Ewelina: Pierwsza i ostatnia nowenna

Kilka miesięcy temu skończyłam odmawiać nowennę pompejańską. W moim przypadku to było prawdziwe wyzwanie. Wcale nie chodzi o to, że mam problem z odmawianiem modlitw. W żadnym wypadku. Modlę się każdego dnia od wielu, wielu lat. Jestem młodą osobą, ale odkąd pamiętam mam relację z Bogiem Ojcem, pracuję nad sobą usilnie, dużo czytam – Pismo Św. każdego dnia, lektura duchowa mniej lub bardziej ambitna, konferencje itp. W środowisku uchodzę za osobę z dużą wiedzą, którą wykorzystuję w praktyce. Wyzwaniem było to, że modliłam się w intencji, która dotychczas nie została wysłuchana. Jakiś czas temu postanowiłam, że przestanę się tym przejmować. Jest tak jak jest, zdrowie się nie poprawia, wręcz pogarsza. W duchu zaufania postanowiłam zawierzyć Panu Bogu i nie zajmować się tym zbytnio. Łączę swoje cierpienia z cierpieniem Chrystusa i ofiarowuje je za Kościół, za nawrócenia grzeszników i zadośćuczynienie za nasze grzechy. Jednakże, czytając objawienia prywatne Matki Bożej, Maryja zawsze zachęca do modlitwy. Ze względu na to właśnie, zdecydowałam się podjąć się na nowennę, choć bardzo się bałam, że po raz kolejny się rozczaruje i stracę swój pokój ducha. Zaryzykowałam. Modlenie się codziennie różańcem nie było trudne, za to duchowo, intelektualnie, Szatan kusił bardzo mocno. Przez większość nowenny, czułam złość, miałam wyrzuty do Pana Boga, bluźniłam mu, że przecież na tyle wiary co mam i ofiarowywanych modlitw to już dawno powinnam zostać uzdrowiona. Tak wielu ludzi którzy trzymają się z dala od Pana Boga i Kościoła otrzymuje dary uzdrowienia tak niewielkim wysiłkiem… Duchowo, był to dla mnie najtrudniejszy czas. Szukając odpowiedzi na swoje pytania, natrafiłam na książkę meksykańskiego pisarza 'Dlaczego Bóg nie uzdrawia swoich przyjaciół?'. Odpowiedź zawarta jest w pytaniu. Bóg nie uzdrawia swoich przyjaciół. Co jest zgodne z tym co napisane jest w Piśmie Św. 'Doświadczam tych, których miłuję', albo 'Wszystkich tych, których kocham karcę i wychowuję'. Nie śmiem twierdzić, że Ci którzy zostali uzdrowieni są nieprzyjaciółmi Boga. Szukałam tylko pocieszenia jako osoba chora bez widoków na poprawę, całkowicie indywidualnie, nie porównując się do kogokolwiek innego lub jakiegokolwiek innego stanu. Kolejna to wypowiedź Pana Jezusa zapisana przez o. Dolindo: 'Zamknij oczy i powiedz całą duszą: «Jezu, Ty się tym zajmij». Nie bój się, zajmę się i będziesz błogosławił Moje imię w uniżeniu. Tysiąc modlitw nie jest wartych tyle, co ten jeden akt oddania się: zapamiętaj to dobrze. Nie ma bardziej skutecznej nowenny niż ta”.' Ja oczywiście odczytałam 'nowennę' w wypowiedzi Pana Jezusa jako nowennę pompejańską. Odniosłam wrażenie, że ten krótki tekst przyniósł mi więcej pokoju, radości, zaufania niż odmawianie przez 54 dni nowenny pompejańskiej. Być może brzmi to jak antyreklama nowenny pompejańskiej. Nie to jest moim celem. Składam świadectwo zgodnie z prawdą, takie jakie ono jest. Myślę, że to też ważne, abyśmy mieli świadomość, że 'ilu ludzi na świecie, tyle dróg do Pana Boga' (Benedykt XVI). Dla sporej części osób nowenna zadziałała jak lekarstwo, ale jest też grupa ludzi dla której nowenna będzie tylko narzędziem do większego wzrostu duchowego. Jak pewnie już się domyślasz moja modlitwa nie została wysłuchana. Jednakże, chciałabym podkreślić, że prawie wszystkie inne intencje w mojej sprawie czy innych osób połączone z innymi niż nowenna pompejańska modlitwami zostały wysłuchane. Jakieś 99%. Do każdej z tych modlitw ofiarowuje oczywiście swoje cierpienia jako osoby chorej, bo podobno osoba chora modli się podwójnie. Matka Teresa z Kalkuty zawsze prosiła o modlitwę za siebie osoby chore. Jestem pewna, że to z powodu mojego osobistego cierpienia w każdej innej niż zdrowie dziedzinie jestem wręcz rozpieszczana przez Pana Boga. Co do mojego zdrowia nie wiem czy kiedykolwiek, cokolwiek w przyszłości zmieni się na plus. Ale są ludzie na tym świecie, którzy cierpią o wiele bardziej. Fizycznie, umierają każdego dnia, zostawiając swoje rodziny, w tym nierzadko małe dzieci. Są ludzie, którzy każdego dnia umierają duchowo i zmierzają prosto do piekła. Cieszę się, że moja droga jest właśnie taka. Na pewno była długo przez Boga przygotowywana, specjalnie dopasowana do moich talentów i ograniczeń. Nie mam co do tego wątpliwości. Nie ma człowieka, który nie otrzymałby krzyża z rąk Pana Boga. One się pojawiają na różnych etapach naszego życia, niektóre są lekkie, inne bardzo, bardzo ciężkie. Jedne znikają, inne są z nami do końca. Jedno jest pewne, kiedyś to się wszystko skończy. Będzie trzeba zdać sprawę z wykorzystania wszystkich darów, w tym również cierpienia. Dlatego bez względu na to jak ciężki jest twój krzyż i jak długo go już dźwigasz, pamiętaj, że liczy się każda chwila. Każda czas dobrze wykorzystany zbliża cię do Pana Boga. Gromadzisz sobie w ten sposób swój skarb w niebie. Każdy dobry uczynek jest przez Pana Boga zauważony i sowicie zostanie wynagrodzony. Więc nie przejmuj się, tylko wychwalaj Pana! Bo przyjdzie dzień w którym wszyscy będziemy wolni od wszelkiego zła. Z modlitwą, Ewelina

