Ania: codzienny różaniec mimo problemów

Od jakiegoś czasu moje małżeństwo przeżywa poważny kryzys: ciądłe pretensje,milczenie,oddalanie się od siebie chociaż mieszkamy razem to żyjemy osobno.Do tego wszystkiego doszły bardzo poważne problemy materialne które doprowadzają mnie do rozpaczy. Któregoś dnia odwiedziłam moją koleżankę która pracuje w księgarni katolickiej i przy okazji zakupu książki dała mi ulotkę z NP.

Czytając opis NP byłam przerażona: codziennie różaniec przez 54 dni?

Tym bardziej że nigdy nie lubiłam odmawiać tej modlitwy i szczerze przyznam nudziła mnie.Nagle któregoś dnia po prostu zaczęłam odmawiać. Obecnie odmawiam część dziękczynną,wprawdzie moja intencja jeszcze nie została wysłuchana ale wierzę… natomiast zauważyłam że moje podejście do różańca się zmieniło, chyba go polubiłam. Dodam,że podczas odmawiania NP ciągle coś się dzieje np: zniechęcenie, chęć doprowadzenia do separacji z mężem, pretensje do Boga, i ostatnio stłuczka samochodowa, poprzez którą teraz pewnie leżałabym w szpitalu, albo jeszcze gorzej ale wewnętrznie poczułam żeby chwilę poczekać i nie wychodzić z samochodu.I jak tu nie wierzyć w opiekę Bożą? Jak zakończę nowennę to napiszę coś więcej…

Konwalia i uratowane małżeństwo

Wydobyte z ostatnich komentarzy:

W zeszłym roku znajoma powiedziała mi o nowennie.Było to w czasie gdy mój mąż chciał odejść od rodziny do innej kobiety.Podobnie i u mnie w trakcie odmawiania nowenny miałam wrażenie, iż z każdym dniem trudności przybywa. W tej samej intencji nowennę odmawiały moja mama i teściowa poniekąd dla wsparcia ale i może dla wzmocnienia siły modlitwy.W każdym razie nie złamałam się i konsekwentnie wytrwałam do końca.Mąż postanowił zawalczyć o swoją rodzinę a z tą kobietą nawet kontaktu nie utrzymuje.Wszystkim zaczynającym i tym będącym już w trakcie życzę przede wszystkim wytrwałości,bo będzie ciężko, zwłaszcza z wiarą w to o co się modlicie,gdyż zdarzenia w waszym poczuciu mogą przybierać odwrotny obrót a ciężko jest wierzyć w poprawę czegoś co odbieramy inaczej…jednak spróbować warto

świadectwo Anny

Z całą mocą potwierdzam skuteczność odmawiania nowenny Pompejańskiej.Byłam załamana sytuacją mojego syna, który wyjechał z żoną za granicę.Miało być wszystko dobrze, a problemy zaczęły się lawinowo piętrzyć.Oboje byli zdesperowani i skłonni do powrotu. Zaczęłam odmawiać rozpaczliwie właśnie Nowennę Pompejańską. W 16 dniu odmawiania otrzymałam wiadomość, że to co do tej pory było niemożliwe stało się wykonalne. Pomoc jaka została im zaoferowana przeszła ich najśmielsze oczekiwania. Ufam, ze to Matka Najświętsza Pompejańska odwróciła bieg zdarzeń.

Kasia: wymodlone macierzyństwo

Nasze świadectwo nas zaskoczyło. Modliliśmy się z mężem o poczęcie dziecka, bo było to prawie nie możliwe z uwagi na nie najlepsze parametry zdrowia męża i moje. Od wielu lat byliśmy małżeństwem bezdzietnym i postanowiliśmy, że jeszcze tylko zmówimy Nowenne i podejmiemy kroki w kierunku adopcji. Oczywiście tak się nie stało. W miesiąc po zakończeniu nowenny okazało się że jestem w ciąży:)
Modliliśmy się z nadzieją ale chyba nie mieliśmy aż takiej wiary, że zaraz po zakończeniu nowenny otrzymamy nasz cud:)
dziękuję i zachęcam do modlitwy – Mateńka słucha i spełnia prośby, nawet te o cuda.

Anna: Świadectwo ratowania sakramentalnego małżeństwa

Obecnie odmawiam drugi raz nowennę pompejańską, nie jest ona łatwa, ale warto! Jak na razie nie uratowałam  z Bożą pomocą swojego małżeństwa sakramentalnego( jestem po rozwodzie cywilnym,  nadal kocham męża choć jest w związku nie formalnym). Dzięki tej nowennie wydarzyło się kilka cudów, ostatnio do tych cudów mogę dodać moje spotkanie z  mężem po bardzo długim czasie, nie było może ono długie, ale w końcu doszło do skutku. A wszystko dzięki dwum listom, które w końcu zmotywowały mojego męża do tego, aby się ze mną spotkał.

Przeczytaj całośćAnna: Świadectwo ratowania sakramentalnego małżeństwa

Świadectwo Kornelii

Choruję na tarczycę, nerwicę i cukrzycę. Wszystko ujawniło się naraz. Moje życie małżeńskie też pozostawiało wiele do życzenia, więc nie było dobrze. Gdy choroby się nasiliły zaczęłam szukać ratunku. Przez przypadek wpadłam na nowennę pompejańską. Czasem było mi ciężko, bo wyglądało jakby moje modlitwy pozostawały bez echa, nawet porzuciłam modlitwę na jakiś czas. Na początku czułam poprawę, po czym zaraz coś się psuło, było jakby gorzej. Pomyślałam to bez sensu i skończyłam odmawiać. Kłopoty ustały, ale mój stan się pogarszał.

Nastąpił dzień krytyczny, gdy wszystko zdało się działać na moja niekorzyść. Nie będę wchodzić w szczegóły, ale myślałam, ze to już koniec wszystkiego. Jakoś przypomniałam sobie o nowennie i zaczęłam ponownie. Nagle nastąpiła poprawa mojego stanu fizycznego. W moim małżeństwie też zaczęło być lepiej, a było już na prawdę fatalnie. Zyskałam wiele cierpliwości i lepiej radzę sobie z córeczką. Moja mama wyzdrowiała z nieuleczalnej choroby ( wyniki wprawiły wszystkich w osłupienie- lekarz powiedział, że organizm zwalczył chorobę). Spadło na mnie tak wiele łask, że nie sposób wszystkich wyliczyć. Najważniejsza to jednak taka, że moja dzisiejsza relacja z Jezusem jest zupełnie inna. Kiedyś z byle powodu porzucałam Boga, dziś zrobiłabym wszystko, żeby tylko Bóg mnie nie porzucił.