Lucy: Coś się dzieje – prośba o modlitwę

Postanowiłam modlić się NP w intencji chorego dzieciątka sąsiadki. Nowennę odmawiam dopiero 17 dni. Sąsiadka będąc w 7mies ciąży dowiedziała się nagle, że „ciąża jest do zakończenia”. Mózg się dobrze nie rozwinął, dziecko nie będzie żyło. Trudno jej było znieść końcówkę ciąży, brała relanium, żeby móc jakoś funkcjonować i spać w nocy, wróciła do palenia papierosów, bo żyła w przeświadczeniu, że dziecka nie będzie. Gdy się o tym dramacie dowiedziałam, zaczęłam się modlić (jeszcze nie nowenną) i usłyszałam taki wewnętrzny głos „dziecko będzie żyło”.

Pierwszym cudem wg mnie było to, że sąsiadka jechała na zabieg i nie doszło do niego, lekarze byli zajęci, „wypadła z kolejki” i wróciła do domu. Dwa tyg przed terminem porodu urodziła przez cesarskie cięcie, dziecko samodzielnie oddychało i piło. Zostało przewiezione do innego miasta do kliniki i przeszło operacje (ma rozszczep kregoslupa). Lekarze nie mogli powiedziecieć, czy będzie żyło dzień, miesiąc czy dłużej. Ale dzidziuś żyje! W tym tygodniu przejdzie drugą operację wszczepienia zastawek. Podobno wady wcale nie są takie jak podejrzewano, wodogłowie jest niewielkie.

Niestety jego mama musi jechać 3 godziny aby być z nim tylko 15minut:( Takie są tam procedury, a teraz boi się jechać, bo jest przeziębiona. Rozpoczęłam więc nowennę w intencji jego zdrowia. Usłyszałam w trakcie modlitwy, że będzie chodzić i tego się trzymam. Dziecko nie rusza nózkami, ale w rodzinie kuzynki jest przypadek dziecka, które po rehabilitacji samodzielnie chodzi. Wierzę, że i tu tak się stanie.

Kochani, bardzo proszę o wsparcie, bo moja sąsiadka bardzo potrzebuje modlitwy o wiarę, przeżyła w życiu tak wiele dramatów, straciła tragicznie brata, potem mamę, a później tatę. Tyle krzyży w tak młodym wieku, a teraz traci wiarę, bo ból jest tak wielki. Wokół mnie jest tyle dramatów, że nie mam czasu modlić się o siebie i moją rodzinę. Dzisiaj zły zaatakował, coraz więcej trudności przysparza modlitwa. Tutaj na forum są osoby modlące się o powrót męża, a ja nie umiem już dłużej wytrzymać pod jednym dachem z moim. Brakuje sił i chęci do życia, wyzwiska tak bardzo bolą. Proszę wspomóżcie modlitwą.Wiem,że to szatan tak mąci.

A moje świadectwo na dzień dzisiejszy jest takie, że z dzidziusiem jest coraz lepiej i dowiedziałam się niedawno, że jak wszystko po operacji pójdzie dobrze, to będzie mogło przyjechać do domu na początku sierpnia. Nowennę kończę 17 sierpnia.

Nowenna pompejańska jest też na Facebooku
Polub nas! 🙂

27 myśli na temat „Lucy: Coś się dzieje – prośba o modlitwę

  1. Polecam wszystkim Panią w ciąży modlitwę do Świętego Dominika i codzienne odmawianie różańca, nasze dziecko to uratowało.

  2. Mozna teraz sie zastanawiac czy to lekarze sie pomylili i ocenili stan plodu na duzo gorszy niz w rzeczywistosci a moze to cud- efekt sumy modlitw kilku osob… Dzieciatko ma juz chyba trzy tygodnie i jego stan jest coraz lepszy.
    Swoja droga – zabieg zakonczenia ciazy w 29 tygodniu czy to nie jakis koszmar? Mordowanie dzieci… Nawet nie mialam pojecia, ze takie rzeczy sie legalnie dzieja w naszym kraju:(

    • Cóż ja tam wierzę w siłę modlitwy. 😉
      Miałam mieć 2 rodzeństwa przed sobą, ale mama poroniła. Ja też zresztą miałam się nie urodzić, bo lekarze stwierdzili zanik kośćca (to było w ostatnim lub przed ostatnim miesiącu), a wcześniej uznali, że mnie mama poroniła. Na szczęście (podejrzewam wzmożoną modlitwę babci) urodziłam się cała i zdrowa 🙂

  3. Lucy, jeśli nie masz czasu modlić się za swoją rodzinę, chętnie pomodlę się w Twojej intencji. 😉 Życzę wszystkiego dobrego. 🙂

  4. To najpiękniejszy dar jaki można komuś ofiarować gdy się samemu cierpi a znajduje czas by modlić się za inne osoby. Nam szatan też bardzo starał się przeszkodzić w odmawianiu Nowenny ale się nie poddaliśmy. Ty też wytrwaj w modlitwie a na pewno otrzymasz łaski o które nie prosiłaś. Zaraz odmówię modlitwę w Twojej intencji, tego maluszka i jej mamy.

