Piotr: Maryja przyszła mi z pomocą!

Witam serdecznie! 🙂
Kilka dni temu skończyłem moją pierwszą nowennę pompejańską. Wcześniej też zacząłem odmawiać, ale przerwałem, chyba coś koło 10-tego dnia. Teraz z pomocą Maryi udało mi się wytrwać do końca.
Modliłem się w intencji o pokój w sercu dla mojego dziadka, przed którym czułem tyle lęku. (Leczę się też na depresję, ale mój stan znacznie, dzięki Bogu się poprawił)Nieraz, zwłaszcza już pod koniec miałem ogromne pokusy,różne przeszkody,upadki i wydawało mi się, że przerwę tę nowennę. Maryja mnie jednak nie opuściła, trzymała za rękę, dodawała sił.
Warto było dotrwać do końca. Matka Boża mnie wysłuchała, sam zacząłem dostrzegać zmianę w życiu mojego kochanego dziadka, którego serce pomimo trudności przepełnia pokój (trudno mu też było jakoś pogodziś się ze śmiercią mojego brata, z którym tak bardzo lubiał rozmawiać na wspólne tematy).
Tak, wierzę mocno, że Maryja mnie wysłuchała. Sam zacząłem inaczej patrzeć na świat i mimo, że wiele jeszcze muszę się nauczyć, staram się pogodzić z wolą Bożą, która zawsze jest słuszna.
Pragnę oczami Maryi spoglądać na każdą duszę.
Dziękuję Ci ukochana Mamusiu, która nikim nie gardzisz, lecz zwracasz swe miłosierne oczy, na tego, który ucieka sie do Ciebie.
Uwierzmy w potęgę modlitwy różańcowej, zaufajmy Maryi do końca, w każdej chwili nawet tej najtrudniejszej.
Niech każde uderzenie naszego serca będzie w rytm Ave Maria…

Chcesz widzieć świadectwa nowenny pompejańskiej na Facebooku?
To proste – kliknij na >>POLUB >>

6 myśli na temat „Piotr: Maryja przyszła mi z pomocą!

    • wiele zdrowia życzę, a na depresję, choć nie tylko, oprócz różańca, polecam Mszę z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie, każdy powinien wybrać się na taką Mszę i zobaczyć działanie Ducha Św.

  1. Prawda,piękne świadectwo.Także wierzę bo Mateczka nasza wszystkich wysłuchuje,wstawia się za nami i nam pomaga.Nich Cię Mateczko Pan Bóg błogosławi po wszystkie wieki.

  2. Witaj mój imienniku fajnie,ze się modliłeś za swojego dziadka.Ja juz niestety nie mam.I też kilka razy przerywałem więc nie się martw tym najważniejsze,ze dotrwaliśmy.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!