Rafał: O nawrócenie mojego brata

We wrześniu zakończyłem swoją pierwszą nowennę pompejańską w intencji mojego brata, o jego nawrócenie. Dzięki niej zacząłem w ogóle modlić się na różańcu. Wcześniej było to dla mnie raczej obce doświadczenie. W trakcie trwania nowenny i po jej zakończeniu cały czas miałem nadzieję, że może coś się zmieni w sprawie mojego brata. Jednak nic się nie wydarzyło.

Stwierdziłem w końcu, że może za mały jestem i niegodny, aby prosić Najświętszą Panienkę w tej intencji albo, że może Bóg ma na niego jakiś inny plan. No dobrze, pomyślałem, niech więc będzie jak ma być. W końcu Bóg najlepiej wie co jest dla każdego z nas najlepsze. Nie odstawiłem jednak różańca modląc się po prostu w innych intencjach, za inne osoby. Dziś mija już przeszło trzeci miesiąc od zakończenia tej nowenny, a ja nadal codziennie odmawiam różaniec i stało się to moim nawykiem. Natomiast parę dni temu oglądałem wypowiedź jednego księdza na youtube. Była to akurat wypowiedź o tym kiedy należy przestać modlić się w danej intencji. I padło z jego ust takie stwierdzenie, że każda modlitwa zbliża nas do Boga. Niby oczywiste. Ale właśnie wtedy przypomniała mi się moja pompejanka i w głowie pojawiła się myśl, że być może dla Boga było wtedy ważniejsze, żebym to ja zbliżył się do Niego i trwał przy Nim, niż żeby spełnił to o co proszę. Tak to dziś rozumiem.

Miesiąc ku czci

św. Józefa!

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!