Kinga: Rozpacz

Kochani wiem, że większość będzie zła na mnie że zostawiam tutaj ten wpis. Ale chciałabym się podzielić moim świadectwem z odmawiania NP i innych modlitw do Świętych. Trwam w modlitwie od 1,5 roku. Codziennie modlę się ok 4h..Nie dlatego, że jestem tak gorliwa. Ale dlatego, że wciąż wierzę, że kiedyś przyjdzie dzień w którym Mama Boża mnie wysłucha i zwróci na mnie choć najmniejszą uwagę. Nie mam szczęścia w życiu, życie zaczęło mi się sypać, a mnie pochłaniała coraz większa depresja z bezsilności i bezradności. Zwróciłam się do Mamy Bożej o pomoc i do wszystkich Świętych jakich tylko znam.
Zmówiłam już z 14 NP i jestem w połowie kolejnej. Ani jedna nowenna nie została wysłuchana. Bardzo mi przykro i zazdroszczę osobom, które zostawiają tutaj piękne świadectwa o działalności Matki Bożej w ich życiu. Mi niestety nie dane było doświadczyć ciepła i opieki. Większość z Was mówi o jakiś szczególnych łaskach, nawet jeśli ich modlitwa nie została wysłuchana. Ja nie doświadczyłam niczego szczególnego. Brak pracy w zawodzie, toksyczni znajomi, ciągłe kłótnie w rodzinie, problemy ze zdrowiem, nasilone potężne problemy rodzinne, samotność i potęgująca się depresja, że żadna modlitwa nie przynosi ukojenia i poprawy.
Zwróciłam się również o pomoc do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Niestety one również nie zostały wysłuchane..a było ich chyba z 30
Zrobiłam szturm na niebo nowennami do Wszystkich Świętych. Kończyłam jedne i zaczynałam drugie we łzach błagając o pomoc. Zwracałam się do księży na spowiedzi o przebaczenie, że tracę powoli wiarę.
Nie wiem już sama co mam robić, jak się modlić z wiarą, której już praktycznie nie mam 🙁
Nie przestanę trwać przy Maryi, bo wciąż mam nadzieję, że kiedyś Matka Boża otworzy mi drzwi do swojego miłosierdzia. Modlę się znów NP i Nowennami do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Błagam jeżeli mój wpis zostanie i ktoś go przeczyta, bardzo proszę o modlitwę za mnie. O to by Mamusia Boża choć trochę mnie wsparła i pocieszyła. Może choć jedna osoba z tysiąca zmówi za mnie Nowennę Pompejańską w intencji radości w życiu.
Bóg Wam zapłać i bardzo przepraszam, że rozczarowałam wszystkich moim wpisem.

Obejrzyj

nowy numer 48

"Królowej Różańca

Świętego"

  • Kochana, nie ustawaj w modlitwie i wierze. Nowenna to też nie jest koncert życzeń. Ostatnio słuchałam ks. Dominika Chmielewskiego. Powiedział bardzo istotną rzecz, że w naszej modlitwie nasze oczy powinny być zwrócone ku Bogu, a nie na siebie, na nasze problemy. Wtedy nawiążemy prawdziwą relację z Bogiem i usłyszymy to,co dla nas ma przygotowane. Może warto też nie tylko prosić, ale zacząć dziękować za wszystko, co dobre i niedobre, aby uniknąć narzekania i rozpaczy. Ja też odmówiłam dużo nowen. Nie wszystkie moje prośby zostały wysłuchane. Ale modlitwa mnie wyciszyła, nabrałam dystansu do pewnych rzeczy i wierzę, że kiedyś moja modlitwa nie będzie zwykłym odklepywaniem, ale rozmową z Panem Bogiem Będę pamiętała o Pani w modlitwie.