Hematytowa

dziesiątka

różańca - brelok

  • Można powiedzieć że w tym krótkim świadectwie są dziesiątki przejawów mądrości. Jesteś niezwykle dojrzałą duchowo i mądra co też jest darem od Boga. Widać że trzymasz się blisko Niego (w tym sensie to Twoja zasługa, Twoje fiat) i On swoją mądrość na ciebie wylewa. Dawno nie czytałam nic takiego. Dzięki za świadectwo.

  • Jest tez grupa ludzi ktorym nowenna nie pomogla,mimo wielokrotnego odmawania i zachwiala mocno ich wiare,ja naleze do nich.Przeciez kazdy rozumie co znaczy ” nie do odparcia”

    • A czy nie traktujemy Boga ,czy Nowennę inne modlitwy jak przysłowiowego czarodzieja ,chory Ty mnie uzdrów,jakieś niepowodzenie w pracy Ty to załatw itp. Bóg Jezus nie uzdrawia swoich przyjaciół On ich wskrzesza Łazarzu ja tobie mówię wstań ,tak samo mówi do nas wstań z kolan pokochaj bliżniego w SOBIE ,pokochaj bliżniego ,i Będziesz miłował Pana Boga SWEGO z całego serca swego itd. nie da się kochać Boga jak się nie kocha siebie bliżniego w sobie .Amen

      • Rzeczywiście jest tak, ale mówiąc prawdę, obietnice Maryi czy Pana Jezusa wręcz prowokują do takiego myślenia, zwłaszcza tych którzy mają małą wiedzę… 'Otrzymacie wszystko, o co prosicie przez odmawianie różańca', 'O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje.' Zgadzam się, że to nie zaklęcia, ale raczej wezwania do 100% wiary w możliwości Pana Boga i zachęta do modlitwy. Ostatecznie, Bóg potrzebuje naszego aktu woli, a my Jego łaski. Ja osobiście jestem otwarta na wolę Boga (będzie jak zechce, ja i tak nie przestanę wierzyć), ale znam ludzi, którzy nigdy nawet nie prosili o uzdrowienie, również znam takich, którzy podchodzili do sprawy w sposób magiczny, a i tak otrzymali. Bóg wymyka się naszemu myśleniu, często omija schematy, cel jest zawsze jeden i ten sam – nasze dobro.

  • W nawiązaniu do zamieszczonego świadectwa chcę tylko nadmienić, że Niepokalana jest jedyną Wszechpośredniczką wszelkich łask. I chociaż człowiek odwoływałby się do wszystkich świętych, którzy są w Kościele katolickim, a przerwałby tę jedyną Drogę, Którą Zbawiciel zszedł do człowieka, i Którą człowiek może dojść do Boga, z pewnością się pogubi.
    Pozdrawiam.

    • Grzegorzu, jestem tego samego zdania. Niech Wam wszystkim Bóg błogosławi i Mateńka Najświętsza.

