Julia: Uratowanie mojego serca dzięki nowennie pompejańskiej

Postanowiłam nie odwlekać tego dłużej i napisać w końcu świadectwo, choć zawsze mnie coś zatrzymywało. Jestem teraz w liceum. Odkąd pamiętam, miałam niską samoocenę,  pomimo wielu osiągnięć, pasji, dobrych wyników w nauce.  Byłam zamknięta w sobie, rodzicom nigdy nie mówilam o sobie, swoich problemach, uczuciach, przekonana, że problemy są złe i muszę sobie radzić z nimi sama, tak samo jak z emocjami. W wieku 9 lat nauczyłam się płakać bezgłośnie, po prostu łzy ciekły mi po twarzy, tak żeby nikt nie mógł przyjść i zapytać co się dzieje. Uwikłałam się w grzech, i gdy zdałam sobie z trgo sprawę próbowalam się uwolnić, lecz sama nigdy nie dawałam rady. Prośby, groźby, modlitwy do Boga nie działały.  Gdy poszłam do liceum, zmieniłam środowisko, poznałam nowych ludzi, otworzzyłam się trochę. Wydawało mi się, że wszystko jest okej, aż przyszedł koronawirus i lock down. Lekcje zdalne mnie wykańczały, po 8 – 9 godzinach siedzenia przed komputerem jedyne co byłam w stanie zrobić to isć spać. Czułam się wiecznie zmęczona. Moje życie społeczne przeniosło się do social mediów – świata pięknych, nierealnych wyobrażeń kreowanych przez ludz pragnących być lepszymi niż w rzeczywistości. Zerwałam kontakty z moimi wieloletnimi przyjaciółmi. Porzuciłam pasję. Jedyne co jeszcze czasem robiłam, to było rysowanie, jednak moje prace stawały się coraz bardziej mroczne i smutne. W odmu każdy miał siebie dość, wszyscy chodzili zachmurzeni. Ja na początku roku uwikłałam się w toksyczną przyjaźń, której toksyczność wydała się dopiero gdy nasze kontakty przeniosły się do wiadomości na messengerze. Gdy tylko ona czuła się gorzej, wyżywała się na mnie, obrażając mnie i moją rodzinę, wywołując u mnie poczucie winy. Tak zaczęła się moja depresja. Każdego dnia z rana czułam się jak bezwartościowy śmieć. Zakłaałam na twarz uśmiechniętą maskę i rozpadałam się w środku. Gdy zostawałam sama, czułam się rozbita na mnóstwo malutkich kawałków, i czułam wręcz fizycznie pustkę która wciągała mnie do środka. Byłam prrzekonana że moje życie nie ma żadnego sensu, i najlepiej by było gdybym popelniła samobójstwo. W takim stanie trwałam przez 6 miesięcy, potem powoli mój stan zaczął się poprawiać, jednak epizody depresji pojawiały się mniej więcej raz na tydzień/dwa.

