Marcin: Nowy rozdział w życiu

Moją przygodę z NP zacząłem na początku roku. W tym momencie odmawiam 3 już nowennę. Prosiłem Maryję o motywację do działania i siłę. Byłem w tym okresie na etapie obrony inżynierskiej, co mi się udało. Maryja pokazała mi co mam poprawić w swoim życiu. Obecnie czuję w sobie siłę, chociaż ciągle pojawiają się coraz to nowe wyzwania. Dziękuję Ci Maryjo.

  • Proszę Was o wsparcie. Za kilka dni będę obchodzić swoje 25 urodziny. A tymczasem moje życie jest w rozsypce. Brak zdrowia, pracy, szansy na lepsze jutro. Mam depresję i jestem z tym sama. Moi rodzice w ogóle mnie nie wspierają, traktują mnie jak pomiotło tylko do roboty. Nie radzę sobie z emocjami, wszystko mnie przygniata, walczę z lękami, nie wierzę w siebie. Nawet teraz jak to piszę, ryczę jak bóbr, łzy mi lecą z oczu jak wodospad. Przed chwilą powiedziałam rodzicom wprost, że mam myśli samobójcze, że chce się zabić z powodu braku pracy, że nie mogę sobie życia ułożyć. Mam dość, czuję się gorsza od innych. Wysyłam CV, ale nikt nie odpowiada. Chciałabym zdobyć większe kwalifikacje, ale za co? Miejscowy UP oferuje pracę tylko w parabankach i staże dla 30+ 🙁 i dużo pracy dla mężczyzn. Co ja robię źle, że moje modlitwy nie są wysłuchiwane? Od 2,5 roku na bezrobociu, odmów zatrudnienia nie zliczę. Moją ostatnią nadzieją była modlitwa. Nowenna Pompejańska, Nowenna Rozwiązująca Węzły, do świętych jakich znam od pracy. Ofiarowanie swojego bezrobocia przed obrazem MB Jasnogórskiej. Za co mam żyć? Dlaczego Ci, którzy się modlą o powrót chłopaka/dziewczyny są wysłuchiwani, choć to nie jest najważniejsze. A ja? Czy moje potrzeby-na badania medyczne, na jedzenie, opłaty, ubrania są niczym? W czym ja jestem gorsza??? Nie chcę wyjeżdżać z domu rodzinnego, bo wiem, że relacje z moimi rodzicami są do naprawienia, a boję się, że coś stracę i tego już nie odzyskam. A chciałabym udowodnić moim rodzicom, za też umiem się pozbierać i być szczęśliwą, choć muszę liczyć na siebie wyłącznie. Dlaczego Bóg, Maryja i cała reszta mnie opuścili? Pracuje w gospodarstwie, pomagam rodzicom. Opiekuje się babcia, gdy zostaje sama w domu. Mam swoje marzenia, ale obawiam się, że skończą się one na próbie samobójczej. Nie potrzebuję psychiatry, który potraktuje mnie jak wariatkę. Ja potrzebuje tylko zdrowia, pracy i siły. A w przyszłości możliwości założenia rodziny, jak mi to jest zapisane. Nie rozumiem tylko tego, dlaczego nie jestem wysłuchana. Wiem, że sama sobie z tym nie poradzę, dlatego zwróciłam się o pomoc do wyższej instancji. A Bóg ma mnie gdzieś…

