Paweł: Uzdrowienie Wojtusia

Mam na imię Paweł. Od 10 lat jestem w związku małżeńskim z moją kochaną Agnieszką. Pan Bóg obdarzył nas trójką dzieci Alą, Szymonem i Wojtusiem. Narodziny dzieci za każdym razem były wielkim wydarzeniem w naszym życiu, niemniej jednak po urodzeniu się najmłodszego synka Wojtusia zaczął nas ogarniać strach.
Gdy Wojtuś zbliżał się do 3 miesiąca swojego życia zaniepokoił nas fakt, że nie ma z nim żadnego kontaktu. Wydawało nam się, że już powinien w jakikolwiek sposób reagować na nas a przynajmniej na Agnieszkę. Wojtuś natomiast nie patrzył się na nią nawet przy karmieniu. Nie wodził wzrokiem za ludźmi. Uciekał wzrokiem gdzieś w dal. Również nie głużył i poza płaczem nie wydawał innych dżwięków.
Zauważyliśmy również, że Wojtuś zaczął się uśmiechać, ale tylko do rzeczy martwych, przedmiotów tj. kaloryfer, żaluzje, ceglana ściana. Ludzie, ludzka twarz kompletnie go nie interesowały a wręcz drażniły.
To wszystko sprawiło, że moja żona Agnieszka umówiła Wojtusia na wizytę do neurologa. Opinia lekarza była porażająca. Lekarz stwierdził szereg anomalii: brak kontaktu wzrokowego, brak reakcji na dźwięki, brak reakcji na ruch ręki przed jego oczami, bardzo silne napięcie mięśniowe.
Po powrocie domu zaczęło do mnie docierać, że nasz najmłodszy synek może być niepełnosprawny.
Tej nocy wzięliśmy do ręki z żoną Pismo Święte i modliliśmy się do Ducha Świętego o Słowo dla nas na ten trudny czas. Wpadliśmy na ten pomysł w tym samym czasie będąc w dwóch różnych pokojach.
Moja żona otwierając Pismo Święte napotkała następujący tekst:
„A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła : « Panie, dopomóż mi !» On jednak odparł : « Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom ». A ona odrzekła : « Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn ,które spadają ze stołów ich panów ». Wtedy Jezus jej odpowiedział : « O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz !» Od tej chwili jej córka była zdrowa.”
Ja natomiast po otworzeniu Pisma Świętego natknąłem się na Księgę Hioba na fragment wzywający do pokuty.
Powyższe teksty uzmysłowiły nam w jakiej sytuacji jesteśmy i napełniły nas nadzieją. Pod wpływem Pisma Świętego zacząłem pościć i dużo więcej się modlić (byłem świadomy, że Pan Jezus mówił, że niektóre złe duchy można wypędzić tylko postem modlitwą).
Dzięki temu, że znałem historię objawień w Gietrzwałdzie wiedziałem, że będę modlił się na różańcu i wierzyłem, że otrzymam od Maki Przenajświętrzej odpowiedź: „Tak”. Wierzyłem, że to kwestia czasu a Matka Boża uzdrowi Wojtusia. Odmawiałem wiec Nowennę Pompejańską (3 części różańca dziennie) w intencji uzdrowienia Wojtusia i moja Agnieszka oczywiście też się modliła. Poprosiliśmy o modlitwę wszystkich przyjaciół, wielu znajomych i całą rodzinę a także innych ludzi dobrej woli i duchownych.
Po wizycie u neurologa poszedłem do spowiedzi, żeby bardziej przylgnąć do Boga. .
Niezależnie od codziennej modlitwy postanowiliśmy z Agnieszką zweryfikować to, co usłyszeliśmy od neurologa i pójść do drugiego, najlepiej renomowanego i wyspecjalizowanego w małych dzieciach. Pani neurolog okazała się być bardzo życzliwym człowiekiem. Niemniej jednak po zbadaniu Wojtusia potwierdziła to, co powiedział poprzedni lekarz. Powiedziała nam też, żebyśmy na wszelki wypadek zapisali się na listę oczekujących do fundacji zajmującej się rehabilitacją dzieci z autyzmem. Zleciła nam również szereg badań do przeprowadzenia przed następną wizytą.
Badanie słuchu Wojtusia nie wykazało żadnych nieprawidłowości, więc nadal nie wiedzieliśmy dlaczego Wojtuś nie reaguje na dźwięk (upuszczony koło jego ucha tamburyn nie powodował u niego żadnej reakcji). Okulista również nie potrafił odpowiedzieć dlaczego Wojtuś nie reaguje na ruch, gdyż jego zdaniem Wojtuś widział. Polecił nam zrobić tomografię komputerową mózgu, gdyż zdaniem okulisty przyczyna musiała być neurologiczna. Badania USG i EEG również nie wskazały co było przyczyną stanu Wojtusia, podobnie jak badanie krwi.
W głębi duszy zgodziłem z drogą, która była naszym udziałem. Spowodowało to, że ogromnie pokochałem Wojtusia, przelałem na niego moją miłość. Zgodziłem się na jego chorobę i zachwyciłem się nim. .
Po kilku, czy kilkunastu dniach odmawiania Nowenny Pompejańskiej ku naszemu zdziwieniu i radości Wojtuś zaczął się uśmiechać regularnie i coraz bardziej stawał się „obecny”
Po dwóch i pół tygodnia poszliśmy na drugą wizytę do Pani neurolog. Wojtuś na wizycie spał. Gdy się obudził zaczął głużyć. Po wyjęciu z fotelika obserwował nas i neurologa, zareagował na hałas (klaśnięcie) a Pani neurolog stwierdziła, że na dzień dzisiejszy stan Wojtusia nie budzi niepokoju. Nie mogłem w to uwierzyć! Mój synek nie odbiegał zasadniczo rozwojem od swoich rówieśników! Jednak ze względu stan Wojtusia 3 tygodnie wcześniej i zeza Pani doktor poleciła nam zrobić rezonans magnetyczny główki. Przepisała nam skierowanie.
Na następną wizytę lekarską Agnieszka poszła z Wojtusiem po skierowanie na kolejne badanie do neurologa, który po raz pierwszy badał Wojtusia. Zaczęliśmy bowiem odczuwać finansowy ciężar tych wszystkich badań i chcieliśmy trochę zaoszczędzić i nie wydawać kolejnych 200 zł. Agnieszka sądziła że wizyta potrwa tylko chwilkę. Neurolog przeglądał jednak historię choroby Wojtusia przez godzinę. Czytał, przeglądał i na końcu stwierdził: „Ja w zasadzie w cuda nie wierzę ale … Wojtuś…”.
Badanie rezonansu magnetycznego potwierdziło, że Wojtuś jest CAŁKOWICIE ZDROWY!!!!
Wojtuś na chwilę obecną jest pogodnym chłopcem i rozwojowo w niczym nie odbiega od swoich rówieśników.
Chwała Tobie Panie! Chwała Tobie Matko Przenajświetrza!

