Beata: Maryja pokazała mi miejsce na moim ciele, w którym jest guzek

Nowennę postanowiłam odmawiać po powrocie z sanatorium. Ciągle gdzieś między znajomymi o niej słyszałam, ale nie miałam pojęcia, co to jest. Wróciwszy do domu, zajrzałam do Internetu i wpadłam na świadectwa osób, które odmawiają nowennę pompejańską, następnie zakupiłam książeczkę z tą modlitwą.

Podejmowałam wiele prób odmówienia nowenny, ale w połowie przerywałam, wreszcie udało mi się dokończyć chociaż jedną, i to całkiem niedawno. Różaniec odmawiałam w intencji napełnienia mnie Duchem Świętym, przemiany siebie i mojego życia. Podczas odmawiania różańca Maryja powoli zaczęła mi pokazywać, że człowiek, który nazywał się moim przyjacielem, tak naprawdę nim nie jest i nigdy nie był. Zależało mu tylko na mojej pomocy, bo jako osoba wierząca nie potrafiłam mu odmówić jedzenia czy pieniędzy. Mieszał w moim życiu bardzo dużo, skłócał mnie z ludźmi i z rodziną, wszędzie siał zamęt. To był naprawdę bardzo zły człowiek, który wykorzystywał moją słabość, próbował manipulować jak marionetką i kontrolować moje życie. Wreszcie Najświętsza Panienka przyszła z odsieczą i uwolniła mnie od tej toksycznej znajomości. Łatwo nie było, bo odwiedzał mnie w moim domu bardzo często i dogadywał, że jestem nieatrakcyjna, że się starzeję, że do niczego się nie nadaję i nigdy nikogo sobie nie znajdę, bo jestem za gruba, i za brzydka, że nikt za mną nie przepada… Podczas odmawiania nowenny Maryja pokazywała mi całe wnętrze tego człowieka i jego prawdziwe zamiary wobec mnie. Po prostu próbował mnie zniszczyć i zabrać mi to, co ważne i piękne w moim życiu. Śmiał się z mojej wiary, chodzenia do kościoła i modlitwy, wypominał mi przeszłość, która była dla mnie bardzo przykra i bolesna. Zły szalał z podwójną siłą, a ja się zamykałam w swoim pokoiku i gorliwie się modliłam, ufając i zapraszając Matkę Różańcową, by wspólnie ze mną odmawiała te piękne „zdrowaśki”.

Podjęłam walkę o siebie z Maryją i warto było. Telefon mojego pseudoprzyjaciela zamilkł i jego wizyty ucichły. Nie odwiedza mnie ani nie dzwoni. Moja rodzina była mocno zaskoczona tym, że w końcu przejrzałam na oczy, ale to nie moja zasługa, tylko Maryi. Teraz mam wreszcie święty spokój i mogę spokojnie odmawiać kolejne „zdrowaśki” z Królową Różańca Świętego.

Druga rzecz, o której chciałam powiedzieć, to że podczas nowenny, gdy trzymałam różaniec w ręce, Maryja pokazała mi miejsce na moim ciele, w którym pojawił się dość spory guzek. Niedługo idę na usg i pewnie będę miała wykonywaną biopsję, aby sprawdzić czy to nie zmiana rakowa. Myślę, że choćby było to najgorsze, to Maryja zawsze będzie przy mnie. Dziękuje Ci Matko za łaski, za dary, za to, że jesteś i towarzyszysz mi w każdej chwili mojego życia. Maryjo, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam… Kocham cię, Twoja córka Beata.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!