Jacek: Świadectwo nowenny pompejańskiej

Zacznę może od końca. Dziś właśnie zakończyłem swoją pierwszą Nowennę Pompejańską. Szczerze powiem dziwnie się czuję. Ogarnął mnie jakiś smutek, niepokój, że to już koniec. Nowennę zacząłem odmawiać będąc na życiowym, ostrym zakręcie.Nie wiem czy prośby do Matki Bożej zostaną wysłuchane. Wierzę, że tak się stanie. Ale już teraz wiem, że warto się modlić Nowenną. Przez parę  ostatnich lat systematycznie zapadałem się w zło. Robiłem różne bardzo złe rzeczy, można rzec, że ciągle żyłem grzechu. Ciężkim grzechu. Równia pochyła dosłownie. Jakiś czas temu dotknęły mnie konsekwencje tych moich grzechów. Miałem wybór, brnąć dalej, albo zwrócić się do Matki Bożej. Wybrałem Maryję.

Wróciłem do Kościoła. Wyspowiadalem się. Na każdej mszy przystępuję do Komunii. Modlę się. Dużo się modlę. Walczę ze słabościami. Wiem, że jest w tym zasługa Matki Bożej. Jest we mnie niepewność jeszcze, obawa, ale mam nadzieję, że z pomocą Matki Bożej pokonam ją. Wierzę, że Matka Boża pomoże mi wytrwać i nie wrócę już nigdy na tamtą, złą stronę.

Może to moje świadectwo jest trochę chaotyczne, ale jeżeli dotrze ono do kogoś kto się waha czy powierzyć się Matce Bożej to niech wie, że nie warto się zastanawiać. Wiem, że dzięki Matce Bożej zacząłem się zmieniać, inaczej patrzę na pewne sprawy. Świat pieniędzy, zabawy, rozwiązłości na pierwszy rzut oka wydaje się fajny. Ale to jest złudzenie. Nie chcę pouczać nikogo, ale może trafi to do kogoś zwłaszcza z młodzieży. Nie dajcie się zwieść. Ja uległem i teraz za to płacę.
Powierzcie się Maryi. Trwajcie w modlitwie, a unikniecie poważnych problemów, osiągnięcie spokój wewnętrzny.

Msza Święta

w Pompejach

- 25 kwietnia 2021

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!