  • Witam Kingo.
    Przepraszam ale muszę zareagować bo otwórz oczy dostałaś łaskę wytrwałej modlitwy. Jak mówi Jezus,, Dzięki wytrwałości ocalicie wasze życie,, Trwaj… Przepraszam że to powiem ale jeśli masz depresje to może powinnaś pomóc sobie terapia i lekami. Ja 13 lat zmagam się z depresja i bez leków było by ciężko. Wiem to z własnego doświadczenia. Mogę Ci polecić wspólnotę Mocni w Duchu w Łodzi mają kanał na YouTube. W każdą ostatnia niedzielę i poniedziałek jest przez internet transmitowana msza o uzdrowienie prowadzona przez jezuitów ojciec Remi Recław jest proboszczem. Na ulicy Sienkiewicza 60. Pozdrawiam Trwaj moja wiara została zgaszona na 10 miesięcy bo uwierzyłam że Pompejańska jest nie na wszystko. Kobieto nie pozwól się zgasić.
    Modlitwa św Bernarda z Tervo
    Idąc za Maryja nie zboczysz z drogi.
    Modląc się do Niej nie stracisz nadzei.
    Myśląc o Niej nie pomylisz się.
    Jej się trzymając nie zginiesz.
    Kiedy Ona Cie strzeże nie trwóż się
    Gdy Cie prowadzić będzie nie zmęczysz się.
    Kiedy Ona łaskawa Ci będzie dotrzesz do celu. Z Bogiem Hania

    • Hanno, dziękuję za przytoczenie pięknej modlitwy. Włączę ją do swojego modlitewnika.

    • Autorka postu napisała: depresja, że żadna modlitwa nie przynosi ukojenia i poprawy.wynika stąd że jej depresja jest skutkiem niewysłuchananych nowenn. Dlaczego więc od razu kazesz leciej jej do psychologa?

  • Kochana, mam takie same odczucia jak Ty, zawierzylam sie Matce Bożej, zmienilam pracę, myslalam ze pod jej natchnieniem… a teraz czuje ze zostalam z tym wszytskim sama.. jeszcze to co dzieje się na swiecie, pandemia, napawa mnie takim lękiem, z ktorym nie moge soboe poradzić, modlitwa jedynym ukojeniem. Wierze, ze tp wszystko u Ciebie w koncu si2 skonczy i dobro zatryumfuje, modle się za Ciebie! Bardzo dobrze ze tu napisalas. Nie każdy unosi sie 10 cm nad ziemia podczas nowenn. Podziwiam Cie za wytrwalosc!Ufaj Matce ona nie zostawi Cię nigdy! MOZE to wszystko jest po.cos…

    • Pani Beato polecam Pani odsłuchać kazanie Ks. Dominik Chmielewski na YouTube pt. „Nie bój się, ja jestem! Eucharystia, zdrowie, lęk, pandemia i co dalej?” Homilia ta jest właśnie o obecnym czasie, o lęku, strachu. Wierzę że znajdzie Pani w tych słowach ukojenie.

      • Dziękuję Pani Justyno, koniecznie wyslucham ksiedza Chmielewskiego, to wspanialy duszpasterz. Bog zaplac.

  • Czy modliłas się.modlitwa o.uwolnienie wg 5kluczy Lozano Neal. Bardzo polecam . I wierzę że poukłada ci się wszystko.

      • Czytaj że zrozumieniem..

        Autorka napisała: depresja, że żadna modlitwa nie przynosi ukojenia i poprawy.

        Leki? Najlepiej wszystko załatwić lekami. A to że faktycznie Pan Bóg ja ignoruje to już nie jest do przyjęcia…

  • czesc kinia! wiesz co klucz nie jest w jakiejkolwiek modlitwie ale twojej relacji z Bogiem, powiedz mu o kazdym ze swoich problemow poprostu porozmawiaj po przyjacielsku i daj mu dzialac. On chce cie wysluchac bo bardzo cie kocha. Czesto tez potrzeba przebaczyc innym czy samemu sobie. Praktykuj wdziecznosc na przekor wszystkiemu. Bardzo polecam ci wstawaki ksiedza Szustaka. A no i wspolpracuj z laska! On dziala przez psychologow rowniez,daj sobie pomoc. Wszystko mozesz w tym ktory cie umacnia