    • Kasia, ciężko mi było czytać Twój komentarz. Rozumiem Cię bardzo dobrze. Wiem co to depresja, beznadzieja, brak pracy, brak zdrowia.
      Nie rezygnuj z Nowenny pompejańskiej.
      Czy chodzisz do spowiedzi i komunii? To jest ogromne umocnienie, podstawa wszelkiej zmiany, niezbędny środek.
      Polecam Msze z modlitwą o uzdrowienie, nie wiem skąd dokładnie jesteś, ale polecam żebyś poszła na taką Mszę (są organizowane w wielu kościołach katolickich), mi swego czasu to bardzo pomogło (miałam wtedy depresję, lęki, psychiczne blokady w mówieniu – kilka tygodni nie mogłam nic wypowiedzieć, żadnego słowa – po jednej z Mszy zaczęłam swobodnie rozmawiać z mamą, pamiętam to 🙂
      Ważne żeby się otworzyć na działanie Boże.
      Chociaż Tobie może się wydawać że Ty już nigdy z tego stanu nie wyjdziesz, wiedz, że z Bogiem wszystko można – odzyskać siły i odwagę, znaleźć pracę, poukładać sobie życie. Ważne, żeby zrobić to na Jego warunkach – po pierwsze bo Jemu zależy na Twojej duszy i wieczności, a więc rzeczy najważniejszej – On chce cię zbawić. Po drugie też chce żebyś była szczęśliwa tu na ziemi – ale prawdziwie szczęśliwa , a nie po ludzku „usatysfakcjonowana”, bo to prawdziwym szczęściem nie jest. On chce Ci dać wiele, bardzo wiele, tylko najpierw chce poprowadzić Twoją duszę – bo Cię kocha.
      Głowa do góry, jesteś młodziutka, masz 25 lat. Wszystko się zmieni, zobaczysz.
      Napisałaś że nie potrzebujesz psychiatry, który potraktuje Cię jak wariatkę. Myślę że nie potraktowałby Cię. Jesteś młodą osobą, która ma swoje marzenia, bardzo dobrze że szukasz pracy i chcesz coś zmienić w swoim życiu – to przejaw zdrowia 🙂 źle by było gdybyś poddała się całkowicie i na przykład poszła w zgubną stronę używek. A Ty chcesz coś zmienić. Myślę, że spotkania z dobrym psychologiem, który pomógłby Ci spojrzeć na trudną sytuację, też mogłyby Ci pomóc.
      Podstawą jednak jest relacja z Jezusem, modlitwa, sakramenty święte. Zaufania do Boga często uczymy się całe życie – ale najpierw trzeba zacząć od naszej woli – czy swoją wolą potrafisz powiedzieć: Jezu, ufam Tobie? Mów to codziennie, wtedy te sowa spłyną do Twojego serca 🙂

    • Kasiu, z myślami samobójczymi zdecydowanie warto pójść do lekarza i to właśnie do psychiatry. Wbrew Twoim obawom lekarz nie zrobi z Ciebie wariatki (jak ja nie znoszę tego określenia!). Lekarz ma wiedzę i narzędzia, jak Tobie pomóc. Jeżeli masz depresję, prawdopodobnie potrzebujesz terapii. Są ludzie, którzy latami męczyli się z depresją zanim trafili do psychiatry. Rękami i nogami bronili się przed farmakoterapią. Gdy w końcu się zdecydowali na leczenie, po kilku miesiącach, gdy już nastąpiła poprawa, sami siebie pytali – czemu tak długo zwlekałem/am. Kasiu, depresja to choroba, którą da się skutecznie wyleczyć, ale trzeba pójść do lekarza. Życzę Ci wiele dobra Kasiu. Przełam opór i idź do lekarza bo on może Ci tylko pomóc.

      • Problem polega na tym, że mam niemiłe wspomnienia po psychiatrze. Mojej cioci zginęła w wypadku 7-letnia córka. Po wypadku ciocia długo leczyła się psychiatrycznie. Nie pomogło, wręcz zaszkodziło. Ciotka stała się agresywna, nienawistna, skłóciła całą rodzinę, ciągle tylko przychodzi do babci po pieniądze. Nasyła na moją mamę policję i opiekę społeczną (nie wspomnę, że jeden z jej synów ma zaburzenia psychiczne, a drugi kilkukrotnie okradał sklep, w którym pracuje inna ciocia), choć nie ma absolutnie ku temu powodów. Wychodzę z założenia, że naprawdę zacznę być szczęśliwa, jeśli otrzymam o co proszę. Moje bezrobocie mnie zabija, a najlepiej je zabić pracą. Czuję się jak dziecko, które ma rodziców, a zostaje oddane do przytułku. Tak czuję się w relacji z Bogiem. Powierzam mu swoje troski, dziękuję za to, że jestem zdrowa, że mam co jeść, gdzie spać, że mam wykształcenie. Ale czuję się przez Boga, Maryję odrzucona. Czuję się zostawiona na pastwę losu, radź sobie sama, mamy Cię gdzieś. Nie udałaś się nam jako dziecko, więc Cię odrzucamy. W pewnym momencie przestałam się modlić, a zaczęłam rozmawiać z Bogiem. O swoich emocjach, że czuję się źle na bezrobociu, że chciałabym być szczęśliwa, a nie umiem. Nie oczekuję bycia milionerka, bo pieniądze są potrzebne do życia, ale szczęścia nie dają. Nie chcę jachtu, willi. Chce tylko być zdrowa, mieć dobre relacje z rodziną, mieć pracę i jeśli to mi pisane, to założyć swoją rodzinę. Używki mnie nie ciągną, staram się tak nisko nie upaść. Ale serce boli, jak czytam świadectwa, że chłopak rzucił dziewczynę, a ta za różaniec i prosi o jego powrót, choć może go tym unieszczęśliwić. Ale Bóg da, o co prosi i jeszcze raz. A ja? Kim ja jestem w tym świecie?

