Natalia: Powrót do zdrowia brata dzięki Nowennie

Mój młodszy brat zaczął się dziwnie zachowywać, zamknął się na ludzi, nic mu się nie chciało. Chciał wszystkim ciągle udowadniać, że się do czegoś nadaje. Za dużo o wszystkim myślał, za dużo do siebie brał. Aż w końcu nadszedł dzień kiedy zaczął mówić takie niestworzone rzeczy, że nie dało się tego słuchać. Pojechaliśmy do szpitala z Nim, porobili mu badania czy nie ma jakiegoś guza mózgu czy coś bo u tak młodej osoby co to może być. Po badaniach lekarz stwierdził, że jest to problem bardziej psychologiczny jak fizyczny. Przepisał leki, wypuścił do domu ale nie było wcale lepiej. Brat nie chciał spać, miał stany lękowe, bał się, że ktoś mu zrobi krzywdę. W końcu trafił do szpitala na oddział psychiatryczny. Był tam prawie miesiąc. Myślę, że gdyby nie to, nie było by Go już z Nami.
Nie wiedziałam jak mam mu pomóc, odwiedzałam Go w szpitalu ale za każdym razem jak wyszłam to płakałam. Nie mogłam na to patrzeć, na Jego błędy wzrok po lekach, nie mogłam pojąć tego co do mnie mówił. Nie wiedziałam co robić.

Przeczytaj całośćNatalia: Powrót do zdrowia brata dzięki Nowennie

Aga: za powodzenie operacji Taty

Odmówiłam dwie nowenny.
Jedną za zdrowie Mamy, u której zdiagnozowano poważną, nieuleczalną i postępującą chorobę. Ostatnie badania, po kilku miesiącach od diagnozy, wykazały, że choroba nie postępuje, a wyniki, mimo istniejących zmian są bardzo dobre, praktycznie takie, jak u osoby zdrowej. Wierzę, że to działanie nowenny i bardzo dziękuję Bogu za zachowanie zdrowia Mamy.

Przeczytaj całośćAga: za powodzenie operacji Taty

Małgorzata: Nieuleczalna choroba mamy

Nowennę zaczęłam odmawiać w tym roku, wkrótce po postawieniu mojej mamie brzmiącej jak wyrok diagnozy – nieuleczalna choroba, średni czas przeżycia 2-3 lata. Ta choroba to SLA w postaci opuszkowej (zaczyna się od zaburzeń mowy, połykania i oddechowych, a potem stopniowo dołącza osłabienie pozostałych mięśni. Przeżywałam okresy depresji, buntu wobec Boga na zmianę z okresami nawrócenia, bliskości i zaufania Bożemu Miłosierdziu. Modliłam się oczywiście o uzdrowienie mojej mamusi. Nieoczekiwanie otrzymałam łaski, które, jak pewnie Matka Boża uznała – będą mi w pierwszej konieczności bardziej potrzebne: nawrócenia, pobożności, poprawy relacji z mężem, cierpliwości do dziecka, pragnienia czystego serca i eucharystii. Po prostu otworzyło się moje serce, rozjaśnił umysł, otworzyły oczy na pewne sprawy.

Zły jednak dalej działał w moim życiu, na kilka miesięcy znowu oddaliłam się od Boga, nie kończyłam rozpoczynanych nowenn, popadałam w jeszcze gorsze stany depresyjne, popadałam w rozpacz, nie godząc się na chorobę mojej mamusi, świadomie grzeszyłam. To była taka niekończąca się huśtawka nastrojów, od euforii, do całkowitego zniechęcenia.

Obecnie kończę część błagalną mojej kolejnej nowenny. Jak na razie udaje mi się wytrwać w dobrym. Już nie proszę o natychmiastowe uzdrowienie mojej mamusi. Wiem, że często zanim przyjdzie uzdrowienie trzeba wiele wycierpieć, zdarzało się przecież, że ludzie byli uzdrawiani dopiero na łożach śmierci.
Nie można jednak być przekonanym o tym, że Bóg na pewno uzdrowi. Z drugiej strony nie wolno tracić nadziei i wiary w cud.
Trudno się modlić o uzdrowienie, a jednocześnie mówić „niech się stanie wola Twoja Panie”. A jeżeli wolą Bożą jest jednak choroba mojej mamy? Jeżeli tak jest, to będę prosić Matkę Bożą o opiekę nad nią i jej najbliższymi, w tym mnie, o wsparcie na naszej trudnej drodze, o pomoc w niesieniu ciężkiego krzyża codzienności, a w końcu o szczęśliwą śmierć dla mojej mamusi j jej rychłe spotkanie z Bogiem w wieczności.

Bardzo boję się tego, co nadejdzie, bo to okrutna choroba. Czasem czuję się podobnie jak Chrystus w Ogrójcu, który pomimo okrutnego strachu przed czekającą Go męką modlił się do Ojca ” nie Moja lecz Twoja wola niech się stanie”. Ja dopiero uczę się tak modlić.
Boże, Ty wiesz, jak bardzo pragnę uzdrowienia mojej mamusi, ale widzę także ile dobrego w moim życiu przyniosła jej choroba. Matko Boża, naucz mnie ufać w Boże Miłosierdzie, trzymaj mnie za rękę, gdy upadam i nie pozwól mi utracić nadziei…

Urszula: Jestem wdzięczna Bogu i Maryi

Postaram się aby moja opowieść nie była zbyt długa ale długo się do niej przymierzałam i też bardzo dużo się w tym czasie za sprawą Matki Bożej z Pompejów wydarzyło. W 2010 roku pojawiły się na mojej skórze zmiany, które lekarz rozpoznał jako chłoniak. Skierowano mnie do szpitala gdzie podjęto badania w kierunku chłoniaka. Moje siostry od razu zaczęły się modlić Nowenną Pompejańską o której ja jeszcze nie słyszałam. Otrzymałam od siostry egzemplarz Królowej Różańca Świętego i wtedy od razu rozpoczęłam moją pierwszą nowennę w swojej intencji.

Przeczytaj całośćUrszula: Jestem wdzięczna Bogu i Maryi

Agnieszka: Warto zaufać Matce Bożej

Szczęść Boże. Do tej pory odmówiłam dwie Nowenny Pompejańskie. Pierwsza była w intencji mojego ciężko chorego synka. Z racji swojej ciężkiej i nieuleczalnej choroby moje dziecko podatne jest na wszelkie, nawet najmniejsze infekcje, które stanowią zagrożenie dla jego życia. Po poprzednim pobycie w szpitalu na Oddziale Intensywnej Terapii przez bardzo długi czas, bo przez około pół roku synek był w dość dobrej kondycji.

Przeczytaj całośćAgnieszka: Warto zaufać Matce Bożej

Różańce

- z kamieni naturalnych

pompejańskie