  • Widzisz, wydaje mi się ze to jest tak że Bóg czeka na Twój ruch. Toksycznych znajomych idzie zmienić, od rodziny można się odseparowac (po to żeby też coś zrozumieli). Samotność wymaga wyjścia do ludzi. Depresja wymaga leczenia. Modlitwa jest podstawą ale też musisz „pomóc” Jej działać. Wiem co mówię. Nie wiem gdzie mieszkasz ale jak gdzieś na Śląsku to daj znać, wyciągnę Cię na kawę. Niezależnie od tego pomodlę się za Ciebie. Trzymając się cieplutko, jak coś napisze do mnie (thesa@interia.pl)

  • Polecam nabożeństwa z modlitwą o uwolnienie i uzdrowienie. Może warto też zwrócić się do księdza egzorcysty. Czasami przyczyna tkwi głębiej. A może warto właśnie popatrzeć z perspektywy tego, że została Pani powołana do wytrwałej modlitwy, wyboistą drogą. Ale nie chcę gdybać… Polecam to co wyżej. I rozmowa z jakimś doświadczonym, mądrym księdzem.

  • Proszę nie gniewaj się za ten wpis, ale myślę że potrzebujesz terapii u psychologa. Modlitwa potrzebna również, ale tutaj ważna jest też pomoc terapeuty. Życzę powodzenia

  • Witam Cię. Przykro się czyta twój list, ale Bóg wie co robi!!! Pomiwm Ci że ja dostałam to o co się modliłam i nie wyszło mi to na dobre ale wierzę że jeszcze będzie… Teraz boję się modlić o konkretną intencję żeby znów nie dostać przysłowiowego „kopniaka” nie ma co narzekać bo może być gorzej. JEZU UFAM TOBIE

  • Po pierwsze, wygląda na to, że masz depresję. Idź do psychiatry i poproś o leki, jak najszybciej.
    Po drugie: ora et labora. Modlisz się, ale co prócz tego robisz? Konflikty w rodzinie? A czy z rodziną rozmawiasz, czy zamykasz się z dala od nich, bo nowenna, bo litania, itd? Toksyczni znajomi? A jak masz znaleźć normalnych, jeśli połowę czasu wolnego każdego dnia spędzasz na „modlitwie”?
    Dokończ aktualne nowenny, idź do spowiedzi, do komunii, a potem na spokojnie zacznij się modlić ale maksymalnie godzinę dziennie. Maksymalnie. Aż leki zaczną działać, aż poczujesz ulgę. Zacznij dbać o siebie, o sen, o zdrowe żywienie, o relaks, obejrzyj dobry film, poczytaj coś przyjemnego, idź na spacer, może na roraty z rana?
    I przestań obwiniać Boga i Matkę Bożą, że w Twoim życiu nie działają. To raczej Ty zrobiłaś z tych wszystkich modlitw wymówkę by się nie leczyć z depresji. Czasami uzdrowienie przychodzi tylko przez leki. Tak było np u mnie. Nowenna Pompejańska i psychiatra z lekami mnie uratowały.
    Wszystkiego dobrego, dużo sił i zdrowia.

    • Depresji nie zawsze da się leczyć lekami. Ja cierpiałam na tę chorobę i leki rujnowały mi zdrowie, czułam się coraz gorzej. Wówczas najlepszą decyzją była rezygnacja z wizyt u lekarzy (co generowało ogromne koszty, a chodziłam do najlepszych specjalistów), brania leków. Pomogłam sobie kontaktem z naturą, poszłam na ulubiony kurs. W innym etapie życia tak do jak autorka listu miałam toksycznych znajomych. Pomogło mi odcięcie się od nich, od tej pory jestem asertywna i takich ludzi nie spotykam już. Wiem, że niewysluchana modlitwa może wpędzić w fatalny stan psychiczny. Znam osobę, która dużo modli się dziennie (parę godzin) i wcale nie ma toksycznych znajomych. Tylko super dobrych i pomocnych ludzi wokół, więc toksyczne relacje nie są wynikiem długich modlitw.

  • Pomodliłam się za Ciebie. Mam nadzieję, że zaznasz szczęścia w życiu – tego Ci życzę. Trzymam kciuki, by wszystko się ułożyło. Obyś za kilka dni/tygodni/miesięcy mogła napisać świadectwo, w którym Matula dopomogła Ci przetrwać ten ciężki okres. Wszystkiego dobrego.

