Wiktoria: Zaczęłam się modlić z powodu poczucia głębokiej samotności

Pod koniec marca skończyłam odmawiać swoją pierwszą nowennę pompejańską, której intencją było znalezienie dobrego męża. Zaczęłam się modlić z powodu poczucia głębokiej samotności i bezradności. Cały czas myślałam o tym, że pewnie już nigdy nie założę rodziny, ciągle chciało mi się płakać. Widok dzieci powodował pogorszenie mojego stanu.

Już jakiś czas wcześniej słyszałam o nowennie, ale byłam przekonana, że nie dam rady jej odmówić. Co prawda coś mi ciągle mówiło, że powinnam, ale wzbraniałam się przed tym w przekonaniu, że nie podołam. W końcu, w akcie całkowitej desperacji, zaczęłam się modlić. Nie była to wzorowo odprawiona nowenna. Często raczej taka z przysypianiem i trudnościami w koncentracji. Ale dałam radę!

W modlitwie sugerowałam Maryi, że jeśli nie miałaby nic przeciwko, to chciałabym być z kimś, z kim kiedyś się spotykałam, ale nasze drogi się rozeszły. Już po kilku dniach poczułam, że ten ktoś na pewno nie jest właściwą dla mnie osobą. Jednak pod koniec nowenny znowu zaczęłam o nim myśleć i modlić się w jego intencji innymi modlitwami. Efekt był taki, że 3 dni po skończeniu nowenny spotkałam przypadkiem tego mężczyznę. Sądząc po tym gdzie mieszkamy i jakie było prawdopodobieństwo tego spotkania, myślę że był to przypadek wspomagany przez Maryję. Nie był sam. W mojej głowie pojawiły się domysły (nie trzymali się za ręce, więc dziewczyna czy koleżanka, może nawet mnie nie zauważył), ale najważniejsze było to, że poczułam, że tak właściwie to on jest mi całkiem obojętny.

To nie wszystko, co dostałam. Najważniejsze było to, że odzyskałam utraconą chęć do pracy, znowu zaczęło mi zależeć na tym, co robię. Zajmuję się nauką. Moje badania utknęły w miejscu niecały rok temu. Całkowicie straciłam już zapał, zaczęłam wątpić w swoją wiedzę i umiejętności. Kilka dni po skończeniu nowenny nastąpił przełom i to taki konkretny. Dziś czuję się prowadzona w tym, co robię. Ktoś podpowiada mi co i jak robić, przypomina, gdy o czymś zapomnę. Ponadto skończył się mój problem z nieczystością. Pomimo tego, że nadal jestem sama, nie martwię się tym, nie mam stanów depresyjnych. Doświadczam też takich drobniejszych łask, jak np. w przypadku przeziębienia, które się zaczęło i zniknęło samo z siebie na drugi dzień, choć byłam pewna, że będzie mnie trzymać tydzień, jak zawsze. Efekty nowenny widzę nie tylko w swoim życiu. W czasie kiedy się modliłam stan zdrowia bliskiej mi osoby wrócił do normy, zdarzył się jej też mały wypadek, jednak ostatecznie wszystko dobrze się skończyło.

Prośba, w intencji której odmawiałam nowennę, nie została jeszcze spełniona, jednak spotkało mnie i spotyka nadal naprawdę dużo dobrego. Nie martwię się już. Jestem spokojna, bo ufam. Wiem, że z każdym problemem mogę się zwrócić do Maryi, a rozwiązanie przyjdzie we właściwym momencie. Wierzę, że jeszcze będę miała rodzinę, a jeżeli nie, to Maryja sprawi, że łatwiej będzie mi wytrzymać samej ze sobą. Dziękuję Matko!

 

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn pompejański i otrzymuj comiesięczne wiadomości