Agnieszka: Podołam wszystkiemu jeśli całkowicie zawierzę moje życie Panu i Matce Przenajświętszej

Szczęść Boże! I ja pragnę złożyć świadectwo łask otrzymanych od Mateczki. Dziś przypada ostatni dzień NP i do dzisiaj jeszcze myślałam że nie będę miała o czym pisać, nie dość że nic w moim życiu nie zmieniało się na lepsze to wręcz przeciwnie, wszystko szło w złym kierunku, sytuacja stawała się nie do wytrzymania. Długo walczyłam o swój związek Ale w ostatnim czasie znęcanie się psychiczne nade mną przybrało niespotykane dotąd rozmiary. Nie miałam siły odejść powodowana strachem ze nie dam sobie rady, nie miałam siły przechodzić po raz kolejny przez przeprowadzkę, samotność, strach o przyszłość i zawsze w końcu ulegalam i zostawalam w tej toksyczne relacji. A dziś po kolejnych wyzwiskach po prostu się spakowalam i odeszlam z wielkim spokojem w sercu. Nie boję się już o przyszłość wiem że nie jestem samą, że podolam wszystkiemu jeśli całkowicie zawierze moje życie Panu i Matce Przenajswietszej! Dziękuję za spokój w sercu i pewność, że będzie dobrze, że jest tam dla mnie plan przyszykowany z góry i w końcu będę szczęśliwa ja a przede wszystkim mój najdroższy najukochanszy synek. Dziękuję MAteczko!

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

9 myśli na temat „Agnieszka: Podołam wszystkiemu jeśli całkowicie zawierzę moje życie Panu i Matce Przenajświętszej

  1. Pani Agnieszko czytając pani swiadectwo wydawalo mi się ze to ja pisze o sobie tyle ze ja nie mogę się jeszcze zdecydować i dalej tkwie w tym chorym związku.Pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia.

    • Bardzo długo nie mogłam odejść, ciągle martwiłam się o finanse, o samotność, o to jak dam sobie radę…Decyzja zapadła w ciągu pięciu minut po kolejnych wyzwiskach, nawet przez chwilę sie nie bałam i do teraz się nie boję bo wiem, że nie jestem sama! Ale wiem o czym Pani pisze, ten strach jest paraliżujący…

  2. z całego serca życzę wytrwałości w podjętej decyzji dużo siły czerpanej z modlitwy i wiary. Nie jesteś sama z pewnością, trzymaj się tej myśli a w Twoim życiu pojawi sie radość!!!!

  3. Doskonale. Pierwszy krok zrobiony, teraz juz bedzie tylko lepiej. Glowa do gory. Zaufaj tak jak ja naszej Mateczce, nie zawiedziesz sie. Pozdrawiam.

  4. Agnieszko, ja mimo tego, że odeszłam nadal trwam w toksycznym przekonaniu i modlę się o szczęście rodziny. A wiesz co jest najśmieszniejsze- że my kobiety się zmieniamy, a oni nie. Mój mąż nie ma ani wiary ani szacunku ani rozumu. Dziś kolejny raz przekonałam się, że lepiej mi w życiu z Panem Bogiem niż z nim. W sumie odkąd odeszłam nigdy mnie nie zawiódł. A mój mąż non stop. I z pomocą bożą jestem spokojna, kocham Boga i mimo, że mam chorych synów to sobie radzę i wiem, że nie jestem sama. Mam wiarę i siłę. A że prośba mojej nowenny się nie spełnia i jestem nadal sama to chyba znak, że tak dla mnie lepiej. Dziękuje Bogu za wszystko, a szczególnie za rodziców, których mam. A Tobie życzę dużo siły. Z Panem Bogiem.

    • Aniu też modliłam się o miłość, jestem sama i mi też jest lepiej z Bogiem niż z jakimkolwiek mężczyzną 😉 Jeśli taka jest wola Boża wytęskniona miłość przyjdzie a jeśli nie, wierzę, że Pan da mi tyle siły aby samotność nie stała się nigdy moim ciężarem! Dziekuję za komentarz. I też mam świetnych rodziców, zawsze mogę na nich liczyć

  5. Agnieszko ja też jestem po rozstaniu z meżem i dopiero po 10 miesiacach dostrzegam toksyczność jego a przede wszystkim jego matki. Trzy odmówione NP otwierają mi oczy i rozum że żyjąc wśród ludzi którzy nie wierza w Boga a tylko szukają dowodów przeciwko niemu gdzieś ta moja własna więż z Panem została zerwana. Z perpektywy czasu zauważam jak bardzo przejęłam jednak sposób myslenia od meza. I jestem głęboko przekonana że Pan postawił na mojej drodze synka którego mąż chciał zabić przez aborcję i wtedy dopiero mocno i twardo opowiedziałam się za tym w co wierzę. Powoli odnajduję siebie i jestem szczęśliwa że wróciłam i mam czas na gorliwą modlitwę. Jestem jakby znowu w domu w moim świecie. Życzę Tobie dużo wiary i ufności.

  6. Masz rację…. na pewno z pomocą Bożą dasz radę, jestem tego pewna, trzymaj się i módl, bo tylko w modlitwa zwycięża!

A Ty co o tym myślisz? Napisz!