Adrianna: wciąż czekam

Drodzy Bracia i Siostry

Nowennę Pompejańską skończyłam odmawiać ostatniego dnia lipca. Nie mogę opisać spełnienia się mojej prośby, bo wciąż czekam. Być może tak właśnie ma być. Być może Bóg uczy mnie cierpliwości.
Ze względu na mój 12-godzinny system pracy i niewiele wolnego czasu Nowennę odmawiałam także tam podczas wolnej chwili, w myślach. Stała się ona moją codziennością, tak, że po skończonej modlitwie zaczęło mi jej bardzo brakować.

Nowenna Pompejańska nauczyła mnie wytrwałości w modlitwie. Wiem, że Matka Boża mnie wysłuchała, ale ofiaruje mi moją intencję w odpowiednim dla mnie momencie.

Nie zastanawiaj się czy warto pukać do nieba, czy dasz radę. Zacznij. Ofiaruj to Bogu. Miej nadzieję, ufaj. Mimo, że ja wciąż czekam to wewnątrz czuję, że otrzymałam to, o co prosiłam.

Nowenna pompejańska jest też na Facebooku
Polub nas! 🙂

35 myśli na temat „Adrianna: wciąż czekam

  1. Zastanawia mnie jaka powinna być chrześcijańska postawa wobec niewysłuchanych próśb, modlitw. Z jednej strony sam tekst modlitwy końcowej daje dużo nadziei w spełnienie („NIGDY nie słyszano aby ktokolwiek….” ), no i sam fakt że przez 27 dni dziękujesz za otrzymane łaski. Z drugiej powinniśmy mieć w sobie pokorę wobec woli Boga, potrafić pogodzić się z tym, że może nam powiedzieć nie. I staje się przed dylematem: czekać na spełnienie prośby i wierzyć w to, mieć nadzieję i łudzić się, czy podejść do tematu, że skoro odmówiłam z wiarą Nowennę a Bóg nie odpowiedział na wezwania to pogodzić się z swoim losem i raczej nie czekać, bo taka jest wola Pana. Spędzanie życia na czekaniu nie wydaje się rozsądne, to tak jakbyśmy nie kroczyli przez życie tylko stali w poczekalni, taki stan czekania często prowadzi do rozczarowania, depresji. Z drugiej strony powiedzenie ” nie otrzymałam tej łaski, bo taka była wola Boga” też nie jest według mnie poprawne, bo to tak jakbyśmy byli tylko aktorami w tym życiu, a Bóg pociągał za sznurki i nie patrzy na nasze odczucia, pragnienia, marzenia, nie słyszał jak wołamy, tylko realizował z góry ustalona wolę. Ktoś tu napisał, że jeśli prosimy o coś dobrego, pożytecznego, wartościowego to na pewno otrzymamy. Ja zakładam, że jako chrześcijanie prosimy tylko o dobre rzeczy, nie przechodzi mi nawet przez myśl, że ktoś mógłby prosić o krzywdę czyjąś albo bogactwo swoje, albo np. żebym wygala nowy samochód lub ten blondyn zerwał z tą lalunią ;). Zazwyczaj (biorąc pod uwagę świadectwa) prosimy o zdrowie, pracę, zgodę, miłość, uratowanie małżeństwa. Jak dla mnie są to rzeczy bezapelacyjnie dobre- nikt chyba się kłócić nie będzie, że choroba, bezrobocie i rozwód, samotność, niepełne rodziny to rzeczy, których każdy się boi, unika i trudno uwierzyć, aby Bogu były miłe. W związku z tym, jeśli prosimy o rzeczy bezdyskusyjnie dobre np, zdrowie, wyjście z nałogu, miłość małżeńska a mimo to nasze modlitwy pozostają bez odpowiedzi, nie otrzymujemy pomocy – to jak w tym upatrywać się woli Bożej. Jakoś trudno mi uwierzyć w to, że ktoś się rozwodzi bo taka jest wola Boga a jeszcze ktoś nie ma pracy i ostatnie 5 zł w portfelu, bo taka jest wola Boga. Kłóci się to z teorią Boga Dobrego Ojca. Trudno mi rozgryźć ten temat. Jedyne wytłumaczenia, jak dla mnie, że może już teraz odbywamy karę za nasz grzechy, odkupujemy je w życiu doczesnym, by potem po śmierci nie cierpieć. Wtedy to, że cierpimy, a Bóg nie daje się uprosić, ma jakieś wytłumaczenie- odkupujemy winy. Choć to też kłóci się z Miłosierdziem Bożym, które w sakramencie pokuty odpuszcza nam grzechy ( zakładam, że skoro modlimy się różańcem , nie zapominamy o „oczyszczeniu” od czasu do czasu). Oczywiście jest tez kwestia naszych działań, czynów i naszej woli, ale niewiele mamy wpływu na choroby jakie nas spotykają (często to obciążenia genetyczne, rodzimy sie już z łatwością łapania pewnych chorób), nie mamy wpływu na to, że w Polsce coraz wyższe bezrobocie i miejsc pracy coraz mniej, nie mamy wpływu na to, w kim się zakochujemy i na to, że ta osoba zechce nas zdradzić, oszukać.
    Jeśli Komuś chciało się to przeczytać i ma swoje spostrzeżenia na ten temat, proszę aby „rozjaśnił” mój umysł i z góry serdecznie dziękuje.
    Przepraszam za długi i filozoficzny wywód 🙂