  • Jesteś kochana przez Maryję i Jezusa, bardzo, szczególnie. Wierzę w to i proszę Ciebie bardzo, Kinguś – przyjmij nie ode mnie ale od Jezusa. Kocha Ciebie całym Sobą i podtrzymywał Cię będzie, pocieszał i pomagał.
    To, że trwasz na modlitwie mimo trudności, daje światło na Twoje serce kochające Jezusa.
    On da Ci wszystkie potrzebne łaski. Bo chce. Bo jest dobry i nie opuszcza nas.
    Proszę ufaj.
    Modlę się za Ciebie+
    Aneta

  • Kochana Kingo!
    Dziekuje tobie bardzo za twoje swiadectwo, jest glebokie i pouczajace. Ukazuje, ile dobrego i jak Bog dziala w twoim zyciu.
    Z twojego opowiadania wynika, ze Maryja cie chroni i pomaga przetrwac to trudne otoczenie i czas, w ktorych teraz zyjesz. Ona =najpotezniejsza Kobieta Swiata, Matka Boga jest przy tobie nieustannie i wklada ci do reki swoj Rozaniec! No nie wiem, ile znakow Jej milosci jeszcze ci potrzeba? 😉
    Ty czujesz sie osamotniona, ale to nie znaczy, ze jej przy tobie nie ma. Mysle, ze to jest glos Zlego. To on chce, abys zwatpila w siebie i w modlitwe, i popadla w beznadzieje.
    Ale pamietaj, zajeta ruganiem siebie i rozpacza, nie uslyszysz glosu Boga – wiem cos na ten temat.
    Zły chce, abys nie wierzyla w moc Boga i jego opieke nad toba oraz ze sytuacje w ktorej zyjesz mozna zmienic lub przynajmniej przetrwac bez szkody.
    Z wlasnego doswiadczenia moge potwierdzic, ze zly nienawidzi, gdy modlimy sie Rozancem i uderza w nas, zeby nam ta modlitwe obrzydzic. Definitywnie widac to w twojej opowiesci.
    To wlasnie on chce, zebysmy byli malymi, ciagle cierpiacymi i przestraszonymi, wegetujacymi istotkami.
    Tymczasem Bog chce, abysmy mieli zycie w pelni, modlili sie, smiali albo i cierpieli ale z podniesiona do gory glowa dzieci bozych=wielkich ludzi cala geba, wpatrzonych w nieskonczona, przepiekna Boza Milosc. Ja tez mialam kiedys bardzo zle zdanie o samej sobie i moim zyciu, co doprowadzilo mnie do choroby i poczucia beznadzieji. Dopiero przy pomocy Jezusa lekarza oraz madrych fachowcow udalo mi sie najpierw wogole dostrzec a potem przelamac bardzo silne destrukcyjne schematy w mojej glowie. Pozwol Panu Bogu dzialac w twoim zyciu przez osoby kompetente, idz po pomoc.
    Kochana Kingo, ty przeciez jestes niejako rekordzistka w modlitwie i co, naprawde wierzysz ze to nie jest dar od Boga?
    Podejrzewam, ze niejedna twoja modlitwa byla za ludzi z twojego otoczenia i nie dziwie sie, ze jestes zalamana tym, ze jakos wynikow nie widac. Ale tak sobie mysle, ze to moze nie ma nic wspolnego z toba. W Pismie Sw. duzo jest o zatwardzialych sercach, o ludziach, ktorzy wolnosc wyboru marnuja na grzechy. Oni nie chca sie zmienic i nie chca slyszec glosu Boga. To boli, gdy dotyczy osob nam bliskich. Ale nie wolno ci godzic sie na to, zeby zle postepowanie innych ludzi odebralo tobie Boga=Milosc.
    Maryja tak bardzo cie kocha!
    Serdecznie pozdrawiam

