Paweł: Maryja uratowała moje małżeństwo

Chciałbym się z Wami podzielić świadectwem skuteczności nowenny pompejańskiej.
Swoją pierwszą nowennę odmówiłem prawie 6 lat temu, ale dopiero teraz zebrałem się na odwagę, aby o niej napisać. Może źle to ująłem, że odwagę, ale nie potrafię się dzielić takimi wewnętrznymi sprawami duchowymi, ale od jakiegoś czasu czuję wewnętrzną potrzebę opowiedzenia swojej historii. Moja żona jest alkoholiczką. Dopiero po kilku latach po ślubie zorientowałem się, że jest coś nie tak, może, dlatego że nie chciałem dopuścić takiej możliwości do siebie. Nie wiedziałem, co począć jak się zachować, co robić. Nikomu oczywiście nie mówiłem o swoich problemach w domu, bo się wstydziłem. Wtedy nagle przypomniałem sobie rozmowę telefoniczną z moim kolegą (z którym nie widziałem się kilka lat). Wspomniał o swoich problemach w małżeństwie i że pomogła mu wtedy nowenna pompejańska. Byłem nastawiony sceptyczne do tego wszystkiego co mówił, ale ja wtedy taki po prostu byłem. Nie mogłem uwierzyć w moc nowenny i przemóc się do jej odmawiania. Jak ją zacząć, tyle czasu trzeba poświęcić, wstawać o 5 rano bo po pracy nie starczy czasu, przecież różaniec odmawiają tylko kobiety albo babcie, dorosłemu facetowi to tak trochę nie wypada… O jak ja się myliłem i jaki byłem zaślepiony swoją dumą, pychą, arogancją.
Po odmówieniu nowenny coś zaczęło się zmieniać. Żona w końcu zaczęła dostrzegać swoją chorobę i postanowiła to zmienić. Początki były trudne, tak jak dla każdego początkującego trzeźwego alkoholika, ale Maryja postawiła na naszej drodze wspaniałych ludzi, którzy nam pomogli. Mija już prawie 6 lat jak żona nie pije i dziękuję Bogu za uwolnienie jej od obsesji picia.
Od tamtej pory odmówiłem jeszcze kilka nowenn pompejańskich w różnych intencjach, ale nie wiem czy wszystkie zostały wysłuchane. Od jakiegoś czasu prenumeruję Królową Różańca Świętego i staję się bardziej świadomym człowiekiem i czcicielem Maryi. Dzięki temu pismu w swoich intencjach dojrzałem niedoskonałość, jak i mógłbym wręcz powiedzieć, że „żądania” ich spełnienia oraz moich specjalnych wymogów. Do błędów mogę zaliczyć również wszelakiego rodzaju rozproszenia podczas jej odmawiania. Niestety nie potrafię sobie z nimi poradzić, ale mimo przeciwności nie poddaję się i trwam w modlitwie.
Przez dłuższy czas nie odmawiałem nowenny pompejańskiej. W listopadzie 2020 r., doznałem ogromnej potrzeby jej rozpoczęcia, ale nie mogłem się przemóc. Nie wiedziałem po co, w jakiej intencji, była tylko silna chęć jej odmówienia. Zastanawiałem się czy podołam przy dzisiejszych obowiązkach gdyż Maryja pobłogosławiła naszą rodzinę dwójką wspaniałych dzieci, o które staraliśmy się przez wiele lat. To była kolejna z moich intencji, którą odmówiłem kilka lat temu i która została wysłuchana przez Maryję. Chciała abyśmy tak samo jak Ona i św. Józef poznali dar rodzicielstwa. W tej intencji modliłem się dwukrotnie, ale teraz już wiem, że za pierwszym razem nie prosiłem tylko wymagałem i jeszcze podawałem określone warunki odnośnie dzieci.
A teraz listopadowa intencja pojawiła się sama i codziennie przez kilka dni kołatała mi się
w głowie aż do czasu rozpoczęcia nowenny. Była nią prośba o uwolnienie z nałogu bliskiego nam księdza, z którym niestety straciliśmy kontakt. Kilka dni po jej rozpoczęciu w radiu usłyszałem, że akurat w dniu, kiedy zacząłem ją odmawiać, 14 listopada, przypadało święto wspomnienia Najświętszej Maryi Panny a nowenna zakończyła się 6 stycznia 2021 r.,
w święto Trzech Króli. Czyż te daty są przypadkowe? Jeżeli ktoś z czytających to świadectwo miałby, choć chwilę czasu, proszę o modlitwę za tego księdza gdyż diabeł nie śpi i tak łatwo nie będzie chciał go wypuścić ze swoich szponów.
Około 3-4 lata temu (ten czas tak szybko mija), byłem z żona pod Warszawą w miejscowości Nowa Osuchowa. Tam z relacji świadków objawiła się Maryja i prosiła o codzienne odmawianie różańca. Modliliśmy się pod kapliczką w miejscu objawienia. Od tamtej pory codziennie odmawiam różaniec, nie mogę się bez niego obejść. Gdy zapomnę go odmówić to później mam przez kilka dni ogromne wyrzuty sumienia, że nie znalazłem 20 minut, że gdzieś mi to umknęło, zapomniałem lub ze zmęczenia nie byłem w stanie. Różaniec towarzyszy mi w drodze do pracy, powrocie do domu lub, gdy gdzieś jadę. Już nie przeliczam ile będę jechał samochodem czy 20 minut albo 40, tylko czy zdołam odmówić 5 tajemnic a może 15.
Dziękuję Matce Bożej Pompejańskiej za wysłuchanie modlitw i za dar pokochania modlitwy różańcowej. Ku czci Twojej i chwale, Matko Boża, składam to świadectwo. Bóg zapłać za wszystko.

Hematytowa

dziesiątka

różańca - brelok

  • Piekne jest Twoje swiadectwo Pawle. Pelne wiary i ufnosci Matce Najswietszej. Niech Pan Bog blogoslawi Twoja rodzine.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!