    • Do Oliwi – „Oczywiście jest tez kwestia naszych działań, czynów i naszej woli, ale niewiele mamy wpływu na choroby jakie nas spotykają (często to obciążenia genetyczne, rodzimy sie już z łatwością łapania pewnych chorób), nie mamy wpływu na to, że w Polsce coraz wyższe bezrobocie i miejsc pracy coraz mniej, nie mamy wpływu na to, w kim się zakochujemy i na to, że ta osoba zechce nas zdradzić, oszukać.
      Jeśli Komuś chciało się to przeczytać i ma swoje spostrzeżenia na ten temat, proszę aby „rozjaśnił” mój umysł i z góry serdecznie dziękuje.”

      Ja uważam, że mamy wpływ na wszytko, na choroby, bezrobocie, na to w kim się zakochujemy i czy dana osoba nas zdradzi i oszuka.

  2. Myślę sobie , że kluczem jest wolna wola . Nasza wolna wola , która niekoniecznie jest tożsama z wolą Boga . Dlatego możemy o cos prosić , ale Bóg musi też widzieć nasze działania . Na moim przykładzie wiem , że z tą wolą jest różnie . Gdy w maju odmawiałem nowenne do Józefa 🙂 jak że by inaczej o to by pomógł mi zmienić pracę , by moja sytuacja się poprawiła . Nie miałem pojęcia wtedy co innego miałbym robić , chociaż jakieś tam swoje pragnienia miałem , ale były zbyt mało realne . Po skończeniu nowenny tak z początkiem czerwca zadzwonił znajomy z Anglii bym pakował się do niego a dwa dni później drugi z Francji , bym też sie pakował . Praca miała być podobna do tej , którą wykonywałem , tyle , że za lepsze pieniądze . Sytuacja patowa 😉 dlatego zacząłem nawijać do Józefa , żeby pomógł mi się określić a dodatkowo , jeśli by się dało , to nie chciałbym z kraju wyjeżdżać . Dałem sobie termin do połowy wakacji , że jeśli nie dostanę wyraźnego sygnału to jadę do Anglii . W międzyczasie znajomy zaczął coś przebąkiwać o interesie tu na miejscu . Coś nowego i z ryzykiem , że niekoniecznie może wyjść . Ponieważ pragnienie zostania w kraju było silne zacząłem się temu pomysłowi przyglądać bardziej . Na obecną chwilę jest tak , że po mału wkręcam się w ten nowy interes , stary zamykam . Przy okazji nagle się znalazły zlecenia w nowym interesie , chociaż znajomy mówi , że od dwóch lat nikt się nie pytał a tu nagle w przeciągu 2-3 tygodni dostał 6 zleceń w temacie całkiem nowym , który wymaga konkretnego klienta . Tak to wygląda u mnie .
    Gdybym pogodził się z wolą i pierwszym sms-em to pewnie bym siedział w Anglii , ponieważ chciałem zostać w kraju Józef podesłał mi coś nowego. Dodam , że ten interes jest dużo bliższy moim zainteresowaniom i nie ma nic wspólnego z wcześnijeszą pracą 🙂 Może to komus pomoże i nie piszcie , że faceci mają lepiej i łatwiej , bo dla Jezusa niema to żadnego znaczenia 🙂

