Bożena: początki nowenny pompejańskiej

Witam, chciałam podzielić się z Wami moimi odczuciami. Nowennę zaczęłam odmawiać w grudniu 2013 r. Teraz jestem w trakcie odmawiania części dziękczynnej. Na samym początku w trakcie jej odmawiania, nie mogłam się skoncentrować. Tysiące myśli błądziły mi po głowie. Wtedy chciałam szybko ją odmówić, ale usta same mi zwalniały. Tak jakby ktoś dyktował mi tępo. Myślę, że to Matka Boska. Na modlitwie trzeba się skupić i tak teraz próbuję to robić. Po pewnym czasie wieczorami kiedy kładłam się spać, miałam wrażenie,że nie jestem sama w pokoju. Tak jakby ktoś stał za mną. Bałam się do tego stopnia, że wstawałam i nakładałam na szyję krzyżyk, który noszę w trakcie dnia. Wtedy się uspokajałam. Teraz jest już dużo lepiej, jestem spokojniejsza. Mniej przejmuję się codziennymi sprawami. Dalej czekam na spełnienie mojej intencji i głęboko wierzę, że tak się stanie. Pan Bóg wie, co dla mnie najlepsze i ufam,że wybierze dla mnie właściwą drogę. Mimo,że jeszcze nie skończyłam odmawiać pierwszej nowenny, myślę o kolejnych. Różaniec staje się dla mnie częścią dnia i chcę żeby tak zostało. Napiszę jeszcze jak mi idzie.

Opt In Image
Nie przegap zadnego swiadectwa!

Zapisując się do biuletynu będziesz otrzymywać co tydzień, w piątek, powiadomienia o nowych, wspaniałych świadectwach, przysyłanych przez naszych Czytelników! Wystarczy wpisać poniżej swoje imię oraz adres e-mail. Potwierdzenie zapisania przyjdzie na Twoją skrzynkę.

3 myśli na temat „Bożena: początki nowenny pompejańskiej

  1. Witam, dalej odmawiam nowennę, chociaż jest coraz ciężej. W ostatnich dniach z byle powodu, chce mi się płakać. Nie wiem z czego to wynika. Zawsze wydawało mi się, że jestem silna. A teraz drobna sprawa i muszę się kontrolować, żeby nie wybuchnąć. Modlę się o dobrego męża, odwzajemnioną miłość. Moja prośba jeszcze się nie spełniła, ale wierzę, że tak będzie. Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale raczej mam powodzenie. Tylko nie mogę się przełamać, żeby się z kimś związać. Coś wewnętrznie ,mnie blokuje. Jak byłam dzieckiem prosiłam o urodę, głupie to było. Ale nie rozumiałam wtedy co jest ważne. Pamiętam,że chciałam być ładna, mieć powodzenie, ale nie chciałam chłopaka. I jeszcze jedno pamiętam, że podbierałam pieniądze w domu. I wtedy usłyszałam cichy głos, że źle czynię. Bardzo się bałam i powiedziałam odejdź. Wiem, że to Pan Bóg chciał mi pomóc. I nawet teraz jak to piszę to płacze.Już wiele razy za to przepraszałam, ale czuję, że to za mało. Nawet nie myślałam, że to kiedyś opiszę, bo nikt o tym nie wie. Modlitwa zbliża mnie do Boga, czuje się silniejsza. Mam problemy, ale wierzę, że Matka Boska jest ze mną i mnie wspiera. Zastanawiam się nad inną sprawą. Kilka lat wcześniej, zdarzało mi się układać karty tarota na internecie. Niby traktowałam to jako zabawę, ale jednak gdzieś w podświadomości się nad tym zastanawiałam. Teraz bardzo tego żałuję. Dzięki nowennie zrozumiałam, że było do złe. Zaczynałam czytać gazetę od horoskopu, a teraz nawet nie mogę na niego patrzeć. To wyszło tak samo z siebie. Uważam, że to zasługa Matki Boskiej. Nie wiem czy mam się dodatkowo modlić o „oczyszczenie” za te wcześniejsze błędy. Może to dziwnie brzmi, ale naprawdę siedzi mi to w głowie. Kończę nowennę 1 lutego, mam nadzieję, że uda mi się wytrwać. A później zacząć następna.

    • Koniecznie szczerze sie wyspowiadaj z wrozenia kartami tarota, wiare ww wrożby i wszelkie inne, ktore Ci leza na serduszku.
      Poczujesz prawdziwą ulge. Mnie pomogło. Pozdrawiam cieplutko.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!