Nie tracę nadziei, mimo wszystko

W maju gorąco modliłam się do Maryi o spotkanie człowieka przeznaczonego mi od Boga. Zabrzmi to na pewno banalnie i naiwnie, ale w czerwcu poznałam wyjątkową osobę, dokładnie taką, jaką sobie wymarzylam. Dla mnie to coś niesamowitego, uczucie niezwykłe! Ufam, że jest on znakiem i darem od Boga, tym bardziej, że dla niego Bóg jest najważniejszy.

Przeczytaj całośćNie tracę nadziei, mimo wszystko

Nisia: Nadzieja dla modlących się!

Zaczynając pierwszą w życiu Nowennę Pompejańską (dziś mam 38 dnień) bałam się strasznie,że zły będzie mocno mieszał,ze nie dam rady tyle czasu trwać w modlitwie i postanowiłam,że kiedy zaczną mnie dopadać chwilę zwątpienia będę wchodziła na tą stronę i będę czytała o wysłuchanych modlitwach. Szczerze mówiąc, właśnie w tym miejscu chciałabym się podzielić pewną niezwykłą rzeczą, która mi się przytrafiła w 13 dniu odmawiania Nowennę Pompejańską. Niektórzy mogą mnie wziąć za psychiczną, bo po wszystkim sama się nad tym długo zastanawiałam, choć płakałam ze szczęścia.;)

Przeczytaj całośćNisia: Nadzieja dla modlących się!

Agnieszka: proszę o radę i pomoc

Szczęść Boże. Piszę w nietypowej sprawie. Nie wiem do kogo sie udać, kogo poradzić. Jestem w trakcie odmawiania nowenny pompejańskie o powrót ukochanej osoby, dlatego stwierdziłam, że grono osób odmawiających nowenne będzie najlepszym doradcą 😉 Pierwsza nowenna nie przyniosła oczekiwanego przeze mnie rozwiązania (prawdę mówiąc nie przyniosła żadnego rozwiązania), wiem, że Bóg działa w swoim czasie, więc z wiarą i ufnością zaczęłam odmawiać drugą w tej samej intencji.

Przeczytaj całośćAgnieszka: proszę o radę i pomoc

Marta: uzdrowienie matki z depresji

Miałam około 13, 14 lat, kiedy moja mama zachorowała na depresję. Był to straszny czas. Często słyszałam w domu płacz, słowa, że życie nie ma sensu, że nie warto żyć. Dla mnie, jako dla dziecka, było to bardzo straszne. Pamiętam, jak kiedyś mama leżała w łóżku i chyba płakała, a ja w ciemności kucałam przy jej łóżku i trzymałam ją za rękę. Nie wiedziałam, jak mogę jej pomóc.

Przeczytaj całośćMarta: uzdrowienie matki z depresji

Małgorzata: Matka Boża obdarzająca cudownymi łaskami

Dwa lata temu poznałam Nowennę Pompejańską. Było to w okresie, gdy traciłam wiarę, że poznam kogoś odpowiedniego i pokocham go całym sercem. Po odmówieniu nowenny i jednym nieudanym związku, Matka Boża wysłuchała mnie tak cudownie, że trudno mi w to uwierzyć! Poznałam wspaniałego człowieka, dla którego tak samo jak ja wartości i Bóg ma najważniejsze znaczenie. Jesteśmy z sobą już prawie 1,5 roku i każdego dnia głęboko doświadczam łask płynących od Matki Bożej, tej pięknej miłości, jaką mi dała. Mój ukochany jeszcze studiuje, więc na małżeństwo musimy jeszcze poczekać.

Przeczytaj całośćMałgorzata: Matka Boża obdarzająca cudownymi łaskami

Rina: świadectwo

Pisałam to ostatnio w październiku 2012, odmówiłam wtedy nowennę prosząc Matkę Przenajświętszą o pomoc w ułożeniu życia osobistego. Nie sformułowałam czym to ułożenie miałoby być. Po odmówieniu nowenny nic się nie zmieniało, miałam chwile zwątpienia i wstyd mi, że takie zwątpienie mnie wtedy dopadało. To nowenna to modlitwa nie do odparcia.

Przeczytaj całośćRina: świadectwo

Kinga: Zwycięstwo nad samym sobą

Nowennę Pompejańską zaczęłam odmawiać 23 czerwca 2013 r. Prośba którą skierowałam do Matki Bożej była dość osobista i dotyczyła moich uczuć do pewnego człowieka. Już podczas jej odmawiania umiałam rozpoznać w sobie wolę Bożą w tej sprawie. Wiedziałam (po prostu czułam), że znajomość z tym człowiekiem nie była dla mnie dobra. W czasie odmawiania nowenny dowiedziałam się, ze człowiek ten ma poważne problemy emocjonalne, nałogi itd., choć na ile mógł, ukrywał to przede mną lub wprost mnie okłamywał. Najważniejszym dla mnie cudem, był drugi dzień po zakończeniu odmawiania nowenny. Nowennę  skończyłam odmawiać w Święto Wniebowzięcia  NMP.

Przeczytaj całośćKinga: Zwycięstwo nad samym sobą

Kasia: w oczekiwaniu na duży cud, dzieją się małe cudeńka

Chodzi o to, żeby trwać przy Bogu…

Nie wiem jak zacząć świadectwo, więc zacznę prosto z mostu:

Moim marzeniem jest bycie dobrą żoną, wychowanie gromadki dzieci, ot takie chyba już dzisiaj staroświeckie podejście. Przez ostatnie dziesięć lat, od kiedy zaczął się okres bycia „podlotkiem” miałam do czynienia z różnymi chłopakami, później mężczyznami… Jednak za każdym razem to oni kończyli znajomość, coś im nie pasowało, nie chcieli mówić o co chodzi, znikali bez słowa, zapadali się pod ziemię, albo po prostu wszystko ucichało… Często przychodził mi taki czas, że brakowało chociażby kogoś do zwykłej rozmowy, zwykłego bycia, zamiast ryczenia w poduszkę. Jednak nikt taki się nie pojawiał. Ostatni rok to czas intensywnych poszukiwań męża. Spotykałam się z różnymi chłopakami, ale znów scenariusz ten sam: po kilku spotkaniach ulatniali się, bo do siebie nie pasujemy, bo to, bo tamto… Pojawiało się tylko jedno pytanie: dlaczego? Co we mnie jest nie tak?

Przeczytaj całośćKasia: w oczekiwaniu na duży cud, dzieją się małe cudeńka

Zapraszamy na XV.

PIELGRZYMKĘ

2-9 października 2019 r.

POMPEJAŃSKĄ