    • Józefie, mi chodziło o intencje niewysłuchane , a nie jak w Twoim przypadku- że odmówiłeś i już się coś dzieje. Poza tym, miałeś prace, nie byłeś pod murem, mogłeś się zastanawiać, wybierać. Bardziej mi chodziło o sytuacje, że nie masz w czym wybierać, masz problem i nie chcesz tego, a nieszczęście Cię spotyka, mimo, że nie chcesz tego, ale siła woli muru nie przebijesz i wzroku ślepemu nie przywrócisz.
      Np swoja wolna wolą chciałabym już umrzeć, ale niestety siłą swojej wolnej woli nie potrafię umrzeć naturalnie, modlę się o śmierć, ale widać nie zasłużyłam na tę łaskę. Owszem dzięki wolnej woli, mogłabym się zabić sama, tylko wtedy już będę potępiona- bo taki akt mojej wolnej woli- samobójstwo – już jest grzechem śmiertelnym. Kółko się zamyka, pomocy z znikąd nie ma.

      • A mnie lekarz powiedział kiedyś że jak człowiek chce umrzeć to umrze, że człowiek żyje dzięki własnej woli życia, umierać się zaczyna wtedy kiedy nie ma się już żadnych marzeń, Kurde co jest, wszyscy wpadają w depresje kiedy mnie się trochę nastrój poprawił 🙁

      • Modlitwy jako lekarstwa . Jesli łyknę zdrowaśkę z nastawieniem , że Jezus mi pomoże , to wcześniej czy później mi pomoże , jeśli jednak będę łykac zdrowaśki jako same zdrowaśki , to skutek będzie taki , że zacznę nimi wymiotować a efektu nie będzie . wiele modlitw odmówiłem przez ten rok i po mału dociera to do mnie ile razy modliłem się mechanicznie . Ciężko się skupić nad modlitwą zwłaszcza taką jak NP. Nie odmawia się jej w 5 minut i człowiek musi walczyć z szatanem , często mu ulega i jego skupienie „diabli biorą ”
        W tym wszystkim o czym piszę , często zapominam , mając pretensje do Boga , że mimo wszystko jestesmy otoczeni złem , kąpiemy sie w tym żurze zła i często ulegamy mu po drodze . Większość naszych modlitw nie jest z powodu radości , że coś nam wyszło , coś się udało i od razu buch na kolana i dziękujemy . Rzucamy się na kolana bez zastanowienia , jak jest źle , ale jak jest dobrze to po co se brudzić kolana . Mam ten problem i głównie piszę o sobie , że zauważyłem to u siebie . Jesli się nastawiasz na śmierć , by do Ciebie przyszła , to tak jak napisała lulu , możesz sobie sprawić taki ” prezent” Jeśli matka modli sie o zdrowie dla ciężko chorego dziecka , by Bóg raczej zabrał ją niż jej dziecko , to zapewne tak się stanie , że ściągnie sobie jakąś chorobę , co nie oznacza , że dziecko wyzdrowieje . Trzeba kontrolować co się mówi , co się mysli , bo nie bez przyczyny jest powiedzenie , że ” w złą godzinę ” cos powiedziano , cos zrobiono .
        Tak więc Oliwio droga , przede wszystkim odpędź od siebie złe myśli , bo jak bys się czuła , gdyby z jednej strony poznalabyś swoją miłość a z drugiej przypelętało się jakies nieszczęście , za którym teraz upatrujesz . Śmierć nie musi byc szybka , bezbolesna jak zaśniecie . O taką śmierć modlą się ludzie cierpiący na łożu śmierci . Można umierać latami , czego nikomu nie życzę .

  3. A co do reszty Oliwio , to dzisiaj niemam głowy 😉 no i dla przypomnienia
    skype Józef Rosemaria i ewentualnie email jozef. rosemaria @ op. pl spacje pousuwajcie i będzie dobrze

    • Józefie, dziękuję za świadectwo podnoszące na duchu, ja od roku zmagam się z chęcią rozpoczęcia nowenny w intencji poprawy pracy na lepszą, zgodną z moimi kwalifikacjami i za lepsze pieniądze, bo teraz zarabiam poniżej minimalnej, ale cały czas się wahałam czy mam prawo do takiej prośby, czy to nie jest egoistyczne z mojej strony gdy tyle ludzi poszukuje jakiejkolwiek pracy a ja wybrzydzam.