  • Kinga. To piękne świadectwo. Bo prawda bije od ciebie. Ale czasami tak bardzo czegoś chcemy, że nie dostrzegamy tej pomocy zsyłanej z nieba. Kiedyś usłyszałam w jakimś kazaniu takie mądre słowa o pewnej zakonnicy, która ciągle sie modliła. Kiedyś przysnęła na modlitwie i potem przepraszała Boga. A Bóg powiedział do niej, że się cieszy, że przysnęła, bo w końcu to On mógł coś jej powiedzieć, a nie ona ciągle gadała. To opowiastka, ale ma swoje przesłanie. Czasami zwykłe : Kocham Cię, znaczy wiecej niż milion słów. Ja też się tego uczę, bo niestety też uprawiam gadulstwo modlitewne.
    Po za tym może ta zmiana powinna zajść w tobie, a nie w pobliżu ciebie. Jestesmy bezsilni wobec tego co robią inni, ale zawsze możemy zmienić siebie i odnaleźć szczęście. I może o to trzeba sie pomodlić. O pogodę ducha i zmianę swojego myślenia.
    Otulam cię gorąco i wysyłam ode mnie sygnał do Nieba o potrzebne łaski.

  • Kingi,czy poklocilas się z Panem Bogiem. Pan czeka aż się z nim poklocisz,wyrzuć mu wszystkie zale,pretensje j urazy.On się nie obrazi,On jest Bogiem.Wiem,co pisze.Dzialaj.

  • Kochana Kingo! Chciałabym Cię pocieszyć…Wydaje mi się, że trzeba trwać w modlitwie. Po prostu. Może Ty jesteś Światłem dla znajomych i rodziny. I że kiedyś to wszystko się rozjaśnił. Dla Ciebie, innych. Wyobraź sobie, że Matka jest przy Tobie. Ona widzi i czuję to, co Ty. Matka Boża na pewno wie, co robi. Matka jest przy swoim Dziecku.

  • Witaj Kingo. Mam podobne odczucia co Ty. Też modlę się do Matki Bożej ale czuję pustkę. Ty jesteś niesamowicie wytrwała. Och jakbym chciała taka być! Uważam że jest to łaska dana Ci od Boga. Po Twoim wpisie wnoszę że starasz się skupić na modlitwie, na Bogu. Ja klepie zdrowaśki jak leci, bo nie dana mi jest łaska gorącej wiary ani wytrwałości 🙁 poza tym też smagam się z problemem psychicznym który ma władze nad moim myśleniem, koncentracja i skupieniem. Ale wiem i czuje jedno – brak łączności z Bogiem. Jakbym dla Niego nie istniała. To bardzo przykre. Ale jest też druga strona medalu. Niedawno przeszłam operacje. Bardzo ciężka. Po niej zachorowałam na Covid. Bałam się że nie przeżyje Covidu po takiej operacji. Podczas choroby modlilam się naraz 3 nowennami, oczywiście w innych intencjach niż przezycie koronawirusa. Modlitwy nie zostały spełnione ale covid przeszłam nad wyraz znosnie. Może to właśnie działanie Mamy?

    Ps: też mam potwornego 'pecha' w życiu. Takiego że moi znajomi wprost mówią że coś że mną jest nie tak. Nie znoszę swojej pracy, która wykończa mnie psychicznie. Zarabiam najnizsza krajowa mimo że jestem po 3 kierunkach studiów. Nie mam zdrowia. Mam za to okropne kłopoty w kontaktach z rodziną. Nie mam przyjaciół. Nie mam urody. Nie mam szczególnych umiejętności. Nie jestem zarazdna ani odważna. Jestem znerwicowana, schorowana, z brakiem perspektyw na zmianę. Jestem z poczuciem bycia niewidzialna dla Pana. Może to nadużycie bo pewnie mam za co mu dziękować. Racjonalnie mówiąc mam. Tak mam za co. Ale jest tego niewiele. A i to co mam jest takie słabe, watłe, chore lub byle jakie. Na domiar złego jestem całkiem różna od rodzeństwa ktore jest zdrowe przystojne i inteligentne. Nie wiem czym zawiniłam. Czym zasłużyłam sobie na takie życie. Zaczynam powoli wierzyć że niektórzy z nas są skazani na potępienie cokolwiek by nie zrobili. Nieraz myślę o śmierci. Zaraz potem się jej boję. Czuję że po śmierci będzie lepiej. A jeśli nie?? A jeśli będzie tak samo albo gorzej? Dramat.

