Aleksandra: Uwierzyłam i stał się cud

Od ponad 3 lat miałam problem, który stał się dla mnie nie do rozwiązania. Czas mijał, czułam się coraz gorzej psychicznie. Poczułam, że Nowenna jest moją ostatnią deską ratunku. Pierwsza modlitwa była trudna, walczyłam, żeby ją dokończyć. Drugiego dnia nie wiedzieć czemu- leciały mi łzy. Niedługo potem poczułam niesamowitą siłę tej nowenny. Zły często szeptał, że to nic nie da, że jestem zmęczona, żeby przerwać. Nie przerwałam. Przed przystąpieniem do Nowenny bałam się o część dziękczynną. O to, za co mam dziękować jeśli mój problem się nie rozwiąże. Zrozumiałam! Po doświadczeniach z części błagalnej, gdy czułam taki spokój na sercu i bycie słuchaną, dziękowałam za to, że w ogóle Matka Boża jest i mnie słucha, nawet jeśli mi nie pomoże. Nowenna sama w sobie jest niesamowitym doświadczeniem obecności. 25 dnia miesiąca skończyłam Nowennę. Równo 25 dnia kolejnego miesiąca w dużej mierze rozwiązał się mój problem, z którym nie umiałam sobie poradzić przez 3 lata. To dla mnie niewytłumaczalne, piękne, umacniające. Zamierzam wrócić do Nowenny. To wybawienie.

Obejrzyj

nowy numer 51

"Królowej Różańca 

Świętego"

  • Chwała Panu 🙂 a czy mogłaby Pani nadmienić w jakiej intencji się modlila? Nie z ciekawości. Dla nas – czytających – świadectwa o wysłuchanych prośbach dają ogromną nadzieję że i nasze problemy się kiedyś rozwiążą.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!