  4. Kochani odmawiając NP modliłam się za siebie i pewnego chłopaka, który jest obecny w moim życiu do tej pory. Choć wcale się nie znamy czułam,że Pan „kazał” mi się modlić za niego. Obydwoje nie otrzymaliśmy tego o co ja się modliłam czyli o dar miłości w naszym życiu – by Maryja uwolniła nasze serca z samotności.. otrzymałam za to pokój serca przewyższający umysł ludzi i niesamowitą opiekę Maryii w każdym położeniu jakim się znalazłam. Dużo również było zmian w pracy, z którymi sobie poradziłam i jestem przekonana że to zasługa NP. Nie wiem jak nasze życie się ułoży..czy Maryja wypełni naszą samotność miłością drugiego człowieka ale ufam że obydwoje jesteśmy w dobrych rękach i w swoim czasie nadejdzie nasze szczęście. Tak się zakochałam w modlitwie różańcowej, że zaraz po skończeniu NP rozpoczęłam następną bo nie wyobrażam sobie już dnia bez różańca więc to też kolejna łaska. Odpowiadając na wcześniejsze pytania odnośnie wysłuchanych intencji uważam,że Maryja wysłuchuje w swoim czasie i nie na naszych warunkach.. Ja jestem na etapie całkowitego zawierzenia – oddałam Jezusowi i Maryi całe swoje życie więc czuję opiekę Nieba i z cierpliwością oczekuję swojego „zwiastowania” gdy do mnie przyjdzie Boży Posłaniec i oznajmi mi że oto nadeszła miłość dla mojego serca i nowe życie..

    • Ja się kiedyś tez modliłam za chłopaka, o poprawę relacji, zgodę, nawet miłość itp. I co się okazało? Wielkie nic w tej sprawie. Minęło pół roku, w naszych relacja zero poprawy, brak zgody, wrogość, unikanie się. Wszystkie wymodlone łaski chyba on zebrał w tym układzie bo jemu się powodzi, imprezuje, firmę rozkręca, ma już nowe towarzystwo. Ostatnio moja siostra go spotkała na koncercie przypadkiem , był już w „nowym” towarzystwie więc nawet jej cześć nie powiedział, tylko utlenił się szybko i schował, nawet szacunku do mojej rodziny nie ma. Wiesz, modlitwa jest dobra, ale trzeba chyba być tez egoistką w pewnym sensie, teraz stukam sie w czoło bo modliłam się za niego – za tego, który cały czas się śmiał z mojej pobożności i uważał, że chodzenie do kościoła jest dobre dla emerytów. Ale Bóg kocha niepokorne owieczki, więc obsypuje je darami, mając pozostałe 99 wiernych w tyle. Mogłam modlić się za głodujące dzieci w Afryce, o pokój na świecie, ba za rodziców swoich- a ja idiotka modliłam się za niego- człowieka, który to by wykpił, zdeptał, wyśmiał, na pewno nie doceni. Człowieka pustego, bez uczuc wyższych, bez empatii, bez wiary w jakiegokolwiek Boga, bez kultury, taktu i szacunku do mnie i mojej rodziny. Gdybym mogła cofnąć czas nie modliłabym się za niego, ale teraz nie mam się co dziwić, że Bóg zsyła na niego szczęście, w końcu to owoce mojej modlitwy. Mam nadzieję, że tyle sie nażre tego szczęścia, że w końcu zwymiotuje.
      Droga Madziu, módl się jak najbardziej, ale zastanów się, czy na pewno o szczęście tego chłopaka- czy on zasługuje na te godziny spędzone na kolanach, czy on na to w ogóle doceni i podziękuje, czy on zrobiły dla Ciebie to samo? Ja wiem, że mój omodlony nie odmówiłby nawet wieczny odpoczynek nad moim grobem. Oczywiście, nie znam tego twojego, Waszych relacji, jeśli to dobry człowiek, bo zakładam, że na tym świecie są jeszcze dobrzy ludzie, nic nie stoi na przeszkodzie, byś pomodliła się za te miłość. Tylko tak chciałam zwrócić uwagę, czy zastanowiłaś się czy to dobra intencja do modlitwy.

  5. Oliwio mnie tez nurtuje to pytanie, z jednej strony w Pismie SW. jest napisane „idz Twoja wiara Cie uzdrowila”, a wiec wszystko rozchodzi sie o wiare, w moim (ludzkim) mniemaniu, z drugiej str. jest Wola Boza…. ktora moze miec sie nijak do naszej wiary, ze Bog owe prosby wyslucha….