Msza Święta

w Pompejach

25.12.2020

4.9 12 głosów
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Hania
Hania
22.10.20 10:35

Chwała Maryji:) ++++ aż łzy mi poleciały. Gratuluję Panu postawy. Taki mąż to skarb.

mena
mena
22.10.20 11:47

Piękne świadectwo. Niech Bóg wam błogosławi i strzeże przed wszystkimi chorobami .Taka żona to też wielki skarb. Z Panem Bogiem

Ewa
Ewa
22.10.20 12:05

Bardzo się cieszę, że Synek jest zdrowy. Jest za co dziękować! Piękna jest Wasza wiara. A szczęśliwi my wszyscy, że JEST Matka Boża, która kocha i prowadzi do Jezusa. ON JEST!!!!

Maria
Maria
22.10.20 13:57

Przepiękne świadectwo. Wasza rodzina jest przykładem wiary i wielkiego zaufania do Pana Boga i modlitwy, która przyniosła owoce uzdrowienia Waszego synka. Bardzo dziękuję za świadectwo. Niech Maryja i Pan Jezus ma Was w Swojej opiece.

Katarzyna
Katarzyna
22.10.20 20:51

Chwała Panu i Matce Najświętszej! Wielka radość dla rodziców taki cud uzdrowienia!

KASIA
KASIA
24.10.20 00:30

Bóg zapłać za świadectwo! Niech Pan Bóg Wam błogosławi.

Ania Anglia
Ania Anglia
27.10.20 22:20
Reply to  KASIA

Dzieki Bogu sa jeszcze mlode rodziny wierzace, z taka wiara, co gory przenosi, gratulacje, taka wiara to skarb

7
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x