Anita: Upragniona ciąża po poronieniu dzięki nowennie pompejańskiej

W lipcu 2020 roku dowiedziałam sie ze jestem w ciąży. To moja pierwsza ciąża, zupełnie nie planowana. Wczesniejsze okoliczności nie pozwoliły mi nawet o niej marzyć aż tu miesiąc po 42 urodzinach taka wiadomość. Z jednej strony szczęście z drugiej przerażenie. Niestety na drugiej wizycie okolo 5 tygodnia serduszko dziecka zaczęło bić coraz wolniej. Modliłam się na Jasnej Gorze o cud i zdrowie dla mojego dzieciątka. Wtedy tez rozpoczęłam odmawianie nowenny pompejanskiej. Niestety ponad tydzień później ciąża obumarła o czym dowiedziałam się na kolejnej wizycie 2 tygodnie później. Przez cały czas odmawiałam nowennę pompejańską nie wiedząc jeszcze, ze moje dziecko nie żyje gdyż nie było żadnych objawów poronienia. Postanowiłam jednak nie przerywać nowenny pompejanskiej tylko zmodyfikować intencje. Wcześniejsza była o prawidłowy przebieg obecnej ciąży i zachowanie mojego dziecka przy życiu, a po informacji o braku tętna i obumarciu ciąży postanowiłam modlić się o ukojenie bólu po stracie dziecka i prośbę o kolejna zdrowa ciąże jeżeli jest mi dane zostać matka. 1 września na skutek odstawienia leków poroniłam samoistnie. Za cud uważam fakt ze obyło się bez interwencji lekarskiej i konieczności udania się do szpitala w dobie pandemii. 2 tygodnie później będąc na wizycie lekarskiej dopytywałam lekarza o ewentualna możliwość rozpoczęcia starania o kolejna ciąże. Lekarz za sprzyjające określił poronienie samoistne ale z koniecznością odczekania kolejnych dwóch cykli miesiączkowych oczywiście licząc od momentu pojawienia się okresu co przewidywał ze nastąpi w przeciągu 60 dni. Nie ukrywam ze po wizycie byłam załamana. Obliczyłam ze ponowne proby zajścia w ciąże mogę rozpocząć po Nowym Roku, a każdy miesiąc pozniej z racji wieku działa na moja niekorzyść. Na początku października ukończyłam odmawianie swojej nowenny, a miesiąc później wydarzył się cud. Zgłosiłam się do lekarza z powodu dalszego braku miesiączki po poronieniu. Byłam strasznie zła ze wszystko się opóźnia bo to oddała możliwość starania się o kolejna ciąże. I jakie było moje zdziwienie gdy lekarz stwierdził ze prawdopodobnie mogę być w ciąży. Na USG nie było jeszcze nic widać i nawet podejrzewano ciąże pozamaciczna. Dzień później z badan krwi wychodziło ze jest to 4 tydzień ciąży. W ciąże zaszłam dokładnie 2 tygodnie po zakończenia nowenny pompejanskiej jeszcze w październiku, 1,5 miesiąca po poronieniu. Udało się w październiku w miesiąc Maryjny a od kilku lat należę do Żywego Różańca. Obecnie jestem w 17 tygodniu ciąży. Nie ukrywam ze do nie był to łatwy czas, cysta na jajniku staje powiększająca się co groziło operacja po 16 tygodniu ciąży, krwawienia do 12 tygodnia ciąży a w konsekwencji krwiak itp. Praktycznie do 15 tygodnia byłam u lekarza co tydzień i za każdym razem prawie zamieralam podczas usg dopóki nie usłyszałam ze serduszko bije. Nadal się o to martwię i pewnie to zostanie aż do rozwiązania ale trauma z poprzedniej obumarłej ciąży pozostała. Jeżeli tylko Bóg pozwoli oraz dzięki Królowej Pompejanskiej urodzę szczęśliwie to dostanę mama dziewczynki. Znam już płeć gdyż robiłam z krwi badania wykluczające obecność wad płodu. Wkrótce napisze kolejna nowennę. Chciałam napisać ze nie można tracić nadzieji, nawet jeżeli w trakcie odmawiania wiemy ze nasza obecna intencja nie ma już możliwości się spełnić to nie można przerywać modlitwy tylko zaufać Matce Pompejanskiej a wszystko co jest miłe Bogu zostanie nam dane. Dziękuje Ci Matko Pompejańską

Dewocjonalia

i książki 

ze św. Józefem

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!