    • Ja nie rozumiem tego waszego problemu z Wolą Bożą, Wola Boża jak sama nazwa wskazuje jest Boga, bo Bóg jest wolną osobą tak jak człowiek. Człowiek i Bóg nie ma tylko wolnej woli ale jest wolny w 100% i każdy, Bóg i człowiek ma prawo robić i żyć jak chce. Myślicie, że Bóg nie ma swoich sposobów, żeby podpowiedzieć człowiekowi jak ma żyć zgodnie z wolą Bożą, jeżeli człowiek liczy się z Bogiem? A może wasze marzenia są właśnie wolą Bożą. Skąd się wzięły? A może to podpowiedź Ducha Świętego? A może po prostu boicie się podejmować decyzje i czekacie aż Bóg powie co robić? A może Bóg chce żebyście popełnili życiowy błąd, bo na błędach się można nauczyć? Niezgodny z wolą Bożą jest tylko grzech, a reszta należy do nas. „Kochaj i rób co chcesz”

      • Lulu, owszem każdy ma wolna wolę, ale problem w tym, że my z ta naszą wolna wolą niewiele możemy – a Bóg już tak. Nasza wolna wola ma sens jak możemy w ogóle podejmować decyzje np. szukać pracy w Polsce czy za granicą, zostać strażakiem czy malarzem, umówić się z blondynem czy brunecikiem, pójść dziś do kościoła czy poleżeć w łóżko itp. Mi bardziej chodzi o liczne sytuacje, na które nie masz wpływu – i to często te sytuacje z naszych intencji w NP, np. choroby, brak możliwości zajścia w ciążę, totalny brak ofert pracy mimo wykształcenia, uzależnienie kogoś z naszego otoczenia, które rujnuje nam życie, nieodwzajemniona miłość. Są sytuacje, gdzie stoisz pod murem i siła swojej woli nic nie zrobisz – nie słyszałam aby ktoś siłą woli wyzdrowiał, zaszedł w ciąże, sprawił by osoba X go pokochała, a właściciel firmy Y go zatrudnił. W takich przypadkach zwracamy się do Boga, bo On jest potężniejszy. On siła swojej woli zbudował ten świat, a Chrystus dzięki woli Boga, gdy chodził po tym świecie mógł wszytko- wskrzesił zmarłego, uzdrawiał z chorób, nawet taka banalna rzecz- wina na weselu brakło i Bóg im je „załatwił”. Z tego powodu przecież się modlimy do Boga, bo gdyby wszystko zależało od naszej woli, po co te modlitwy błagalne?
        Zgadzam sie z tym, że nasze marzenia mogą wynikać z woli Boga wobec nas, tylko co jeśli nie możemy spełnić tych marzeń? po co Bóg wskrzesza w nas pragnienie czegos a potem nie pomaga w osiągnięciu tego? Ale oczywiście, On ma wolną wolę, nie musi nam pomagać jak nie chce

        • Bóg wskrzesza w nas pragnienie czegoś a potem nie pomaga w osiągnięciu tego bo dał nam wszystkie narzędzia potrzebne, żeby to osiągnąć samemu, Bóg nie popiera lenistwa, nawet orzecha wymyślił żeby był w twardej skorupce.

            • Oliwia czyli wychodzi na to, że proszenie Boga o pomoc ma sens, Bóg jest jak nauczyciel matematyki, który pomaga rozwiązać zadanie, ale za nas go nie rozwiąże

