Szczęśliwa mama: Zdrowie dla dziecka

W zeszłym roku zaszła w ciążę, bardzo się cieszyłam. Jednak pierwsze badania zlecone przez lekarza wykazały, że najprawdopodobniej mam świeże zakażenie toksoplazmozą. To był 7 tydzień ciąży. Bardzo to przeżyłam, obawiałam się najgorszego. Dostałam skierowanie do szpitala zakazanego. Tam wyniki badań były podobne, ale niejednoznaczne, za dwa tygodnie miałam kolejną wizytę- to samo, zaproszono mnie więc za 2 miesiące na kontrolę. Coś nie dawało mi spokoju i po dwóch tygodniach zrobiłam prywatnie badania, nie było już wątpliwości,oba miana przeciwciał były dodatnie, miałam toksoplazmoze – to był 13 tydzień ciąży. Od razu zadzwoniłam do szpitala to p. Doktor prowadzącej. Zlecono mi branie leku 3 razy dziennie do końca ciąży. Pani Doktor powiedziała, że w tej sytuacji trzeba będzie zrobić amniopunkcje, bo dziecko może być zarażone i może mieć poważne wady rozwojowe. Terminin wyznaczono mi na koniec grudnia. Byłam załamana, dużo płakałam, ale modlilam się, prosiłam aby to mnie dopadła choroba, a moje dziecko było zdrowe, był moment, kiedy prosiłam, aby to nas teraz zabrał Bóg do siebie, jeśli rzeczywiście moje dziecko ma być chore… Przeszłam załamanie…. zbliżał się grudzień to był skończony 4 miesiąc… wtedy natknęłam się zupełnie przypadkiem na nowennę… od razu zaczęłam odmawiać, prosiłam o zdrowie dla mojego Synka. Moja mama też modlila się razem ze mną, w grudniu pojechałam z mężem na badanie. Gdy lekarz uświadomił mnie, że istnieje ryzyko utraty ciąży, że mogą być powikłania po badaniu – poprosiłam o chwilę, żeby podjąć decyzję z mężem. Wtedy powiedzieliśmy nie, mój lekarz ginekolog był przeciwny temu badaniu, twierdził że to zbyt duże ryzyko…. wróciliśmy do domu, bez badania. W tym momencie nie wiedzieliśmy czy ten pierwotniak przedostał się przez łożysko do dziecka (wtedy potrzebne byłoby leczenie dziecka w łonie matki), czy też nie. Powiedziano nam, że skoro nie podjęłam się badania lekarze nic więcej nie mogą zrobić, tylko kazali mi brac lek.do końca ciąży. Przed każdą wizytą i usg i ginekologa drżalam, gdyż bałam się, że wyjdą nieprawidłowości. Toksolazmoza uszkadza dziecko w łonie matki, A często też prowadzi do śmierci. Mój ginekolog bardzo dokładnie zawsze wszystko sprawdzał pod kątem toksoplazmozy. Powiedziano mi, ze tak naprawdę dopiero będzie wiadomo po porodzie czy dziecko jest zdrowe. W maju, w okresie pandemii urodziłam Syna- dostał 10 punktów, był śliczny. Na oddziale zrobili mu pierwsze badania wyszły prawidłowe, sprawdzili usg główki- wszystko dobrze, dzień przed wypisem Pani Doktor z CZD badała oczy mojego Syna czy nie ma toksoplazmozy ocznej (stałam za drzwiami, słyszałam placz swojego Syna, płakałam razem z nim i odmawialam dziesiątkę różańca) po chwili oddano mi dziecko. Doktor powiedziała, że dziecko ma zdrowe oczy. Płakałam wtedy z radości. Po wyjściu ze szpitala mieliśmy kontrole 3razy w CZD, badania wyszły dobrze, aczkolwiek w krwi wykryto przeciwciala. Pobrano materiał ode mnie i od Syna celem porównania. Wynik przyszedł pocztą, był niejednoznaczny bo wykryto pojedynczy prązek u Syna, taki sam jak wiele prążkow u mnie. Bałam się, że ten jeden prązek toksoplazmozy mogł zaszkodzić mojemu dziecku. Zlecono nam powtórzyć badania – wynik wyszedł ujemny. Żadnych prążkow toksoplazmozy w krwi Syna nie wykryto. Odetchnelam. Przeciwciala, które Syn miał po porodzie mają tendencję spadkową, co świadczy o tym, że mój organizm przekazał przeciwciala dziecku w celu obrony. W styczniu mamy kolejną wizytę, najprawdopodobniej ostatnią… wtedy te przeciwciala powinny być juz ujemne. Przez cały ten czas ciąży modlilam się, to były 4 nowenny…Maryja mnie wysłuchała. Mam zdrowego, wspaniałego Syna….Kocham go bardzo mocno. Wiem, że pomogła mi Maryja, to dzięki niej wszystko się ułożyło… Różaniec ma moc, to najwspanialsza modlitwa. Dziękuję Ci Maryjo za ten Dar jakim jest mój Syn…

Obejrzyj

nowy numer 48

"Królowej Różańca

Świętego"

  • Droga Szczęśliwa Mamo , właśnie przeczytałam Twoje świadectwo i ja miałam identyczną sytuacje w ciąży. U mnie również wykryto świeżą toksoplazmozę w 8 tyg . Również przeżyłam załamanie popadłam w rozpacz bo wiedziałam jakie to może mieć skutki dla dziecka. Do tego badania prenatalne wykazały podwyzszone ryzyko zespołu downa . Byłam załamana. Moja historia potoczyla się podobnie ,lekarstwa do końca ciązy i brak zgody na amniopunkcję. Wolałam zaufać Maryji.Wtedy rozpoczęłam odmawiać Nowennę Pompejańską o zdrowie dla dziecka. Do końca ciąży udało mi się odmówić dwie Nowenny. Matka Boża mnie wysłuchała bo dziś tulę do siebie śliczną zdrową córeczkę. Ja również umieściłam tu swoje świadectwo, właśnie wczoraj zostało opublikowane,tyle że nie opisywałam szczegółów , ale po przeczytaniu Twojego świadectwa musiałam tu coś napisać. Piszę to i płaczę , przypomniały mi się wszystkie emocje z czasu ciąży, strach i niepewność , ale i niesamowitą radość bo wszystko dobrze się skończyło . Warto zaufać i warto się modlić Nowenną Pompejańską.

  • >