Franciszka: sprawy powierzone Matce Bożej: rak, borelioza i sprawa mieszkaniowa + dobra rada dla Kuby

Witam! Nowennę odmawiam od prawie roku. Najpierw modliłam się o uzdrowienie z raka złośliwego z przerzutami, mojego męża.Świadectwo napisałam tu kilka dni temu. Potem modliłam się o sprawę mieszkaniową syna. Zaraz na początku odmawiania tej nowenny, sprawa zakupu mieszkania zaczęła się krystalizować. Po wielu pertraktacjach i przeszkodach, syn w końcu  kupił mieszkanie. Następnie modliłam się o uzdrowienie mnie z boreliozy.Po ukąszeniu kleszcza, w moim ciele było skażenie, przekraczające 5- krotnie normę.Mimo leczenia, pozostawało niezmienne.
Zaczęłam więc odmawiać nowennę w tej intencji.

Po pewnym czasie zrobiłam ponownie badanie i okazało się, że tym razem wskaźnik normy, jest przekroczony tylko 2 razy.
Nie znam się za bardzo na tych wynikach, ale chyba ten ostatni wynik nie był zły, bo lekarka wyznaczyła mi kontrolną wizytę dopiero za pół roku. Czuję się ogólnie dobrze. Matko Boska z Pompejów, dziękuję za otrzymane łaski.

Może słów kilka do załamanego p. Kuby.
Bardzo go rozumiem.
Rozumiem także jego wzburzenie, że inni modlą się o „pierdoły”, bo i mnie chwilami dopadały podobne myśli.
Wobec takich problemów jak choroba nowotworowa, czy brak pracy, to faktycznie taki problem jak brak męża, czy żony, to błahy problem.Jednak dla tych osób widocznie to ważna sprawa i nie nam to oceniać.

Aby nasza modlitwa była szczera i skuteczna, nie możemy wywierać presji na Boga, nie możemy żądać czegoś, a jedynie pokornie prosić.
Bóg widzi więcej i dalej, więc Mu zaufaj. Zobaczysz, że znajdziesz pracę, tylko bądź cierpliwy . Dla Boga, nie ma spraw niemożliwych!

5 myśli na temat „Franciszka: sprawy powierzone Matce Bożej: rak, borelioza i sprawa mieszkaniowa + dobra rada dla Kuby

  1. Pod koniec grudnia zaczęłam odmawiać nowennę z prośbą o uzdrowienie mojego brata ze schizofrenii, zakończyłam ją około 20 stycznia, w tym czasie dzialy się ze mną dziwne rzeczy i na zewnątrz w kontaktach z innymi, stałam się obiektem ataków fizycznych i słownych, bałam się że rozpęta się piekło i mój brat z którym mieszkam coś mi zrobi jednak było inaczej to ja bardziej cierpiałam niż on, pomijając ostatnie dni kiedy połamał moje drzwi do pokoju…może to za wcześnie ale mam wrażenie że został uzdrowiony, oczywiście sposób bycia i życia oraz słownictwo nie zmieniło się le widzę że jest inaczej, przede wszystkim nie ma tej choroby, mówienia do siebie, widzenia rzeczy których nie było, natręctwa i te wszystkie inne dziwne zachowania. Niby jest taki sam a jednak inny, mam jedynie nadzieję że to nie jest wyciszenie choroby ale prawdziwe uzdrowienie, bardzo bym tego chciała. Dlatego zaczęłam odmawiać kolejną nowennę z prośbą o pomoc w odbudowie związku z bliskim mi człowiekiem za którym tęsknię. Wiem ze to dziwne ale spotykaliśmy się bardzo krótko bo około 2miesiące, nie widzieliśmy sie juz od 7 miesięcy…musiałby sie stać cud abyśmy do siebie wrócili i dali sobie szansę. On mnie unika, nie odpisuje, przyznaję że wzajemnie sie skrzywdziliśmy, ja myślę że nawet bardziej. Gdy Maryja wysłucha tej prośby obiecałam sie modlić sie już tylko za innych..

  2. To niesamowite, ale ja również doznałam uzdrowicielskich mocy… Miałam ciężka depresje na którą nic nie pomagało, aż pewnego dnia zobaczyłam „światło” i wszystko zaczęło się zmieniać… zmieniać na lepsze!

  3. Chciałbym dać świadectwo łaski jakiej doświadczyłem od Królowej Różańca Świętego. W kwietniu 2012 roku dowiedzieliśmy się że nasza córka ma olbrzymiego guza w śródpiersiu. Przeszła jedną operację ale konieczna była kolejna ponieważ nie udało się w całości usunąć zmiany. Przed drugą operacją przeczytałem o Nowennie Pompejańskiej i postanowiłem modlić się o szczęśliwe zakończenie choroby a przede wszystkim o to żeby moja córka przeżyła operację ponieważ zabieg miał być bardzo rozległy i w sąsiedztwie ważnych narządów i dużych naczyń krwionośnych. Córka szczęśliwie przeszła operację nie było żadnych powikłań i szybko wróciła do zdrowia. Nie udało się niestety w całości usunąć zmiany ale wierzę że Maryja prowadziła rękę chirurga że nic się nie wydarzyło podczas zabiegu bo bardzo się tego baliśmy. Leczenie nie zostało jeszcze zakończone ale wiem że nic złego nie może się stać. Bezgranicznie ufam Maryi, żadna prośba skierowana do Niej nie pozostaje bez odpowiedzi.

  4. Od kilku lat modlę się odmawiając Nowennę Pompejańską (może już ze 4 razy) W ostatnim dniu części dziękczynnej przy pierwszym odmawianiu stało się to, o co prosilam -ratunek dla mojej firmy, a więc i mojej rodziny.Kolejne intencje dotyczyły rodziny – jej problemów a takze po 2 latach wrocil wĄTEK FINANSOWY FIRMY. Dżwigan na moich ramionach dużo – wlasnie kłopoty finansowe firmy i kłopoty rodzinne. Czuję wręcz ciężar obolałych ramion. Czasami popadam w zwątpienie: czy ja nie proszę z natręctwem? z podpowiedzią? (zrób mi tak, a tak), czy z pokorą? Dni uciekają, a jest coraz gorzej… Tak chwile takie są, ale znów klękam i mówię … nie słyszano abyś opuściła…. pokornie wierzę i ufam i czekam Matko na Twą pomoc.

    • Droga Krystyno, jak czytam Twój list to trochę jak patrzyłabym na moje życie. Dokładnie to samo… i tak już blisko 8 lat jak nie problemy w firmie to choroby, problemy finansowe, rodzinne… teraz w rodzinie jest dobrze ale za to wszytko inne kuleje, problemy finansowe, urzędowe, sądowe itp., a ja z nadzieją, wierzę, ufam i działam. Wiem, że będzie dobrze z ufnością zaczynam każdy dzień i z ufnością kończę. Też mam dosyć bo wpadam czasami w lęki ale zbieram się czytam, modlę się i do przodu. Od wielu miesięcy nawet nie narzekam albo zdarza mi się to rzadko, nawet nie mam na to siły… staram się uśmiechać oddawać wszytko Panu Bogu i tak jak Ty powtarzam … „nie słyszano abyś opuściła”… teraz u mnie z ludzkiego punktu widzenia jest tragicznie, nasilenie kłopotów tak duże, że jeszcze kilka lat temu bym tego nie udźwignęła, a teraz daje jakoś radę… to już jest łaska – a będzie jeszcze lepiej- wiem, że Pan mnie ocali przez Maryję.

A Ty co o tym myślisz? Napisz!