Arcybiskup Andrzej Dzięga zachęca do odmawiania Nowenny Pompejańskiej

List Pasterski Ks. Arcybiskupa Metropolity Andrzeja Dzięgi na Wielki Post 2011 r.

Kochani. W ten Wielki Post, przed Beatyfikacją Jana Pawła II, weźmy z nową nadzieją do naszych rąk różaniec.

Na nowo nauczmy się go odmawiać osobiście. Ustalmy sobie własne intencje. Nie bójmy się też modlitwy we wspólnotach różańcowych. Niech jeszcze bardziej ożyją w naszych parafiach róże różańcowe. Niech powstaną nowe różańcowe kręgi młodzieżowe i dziecięce, także nowe podwórkowe kółka różańcowe. Niech się pojawią kolejne wspólnoty różańca nieustającego. Nie bójmy się też organizować Jerycha różańcowego.

Dla osób najbardziej odważnych i najbardziej kochających otwarta jest też propozycja bardzo intensywnej modlitwy różańcowej, zorganizowanej w czasie sześciu dziewięciodniowych okresów kolejno po sobie następujących (łącznie 54 dni, tyle dokładnie jest np. od Popielca do Niedzieli Miłosierdzia Bożego), w które odmawiamy i medytujemy wszystkie części różańca świętego, ofiarowując tę modlitwę w szczególnie ważnej dla nas sprawie. Najpierw przez trzy okresy dziewięciodniowe dominuje prośba w tej intencji, przez kolejne trzy okresy dziewięciodniowe dziękujemy przez Maryję za łaski Boże udzielane w tej sprawie. Ta intensywna modlitwa błagalna i dziękczynna, wraz z medytacjami, może wiele zmienić w życiu osobistym i społecznym. Powszechnie jest ona zwana Nowenną Pompejańską. A tyle spraw na naszej ziemi trzeba po Bożemu poustawiać.

Zapraszam więc także do tej intensywnej formy modlitwy różańcowej, którą ja też od Środy Popielcowej dodatkowo podejmuję, wśród moich osobistych intencji wskazując duchowe potrzeby całej Ojczyzny, szczególnie sprawę nowego uznania i przyjęcia w całym naszym Narodzie zbawczej miłości Chrystusa i Jego świętej królewskiej woli, oraz potrzebę odważnego przyjmowania przez naszą młodzież powołań kapłańskich i zakonnych. Wielki Post bowiem to czas wielkiej modlitwy.

źródło

A Ty co o tym myślisz? – Napisz komentarz

25 komentarzy do "Arcybiskup Andrzej Dzięga zachęca do odmawiania Nowenny Pompejańskiej"

Powiadom o
avatar
Marta
Gość

Hm, dlaczego przez te kolejne 27 dni odmawiamy modlitwę z dziękczynieniem?

Andrzej
Gość
Andrzej

To sä slowa MARYI do Fortunatiny;*Zanim odeszła dodała głosem pełnym przychylności i dobroci:

– Ktokolwiek pragnie otrzymać łaski, niech odprawi na moją cześć trzy nowenny odmawiając piętnaście tajemnic różańca, a potem niech odmówi znowu trzy nowenny dziękczynne.KRÖLOWO RÖZANCA SWIETEGO T POMPEJÖW Mödl sie za nami!!

Anna
Gość

Ja odmawiam już 2 nowennę i cisną mi się łzy do oczu bo nie dość, że nie zostałam wysluchana to jest jeszcze gorzej. Modliam się o ratunek dla mojej rodziny, od wczoraj mam podbite oko . nowenna nie działa!

Hanka
Gość

Aniu nie ustawaj w modlitwie
pomodlę się za Ciebie

lulu
Gość

Ania na policję z tym okiem, spakuj jego rzeczy i wyrzuć z domu, to jest jedyny rozsądny ratunek dla twojej rodziny.

lulu
Gość

Nic nie usprawiedliwia bicia i Matka Boża i Bóg na pewno nie chce żebyś chodziła z podbitym okiem. „Módl się tak jak by wszytko zależało od Boga i działaj tak jak by wszytko zależało od ciebie”. Nie można się godzić na to żeby nas ktoś bił, nie można się godzić na zło.