    • Ja też dołączam do grona modlących się za Twoją Żonę. Będzie zdrowa – tak słyszę w sercu! Zobacz, już dzieją się rzeczy sprzeczne z logiką medycyny – Twoja żona wychodzi na spacery – to już jest mały cud. Ten bardziej spektakularny tez nadejdzie.

  5. Dziękuję za świadectwo. To naprawde piękne i szlachetnie z Twojej strony.. Cuda się dzieją dzieki Nowennie Pompejańskiej !!!

  6. Ja również dołączam się do modlitw!! Niech Maryja ma was wszystkich w Swojej opiece Lucy.. Trzeba wierzyć, że wszystko ułoży się pomyślnie dzięki Maryi i Panu Bogu w Trójcy Jedynemu, dzięki modlitwie nigdy nie jesteśmy sami !!

  7. Lucy, w Twoim przypadku to też jak „o powrót męża” bo chyba kiedyś było z nim lepiej, był może innym człowiekiem skoro go poślubiłaś. Wierzę, że ten dawny mąż powróci, jeśli o to chodzi. Co do lekarzy to nie wierzę, żeby się pomylili, raczej stan musiał być wtedy ciężki. Wierzę, że dzięki modlitwie ta sytuacja się odwróciła. Dobro powraca. Zrobiłaś bardzo dużo dla tek osoby modląc się za nią. Nie jestem tu od radzenia, ale NP zabiera nam trochę czasu, często odbieramy go właśnie domownikom (bo przecież nie przerwiemy np. pracy). Czy mąż nie ma wrażenia, że jesteś myślami gdzie indziej, że mogłabyś mu poświęcić czas? Czy jakaś drobnostka, w sensie nawet wspólnego wyskoku na coś (kawę?) pomogłaby trochę? Mówię to, choć nie wiem jaki jest rodzaj kryzysu. W każdym razie modlitwy nie idą w eter, dobro powraca. 🙂

  8. Opowiem Ci coś.., 15.czerwca 2013 roku, Jezus mnie uzdrowił. Odmienił całe moje życie, również mam męża z trudnym charakterem, mam 2 małych dzieci i od dzieciństwa dźwigam krzyż choroby alkoholowej moich rodziców. W moim życiu Jezus Chrystus wielokrotnie podawał mi swoją dłoń, jednak ja jej nie chciałam, odrzucałam Go..Choć byłam przekonana, iż jestem bardzo wierząca, jednak nie do końca zgadzałam się z Kościołem i sprawami czystości, przede wszystkim antykoncepcji. Jezus Chrystus, uzdrowił moje serce, na mszy ruchu Mamre w Częstochowie. Była to Msza z egzorcyzmem. Egzorcyzm podziałał na mnie, zostałam uwolniona z grzechów pokoleniowych i wielu innych. Mogłabym Ci opisać dokładnie co fizycznie się ze mną działo jak powyginało mi palce u dłoni, Jezus ścisnął moje dłonie, uniósł moje ręce w górę i w rękach czułam prądy, tak to wyglądało z aspektu doznań fizycznych..wenętrznie, czułam się przeszczęsliwym człowiekiem, Jezus mnie dotknął swoim miłosierdziem i przemienił moje serce, napełnił moje serce Duchem Świętym, co fizycznie odczuwałam w postaci przypływu gorąca, spociły mi się dłonie, a duchowo odzczuwałam niesamowitą radośc i miłość!!! Jezus obdarzył mnie wówczas wieloma łaskami, pokochałam Go jak nigdy dotąd!!! Na tej Mszy zostało uwolnionych mnóstwo ludzi. Uiwerzyłam w Chrystusa, całym swoim sercem, całą swoją duszą, otworzyłam przed Nim serce, a teraz jest dla mnie WSZYSTKIM. O Nowennie Pompejańskiej dowiedziałam się od Mamy męża, .. dowiedziałam się że modliła się za mnie i męża, za nasze małżeństwo.Nasze małżeństwo ulegało powolnej destrukcji, kłóciliśmy się, myśleliśmy o rozwodzie. Mama męza podjęła kroki zwróciła się do Matki Boskiej Pompejkańskiej, modliła się za nas, nowenną pompejańską. I stał się cud. Wyjazd na Mszę o uzdrowienie nie był przypadkowy, śniła mi się Matka Boska na Górze Jasnogórskiej, konfesjonał, widziałam siebie spowiadającą się z.. antykoncepcji.. Jezus Chrystus podarował mi drugie życie, dzięki łasce otrzymanej poprzez modlitwę do Matki Boskiej Pompejańskiej. Nasze małżeństwo zmieniło się, Jezus mnie uzdrowił za wstawiennictwem Matki Boskiej Pompejańskiej. W Częstochowie zrozumiałam że zabija nas antykoncepcja, miałam mocne postanowienie powierzenia swojej płodności i całego życia Chrystusowi. Bałam się gdyż urodziłam 2 małych dzieci, mamy małe mieszkanko miałam 2 cięcia cesarskie. Teraz wiem, że bawiłam się w Pana Boga, sama decydowałam co dla mnie dobre. Myliłam się, gdyż nie potrafiłam powierzyć swojego losu Panu. Nowenna Pompejańska skierowana przez naszą teściową do Najświętszej Matki, uratowała nas i nasze małżeństwo. Teraz odmawiam Nowennę za mojego Tatę. Zobaczysz, że napiszę tu kolejne świadectwo, już w krótce :-). Co Ci mogę powiedzieć, módl się, nie przestawaj. Ufaj, wierz, powierzaj. Oddaj Maryi swoje serce, Oddaj jej swoją duszę, niczego się nie bój i WIERZ! Twoja sąsiadka powinna dowiedzieć się o Twojej modlitwie, powiedz jej aby i ona się modliła, niczego nie ukrywaj. Możesz uratować życie jej dzieciątku, ale powiem Ci że największą moc modlitwy mam MATKA.Módl się za swojego męża Nowenną Pompejańską, Nieprzyjaciel zrobi wszystko aby Cię odciągnąć, od tej modlitwy. Powiem Ci że i ja miałam pewne nieprzyjemne epizody modląc się już 1 dnia z siłami nieczystymi, ale niczego się nie bój, przetrwaj ataki. Kochaj Chrystusa. Wierzę że i Twoje małżeństwo przejdzie renesans! Matka Boska kruszy serca najbardziej zatwardziałe!

