Anonim: Świadectwo

Pisze swoje drugie świadectwo. Zawróciłam się do Matki Bożej z moimi troskami, problemami, wywróceniem życia do góry nogami. Było to ponad 5 msc temu. Chodzi o sprawy sercowe. Pod koniec lipca zakończył się mój prawie 6-letni związek. Z mężczyzną z którym planowałam swoje życie,mimo że w ostatnich chwilach zwątpiłam, doszla pycha, brak dialogu i inne. Szukałam pomocy, natrafiłam na nowennę pompejańska i świadectwa. Wiedziałam, że ani ja ani moi najbliżsi już mi nie pomogą. Czułam się bardzo źle. Odmówiłam w naszej intencji dwie nowenny. Drugą w intencji aby odbudowa/naprawa tego związku była po to abyśmy się mogli kochać lepiej, całe życie/w małżeństwie. Wiem, że modlitwa to nie koncert życzeń i starałam się na tyle ile umiem walczyć z takim podejściem, zawierzyć ta sprawę woli Bożej. Zrozumieć, że mój były mężczyzna też musi być w tym wolny i to nie może być spełnienie moich pragnień. Nie było i nie jest łatwo. Ani podczas odmawiania nowenny ani teraz (zakończyłam ja 01.12.2020). Były dni pełne nadziei, zwłaszcza jak wznowił się kontakt. Było też uczucie rozpaczy, zwątpienia, zniechęcenia (tak bym nazwała te przeszkadzajki), bo modlitwa jest wymagająca. Co do samego związku z chłopakiem, nie mamy codziennego kontaktu, bylo kilka spotkań. Myślę i mam nadzieję, że oboje wiemy, że jesteśmy.. A modlitwa uczy mnie szukania, rozmawiania z Bogiem i Maryją. To nie jest łatwa droga ale dokądś prowadzi. Ja mam swoje plany/ pragnienia i o tym wszystkim mówię jak się modlę. Staram się też dziękować. I myślę, że tyle chciałabym na razie napisać. Dziękuję !!!

Miesiąc ku czci

św. Józefa!

>

Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!