Anonim: Nawrócenie i łaska Boża odzyskania włosów

Pan Bóg jest wszechmogący a więc czyni, zgodnie ze swoją wolą, cuda także te namacalne, które możemy zobaczyć dotknąć… Te świadectwo dedykuję każdemu kto stracił coś dla niego ważnego, czuje zwątpienie w duszy i zadaje sobie pytania „Gdzie jest Bóg? Dlaczego mnie musiało to spotkać? Czemu inni są szczęśliwi a ja nie?”.Zawsze lubiłem swoje gęste włosy. Patrzyłem na nie i podnosiły one moją samoocenę. Można powiedzieć, że nawet czułem się trochę lepszy niż inni, mając bujną czuprynę. I co ciekawe, uważałem, że nigdy ich nie stracę. Dziś żałuję tego grzechu, bo to była po prostu pycha.

Moja historia rozpoczęła się gdy zacząłem swoje studia w 2019r. Przeprowadziłem się wówczas do mieszkania, w którym wcześniej mieszkali współlokatorzy. Nawał obowiązków, nauki no i oczywiście stresu naturalnie sprawił że moja relacja z Pan Bogiem schodziła na drugi plan. I mimo że starałem się zmawiać różaniec, przestałem spowiadać się a do komunii świętej nie chodziłem.

W marcu 2020r. gdy wróciłem z pobytu w szpitalu zaczęły się moje tarapaty. Byłem już właściwie zdrowy. Wyobraźcie sobie, że obudziłem się tak jak zawsze rano, wstałem z łóżka i co zobaczyłem? Na poduszce włosy… Na początku naturalnie miałem to za jakiś przypadek, jednak w ciągu kilku dni zauważyłem że było ich coraz więcej. W końcu zauważyłem w lusterku pierwsze zakola i to nie były one wcale małe. Można powiedzieć że mój świat się zawalił.
W czasie tego co się działo kompletnie nie rozumiałem dlaczego Pan Bóg na pozwala. Gdzie jest pomoc od Matki Bożej, do której przecież żarliwie się modliłem o piękny wygląd? Dlaczego pomimo modlitwy różańcowej i chodzenia do kościoła spotkało mnie to.
Przecież wcześniej tyle razy doświadczałem Twoich łask w modlitwie a Tyś mnie zawsze wspierał a teraz nic…

O nowennie pompejańskiej słyszałem dużo wcześniej, gdyż zmawiano już ją u mnie w domu. Jednak zawsze unikałem, gdyż wydawała mi się długa i wyczerpująca. Jednak w świetle tego co się działo postanowiłem szukać pomocy u Maryi właśnie w tej Nowennie, gdyż inne formy wówczas nie pomagały, tylko ona mogła tutaj coś poradzić. Powziąłem więc modlitwę w intencji swoich włosów.

Już w trakcie trwania części błagalnej coś we mnie zaczęło pękać. W trakcie zmawiania kolejnych tajemnic życia Pana Naszego Jezusa i NMP, zacząłem dostrzegać swój grzech w którym wcześniej żyłem. Zaniedbałem Komunię Świętą i Sakrament Pokuty, moja modlitwa przybierała postać „monologu”, którego celem miało być samo-usatysfakcjonowanie. Po prostu „wrzucałem” różaniec, kiedy czegoś mi brakowało. Nie dziękowałem, nie modliłem się za bliźnich, nie zauważałem drugiego człowieka, że np. ktoś jest w gorszej sytuacji niż ja. A włosy uważałem oczywiście za swoją własność która „po prostu mi się należy”. Dziś przepraszam Najświętsze Serce Jezusowe za moją przeszłość.

Przestrzegam wszystkich przed taką formą modlitwy, bo może ona ściągnąć na człowieka srogą karę. Pan Bóg jest Stwórcą i do niego należymy, nasze ciała z momentem Chrztu Świętego, są jego własnością. Jemu powinniśmy się ofiarowywać przez wstawiennictwo Maryi. Łatwo można wybierając inne drogi zgubić nie tylko dobro, które On nam daje, ale i swoją duszę.

Kiedy zacząłem to rozumieć myślę że mniej więcej wtedy Maryja w Nowennie Pompejańskiej zaczynała działać. Zobaczyłem swój grzech i jak bardzo byłem wpatrzony właśnie w siebie. Wróciłem do sakramentu pokuty, przyjąłem Komunię Świętą.

Sama modlitwa o to wydawała się bez sensu. Przecież Pan Jezus ostrzegał nas, żeby nie gromadzić dóbr doczesnych. Co więcej ludzie modlili się o zdrowie, o dziecko albo o dobrego męża/żonę, a nie o jakieś włosy, zatem nic związanego z zewnętrznym wyglądem. W trakcie zmawiania czułem, że muszę zaufać Matce Bożej, ale ilość zwątpień i niedowierzań które wówczas rodziły mi się w duszy „jak to może się stać? przecież to nie możliwe?”. Moja zamknięta, niedowierząca postawa zdecydowanie była największą przeszkodą do łaski, o którą prosiłem. Z drugiej strony jednak byłem zrozpaczony swoim wyglądem. Postanowiłem po prostu ofiarowywać każdego dnia nowenny moje włosy Najświętszej Maryi Pannie, ufając w jej miłosierne wstawiennictwo.

I choćby coś wydawało Wam się nie możliwe, dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych…

Już pod koniec części błagalnej pierwszej nowenny w wakacje 2020r. zauważyłem nowe włoski na zakolach. Już wcześniej czułem ciekawe mrowienia na skórze głowy w tych miejscach. I to była euforia w mojej duszy. Mam wrażenie, że czułem wtedy Ducha Świętego. Nie rozstawałem się zatem z Maryją w tej nowennie. A kiedy już dobiegła końca część dziękczynna mogę powiedzieć, że zakoli już nie miałem, tylko włosy, mimo że na „chłopski rozum” wydawało mi się to nie możliwe.

Po za tym stawiałem zawsze na pierwszym planie studia i naukę. Teraz potrafię znaleźć czas dla Boga połączyć to z nauką, mimo że mam jej dużo, zdaje tak jak inni, liczne egzaminy, kolokwia, nie koliduje to jakoś bardzo z Nowenną Pompejańską którą odmawiam po raz piąty. (jedną z nowenn ofiarowałem intencji innej niż swoja).

Teraz już tak bardzo nie zwracam uwagi na wygląd, a na to bliżej być Pana Jezusa i Maryi i modlić się za innych i dziękować za to co mam, żałować grzechów. To co mnie spotkało było w zasadzie nauczką, żeby nie troszczyć się o dobra doczesne, a Boga szukać w sakramentach świętych i modlitwie.

Pan Jezus Najmiłosierniejszy dał nam na krzyżu swoją Maryję za Matkę miłosierdzia. Przez jej wstawiennictwo mamy się uciekać do Serca Jezusowego. Jej ufajmy, ofiarujmy się. Nie zaniedbujmy komunii świętej i sakramentu pokuty, one dają siłę i zbliżają nas do Pana Jezusa, tak by żył w naszych Sercach w Najświętszym Sakramencie.

Mam nadzieję że moje nawrócenie i świadectwo otworzyło choć trochę oczy, tym którzy nie wierzą w Boga, albo zwątpili i zachęciło do zmawiania różańca jako oddawania czci Najświętszej Maryi Pannie, szczególnie w nowennie pompejańskiej i i tą drogą uciekania się do Najmiłosierniejszego Serca Pana Jezusa.

Msza Święta

w Pompejach

- 25 maja 2021

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!