Martyna Kowalska
Gość

Aniu , ja też miałam podbite oko…
W końcu ,po paru latach wszystko się odmieniło, chociaż nie od razu…
Żeby nie wiem jak bolało odmawiaj Nowennę Nie Do Odparcia!!!
Z tzw uporem maniaka…nawet jak się wyprowadzisz z domu….
nie jesteś sama… jest tu nas już tysiące…

BASIA
Gość
Kochani proszę Was o pomoc abyście mi coś doradzili bo widzę ze jest tu taka dyskusja ja już nie wyrabiam już raz pisałam tu ale nic się nie zmienia gdyz mieszkam w takim domu i rodzinie ze trudno tu jest wytrzymać totalna nienormalność wszystko muszę robić sama od lat mi nic nie pomagaja ojciec i matka oraz siostra nic nie robią mnie maja za służacą gdy coś się odezwe że nic nie robią wyganiają mnie z domu wtedy wyjeżdzam zgranicę a gdy wracam zaczyna się to samo wykorzystuja mnie do ciężkiej pracy a jedzenie musze sama sobie kupować boję sie… Czytaj więcej »
lulu
Gość

Basiu pamiętam cię, a dasz radę wyjechać za granicę?

BASIA
Gość
lulu oczywiście dałabym radę bo już dużo razy wyjeżdzałam ale moja sytuacja wyglada tak ze chciałm przez jakiś czas pobyć w domu bo bardzo bolały mnie ręce od pracy bo tam ciągle trzeba robić i spotkałam jeszczee kogoś z kim myslałąm że będę i ułoże sobie życie ale tu nie mam pracy bo cięzko znależć więc byłąm w domu ale tak jak napisałam mamy własne gospodarstwo więc pracowałm w domu ale praktycznie sama bo mój ojciec ciągle śpi a matka też nic nie pomaga no i gdy im cos na tem temat powiem ze nic nie robią to mnie wyganiają… Czytaj więcej »
lulu
Gość

Basiu a masz jakieś oszczędności żeby sobie wynająć mieszkanie np. w sąsiednim miasteczku? Z tego gospodarstwa masz coś co mogła byś sprzedać bez zgody i wiedzy rodziców? np. krowę? maszynę rolniczą?

BASIA
Gość

lulu oni mi nie dadzą nic tknąć do sprzedarzy bo to jest ich włąsność próbowałm zarobić na mieszkanie ale są takie drogie ze chyba nie uskładam nawet zagranicą w pracy bo wieszsama jakie to wszystko drogie nawet wynajmy więc nie wiem co już zrobić przeliczyłam ze zagranica musiałabym pracowac ok 10 lat zeby uzbierać ale wiesz ja musze też mięc kiedys emeryturę a zagranica nie zawsze zaliczaja to do emerytury więc tu jestem w kropce

lulu
Gość
Basia musi być jakieś wyjście, nawet kilka, tylko na razie ich nie widzimy. Po pierwsze musisz nauczyć się nie przejmować rodziną, tym co gadają, jesteś dobrą, zaradną, silną kobietą i nigdy nikt ci tego nie odbiorze, po drugie nie przejmuj się opiniami sąsiadów, tak naprawdę to oni twojej rodzinie nie wierzą. Po trzecie nagrywaj wszytko, jak będą mówić że jesteś chora psychicznie, a nie jesteś to na policje z tym nagraniem, bo to jest ubliżanie, jak będą się sypać wyzwiska tak samo. Jak po raz któryś przyjedzie policja ich upomnieć to się uspokoją, wiem z doświadczenia. Po czwarte nie mają… Czytaj więcej »
lulu
Gość

Basiu odłóżmy rodzinę i sąsiadów na bok i ustalmy co ty byś chciała?

BASIA
Gość
lulu ja zawsze chciałm mieć własną rodzine i mój dom i odejśc od nich ale się nie udało bo zawsze jak spotykałm kogos to musiałam wyjeżdżać gdy się skończyła robota w polu to ja zagranice chcieli odemnie wyciągac pieniądze bo wiesz nic nie remontowali a tu wiele rzeczy było potrzeba z mienić więc ciągnęli ode mnie a jak przestałm im dawac było żle bo matka i tak mi powiedziałaż e mi domu nie przepisze więc dlazego miałam im remontowac dalej . Najgorsze było to jak matka próbowała zniszczyć moją znajomosć z pewnym meżczyzną który miał zostac moim mężem i tak… Czytaj więcej »
lulu
Gość

Basia jak chciałaś mieć własną rodzinę i dom to będziesz mieć, przed powołaniem nie da się uciec, tylko nie myśl tak że już nie ma szansy. Jeśli remontowałaś to tym bardziej nie mają prawa cię wyrzucić. A twoi rodzice zawsze tacy byli?

