Małgorzata: Choroba mojej mamy zatrzymała się

Pełna wdzięczności składam hołd Królowej Różańca Świętego za łaskę i nadzieję, jaką wlała w nasze serca, przepełnione obawą i smutkiem. Moja ukochana mama zachorowała na raka płuc. Chorobę wykryto tuż po Świętach Wielkanocnych tego roku. Lekarze nie kryli, że sprawa jest beznadziejna. Mamie przepisano chemię paliatywną – sześć kursów. Wkrótce zaczęłam odmawiać Nowennę. Odmówiłam całą, przez 54 dni, czyli obie części. Aktualnie od pięciu dni rozpoczęłam drugą – kolejną. Przed trzecią chemią mamie wykonano badanie, z którego wynikło, że zauważono radiologicznie poprawę. Dzisiaj, po czwartej chemii lekarz prowadząca zadecydowała, że stan jest na tyle dobry, iż mama może być już pod opieką poradni onkologicznej i nie wymaga dalszej chemioterapii, która ją może w chwili obecnej tylko osłabiać. Jej zdaniem choroba się zatrzymała. Sama przyznała, iż taka sytuacja zdarza się rzadko, by po tak krótkiej terapii miała miejsce taka zmiana na dobre.
Nie śmiem przypisywać sobie żadnych zasług, ale wierzę i ufam gorąco, że modlitwa do Królowej Różańca Świętego czyni cuda. Będę dalej gorliwie się modliła za zdrowie moje mamy, bo modlitwa ta także i mnie wzmacnia i dodaje sił. Będę do końca mojego życia przekazywała innym, jak Nowenna Pompejańska jest silna. Nie ustawajcie w wierze i nadziei.