    • Zły zrobisię wszystko zebyco zniechęcić do Maryi,przecież różaniec to egzorcyzmnie,bicz na potepionego.TO ŻE NIE OTRZYMALAS TO O COŚ PROSILA TERAZ NIE ZNACZY ŻE W PRZYSZŁOŚCI MARYJA CI TO.DA..JA TEZ KIEDYŚ W NOWENNIE BLAGALAM O WAŻNĄ DLA MNIE SPRAWE I NIE DALA MI TEGO.teraz sie ciesze z tego,Ona chce naszego wiecznegoserwisu szczescia.LEPIEJ ŚLEPYM,KALEKIM WEJŚĆ DO NIEBA, NIŻ PIEKNYM I ZDROWYM DO PIEKLA

      • Faktycznie masz rację – to, że nie otrzymałam teraz, nie oznacza, że nie otrzymam w przyszłości (o tym już napisałam)… Ale wydaje mi się też, że to nie będzie zasługa konkretnej formy pobożności, a jedynie owoc wszystkich praktyk jakie podejmowałam, a przede wszystkim mojej wiary i woli Boga.

    • Zgadzam się w 100%. Wszystkie łaski jakimi Bóg mnie obdarzył otrzymałam przez ręce Maryi (bez względu na to, czy prosiłam o jej wstawiennictwo czy nie (tak było kiedyś w przeszłości, zanim poznałam prawdę, teraz jest inaczej). Modlę się codziennie różańcem w wielu intencjach, jestem też adminem róży różańcowej, w związku z tym, wydaje mi się, że się nie pogubię, nawet jeżeli nie będę już odmawiać pompejanki.

  • Bardzo proszę o modlitwę w intencji uwolnienia Marty od panicznego lęku przed kontaktami z ludźmi i konieczności codziennego zażywania lekarstw, oraz o łaskę wiary. Marta jest od urodzenia chora na inne schorzenia. Nie wierzy w Boga bo jej nie wysłuchał.

  • Jak kilka miesięcy po odmówieniu nowenny, można stwierdzić, że nie została wysłuchana ?
    Przecież prosząc o jakąś łaskę nie narzucamy Bogu ani jak, ani do kiedy mamy ją otrzymać.
    Przychodzą mi na myśl historie, w których Pan Bóg się 'spóźnia' ale zawsze mam w tym Swój cel (uzdrowienie Łazarza, przypowieść o pannach mądrych i głupich i wiele, wiele innych)
    Dziś na Mszy św. ksiądz przypomniał historię nawrócenia Sw.Augustyna i jak długo jego matka modliła się o nawrócenie syna. 
    Ja sam doświadczyłem łaski uwolnienia …6 lat po odmówieniu nowenny. (świadectwo tutaj: https://pompejanska.rosemaria.pl/2020/04/wojtek-uwolnienie-od-pornografii-i-masturbacji/ ) oraz prośba o żonę wysłuchana 2-3 lata po odmówieniu nowenny.
    Wiem, że im bardziej zależy nam na tym o co prosimy, tym nowenna staje się trudniejsza. A niekiedy wręcz można stracić wiarą w Boga, w Boga miłosiernego i słuchającego swoich dzieci.
    Dobrze wtedy pamiętać, że nie jest to zwykła modlitwa błagalna, ala że za tą modlitwą kryje się obietnica wysłuchania, która dana nam została przez Matkę Boską Pompejańską.
    Pierwsze łaski otrzymane przez ludzi za wstawiennictwem MB z Pompejów ..to własnie dar zdrowia (Giovannina Muti, Fortunata Agrelli).
    W chwilach kiedy tracimy nadzieję, że nasza modlitwa została wysłuchana, można własnie 'przypominać Matce Bożej', że przecież obiecała 🙂
    Dobrze też prosić Ducha Św. o dar ufności i cierpliwości.

    na zakończenie ale chyba najważniejsze
    Dzienniczek Św. Faustyny (Dz. 1578):
    Łaski z Mojego miłosierdzia czerpie się jednym naczyniem, a nim jest ufność. Im dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma. Wielką Mi są pociechą dusze o bezgranicznej ufności, bo w takie dusze przelewam wszystkie skarby swych łask. Cieszę się, że żądają wiele, bo Moim pragnieniem jest dawać wiele, i to bardzo wiele. Smucę się natomiast, jeżeli dusze żądają mało, zacieśniają swe serca (Dz. 1578).

    • Rzeczywiście, nie powinnam pisać, że modlitwa nie została wysłuchana. Natomiast pisałam o tym, że nie wiem, czy nie zmieni się to w przyszłości (jestem więc świadoma, że owoc, o który prosiłam może się pojawić). Pragnęłam jedynie podkreślić, że mojemu sercu pokój przyniosła zupełnie inna modlitwa, dlatego nie warto się zamykać na samą pompejankę, tylko dlatego, że komuś ona pomogła. Warto jest szukać tego, co będzie bliskie naszej duchowości, bo droga każdego jest inna. Myślę, że nieodmawianie pompejanki również nie wpłynęło negatywnie na mój poziom ufności do Pana Boga. To odnalezienie pocieszenia w innych praktykach religijnych przywróciło mi z powrotem ufność, bo dzięki temu nie tylko mój duch został zaspokojony, ale również umysł. Taka jest moja droga, moja podróż.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!