BASIA
Gość
lulu tak niesprawiedliwi i wszystko było nie pokolei w tym domu od dziecka ojciec pił matka się z nim awanturowała miał nas gdzieś więc ja juz wtedy od dziecka pracowałm w domu pięcioro więc prpomagająć matce bo miał to gdzieś brałm różaniec do ręki i się modliłam i wtedy przez modlitwę stał się cud ze ojciec się trochę zmienił przestał pić i pracował ale zaczął się drugi koszmar brat wpadł przez ojca w alkoholizm bo wiesz zaczął uciekać z domu nienawidziła ojca za to co robił wszystko dosłownie zaczęło się taj dziać jak ojciec był lepszy brat zaczął mu pokazywać… Czytaj więcej »
daria
Gość

Basiu mysle, ze zeby Twoje zycie sie ulowylo musisz najpierw wybaczyc rodzicom i rodzenstwu

BASIA
Gość

dario ja myślę ze to nic nie da

lulu
Gość

Basiu przebaczenie samo przyjdzie i masz racje cud się nie stanie, jak przebaczysz oni wcale się nie zmienią. Tutaj chodzi o ciebie, musisz zacząć myśleć o sobie a nie o tym jacy są rodzice i jacy byli. Musisz mieć jakiś cel, najpierw malutki, strategie działania, potem drugi cel większy. Małymi kroczkami do celu. Siedzenie i rozmyślanie jak to było źle nic nie zmieni, ty musisz się zmienić. A w tym domu to masz swój pokój i czy masz w nim spokój?

lulu
Gość

A do psychologa chcesz pójść? Myślę że jesteś współuzależniona, to takie cuś „jak zespół cierpień i zaburzeń członków rodziny osoby uzależnionej, jest to cena, jaką płaci rodzina i bliscy osoby uzależnionej za życie w sytuacji uporczywego stresu. Zaobserwowano, że u tych osób pojawiają się fizyczne, emocjonalne, duchowe i intelektualne zmiany, które prowadzą do stanu przypominającego uzależnienie. Życie z osobą uzależnioną to życie w stanie ciągłego pogotowia emocjonalnego, czegoś w rodzaju „wysokiego napięcia”.

lulu
Gość

„Osoby współuzależnione recytują długie listy win swoich partnerów czy partnerek, skupiając się na tym co te osoby myślą, mówią, czują. Doskonale wiedzą co alkoholik, narkoman, hazardzista powinien zrobić, jakie decyzje podjąć, dlaczego tak nie postępuje, dlaczego zrobił coś, czego nie powinien. Współuzależnieni, mimo tak świetnej orientacji dotyczącej innych osób, nie potrafią dostrzec co się z nimi samymi dzieje. Mają kłopoty ze zdefiniowaniem swoich uczuć, potrzeb, nie wiedzą, jak rozwiązywać własne problemy.”
Może to byłby pierwszy krok do zmiany

BASIA
Gość
lulu dzięki Ci za Twoje cenne komentarze wiele mi pomogłaś bo nie miałam z kim o tym porozmawiać napewno z nikim w moim środowisku a Ty jestes już jak ten psycholog i rzeczywiscie chyba byłam współuzależniona bo ja tak bardzo chciałam pomóc mojemu bratu jak pił bo wiedziałm ze to jest z winy ojca chociaż jego tez nie usprawiedliwiałam robiłam to z miłósci do niego sama siebie niszcząc zyjąc w ciągłym stresie i napięciu i rozumiem o czym piszesz ale to inna sprawa . Dzięki Ci kochana lulu za pomoc ze chociaz TY jedna podałś mi rękę kiedy miałm doła… Czytaj więcej »
lulu
Gość

nie jestem psychologiem ale może psycholog by ci pomógł uporządkować pewne sprawy

Wyjatkowe kompendium o
nowennie pompejańskiej:

Tylko teraz otrzymasz… 
drugi egzemplarz za 1 grosz!

A może tak chcesz otrzymywać co piątek
powiadomienia o nowych świadectwach?

TAKalboNIE
…a więc zapisz się już teraz do powiadomień:
A teraz odbierz pocztę i kliknij łącze potwierdzające

Zamknij