Cię kocha. On zna naszą przeszłość i przyszłość. Dał Ci szczęście, chociaż wiedział,że o nim zapomnisz. Nie rozpatruj tego, co Cię spotyka w kategoriach kary. Może to szansa, aby zwolnić tempo i przemyśleć swoje życie? Zamiast postrzegać Boga wyłącznie, jako sędziego sprawiedliwego, który za dobro wynagradza,a zło każe, spójrz na obraz Jezusa miłosiernego. Z jego serca wylewa sie miłosierdzie i miłość do Ciebie. On pomoże Ci to wszystko poukładać bo bardzo chce Ci pomóc. To,że trafiłaś na tą stronę,ze zastanawiasz się nad odmówieniem nowenny jest dowodem na to,że wyciąga do Ciebie rękę. Wszyscy jesteśmy grzeszni, On o tym wie. Nawrócenie przychodzi tylko przez Niego i dzięki Niemu. Niech Maryja prowadzi Cię do Jezusa.

      • Natalio, bardzo dziękuję za Twoje słowa, Też sądzę, że nie bez przyczyny trafiłam na tą stronę, na Twoje świadectwo – wiem, że to działanie Boga, że chce mi przez to coś pokazać. Uznałam, że wczorajsze święto było najlepszą okazją do rozpoczęcia nowenny i cieszę się,że zaczęłam… To dla mnie bardzo trudne zadanie, ogólnie łatwo się zniechęcam, a teraz, w tym trudnym okresie to zniechęcenie i zwątpienie towarzyszą mi bez ustanku. Ale mimo wszystko chcę spróbować i wierzę, że mi się uda. Wierzę, że zapomnę o tym chłopaku, a moje życie nareszcie zacznie się układać.

  10. UMIŁOWANI BRACIA I SIOSTRY , NIE MA WIĘKSZEJ POTĘGI NIŻ BÓG , ON JEST W NAS NIE MACIE SIĘ

    CZEGO OBAWIAĆ ,JEŚLI W NIEGO WIERZYCIE , NIE ZGINIECIE , PAN ZNA WASZE MOZLIWOŚCI I NIGDY

    WAS NIE DOSWIADCZY WIECEJ NIZ MOGLIBYŚCIE WYTRZYMAĆ ,

    ZŁY DZIAŁA NA TYLE NA ILE OJCIEC MU NA TO POZWALA , MIŁOŚĆ BOŻA JEST TAK NIESKOŃCZONA ŻE

    NIE SPOSÓB TEGO OPISAĆ LUDZKIMI

    SŁOWAMI , KTÓRY Z OJCÓW WYDAŁ BY SWEGO SYNA NA TAKA MĘKĘ ZA CAŁY RODZAJ LUDZKI ,

    CÓŻ TO DOPIERO MUSI BYĆ ZA MIŁOŚĆ, DLATEGO NIE LĘKAJCIE SIĘ , UFAJCIE MU , CHWALCIE GO ,

    PROŚCIE O ŁASKI , ON JEST I SŁUCHA I DZIAŁA JEST ŚWIADOMĄ NADISTOTĄ WSZELKIEGO STWORZENIA

    BÓG JEST MIŁOŚCIĄ I BÓG Z WAMI !!!!

  11. Dziękuje za świadectwo. Teraz rozumiem co się ze mną dzieje. Odmawiam nowennę po raz pierwszy. Trzeciego dnia odmawiania nowenny mój syn upił się i powiedział mi okropne rzeczy. Na drugi dzień przeprosił mnie. Przez następne dni czułam niespotykaną radość. A dzisiaj mija 11 dzień mojej nowenny, od rana mam ,,dużego doła”, prawie cały drugi różaniec przepłakałam. Czułam,że potrzebuję pomocy, więc zaczęłam czytać świadectwa świadectwa nowenny pompejańskiej. Teraz jest mi trochę lżej. Pozdrawiam wszystkich. Danka

  12. Danusiu,
    nie zniechęcaj się!! A nawet jeśli nie wytrwasz – podejmij następną nowennę. Nie wiem ile nowenny odmówiła, bo już nie liczę. Nie mówię, że jestem niezawodna. Zdarzało mi się podejmować nowennę i jej nie ukończyć, więc zaczynałam od nowa.

  13. Danuta – spróbuj modlić się też np. Litanią do Krwi Pana Jezusa, modlitwami do Anioła Stróża i Michała Archanioła, Koronką do Miłosierdzia Bożego, odmawiaj NP z jakimś świętym i jak najczęściej bywać na mszy św. i przyjmuj komunię, to naprawdę pomaga.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!