Julia: Otrzymane łaski podczas nowenny

Parę miesięcy temu rozstałam się z chłopakiem, po dłuższym byciu razem w związku zaczęły się kłótnie co w ostateczności doprowadziło do rozstania. Wtedy też zaczęłam modlić się NP o jego powrót. Jednakże nie dokończyłam jej przez swoje lenistwo, mimo to z perspektywy czasu widzę to jak tamta nowenna oraz inne modlitwy mi pomogły pozbierać się po rozstaniu, ponieważ byłam w strasznym stanie psychicznym, pomogły mi również zrozumieć, że wina leżała w większości po mojej stronie co doprowadziło do rozstania oraz sam chłopak próbował się ze mną kontaktować w ostatnich dniach nowenny zanim ją przerwałam. Za co jestem Panu Bogu bardzo wdzięczna, bo wiem, że najpierw musiałam się zmienić sama dla siebie. W miedzy czasie dowiedziałam się, że ma nową dziewczynę co bardzo mnie zdziwiło, że tak szybko kogoś znalazł, ale cóż trzeba żyć dalej, nie będę przecież walić głową w mur po to żeby wrócił. Wtedy urwałam z nim kontakt całkowicie oraz zaczęłam odmawiać NP od nowa i dzisiaj kończę 24 dzień. Jednak moja intencja tym razem brzmi: „Rozpal jego serce miłością na nowo i jeżeli to możliwe to niech wróci”. Dlaczego zaczęłam od nowa? Ponieważ uczucia jakimi go darzyłam nie wygasły, ale wydaje mi się, że jego uczucia też do końca nie wygasły, bo po znalezieniu tej nowej zaczął robić mi na złość wysyłając z nią zdjęcia, co uważam za bardzo niedojrzałe podejście do sprawy zwłaszcza, że wszedł w nowy związek szybko po naszym rozstaniu… czy też dlatego, że to ja się od niego odcięłam, bo on chciał mieć jakikolwiek kontakt przez portale społecznościowe. Miałam wiele chwil zwątpienia nawet wczoraj i to normalne, bo w trakcie odmawiania NP zwłaszcza w takiej intencji dzieją się rzeczy na przekór osobie, która ją odmawia po to by zniechęcić. Wiem, że tym razem wytrwam do końca, bo po skończeniu nowenny będę mieć jeszcze większy spokój i świadomość, że ja zrobiłam wszystko co w mojej mocy i też mam nadzieję, że tym pokaże mateńce, że bardzo zależy mi na owym chłopaku. Resztę zostawiam Bogu. Wierzę w to, że wrócimy do siebie, bo to rozstanie było po coś. Nauczyłam się wiele np. wydoroślałam czy też do wielu spraw podchodzę na spokojnie. Wiem, że Bóg połączył nas po coś, ale i też rozdzielił. Przed rozstaniem odsunęłam się od Boga przez swoją głupotę, ale też trochę przez towarzystwo, dlatego też dzięki temu rozstaniu mogłam na nowo zbliżyć się i zaufać Bogu. To czy wrócimy do siebie czy nie, wie tylko Bóg jednak ja mam nadzieję, że tak będzie, bo chciałabym z tym mężczyzną w przyszłości stworzyć rodzinę czy też po prostu dostać szansę na odbudowanie czegoś co po części zniszczyłam sama jednak wiem, że może być tak, że nie wrócimy bo tak będzie lepiej dla nas oboje, ale wiem, że wtedy dostanę coś a może kogoś o wiele lepszego. Módlcie się, bo modlitwa ma ogromną moc. Maryjka obiecała, że ześle podczas jej odmawiania wiele łask i tak też jest. Bardzo mało osób odmawia NP bo nie oszukujmy się, ale ta modlitwa jest bardzo ciężka, ponieważ przynajmniej półtorej godziny dziennie trzeba poświęcić na samą modlitwę. Jednak WARTO bo to co otrzymamy w trakcie jej odmawiania czy po skończeniu jest warte zawierzenia swoich problemów Bogu, bo właśnie o to chodzi by prosić 🙂 Kiedy skończę odmawiać nowennę wrócę tutaj i napiszę czy coś jeszcze się wydarzyło a może, że odnowiłam kontakt z byłym(?) Wiem, że cokolwiek by się nie działo do końca nowenny to, to co napiszę po jej skończeniu będzie właśnie tym czego potrzebowałam naprawdę. Jeżeli będziecie mieli ochotę to pomódlcie się za nas byśmy dostali szanse od Boga i naprawili to co razem zepsuliśmy.