  • Ojej, jak ja się odnajduję tutaj wśród komentarzy. Też od kilku lat mam wrażenie jakby Bóg wstrzymał dla mnie wszystkie łaski. Im dłużej i goręcej się modlę tym bardziej moja intencja nie jest wysłuchana. Mam uczucie takiej pustki. Miotam się i szukam, ale nie wiem czego. Przykre to jest, bo nie jestem w stanie powiedzieć, że Bóg jest dobry, choć czytając inne świadectwa wiem, że tak jest. I czasem mam taki obraz: uczty, gdzie wszyscy się bawią w obecności Boga, a ja siedzę za drzwiami i mogę tylko to wszystko podglądać przez dziurkę od klucza. I czekam, kiedy On wypowie moje imię. Czuję się taka niezauważana.
    Autorko, wielu łask Tobie i nam wszystkim życzę.

    • Dominiko, zmień swoje patrzenie na sytuację: to że żyjesz, że obudziłaś się i oddychasz, samodzielnie ubrałaś sie, pewnie nawet coś zjadłaś i miałaś ciepłą wodę żeby się umyć, masz zapewne bezpieczne otoczenie bez wojska u drzwi i żołnierzy którzy czyhają aby zabić albo chociaż zgwałcić…i że masz Internet i możesz czytać i pisać…. To wszystko (I dużo, dużo więcej) to są łaski od Boga, których nie doceniasz.
      Bóg już wypowiada Twoje imię więc skup się na Nim A nie na podglądaniu co „lepszego”mają inni. Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

  • Przepraszam, że nie pogłaszczę cię po głowie, ale niekiedy warto rozszerzyć swoje pole widzenia, żeby widok był pełny.
    Nie czytaj ciągu dalszego, jeżeli masz stwierdzona depresję, bo to zupełnie inna para kaloszy i wtedy Maryja chętnie pomoże ci za pośrednictwem specjalistów.
    Masz wrażenie, że wszystko wokół ciebie się sypie, wszyscy są źli i cały świat jest do bani.
    Moje pytanie co robisz, żeby to zmienić ??? Tak modlisz się codziennie 4 godziny i co dalej? Czekasz na cud? On się może zdarzyć, ale nie przy zupełnej twojej bierności – pomóż troszkę Matce Bożej. Pomyśl jak odbierają cię ludzie wokół. Pracujesz nie w swoim zawodzie, więc jesteś zła i niezadowolona – inni to widzą, więc jak mają cię polubić. Czy uśmiechasz się w pracy do nich, okazujesz zainteresowanie ich sprawami? Pewnie nie, bo skupiasz się na swoim nieszczęściu i jesteś rozczarowana, że cię nie żałują. Po ośmiu godzinach pracy przychodzisz nieszczęśliwa do domu i domownicy, widząc twoją minę mają już dosyć (zwłaszcza jak to się powtarza regularnie), więc ty jeszcze bardziej nieszczęśliwa zaszywasz się w kąciku i modlisz się kilka godzin. Cuda się nie dzieją, więc nakręcasz się coraz bardziej. Do tego -być może jako efekt psychosomatyczny – pojawiają się problemy zdrowotne i jest jeszcze gorzej. Zostaje więc portal internetowy, może cię tu przynajmniej trochę pożałują.
    Moja propozycja jest taka: zamiast 4 godzin „klepania” paciorków 1 godzina na np. NP, a potem inne formy modlitwy:

    • modlitwa przez dobry obiad albo kolację dla bliskich (z promiennym uśmiechem, bez oczekiwania na wdzięczność),
    • modlitwa przez nową fryzurę i/ lub drobny prezent dla siebie,
    • modlitwa przez kilka ciepłych słów do koleżanki w pracy
    • modlitwa przez zrobienie dobrego uczynku dla zupełnie obcego człowieka
    • modlitwa przez cierpliwą rozmowę o sprawach innych ludzi
    • modlitwa przez całodzienny uśmiech