    • Kasiu, bardzo Ci dziękuję za to świadectwo. Kolega męża kiedyś namawiał go do udziału w takiej mszy, chyba nawet w tym samym miejscu – nieźle, co? Ja sama powoli dochodzę do tego, żeby w czymś takim uczestniczyć, choć przyznam -panicznie się tego boję. Boję się, że jak coś wylezie ze mnie złego, to żeby nie weszło 7 innych potem. Było o tym coś w Ewangelii, pamiętacie? Kiedyś coś takiego wyczytałam i okropnie się przestraszyłam.

  9. Jesteś droga Lucy Wielka i wierzę, że tak jak Ty poświęcasz modlitwę dla nawet nie swego dziecka, na co nie stać wielu- tak Pan Bóg wynagrodzi Tobie Twoje ŁZY, TAK CZUJĘ.

    • Serdecznie dziękuję za te wszystkie słowa otuchy. Urszulo, nie jestem wielka, jestem marnym robakiem, który ma czasem serce w skorupie jakiejś, co to za wiara, skoro boję się pokochać na maxa na nowo, gdzieś wyparowała cała siła. A co do nowenny – trwam, ale dwa razy „urwał mi się film” w trakcie odmawiania,a już był prawie koniec – potem te zaległe dziesiątki odmawiałam nazajutrz rano. Bywały myśli, że może już ta modlitwa przestała być ważna, że już nie mam siły (nowennę odmawiam najczęściej około północy, kiedy wszyscy śpią, mam 2 małych dzieci, jedno 14 mies. – wciąż niestety budzi się 3 razy w ciągu nocy na karmienie, co jest strasznie wyczerpujące). Gdzieś wyparowała cała siła psychiczna i fizyczna, przyszła depresja, okropne myśli,niechęć do modlitwy,ale nie poddam się, nie dam złemu satysfakcji. Jezu ufam Tobie – tak często modli się mój cudowny synek i dodaje: Maryjo ufam Tobie – moje dziecko jest moim nauczycielem! A po ostatniej kłótni z mężem podeszło i zrobiło nam znaki krzyża na czole…

  10. Lucy – masz małe aniołki w domu więc czerp z niego wiarę bo nikt nie kocha tak bezinteresownie jak dziecko. Nie przerywaj nowenny, nie poddawaj się złemu. Modlę za Waszą rodzinę i Twoją intencję. U nas niestety nie jest dobrze i na 30.07 mamy wizytę w Instytucie Onkologi w sprawie chemii bo radioterapia niestety nie pomogła. Teraz tym bardziej musimy się o Cud modlić. W przyszłym tygodniu zaczynamy następną NP a już zły nam złe myśli podsuwa. Ale postanowiliśmy że się nie damy.

    • Jak skończę tę nowennę, to następna będzie w intencji Twojej żony, Jerzy. Ja usłyszałam, że będzie zdrowa. Miejmy wiarę, jak ziarnko piasku – dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych!

    • Jerzy zamowie msze sw. za twoja zone Tereske ,dam ci tu znac kiedy to bedzie , nie martwcie sie ,mam nadzieje razem z wami ze wszystko bedzie dobrze .

  11. Jerzy modliłam się wczoraj za Was przed cudownym obrazem Matki Boskiej Kalwaryjskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej. Zostawiłam też prośbę w skrzynce intencji m.in. w Waszej sprawie.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!