Małgosia: Odzyskanie relacji rodzinnych

Moją pierwszą Nowennę Pompejanską odmówiłam o potomstwo w 2013. Na końcu części dziękczynnej zrozumiałąm, że ważniejsza od potomstwa jest dla mnie miłość Jezusa, to z powodu doznania jakie mi się przytrafiło w trakcie. Którejś nocy po północy poczułam nad sobą dużą Hostię spływającą na mnie i przejmujące uczucie prawdziwej miłości. To było tak namacalne dosłownie ponieważ odczułam tę miłość jak pulsujące ciepło aż po czubki palców. Od zeszłego roku z powodu pandemii jest dużo czasu na modlitwę. W marcu kolejna nowenna o potomstwo. Przepłakana z powodu mojej niewiary, że to może się zdarzyć. I uparte słowa „Ufaj córko, idź w pokoju.” I moje wymigiwanie, „Ale żebym otrzymała jakieś potwierdzenie! Do Maryi posłaleś anioła! I powoli moje załzawione oczy przeniosły się z obrazu Jezusa Miłosiernego na stojącego obok aniołka, którego przysłała mi moja przyjaciółka Elżbieta jako spóźniony prezent imieninowo-urodzinowy. Przysłala mi go pod koniec listopada, jakby w rocznicę słów, które do mnie przyszły kilka lat wcześniej „Za rok o tej porze będziesz miała syna i nazwiesz go Jakub Izaak Gabriel”. Nie uwierzyłam wtedy. Tym razem dotarło do mnie. W trakcie modlitwy o potomstwo przez internet z Matamblewa ksiądz opisał mój przypadek mówiąc znów „Zaufaj Bożemu Słowu”. Potem włączyłam się w ogólną Nowennę Pompejańską o nawrócenie grzeszników i ktoś zamówił umycie okien na moim drugim piętrze. Nie wiem kto. Pomyślałam, że to za stworzenie i zajmowaniem się komunalnym ogrodem woluntaryjnie. Wtedy też zdecydowałam się zdobyć nr telefonu i zadzwonić do mojej matki, z którą nie mogłam się połaczyć od kilkunastu lat. Nie pomagały telefony i listy. Wciąż było głucho. Ale tym razem mi się udało i dzwonię do niej bo jest sama. Cieszy się z tych dzwonków.Telefon dostałam od siostrzeńca, o którego urodzenie kiedyś się modliłam w duchowej adopcji. Potem modliłam się w NP byśmy z mężem dostali odpowiednią dla nas pracę. Mąż dostał, ale popracował jedynie miesiąc – nie była dla niego odpowiednia. Ja dostałam ofertę z agencji z Niemiec bym aplikowała, ale nie znam na tyle niemieckiego, choć przecież żyliśmy w niemieckojęzycznej części Szwajcarii przez 1.5 roku nie zdecydowałam się, chyba też z powodu mojego żywego różańca, który posadziłam z przycinek w ogrodzie i nie chciałabym go zostawiać. Następnie modliłam się NP byśmy stali się prawdziwą rodziną z mężem, bo mamy skomplikowane relacje z powodu przeciwstawnych osobowości. Nie przeszkadza nam to być ze sobą już ponad 25 lat, ale trudno mi było przedstawić nas sobie jako rodziców. I wtedy pomogły nam nasze kotki – 2 otrzymane 1 znaleziona, o które się razem troszczymy. Kiedyś w trakcie wspólnej zabawy z jedną z nich mąż mowi: „Zobacz, ona robi z nas rodziców!”. Na początku tej nowenny miałam w półśnie wizję bazyliki z freskami nad głową . U szczytu kopuły widziałam postać Króla w wysokiej kopulastej koronie. W pewnym momencie z Jego tronu spłynął w moje ręce Jezus zdjęty z krzyża. Od tamtego czasu mam przekonanie, ze moj Syn i Jego Ojciec się o mnie zatroszczą w przyszłości. Pod koniec tej nowenny przyszły do mnie słowa jakby od Maryi „Modl się abyś była dobrą matką”. To była moja kolejna intencja. W trakcie tej na samym początku zobaczyłam w duszy postać młodej Maryi z Jezusem na rękach – promieniowała błogosławieństwem, radością i troską. W trakcie tej nowenny najcięższa była dla mnie tajemnica biczowania Pana Jezusa. Strasznie ciękie było to ile musiał przejść w ciemnicy. I w końcu którejś nocy stało się. W półsnie zobaczyłam Go przywiązanego do bala i całego zakrwawionego. Byłam po drugiej stronie bala i obejmowałam Go. I nagle poczułam jak uderzono Go biczem. Wstrząsnęło mną na łóżku, przy którym klęczałam. Miałam wrażenie, że odbito mu nerki i płuca. I czułam Jego potężną miłość. Dopiero po kilku dniach zrozumiałam dlaczego mnie to dotknęło, gdy spotkało mnie poniżenie aż do łez. Wtedy całą duszą pobiegłam do tamtej sytuacji przy balu by znaleź schronienie i ukojenie w Jego przeogromnej miłości. Nikt nie będzie mnie kochał bardziej niż On. W połowie tej nowenny napisała do mnie moja siostra, z którą nie miałam kontaktu od 13 lat.To był szok. Opowiedziała mi o problemach ze zdrowiem mojego siostrzeńca. Przestraszyłam się i powiedziałam: „Nie wiem jak Ty, ale ja zaczynam nowenne o jego uzdrowienie”.A ona:”My oboje jesteśmy niewierzący”. Tego samego wieczoru zaczęłam. Trudne to było, bo do końca poprzedniej zostało 11 dni, przez które byłam praktycznie cały czas uchwycona różańca. Pytałam moją matkę jak się czuje, powiedziała, że dobrze, wtedy się zestresował zmianą pracy i miał dolegliwości. Zapytałam jego po zakończeniu NP – a on: złapałem covida, ale się wyleczyłem w 3 dni tylko jestem wciąż przytępiony. Doradziłam mu suplementy. Myslę, że to nie koniec zmian w naszym życiu, bo chcę wrócić do swoich nieopublikowanych jeszcze artykułów i zastanawiam się jak pomóc jemu skończyć studia pomimo jego choroby. Będę szła za Maryją i trzymała się Jej za rękę. Tak jest najbezpieczniej i najwięcej dobra spływa na mnie i moich najbliższych. Ona jest Wszechpotężną Królową i chce bym za Nią poszła, by nas doprowadzić do naszego Ojca przez Jezusa.

Módl się z nami w Radiu Różaniec!

- codziennie o 20.30 modlimy się na żywo

w naszych intencjach

>

Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!