  6. Kochani. Niektóre świadectwa są porywające, inne niezrozumiałe. Matka Boża powiedziała żeby się modlić nowenną a otrzymamy Łaskę. Pan Jezus też mówił „proście a otrzymacie” nie mówił proście a Ja zastanowię się czy Wam dać. Powiedział też Jezus „Niebo i ziemia przeminą ale słowa Moje nie przeminą”. Dlatego wydaje mi się, że otrzymamy Łaskę o którą prosimy. Łaska jest czymś dobrym. Proszenie o coś co jest złe moralnie wyklucza Łaskę. Poza tym wszystko inne co jest dobre możemy od Boga otrzymać. Na przykład prosimy o dobrą pracę. Będziemy lepiej zarabiać ale Bóg też jako Kochający Ojciec da Łaskę dobrego korzystania z zarobionych pieniędzy. Tak samo proszenie o dziewczynę czy chłopaka jest moim zdaniem na miejscu. Modlitwa ma wielką moc. Matka Boża i Aniołowie uzupełniają nasze modlitwy Zasługami Pana Jezusa i takie przedstawiają przed Tronem Bożym. Każda modlitwa ma dużą wartość. Nie bójmy się modlić. Jeśli modlimy się z serca to nawet jeśli ta modlitwa ma mankamenty to Dobry Bóg da Łaskę zrozumienia i następne modlitwy będą coraz lepsze. Kiedy otrzymamy Łaskę tego ani Jezus ani Maryja nie powiedzieli. Ale z drugiej strony Dobry Bóg, kochający Ojciec da Łaskę w odpowiednim momencie. Łatwo jest mówić jak się otrzyma Łaskę. Rozumiem rozgoryczenie tych co jeszcze Łaski nie otrzymali. Czasem może być jakaś przeszkoda np. życie w grzechu. Wydaje mi się że każdy może swoje życie uporządkować. Nawet pary mieszkające razem bez ślubu mogą wziąć ślub, wyspowiadać się. Żyjąc razem nie muszą grzeszyć, jeśli chcą uzyskać Łaskę. Mamy jak zawsze wolny wybór, ale też mamy rozum i powinniśmy go używać. Chwała Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu i Matce Najświętszej – Królowej Różańca Świętego.

  7. Oliwia, rozumiem Cie,sama mam ciezka sytuacje, mam kilka propozycji dla Ciebie:
    -Musisz wybaczyc temu chlopakowi,to po pierwsze
    -Tym bardziej sie za takie osoby trzeba modlic,dobijaj sie do Pana,wszystkimi sposobami modlitwy za niego,myslisz,ze jak bedziesz sie tak intensywnie modlic wszystkimi sposobami to nic z tego nie bedzie?Poza tym jaki jest twoj cel modlitwy?Trzeba sie modlic za jego łaske wiary,a nie jak mala dziewczynka,jak nie dostanie lizaka to sie obrazi.Ten czlowiek potrzebuje ogromu modlitwy-to mozesz dla niego zrobic,to jest jeden z sensow,moze kluczowych,waszego spotkania sie tu na szlaku zycia.
    -Trzeba byc cierpliwym.Daj sobie czas.Nie stresuj sie,nie spinaj,zaufaj Panu.Moze bedziecie kiedys razem,moze on zrozumie cos i przyjdzie z prawdziwa miloscia,a moze lepiej,ze na razie nie jestescie razem.Ten chlopak na pewno kiedys zrozumie Boga,miej pewnosc,ale kiedy?Nie wiadomo.Modl sie:)To daje łaski tez Tobie.
    -Wiecej pokory,modlitwa musi byc pokorna.
    Pozdrawiam Cie,zycie nie jest latwe,pelno w nim znakow zapytania,wierzmy co moeil Jezus,co mowila Maryjka w objawieniach.