W 2020 roku starałam się zadbać o mój wygląd zewnętrzny, więc w 2021 postanowiłam zadbać o wygląd mojej duszy. Zaczęłam odmawiać nowennę pompejańską o uzdrowienie z grzechu, jednak po kilku dniach zmieniłam intencję na uzdrowienie mojego serca. Po tygodniu odmawiania nowenny zaczęłam nieco inaczej zaczęłam patrzeć na siebe i swoje ciało, zamiast dostrzegać jakieś mankamenty, widziałam piękno jakim mnie pan Bóg obdarzył, zdrowymi rękami, nogami, skórą, mięśniami, oczami… Dołączylam do ruchu czystych serc, do czego przmierzałam się parę lat. W pierwszym dniu części dziękczynnej wydarzyły się dwie rzeczy.  Pierwsza to spotkanie wspólnoty młodzieżowej w mojej nowej parafii, na które zaprosil mnie ksiądz przy spowiedzi. Obawiałam się bardzo, bo nie lubię zawiązywac nowych znajomości i miałam niezbyt mile doświadczenia z poprzednich wspólnot. Jednak okazało się być świetnie, i bylam z siebie dumna, bo przed nowenną nigdy nie poszłabym na takie spotkanie. Drugą rzeczą, było znalezienie w internecie pewnego zespołu. W trakcie nowenny oglądalam dużo inspirujących filmów, ktore pomogły mi rozwijać się zarówno na „zewnątrz” jak i wewnątrz. Jednak ten zespół to było co innego,. Na początku bylam nieco sceptyczna, bo ich założeniem bylo „love yourself” czyli kochaj siebie, co zawsze kojarzyło mi się z egoizmem i zamknięciem na drugą osobę. Jednak gdy zgłębiłam ten temat bardziej, okazało się że ich ideaa jest kompletnym tego zaprzeczeniem. Aby móc dawać innym ludziom najpierw trzeba coś mieć, i to samo jest z miłością. Aby kochać, doceniać, widzieć dobro w innych ludziach, najpierw trzeba pokochać Boga i kochać, doceniać i widzieć dobro w sobie. Gdy nie lubisz siebie to są 2 opcje – albo czujesz się gorszy, i zazdrościsz innym, albo lepszy i poniżasz innych. 7 tych artystów zmieniła zupełnie moje podejście do ludzi. Gdy widziałam wcześniej jakąs dziewczynę na ulicy to myślałam o jej brzydkich cechach wyglądu, jednak teraz, gdy widzę dobro w sobie, w innych osobach, na ulicy, w domu czy w pracy, widzę piękne i dobre cechy, bez „wmuszania' ich sobie, tak po prostu. Idzie kobieta i myślę zupełnie naturalnie,  z radością ” ależ ona ma piękne oczy”. Dziękuję Panu Bogu że postawil ich na mojej drodze, bo pomimo że są oni znani i popularni, to tworzą Piękną, inspirującą i wartościową muzykę, w przeciwieństwie do większości popularnych obecnie wykonawców i niosą dobro innym ludziom.
Nowenna pomogła mi odkryć siebie, swoje „prawdziwe ja”, jakkolwiek frazesowo to zabrzmi 🙂 Pomagam chętniej innym, większość czasu czuję radość i wdzięczność, gdy patrzę w lustro to czuję się dobrze, a nie poniżam się jak wcześniej. Doceniam siebie i innych, otworzyłam się, uczę się mówić o sobie, swoich problemach i emocjach. Nauczyłam się kontrolować emocje za pomocą muzyki, słuchając utworu który odpowiada temu co w tej chwili czuję i stopniowo przechodzę  do weselszych kawałków. Ponadto, a co najważniejsze, zostałam uwolniona od grzechu z którym walczyłam bezskutecznie wiele lat., Choć pokusy pojawiały się, to nie byly tak atrakcyjne jak kiedyś. Ani razu w trakcie nowenny ani po niej im nie uległam. Poprawiły się moje relacje z rodziną, odnowiłam kontakty ze starymi przyjaciółmi, przebaczyłam ludziom którzy mnie skrzywdzili w przeszłości. Zniknęły całkowicie epizody depresji, które jak mówiłam, pojawialy się często. Teraz nawet gdy mam gorszy dzień, to to po prostu gorszy dzień, a nie rozpacz i poczucie bezwartościowości. Staram się poznawać Boga i stawiać go na pierwszym miejscu, choc nie zawsze to wychodzi. Odzskałam swoją radość z robienia tego co jest moją pasją.
Jeśli ktoś dobrnął do tego momentu mojego świadectwa, i nadal zastanawia się czy odmówić nowennę, lub jest w trakcie i zastanawia się czy kontynuować odmawianie – warto, naprawdę warto odmówić nowennę do końca. Prosiłam o uzdrowienie serca,  a otrzymałam  wielką obfitość łask, od naszego kochanego Ojca w niebie i Matki Najświętszej. Nawet jeśli nie wszystko o co prosimy Boga się spełni, to nic, bo On na pewno planuje dla nas coś piękniejszego i przechodzącego nasze wyobrażenia!

W cieniu Krzyża.

Opowieść o św. Ricie z Cascii.

  • Posłuchaj sobie konferencji Pawlukiewicza np. Serce decyduje o wszystkim czy też Zmiany są dobre – o wiele bardziej poznasz swoje „prawdziwe ja”. A przede wszystkim nie kontroluj emocji, tylko idź za nimi do głębi siebie – to są zakodowane informacje od Twojego „prawdziwego ja” i je trzeba odczytać a nie tłumić 🙂

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!