        • Kasiu, w Twoim przypadku nie musi być tak, jak u Twojej cioci. W takim razie spróbuj zacząć od psychologa, który oceni, czy w Twoim przypadku potrzebna będzie farmakoterapia (tu już potrzeba lekarza), czy wystarczą konsultacje z psychologiem. Ważne byś depresji nie lekceważyła, tylko podjęła terapię. Ważne byś skonsultowała się z kimś, kto ma wiedzę i narzędzia, jak Ci pomóc.
          Kasiu, co do modlitw o powrót chłopaka – na tym forum wypowiadałam się już wielokrotnie i dość mocno oberwałam – związki na siłę nie mają sensu i prędzej czy później kończą się rozstaniem. Jak chłopak relacji nie chce, to nie zmusi go do tego i pięć pompejanek. Jednak udziału w dyskusjach na temat modlitw o powrót chłopaka już nie będę brała, szkoda czasu i nerwów.

        • Chłopakowi/mężczyźnie, który sam nie wie, czy chce relacji, czy nie, należy odpowiedzieć krótko – jestem wartościową dziewczyną/kobietą i nie zamierzam na siłę Cię przekonywać. Jeżeli nie chcesz relacji – Twoje prawo, przyjmuję to, ale zabawa w powroty i rozstania mnie nie interesuje. Nie ma mojej zgody ani przyzwolenia na zachowanie, które mnie boli i upokarza.

        • Kasiu spróbuj terapii u psychoterapeuty. Psycholog Ci nie pomoże. Potrzebujesz na początek odbudować swoje poczucie wartości i godności, niezależnie od tego czy masz pracę, zdrowie, chłopaka czy rodzinę. Pieniądz ma wartość niezależnie od tego czy jest nowy czy pognieciony, poszarpany. Człowiek tak samo, żadne osiągnięcie nie czyni człowieka bardziej bądź mniej godnym od tego który nie osiągną w życiu wiele. Szacunek i godność należy się każdemu człowiekowi. porozmawiaj z rodzicami czemu nie masz w nich wsparcia w trudnym dla Ciebie czasie.z Panem Bogiem

          • Moi rodzice sądzą, że oni też mają problemy i się tak nie skarżą. Tylko, że ich zmartwienia są niczym w porównaniu z tym, co przeżywam. Chce porozmawiać z rodzicami o swoich doświadczeniach, to mają mnie gdzieś. Nie odzywaj się! Nie chcę Cię słuchać! Zamknij pysk! Takiego typu teksty lecą. Mieszkam na wsi i dlatego też przez to nie chce iść do psychoterapeuty. Z doświadczenia wiem, że ludzie ze wsi wiedzą o mnie więcej niż ja sama o sobie. Gdybym mieszkała w mieście, byłoby łatwiej. A tak, mieszkając na tej wsi muszę na wiele rzeczy uważać.

            • Kasiu, najważniejsze jest to żebyś nie została z depresją sama. Justyna N ma rację, musisz odbudować swoje poczucie własnej wartości bez względu na pracę, związek lub ich brak. Zgodzę się, że psychoterapeutą byłby w Twoim przypadku najlepszy. O psychologu napisałam, gdybyś kategorycznie nie chciała zaczynać od psychiatry, ale psychoterapeuta byłby tu najlepszy. Ludzie za Ciebie życia nie przeżyją. Pomyśl na spokojnie. Przecież lekarzy, psychologów też obowiązuje tajemnica zawodowa. Nie musisz nikomu spowiadać się, gdzie i po co jedziesz. Ważne abyś nie została z depresją sama. Nie wiesz też, co powie psychoterapeuta i co Ci zaproponuje, tzn. jaki system wizyt. Po prostu spróbuj.

            • Dziś dwukrotnie miałam największy możliwy atak, kiedy płakałam jak bóbr i po raz enty przeżywałam to, że nie mam pracy. I w tych momentach jak nigdy słyszałam bicie dzwonów kościelnych, co się nie zdarza,bo mieszkam daleko od kościoła i nigdy o tej porze dzwonów nie słyszę. Przez chwilę nawet miło mi się zrobiło i się uśmiechnęłam, co już jest dobre 🙂

            • Kasiu rzeczywiście na chwilę obecną raczej nie możesz liczyć na pomoc rodziców.jesli chodzi o pozostałe kwestie, to ja też mieszkam na wsi, i w takim wieku jak Ty, też przeżywałam rozterki, „co inni powiedzą”. Ale po kilku latach przyszła choroba, chemioterapia, strata włosów, rozstanie z chłopakiem i nie wytrzymałam… poszłam do pani psychoterapeutki po pomoc bo nie chciałam tak żyć, nie chciałam tracić lat na wegetacje i popadanie w depresje. I powiem Ci że to było najlepsze co mogłam w tamtym czasie zrobić. Trafiłam na wspaniałą psychoterapeutkę która pomogła mi odbudować poczucie wartości i godności. Mając te wartości przestałam się przejmować innymi ludźmi, co o mnie powiedzą, pomyślą. zaczęłam być „prawdziwą ja”, a tę zmianę zauważyli inni i dalsza rodzina. Jeśli masz w sobie siły i chcesz naprawdę zmiany skorzystaj z pomocy psychoterapeuty.

