Sylwia: Świadectwo

Od jakiegoś czasu moja mama narzekała na duszności. Lekarz rodzinny twierdził że ma to związek z nerwica i nie prowadził dalszej diagnostyki. 4 września duszności były tak nasilone, że mama z trudnością oddychała. Konieczne było wezwanie karetki. W szpitalu diagnoza, która zwaliła nas z nóg – podejrzenie nowotworu. A nawet nie jednego, tylko dwoch. Prześwietlenia i TK wskazywały na zaawansowanego międzybłoniaka opłucnej oraz nowotwór piersi. Dzięki kilku wspaniałym osobom (dla mnie aniołom) udało się w tej trudnej koronawirusowej rzeczywistości przeprowadzić torakoskopie i inne badania diagnostyczne. Kilka dni temu otrzymaliśmy wyniki histopatologiczne i okazało się, że miedzybloniaka nie ma. Mimo tego że dwóch lekarzy radiologów twierdziło, że zmiany w płucach wynikają jasno z miedzybloniaka, to go tam nie ma🙂. Tak bardzo o to prosiłam. Jest tylko nowotwór piersi, ale mam głęboka nadzieję, że nasza kochana Matka w Niebie pomoże mojej mamie przezwyciężyć tą chorobe. Kontynuuje dalej Nowennę, bo wierzę, że ma niesamowita moc. Pozdrawiam wszystkich, którzy trwają w tej modlitwie. Wierzcie, bo wiara czyni cuda.

Msza Święta

w Pompejach

- 25 kwietnia 2021

>

Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!