    • Karo, ja wiem, że jako katolik nie powinnam mieć w sobie tyle żalu, złości, goryczy ….ale ja już też nie mam sił udawać, że ta sprawa mnie już nie obchodzi, że życie mi się układa i jestem taka szczęśliwa, mam już dość tych sztucznych uśmiechów. Ja odmówiłam te Nowennę w intencji jego,poprawy naszej relacji, ale liczyłam, że jeśli nie wymodlę tego to przynajmniej mu wybaczę odzyskam spokój duszy, pogodzę się z tym, zgodzę się z nim. Mijają dni tygodnie miesiace, pół roku a ja czuje taki ogromy żal i złość jakby to było wczoraj. Prawda też jest taka, że trudno wybaczyć komuś, kto nie zrobił nic byśmy mu wybaczyli, kto wręcz przeciwnie podjudzał jeszcze atmosferę złości, gardził mną, obraził kiedys moją mamę w rozmowie, jak widzi kogoś z mojego otoczenia to ignoruje jakby nie chciał sie przyznawać, że w ogóle kiedyś znał. Przeklinam dzień w którym go poznałam, wolałabym go nie dożyć. Nikt nie wie co we mnie siedzi, udaje, że wszystko jest ok, ale potem wieczorem wybucham i jedynie śmierć może przerwać tę mękę.
      W styczniu moja najlepsza przyjaciółka wychodzi za mąż i ja jako jej świadek muszę isć na te wesele….sama oczywiście, wszyscy mi dokuczają jak moge iść sama na wesele, że to nie pasuje itp, że mam sobie kogoś poznać, zaprosić – w jaki sposób jak mam taki uraz, że omijam wszystkich z daleka.Modliłam się tez nowenna o uzdrowienie kogoś z nałogu alkoholowego, niestety tu też nie widzę efektów, ta osoba nie dość, że ciągle myśli o piciu to jeszcze rozwód się szykuje, bo jego żona już nie wytrzymuje.
      Kolejna rzecz jest taka, że straciłam sens modlitwy, bo mam wrażenie, że Bóg mi daje i odbiera, że cokolwiek wydaje mi się , że mam to zaraz tracę, np. z praca, niedawno się cieszyłam że mam nową pracę, dziękowałam Bogu, zaraz ją już stracę bo jest możliwość zamknięcia naszego oddziału ze względu na to, że otwarli nowy większy dużo oddział 5 km od nas. Tak samo moge powiedzieć z miłością- tak się modlilam by sie tak mocno zakochać, by nie mieć żadnych wątpliwości, by ta osoba odwzajemniła to uczucie….było tak przez dwa lata i już nie ma. Te wszystkie łaski, dobra, które wydaje nam się, że wymodlilismy to są tylko zabawki rzucane nam byśmy się trochę nacieszyli a potem oddawaj i się nie przyzwyczajaj. Będę jedyną stara panną na tym weselu, chyba wolę umrzeć niż na nie iść i znosić te dokuczanie i wymyślanie. Jak ja bym chciała wybaczyć sobie, innym, całemu światu, ale nie umiem przeskoczyć tego tematu, tak mnie to wszystko boli.

      • W sporej części Cię rozumiem.
        Nie zapominaj też, że tak właśnie działa Zło. Szatan tak właśnie działa. Znam to.
        Proponuję nie zniechęcać się i nadal próbować, teraz powalcz może chwilę o siebie? Polecam Mszę o uzdrowienie! oraz Msze o uwolnienie. Ewentualnie modlitwę wstawienniczą. Oczywiście to wszystko wymaga czasu. Nie poddawaj się, bo pewnie właśnie Zły Cię kusi, on niestety też istnieje :/

        • Cieszę się, że przynajmniej Ty mnie rozumiesz. Muszę Ci też przyznać rację- je też mam wrażenie, że jakiś diabeł co chwile we mnie tafia, nie wiem, ale nigdy nie czułam tak mocno działania pewnych złych zdarzeń, niepowodzeń, takiego natężenia tego wszystkiego jak teraz przy te kolejnej NP. Czuję sie tak jakbym modliła sie o jedna rzecz i całe pokłady piekła mi ją psuły, a przy okazji rujnowały moje zdrowie, samopoczucie, pewność siebie, wiarę i krzyżowały wszystkie plany, w tym też i te zawodowe, o które nie prosiłam nawet w NP. Mam w sobie tyle goryczy i złości a zarazem takie rozrywającego bólu i poczucia beznadziei, odrzucenia, niekochania nawet przez Boga jak nigdy, nie potrafię sobie z tym poradzic, Serio muszę iśc do egzorcysty, ale dośc już użalania nad sobą. Dziękuję Karo, że uświadomiłaś mi działanie szatana w moim życiu.

    • Też tak myślę, oczywiście są uzdrowienia, ale to już łaska i cud Boga a nie nasza sprawka. Trzeba zapytać Lulu jak to robi, że ma wpływ na choroby, czy np. na to że chłopak jej zdradzi i nie oszuka 🙂

      • Oliwia długo by pisać. Dbasz o siebie to jesteś zdrowa, dbasz o relacje z chłopakiem to cię nie zdradzi. Tylko się nie obraź teraz o to co napisze: jeżeli przyjmujesz role ofiary (a tak mi się wydaje po tym co piszesz) to inni ludzie podświadomie to widzą i czują i traktują cię jak ofiarę, słabsi od ciebie czyli jeszcze większe ofiary będą się do ciebie przyklejać żeby mieć towarzysza doli a silniejsi wykorzystywać. Wyjdź z roli ofiary i wejdź w rolę zwycięzcy, a wtedy ofiary się od ciebie odkleją (ale poczują się zdradzone) a silniejsi będą z tobą rywalizować i będą mieć do ciebie szacunek. Jestem taka mądra po przeczytaniu książki: „Bóg zjawia się incognito”, fajna, jest na internecie, dużo dobrych porad jak się podnieść w życiu, o chłopaku, który chciał popełnić samobójstwo bo rodzice pili, dziewczyna go zostawiła bez powodu, bo sąsiadce przeszkadzał, bo praca była dla niego koszmarem, bo jemu bułki trafiały się zawsze za bardzo wypieczone, w dwóch słowach „przepraszam że żyję”.