            • Justyna odmów nowennę do Krwi Jezusa ks.Amortha w intencji zerwania,odcięcia negatywnych połączeń Twojej duszy z byłym chłopakiem.Wiesz,że pierwsza powinna być odmówiona o zbawienie Twojej duszy. I napisz nam jak się masz po odmówieniu tej modlitwy

            • Dziękuje Eniu:-) tej modlitwy właśnie potrzebuje. Oczywiście napiszę

            • Przygotuj sobie i inne intencje, np węzły duszy ze zmarłymi,na spokojnie poukładaj sobie i cały lipiec przeznacz na tą modlitwę, ale już zacznij.Bo nazbiera Ci się tych intencji, o tych negatywnych połączeniach mówił ks.Glas. Jest pdf „Cuda Najświętszego Imienia”,przeczytaj. Mów jak najczęściej Jezus,obserwuj swój organizm,jak będą jakies dolegliwości to minie.Jak będziesz miała możliwość odpraw za siebie Krucjatę Eucharystyczną.Dusza będzie zdrowa to i ciało także,wszytko będzie dobrze.

    • Kasiu, podaję Ci strony, nie wklejami linków, bo wtedy post czeka na moderację. Wpisz w google: Forum Przeciw Depresji, samobójstwo(kropka)pl Gdybyś czuła, że myśli samobójcze wymykają się spod kontroli i jesteś bliska czynu – dzwoń na policję. Dzwoń na policję, oni Ci pomogą. A póki czas, idź do lekarza (najlepiej psychiatry) i pozwól sobie pomóc komuś, kto ma wiedzę i narzędzia, jak Tobie pomóc.

    • Cześć Kasiu! Poczułam silną potrzebę skierowania kilku słów do Ciebie, próbowałam skleić coś rozsądnego jednak chwilę później odsłuchałam dzisiejsze kazanie Adama Szustaka i pomyślałam „hej, przecież to jest idealna odpowiedź”. Wklejam, posłuchaj (https://youtu.be/5l1wP2FiLz8). A tak ode mnie: spróbuj poświęcić całą (całą całą) swoją uwagę Panu Bogu. Często traktujemy Go jako narzędzie do spełniania naszych pragnień, a wystarczy zwrócić się do Niego po prostu jak do Ojca… Temu jedynemu Ojcu nie musisz nic udowadniać 🙂 Ściskam mocno i otaczam modlitwą, nie poddawaj się!

  • Kochana Kasiu! Bóg Cię na pewno kocha i słyszy Twoje modlitwy. Ale Ty też musisz działać. Zgadzam się z wypowiedziami, abyś poszła po pomoc do psychoterapeuty. Sama nie dasz rady z tymi problemami poradzić. Bóg stworzył też lekarzy i są oni nam potrzebni. Ja miałam przez dłuższy czas ogromny ból nogi. Odmówiłam Nowennę o uzdrowienie, wysyłałam intencje o to do omodlenia, ale poszłam też do ortopedy, następnie do fizjoterapeuty. Wracam do zdrowia. Wyobraź sobie, że gabinet fizjoterapii mieści się nieopodal kościoła p.w. Miłosierdzia Bożego. Bóg mnie wysłuchał, ale też nie od razu. Nie wiem, czy masz możliwość w swojej miejscowości, aby wstąpić w kościele do wspólnoty. Ja wstąpiłam kilka lat temu i otrzymałam wsparcie od osób ze wspólnoty.
    A może rozejrzyj się za pracą trochę dalej od miejsca zamieszkania? Pomodlę się o Ciebie.

    • Tak przynajmniej sobie pomyślałam, że na moje 25 urodziny (1.07) nowa praca byłaby czymś wspaniałym. Uroczystość Najdroższej Krwi Chrystusa w tym dniu wypada… No nic, pomarzyć mogę 🙁

      • Kasia, też jestem w tym wieku i moje życie jest w rozsypce. Ale wierzę, że po każdej burzy wychodzi słońce. Pomodlę się dzisiaj za Ciebie, żeby wszystko Ci się ułożyło.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!

    STRON 

    dla "Królowej  Różańca Świętego"

    8