Łukasz: To był wielki cud

Chcę zaświadczyć, jak Maryja może uratować i pomóc w największej nawet potrzebie. W takiej sytuacji byłem ja, zresztą juz nie raz bo nowenn odmówiłem juz kilka i prawie wszystkie były wysłuchane, o czym już kiedyś pisałem. W mojej intencji odmówiłem dwie nowenny jedna po drugiej. Byłem w tragicznym położeniu, gdyż sprawa o którą prosiłem, dotyczyła intymnej mojej dolegliwości, którą miałem od urodzenia. Nie wiem czemu wcześniej tego nie leczyłem, może musiało tak być, żebym doświadczył łaski Bożej. Dość długi czas nie miałem dziewczyny, potem, kiedy poznałem tą jedną jedyną i zakochałem się w niej bez pamięci, uświadomiłem sobie, że ta moja dolegliwości prędzej czy później wyjdzie na jaw. Nie chciałem jej okłamywać, ale nie wiedziałem jak jej to powiedzieć. Z jednej strony bardzo chciałem ożenić się z nią i założyć rodzinę, a z drugiej coś takiego najbardziej wstydliwego. Zupełnie nie wiedziałem jak o tym powiedzieć, pomodliłem się tylko przed tym i zdałem się na wolę Bożą. Ale Maryja była ze mną, wiem ,ze musiała tam być, bo wszystko poszło bardzo dobrze, zrozumiała moją sytuację, jakby to nie było nic takiego. Jednak powiedzieć jej o tym to jedno, a przejść tą operację, to drugie. Zacząłemdużo czytać na ten temat w internecie i zdałem sobie sprawę, że to poważna sprawa i że są średnie szanse, na powodzenie. Do tego jedynym sposobem na to jest operacja, a nawet jeśli się uda, może być ryzyko raka. Zostałem z tym sam, bo lekarz, który wypisał mi skierowanie do szpitala nic mi nie doradził, ani podpowiedział gdzie i u kogo najlepiej to zrobić. Zacząłem więc jeżdzić po szpitalach, także prywatnych, żeby porozmawiać z lekarzami chirurgami o tym wszystkim, ale wszyscy wskazywali na niepowodzenie. Na domiar złego wszystko pokrzyżowała pandemia, bo gdy w końcu zdecydowałem się rozwiązać ten problem, wszystkie szpitale wstrzymały zabiegi i operacje. Musiałem sporo czekać w tej niepewności, aż w końcu natknąłem się – wierzę że dzięki Maryi, na bardzo dobrego lekarza, ze szpitala Dzieciątka Jezus, który po badaniach stwierdził, że jest możliwe, że zabieg się skończy pomyślnie. Wtedy odżyłem, wstąpiły we mnie nowe siły i nadzieja. Zabieg operacyjny odbył się pierwszego września. Wiedziałem, że Mateńka jest ze mną, że będzie dobrze. Gdy zabieg się zaczął, byłem w trakcie odmawiania 2 nowenny w tej intencji, mniej więcej pod koniec części błagalnej. Wszystko skończyło się bardzo dobrze, tak jak otym marzyłem. Moja dziewczyna tez była duchowo ze mną, wspierała mnie. Po tym wszystkim, trudno mi było jeszcze uwierzyć ,że to już za mną i ze się udało, a tak bardzo się tego obawiałem, samego zabiegu, jak i tez ewentualnych konsekwencji. Dziękuję Ci Mateńko za pomoc i proszę o dalszą opiekę nad nami. Proszę was wszystkich, którzy to czytacie, nie traćcie nadziei i wiary, bo na tym się to wszystko opiera.

Hematytowa

dziesiątka

różańca - brelok

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!