Obejrzyj

nowy numer 49

"Królowej Różańca

 Świętego"

  • Ja miałam takie doświadczenie. 2 razy odmawiałam nowenne w intencji znalezienia dobrego męża. I w 53 dniu przyśniła mi się Maryja zarówno przy 1 jak i 2 nowennie. Ostatnio odmawiałam nowenne w intencji mojej samotnosci i przyśnił mi sie 53 dnia mezczyzna który podoba mi się i wiem ze ja mu tez. Jest coś miedzy nami czuje to. Jest miedzy nami chemia przyciaganie. Jest to cos. Nie jest moim typem mezczyzny ale tak strasznie mnie do niego ciagnie nie potrafię tego opisać. Co jest jak magnes nie potrafię się czasami opanować. Ma w sobie to coś. Wiem ze on chyba ma to samo z reszta widze jak na mnie patrzy szuka kontaktu aby mnie dotknac kilkakrotnie chciał się umówić. Kiedys mi nawet powiedzial ze mam w sobie to coś. Gdy zapytałam,,to znaczy” powiedzial ze ten blysk w oku. Tylko jest jeden problem podobno on ma zone. Tylko z nią nie żyje czy jakoś tak. Dlatego ja nic z tym nie robie. Tłumie i skrywam te uczucia do niego. Bo wiem ze nie możemy być razem i nigdy nie będziemy. Tylko nie wiem czemu akurat gdy odmawiałam nowenne w intencji mojej samotnosci to przyśnił mi się 53 dnia i powiedzial w tym śnie ze mnie kocha. Pomóżcie, jak mam to rozumieć co robić

    • Rok temu byłem w takiej sytuacji jak autorka świadectwa. Trwało to 7 lat, nastąpiło nagłe rozstanie. Nie będę się zagłębiał w szczegóły. Ogólnie byłem załamany i liczyłem na ponowne zejście. Rozpocząłem odmianie Nowenny Pompejańskiej 2x. Miałem świadomość że muszę ochłonąć i naprawić pewne rzeczy w sobie. Wtedy wydawało mi się że mam dystans i Pan Bóg jest dla mnie ważny. Dzisiaj wiem że początki były podszyte wyłącznie moim interesem. I chęcią zrealizowania swojego szczęścia bez Boga. Podczas modlitwy wracała jej osoba. A szczególnie w snach, tak jak u Ciebie Miriam. Było tego naprawdę sporooo. Czasami rano wstawałem podbudowany przez ich realną formę. Dawało mi to do myślenia i pchały do prób nawiązania kontaktu. Te kilka miesięcy dzisiaj traktuję jak „zejście po narkotykach”. Czas i modlitwa działał jak lekarstwo. Kropelka po kropelce słowo Boże wdzierało się coraz głębiej. Lecząc moje niedomagania i dając jasność umysłu. Im mniej myślałem na jej temat. Tym sny stawały się coraz rzadsze. Dzisiaj wiem że kierując się tamtymi emocjami. Popełniał bym nieprzemyślane decyzje.

      W tej chwili jestem szczęśliwy sam ze sobą, a wszystko dzięki Panu Bogu. Wracam do domu i to jest punkt wyjścia do budowania relacji. Droga długa ale całe doświadczenie rozjaśniło mi. Czym tak naprawdę jest modlitwa, wiara. Miłość do drugiego człowieka na pewno nie jest zniewalająca. Nie odciąga od Boga a przybliża. To jest dzielenie się tym szczęściem które jest w nas wlewane.

      Chciałem napisać jak najprościej. I zostawić coś pomocnego… Masz w sobie ogromne pragnienie poznania, znalezienia drugiej połówki. I to jest bardzo naturalne. Znam doskonale to uczucie. Często przerysowujemy kogoś gesty. Dodatkowo druga strona świadomie lub nie, działa na emocje. Piszesz też że może być żonaty. A wiesz jaki jest związek małżeński?! „Nierozerwalnie” będzie to ciążyło na was. Dlatego nie powinnaś iść w tą stronę. Znajdź szczęście w sobie=Bogu a zobaczysz jak przeminie twoje pragnienie/ samotność. I nim się obejrzysz pojawi się ktoś na Ciebie zasługujący.

    • Nie ma za co. Mam nadzieje, że w pewien sposób pomogłam zrozumieć ludziom , którzy modlą się podobną intencją, że nawet jeśli nie dostaniemy to czego chcemy w danym momencie to otrzymamy o wiele piękniejsze łaski :))

      • Dokładnie, dlatego trzeba dać przestrzeń na działanie. A wszystko się potoczy w dobrym kierunku 😉

  • „Maryjka”… Autorko świadectwa czy nie za bardzo się zagalopowałas w zwracaniu się do Matki Bożej?

