Julia: Pomoc w pokonaniu zaburzeń lękowych

Ja również chciałabym podzielić się swoim świadectwem z osobami odwiedzającymi te stronę. Od wielu lat zmagam się z zaburzeniami lękowymi, które jak powszechnie wiadomo utrudniają życie  w każdym  jego aspekcie. Ostatnimi czasy w kość dało się szczególnie zaburzenie związane z prowadzeniem auta.  Już gdy byłam nastolatką miewałam sny, gdy jadę samochodem i nagle nie potrafię opanować auta i dochodzi do wypadku.Odkąd tylko poszłam na pierwszą jazdę stres był nie do opisania, wszechogarniający lęk, że zaraz w coś uderzę, nie będę wiedziała jak się zachować, jak opanować auto … Wielokrotnie też podchodziłam do egzaminu i szczerzę mogę powiedzieć, że stres z tym związany nie równał się dla mnie nigdy z żadnymi innymi egzaminami – czy to maturą, czy z tymi na studiach. Gdy po wielu godzinach ćwiczeń, prób, wyrzeczeń, a przede wszystkim pracą nad sobą w końcu zdałam, czułam się jakby nastał cud…Czytając to można pomyśleć sobie, że być może nie każdy musi mieć prawo jazdy i nie wszyscy nadają się do prowadzenia auta, lecz gdy usłyszałam od instruktora, że problem nie leży w moich umiejętnościach, a głowie, czy od samego instruktora, że jest pewny, że gdyby nie ten stres zdałabym, nie miałam już wątpliwości co mną rządzi i czemu tak potwornie nie potrafię się przeciwstawić… Gdy zdałam już prawo jazdy, bardzo chciałam mieć swoje auto, żeby nabierać wprawy, praktyki. Doszło też do sytuacji gdy znalazłam już wymarzony samochód, lecz rodzice odmówili pomocy,(a szczególnie apodyktyczny ojciec) twierdząc, że jeszcze będzie lepsza okazja. Byłam wtedy bardzo rozgoryczona i po raz pierwszy  zaczęłam odmawiać Nowennę, o to, żeby w końcu doszło do kupna mojego auta. Po miesiącu jakby zdążył się cud. Ten ojciec, który wcześniej nie chciał słuchać o żadnym samochodzie, sam zaczął pokazywać mi oferty i wykazywal nieporównywalnie odmienne zainteresowanie… Niedługo po tym zakupiliśmy auto. Nie dokończyłam wtedy całej nowenny. Oczywiście zaburzenie dalej trwało w najlepsze, gdybym miała sama wsiąść i jechać nawet do  najbliższego sklepu stres mnie paraliżował…

Jechałam, gdyż jestem zawzięta, ale sprawiało mi to wiele bólu emocjonalnego, a lęk był odczuwalny w całym moim ciele. Jazda zamiast sprawiać przyjemność była istną katuszą i tylko szukałam sposobu jak jej uniknąć… Zaczęłam odnawiać Nowennę drugi raz, tym razem w pokonaniu tego zaburzenia, lecz również w połowie się poddałam… I w końcu po pewnym czasie postanowiłam spróbować już ten 3,ostatni raz… Tym razem z powodzeniem, udało się wytrwac przez wszystkie 54 dni! Konsekwentnie prosiłam Matkę Bożą o pomoc i muszę powiedzieć, że ona naprawdę czyni cuda… Nie boję się już jazdy, nie traktuję samochodu jako zło konieczne,  planuję sobie wyjazdy, a już najbardziej zaskakująca jest zmiana która we mnie nastąpiła – nie czuję już tego strachu, obezwładniających, negatywnych do szpiku kości myśli o nadchodzącej porażce, katastrofie. Ciało, które wcześniej było tak bardzo spięte(już na samą myśl o prowadzeniu, o jeździe nie wspominając ) , teraz jest rozluźnione.   Polubiłam podróżowanie, szczególnie samotne ( daje mi  to poczucie wolności) , a każdy nowy wyjazd traktuję jak przygodę, wyzwanie. Nie ma już we mnie tego strachu, tych złych obrazów, zamiast tego jest chęć i dominujące przekonanie, że dam sobie radę, poradzę sobie. Na koniec już dodam, że jeżdżąc ostatnio po mieście, w którym zdałam egzamin doszło do mnie, że zarówno on jak i jazda wcale naprawdę nie były trudne, gdyby nie targało mną zaburzenie i prowadziła ze spokojem i  opanowaniem. Wszystko wydawało  się takie proste, nieporównywalnie do tego co malowało mi się w myślach nawet na najprostszym skrzyżowaniu….

Podsumowując chciałabym z całego serca podziękować Najświętszej Panience, Nowenna Pompejanska to pierwsza modlitwa, która zrobiła na mnie tak ogromne wrażenie, która mi tak pomogła w tym, w tym, w czym nie widziałam już żadnej szansy,a przede wszystkim, która napełniała  mnie co dzień ogromnym, niedającym się do niczego porównać spokojem  .

Dziękuję. Teraz już wiem do kogo się zwracać  i  czym. Kiedy  problemy wydają się nie do „przejścia”- sięgnij po Nowennę.
To naprawdę działa, o czym sama się przekonałam.

Rekolekcje internetowe

ze św. Józefem

1 - 31 marca 2021 r.

>

Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!

Zapraszamy

na rekolekcje internetowe

ze św. Józefem