Gosia: Uzdrowienie z nałogu alkoholowego

Mój brat, który jest jednym z najlepszych i dobrych ludzi jakich znam pogubił się. Zaczęło się niewinnie, piwo wieczorami dla spokojniejszego snu coraz częściej az prawie codziennie. Gdy piwo okazało się za słabym trunkiem przyszedł czas na wódkę. Już nie tylko wieczorami ale i w ciągu dnia. Każda pora była dobra aby się oduzyc. Szok. Nigdy w zyciu bym nie pomyślała że to właśnie on będzie miał problem z alkoholem! Człowiek którego wcześniej nie dało się namówić na wypicie przez świąteczne towarzystwo.
Trwało to około 2 lat. Było już bardzo źle, żona zmęczona ciągłym piciem i dwoje malych dzieci które musiało oglądać pijanego leżącego na podłodze ojca. Nie pomagaly płacz prośby grozby ani żadne rozmowy. Przepraszał obiecywał że już nigdy nie dotknie alkoholu, chodził na terapię . Na obietnicach się kończyło. Gdy już ręce opadły pewnego wieczoru nie wiem skąd w mojej głowie pojawiła się myśl o nowennie pompejańskiej. Tego samego wieczoru wyszukałam jak odmawiać i wierząc i ufając że już tylko Matka Boska może nam pomóc odrazu wzięłam różaniec w rękę. Modliłam się codziennie. Najczęściej w domu ale zdarzało się w samochodzie i na spacerze. Ale było coraz gorzej… Staczał się coraz niżej. Nawet doszło do picia w pracy. Gdy ja już myślałam że gorzej być nie może okazywało się że właśnie może być gorzej! Chwilę zwątpienia oczywiście się pojawiały, mówiłam sobie nie raz że przestanę odmawiać różaniec ale serce które dalej ufało Maryi nie pozwoliło mi przestać. Gdy już nowenna niebawem miała dobiec końca nagle nie wiadomo skąd wszystko przybralo inny tor. Zadzwonił brat że kolejnego dnia umówił się na „wszywkę”. Od tego dnia mija już 4 miesiąc. Brat nie pije, jest taki jak był kiedyś. A nam wszystkim spadł kamień z serca a to wszystko zasługa Najświętszej Maryi Panny, która nigdy nie opuści człowieka w biedzie.

Hematytowa

dziesiątka

różańca - brelok

>

Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!