    • Uważam, że nie. Tym nie zraniłam nikogo, a już na pewno nie Matkę Bożą, więc niepotrzebne jest tutaj twoje oburzenie kierowane w moją stronę 😉

      • Zranilas mnie tym zwrotem do Matki Bożej. Dla mnie Matka Boża to Matka Syna Bożego i również moja Matka i Królowa, a nie „koleżanka z sąsiedztwa”. Wyrażam swoje zdanie i nie będę wchodzić w większe dyskusje. Jestem poprostu zniesmaczona poufałościa i brakiem szacunku do Matki Syna Bożego. Kiedyś już na tej stronie redakcja tej strony również pisała że zwroty inne niż Matka, Królowa, Maryja są poprostu niegodne Matki Jezusa. Z Panem Bogiem

  • Julia a ja myślę, że to nie najlepsza intencja. ….. Rozpal jego serce miłością na nowo

    • Szanuje twoje zdanie, jednak każdy ma swoje małe i większe zmartwienia w danym momencie swojego życia. Myślę, że tak sformułowana intencja brzmi lepiej niż jeżeli miałabym prosić o to żeby wrócił, bo nie na tym ma to polegać, bo chyba każdy ma wolną wole. Uważam, że mogę modlić się jedynie o rozpalenie jego serca żeby czuł do mnie to co kiedyś 🙂

      • Julia jest dobrze mieć swoje zdanie, ale uwagi innych naucz się przyjmować z pokorą. Pomyśl na spokojnie…bez emocji. Nie chcę Ci przykrości zrobić, ale z jego strony nie byłaś jego wielką miłością. Tak szybko po wielkiej miłości nie szuka się pocieszenia u innej dziewczyny. Ale duży plus dla Ciebie że odmawiasz Różaniec. Tylko się nie obwiniaj, że to przez Ciebie związek się rozpadł.

        • Nigdzie nie napisałam, że obwiniam siebie, za to, że mój związek się rozpadł. Napisałam tylko, że wiem ile rzeczy ja źle zrobiłam będąc z nim co bardziej pchnęło do rozstania. Co do szybkiego pocieszenia, każdy człowiek odreagowuje inaczej po rozstaniu, więc nie powinnaś z góry zakładać, że nie byłam jego „wielką miłością” jak to sama ujęłaś 😉 Jeżeli jest nam dane ze sobą być to i tak będziemy cokolwiek by nie stanęło na drodze, bo Bóg na swój sposób nas połączy. Jeżeli jednak ma być przeciwnie to Bóg da mi kogoś lepszego może za miesiąc może za rok może za 10 lat. Odpowiadając ci nie mam żadnych emocji, jestem bardzo spokojna, bo wiem, że każdy ma swoje zdanie które trzeba uszanować jednak doceniać trzeba uwagi najbliższych, a nie ludzi, którzy dają „swoje rady” co inni robią źle (w moim przypadku źle sformułowaną intencje) znając historie napisaną BARDZO z grubsza bo w życiu codziennym nie wiedzą jak było 😀

  • Rozumiem twoją sytuację. Ja sama swego czasu odmówiłam kilka nowenn w intencji powrotu mężczyzny z którym byłam. Nie wrócił. Ale znam też historie z bliskiego otoczenia gdzie po jakimś czasie sytuacja się zmieniła. W większości przypadków, wtedy to osoby proszące w modlitwie o powrót nie decydowały się wejść ponownie w związek z osobami, które wcześniej skrzywdziły je swoim odejściem. Tak czy inaczej, dostały to o co prosiły Boga.
    Ja z kolei, z perspektywy czasu zrozumiałam, że tak miało być. Zajęło to ponad dwa lata, ale dziś wiem, że są mężczyźni z którymi łatwiej mi się porozumieć niż z moim bylym. Byłam w tedy szczęśliwa, ale teraz wierzę, że mogę być jeszcze bardziej. Wszystkiego dobrego niezależnie od ostatecznego wyniku 🙂 na pewno modlitwa będzie warta, na pewno otrzymasz łaski, które Cię ubogacą. Błogosławię Ci!

    • Wydaje mi się, że właśnie o to chodzi w modlitwie zwłaszcza w tak ciężkiej. Trzeba po prostu zrozumieć, że nie zawsze będzie tak jak my tego chcemy nawet jeżeli byśmy odmówili x nowenn w danej intencji, ale zawsze dostaniemy to co będzie najlepsze dla nas samych. Ja z perspektywy czasu widzę, że na początku nowenny zależało mi na tym żeby za wszelką cenę wymodlić sobie to co chcę, jednak teraz wiem, że jeżeli mamy być razem to Bóg nas połączy, jeżeli jednak nie mamy być razem to da kogoś lepszego. Nie rozumiem do końca ludzi, którzy czepiają się modlących się w intencji powrotu kogoś czy tam miłości, bo tutaj nie chodzi o to, że to jest jakaś zachcianka, tutaj chodzi o szanse na ponowne spróbowanie żyć razem po zmianie siebie samego na lepsze.
      Dziękuje za komentarz Waleczna!

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!