Joanna: Wysłuchana prośba

Najpierw chcę przeprosić Matkę Przenajświętszą, że musiała czekać na moje świadectwo, chociaż obiecałam Jej co innego. Jakiś czas temu postanowiłam, że będę się modlić jedną dziesiątkę różańca św za moją dorosłą córkę o dar zdrowia i prostą drogę życiową. Nie wiem w którym momencie z jednej dziesiątki zrobił się cały różaniec.
Po jakimś czasie córka poprosiła mnie ,bez specjalnej przyczyny o pomoc w załatwieniu USG piersi. Ucieszyłam się,że wzrosła jej świadomość zdrowotna bo wcześniej nie chciała słyszeć o badaniach kontrolnych.
Nie przeczuwając nic złego poszła na badanie i tutaj SZOK. Guzek w piersi.
Świat obrócił mi się do góry nogami.Nadmienię, że córka jest w grupie ryzyka bo moja mama zmarła młodo z powodu raka piersi, a teściowa jest po amputacji i leczeniu onkologicznym. Trzy lata temu udało mi namówić córkę na badania genetyczne,ale ze strachu nie odebrała wyniku i nie pomagały żadne tłumaczenia.
Zaczęłyśmy więc od odebrania zaległego wyniku i tu kolejny SZOK -zmutowany gen.
Padłam na kolana błagając Boga i Maryję o miłosierdzie … Nie wyobrażałam sobie,że moje jedyne dziecko ,wymodlone z przed dwudziestu paru lat mogłoby być chore na tę straszą chorobę.
Zapisano ją na kolejne badania,w tym na powtórzenie badań genetycznych. Zaczęłam się modlić żarliwie Nowenną Pompejańską do Mateczki o to by guzek nie był złośliwy i żeby nie było zmutowanego genu (liczyłam na pomyłkę w poprzednim badaniu)
Czas oczekiwania był chyba jednym z najgorszych w moim życiu.Oprócz chodzenia do pracy nie robiłam nic tylko modliłam się wierząc,że dobry Bóg mnie wysłucha za wstawiennictwem Matki Boskiej.
Wysłuchał, guzek po biopsji okazał się łagodną zmianą CHWAŁA PANU , ale gen został.
W pierwszej chwili poczułam się rozczarowana, ale potem pomyślałam,że Maryja nigdy nie zostawia niewysłuchanym. Przez zawierzenie córki Jej opatrzności pokazała nam problem.Dziękuję Jej za to do dzisiaj
Dopiero po jakimś czasie przy kolejnej wizycie w gabinecie genetycznym córka natrafiła na miłego lekarza, który wyjaśniła jej , że mając taki gen, nie trzeba się tak bardzo zamartwiać bo posiada go większość społeczeństwa i że niekoniecznie jest gwarantem zachorowania.Trzeba się kontrolować i zdrowo żyć.
Moja radość nie zna granic. Zawstydziłam się,że wcześniej zrobiłam Matce Bożej wyrzut .Przepraszam Cię Matko Przenajświętsza
Przez te życiowe doświadczenie zmieniłam się w mojej wierze.Staram się by nie była taka lakoniczna jak kiedyś .Stale pracuje nad sobą .Chce by Jezus i Maryja byli obecni w moim życiu tak naprawdę.
Chciałabym jeszcze móc pokłonić się i osobiście podziękować Matce Różańcowej przed jej obrazem w sanktuarium w Pompejach Zrobię wszystko by się udało.

Dewocjonalia

i książki 

ze św. Józefem

>

Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!