Anna: Uratowanie z niebezpieczeństwa

Pierwszą nowennę pompejańską odmówiłam, gdy moja córka wyjeżdżała na pół roku za granicę. Czułam ogromny niepokój. Od kilkorga rodziców, których dzieci są daleko od domu, słyszałam, że wciąż się modlą w ich intencji. Idąc za ich przykładem rozpoczęłam nowennę, chociaż wydawała mi się bardzo trudną modlitwą. Zamówiłam też mszę św. w intencji szczęśliwego wyjazdu córki.
Kilkanaście dni od rozpoczęcia nowenny i dwa dni po mszy św. otrzymałam telefon od córki, że szczęśliwie wyszła bez szwanku z pożaru kamienicy, w której mieszkała. Wiele okoliczności tak się poskładało, że córka wraz z koleżanką uniknęły niebezpieczeństwa, szybko zauważyły dym i wyszły, uniknęły zaczadzenia i tragiczniejszych konsekwencji. Szybko znaleźli się też znajomi, którzy im pomogli, m.in. udostępnili swoje mieszkanie i potrzebne sprzęty. Pozostali mieszkańcy kamienicy również zdążyli się wydostać. Cały późniejszy pobyt przebiegał już bez problemów. Jestem przekonana, że to nie był przypadek, ale opieka Matki Boskiej, za którą chcę tutaj podziękować. Wszystkie późniejsze wyjazdy również polecałam opiece Matki Boskiej.

W cieniu Krzyża.

Opowieść o św. Ricie z Cascii.

>

Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!