        • W pewnym tylko procencie mamy jakis wpływ, ja nie mówie o chrobach nabytych przez naszą głupotę, np. cukrzyca, ale np. o tym że mój kumpel ma wrodzona wielotorbielatowość nerek, urodził się z tym i teraz 30 lat i dialize. A z tym nastawienie to masz rację, nie można komus pokazać, że jest sie słabszym bo zaraz to wykorzysta. Dlatego ja wole wypłakać, wyżalić sie tu na forum, a potem ubrać najlepszą sukienke i wyjśc w miasto, jak dzis , z usmiechem na ustach dla niepoznaki.
          Wiesz gdyby życie było tak proste, że dbasz o siebie – jesteś zdrowa, dbasz o relacje- mąż cie nie zdradzi, skonczyłaś szkołę- masz prace itp. to naprawdę 70% społeczeństwa nie miałoby problemów. Zawsze jest ten inny czynnik jeszcze, w przypadku zdrowia szczęście do genów, w przypadku małżeństwa, druga osoba, która ma swoje pragnienia, odczucia i zawsze może zmienić zdanie, a w przypadku pracy i szczęście i to aby zaimponować pracodawcy czymś więcej niz dyplomem z szkoły.

          • To zależy jak się podchodzi do np. choroby która jest nieuleczalna, można to potraktować, że to koniec i nic dobrego mnie w życiu nie spotka a można podejść do tego jak do szansy, tak jak np. ten człowiek który się urodził bez rąk i nóg.
            Oliwa wypłakiwanie się na forum a potem z uśmiechem na twarzy udawanie, że jest inaczej nic nie pomoże bo ludzie wyczuwają, że ty ściemniasz. Ja np. mam bardzo rozbudowaną cechę empatii czyli wyczuwania ludzkich emocji, myśli i to strasznie wkurzające jak stoi przed mną koleżanka, u której niby wszystko cacy a ja przecież widzę, że udaje. Najlepiej jest być szczerym, na udawanie traci się bardzo dużo energii i potem cię człowiek czuje jeszcze gorzej. To że odczuwasz smutek, porażkę, żal, strach wcale nie oznacza że jesteś słaba, to że masz odwagę się do tego przyznać oznacza, że jesteś silna 🙂
            A ten inny czynnik, który jak piszesz jest zawsze to przeważnie brak czasu, brak czasu dla męża, brak czasu na odpoczynek, brak czasu na wypłakanie się po jakieś stracie, brak czasu na rozmowę o niczym ze ledwo znanym znajomym, brak czasu na pomyślenie co ja tu w ogóle robię, brak czasu na zastanowienie się czy to ma sen, brak czasu na zastanowienie się czego ja chcę, brak czasu na zastanowienie się ale o co mu chodzi, brak czasu na zastanowienie się ale o co mnie chodzi, brak czasu na zastanowienie się dlaczego jest mi smutno, dlaczego jestem wesoła, dlaczego mnie głowa boli. Tak sobie myślę to ten czynnik, ludzie robią coś czego nie chcą bo nie wiedzą czego chcą bo wszyscy tak robią, bo taka moda, bo tak trzeba, a ja? a mnie tak naprawdę nie ma

  8. Lulu a Ty tą książkę czytałaś w pdf? Czy w formie papierowej, Ja szukam pdf na necie, ale nigdzie nie mogę znaleźć, tylko na chomikuj :-/

    • Ta książka tak mi się spodobała, że sobie ją kupiłam normalnie, czasem nie można być przesadnie oszczędnym, to tylko pieniądze 🙂

      • nie żebym ją jakoś specjalnie reklamowa, każdy ma swój gust, tobie może się nie spodobać, i wbrew tamu jaki ma tytuł nie jest o Bogu

A Ty co o tym myślisz? Napisz!