    Wymyśl sobie jeszcze tysiąc innych modlitw tego typu tylko pamiętaj one działają na takiej samej zasadzie jak NP trzeba je regularnie powtarzać. Możesz to sobie porównać do różańca – 5 miłych rzeczy (nawet gdy nie jest ci miło) to 5 dziesiątek różańca. Zacznij tak wydeptywać ścieżki do MB, a ona na pewno będzie ci je prostować.
    Ja tez potraktowałam napisanie tej wiadomości jak modlitwę – mogłam już pół godziny spać – położę się trochę później, ale z radosną nadzieją, że „podałam choremu lekarstwo”.
    Lekarstwa są najczęściej gorzkie, ale moim celem nie jest urażenie ciebie, tylko wyciągnięcie z marazmu w jaki popadłaś.
    Polecam kazania śp. ks. Pawlukiewicza na youtube. Wiele z nich może rozjaśnić twoją ciemność.
    Szczęść Boże.

    • witam, dokładnie o tym samym chciałam napisać Danusiu, modlitwa to nie wszystko, nieodzownym elementem zmiany jest nasze działanie, My promieniując dobrem, sympatią dostajemy to samo od innych,a czasami samo rozwiazanie problemu nie wystarczy bo ono nic nas nie uczy, czasem trzeba modlitwy o rozeznanie , o przemiane nas samych. Mam wrażenie Kingo że ty, tą swoją modlitwe traktujesz jak czarodziejską różdzke, a przecież nie ma czegoś takiego. W modlitwie nie chodzi o ilośc ale o jakość. Nie wiem czy słusznie ale sądze, że masz wielkie oczekiwania i stąd twoje rozgoryczenie, wiara to nie tylko modlitwa, wiara to obranie celu, wytężone działanie, ciężka praca pod okiem Stwórcy. Wiesz dobry rodzic nie zrobi za dziecko całej pracy ale pozwoli mu na własną inwencje, na drobne błędy, aby wyrósł na mądrego człowieka.Jestem pewna, że jeśli przestaniesz mieć taki roszczeniowy stosunek do modlitwy to twoje problemy rozsypią sie jak babki z piasku, jeden po drugim.
      Jesteś gotowa do działania??napisz co chcesz osiągnąć(twoje dalekosiężne plany)i podziel na podpunkty. Każdy z nich przeanalizuj i okreś w jaki sposób możesz go osiągnąć. Następnie na nowej kartce przepisz swoje cele i droge do ich osiągnięcia ale według ważności(tzn. 1. twój najważniejszy cel, 2..itd.)(TA KARTKA BĘDZIE CI DŁUGO POTRZEBNA). Następnie na nowej kartce wypisz te elementy ze swojej kartki , które powinnaś i możesz osiagnąć w ciagu najbliższego roku, postaraj sie aby z każdego twojego problemu był tam choć jeden element twojej aktywności, nie musisz pisać celu z pierwszej kartki ale twój sposób działania(To TWÓJ ROCZNY PLAN), teraz na nowej karce odpisz ze swojego rocznego planu cele na ten miesiąc, (TO JEST TWÓJ MIESIĘCZNY PLAN). Przykład: 1Kartka:Problem- Kłótnie w rodzinie. Cel-Zgoda w rodzinie. Rozwiazanie-szczera rozmowa z każdym z członków rodziny,zapytam o to co im przeszkadza, powiem szczerze jeden komplement w ciagu dnia każdemu jeśli go zobacze, nie krytykuje, będe sie modlić o to aby oni czuli sie ze mna szczęśliwi, ugotuje dla danej osoby coś co ona lubi i powiem że chciałam jej zrobić przyjemność, powiem każdej z ważnych mi osób(mąż, dzieci) prznajmniej raz w miesiacu że ją kocham, będe sprawiedliwa, będe rozmawiac z nimi z milością i szacunkiem, itd.
      Wesołych Świąt Kingo

  • Kingo! Rozpacz jak Ty się modlisz! Roszczeniowo! Zacznij od Psalmu 51, PRZEBACZ wszystkim, dziesiątka Różańca 1 taj. cz. Bolesna (tj. Modlitwa Pana Jezusa w Ogrójcu) – „wejrzyj” jak Jezus cierpi i módl się razem z Nim. Razem zajmie Ci to maksymalnie 15 minut. Wieczorem Koronka. I żyj Kobieto, pokaż Panu Bogu, że warto w Ciebie inwestować!

  • >