Renata: Najpiękniejszy prezent – modlitwa

Obdarzyłam uczuciami niewłaściwą osobę, tak się po prostu zadziało,nie chciałam tego. Wiem, że ja też nie jestem mu obojętna, ale z przyczyn zewnętrznych nie ma i nigdy nie będzie możliwości aby być razem. Nie będę wdawać się w szczegóły, bo świadectwo będzie zbyt długie. Mimo świadomości sytuacji, trudno mi poradzić sobie z tym uczuciem, pozbyć się go. Modliłam się już wcześniej (ale nie NP) o poukładanie tej relacji, byłam gotowa na całkowite zerwanie kontaktu jeśli taka będzie wola Boga, zawierzyłam Mu tę sytuację. Na tą chwilę nic się nie zmieniło, a moja tęsknota narasta, ale może tak na razie musi być. Pod wpływem chwili, natchnienia, postanowiłam odmówić w intencji tego mężczyzny Nowennę Pompejańską. Uznałam, że to jedyna forma miłości, którą mogę mu dać. Nie modlę się o ułożenie tej relacji, o ulgę dla siebie. Ta Nowenna w całości jest prośbą o potrzebne dla niego łaski. Powierzyłam Maryi tego człowieka nie oczekując nic dla siebie. Zaufałam Maryi i wiem, że otoczy go opieką. W trakcie Nowenny pojawiały się silne emocje, niechęć i obojętność wobec tego człowieka. Najtrudniejsze są wyrzuty sumienia, poczucie że wybrałam złą intencję. Jest tyle bliskich naokoło i ich problemów do omodlenia, sama zmagam się obecnie z wieloma przeciwnościami a ja modlę się za w jakimś sensie obcego człowieka. Nasiliły się u mnie nastroje depresyjne, poczucie że nic nie potrafię w życiu dobre zrobić i poukładać, sypią się sprawy zawodowe itp. Ale mimo wszystkich przeciwności i rozproszeń, trwam w podjętej intencji i wiem, że Maryja obdarza go potrzebnymi łaskami. Za tydzień kończę Nowennę,mimo tych wszystkich rozproszeń i wątpliwości czuję głęboko w sercu spokój i radość bo wiem, że w tej sytuacji modlitwa jest najpiękniejszym prezentem jaki mogę mu dać. Dziękuję Matko Najświętsza, że jesteś przy nim i obdarzasz go swoimi łaskami 🙂

Nowenna 

do ojca Dolindo

20-28 kwietnia

  • Renata a może to że tak trudno Ci modlić się świadczy o tym abyś jednak zawalczyła o tę miłość. Nie znam Twojej sytuacji i nie oceniam. Chcę tylko zwrócić uwagę na to, iż dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Niech Cie Bóg błogosławi i da siły do dalszej modlitwy.

    • Marcin, warto w tym miejscu przywołać komentarz Muzy – przepiękny, delikatny, z ogromnym szacunkiem do wszystkich uczestników dyskusji. Nie chcę Cię poranić, bo wiem, jak delikatne są to sprawy, ale każdy musi na spokojnie i bez emocji zastanowić się, czy chce żyć w takiej wyżebranej relacji. Wiem, że to brzmi bardzo brutalnie dla osoby zakochanej, ale Muza ma rację. O miłość się nie żebrze, jeżeli tak druga strona z różnych względów nie chce relacji, to żebranie o nią nie ma sensu. Wiem, że to bolesne, ale tkwienie w złudzeniu przynosi wielką krzywdę, człowiek sam sobie zadaje niepotrzebny ból. Odrzuconą nieodwzajemnioną miłość trzeba przeżyć, przecierpieć i otworzyć się na coś nowego, prawdziwego. Co do modlitwy – to, co napiszę jest tylko moim zdaniem i nie trzeba się ze mną zgadzać. Modlić się warto zawsze. Czy modlić się za człowieka, który nasze uczucie odrzucił, czy go nie odwzajemnił? Ja osobiście odradzam, mnie to, by jeszcze bardziej dołowało, podsycało złudzenia, robiło niepotrzebną nadzieję. Ja modlitwą za mężczyznę, który mojego uczucia nie odwzajemnił zadawałabym sobie ból, ale każdy ma prawo do własnej decyzji. Może tu warto zapytać spowiednika. Oczywiście nigdy nie należy rezygnować z modlitwy w sensie stawania przed Bogiem i rozmowy z Bogiem. Warto czytać Pismo Święte, np. Psalmy.

      • Czesc tez Ania. Uwazam że moj komentarz byl jak najbardziej z szacunkiem i nikogo ani nie ranilem ani nie ocenialem czy robi zle czy dobrze. Kazdy ma prawo do własnego zdania. Oczywiscie Muza takze uwazajac ze o milosc sie nie zebrze. Znane sa takze i na tym portalu swiadwctwa ze jedna strona zebrala a potem byli szczesliwi. Ale jak napisalas dla.kazdego jest to inna delikatna sprawa. Ja moge polecic nauke ks Dominika Chmielewskiego. Warto posluchac
        https://youtu.be/MevFfYavP8o
        Niech nas wszystkich Bog blogoslawi.

    • Każdy z nas – Ty Marcin, Renata, ja i każdy – zasługujemy na miłość, o którą nie trzeba będzie żebrać. Zasługujemy na miłość, która po prostu będzie.

    • Zależy mi na sprostowaniu ważnej sprawy. Nie mogę powiedzieć drugiemu człowiekowi, np. Tobie – nie módl się w intencji obiektu swoich uczuć. Nie mogę powiedzieć – nie wolno Ci się za nią modlić. Mogę natomiast powiedzieć – nie warto się w takiej intencji modlić, jeżeli ta modlitwa ma jeszcze bardziej rozjątrzyć serce, pogrążyć w złudzeniach, gdy ta druga strona relacji nie chce itd. Jeżeli taka intencja w gruncie rzeczy przysparza cierpienia, odpuściłabym. Jednak każdy ma prawo do własnej decyzji.

      • Droga Aniu. Dziekuje za Twój komentarz i za troskę jaka mnie otaczasz to naprawde wspaniale. Chcialbym Cie uspokoic i powiedzieć, iż kazda modlitwa czy rozmowa z Bogiem bardzo mnie wycisza uspokaja i daje wiele radosci zwłaszcza gdy modle sie o innych. Za Ciebie tez sie pomodle aby Bog zawsze mial Cie w swojej opiece. A modlic sie zawsze warto.
        Niech nam wszystkim blogoslawi Bóg Wszechmogacy i prowadzi nas swoimi sciezkami do swojego Krolestwa.

        • Za modlitwę dziękuje i odwdzięczę się tym samym, choć nie dziś. Marcin, nie umiem pisać tak pięknie jak Muza podczas poprzedniej dyskusji. Mnie chodzi tylko o to, żebyś nie robił sam sobie krzywdy.

          • Naprawde z calego serca doceniam i dziękuję za bezinteresowne wsparcie jakie mi udzielasz. Jestem swiadomy tego co robie i kazdego dnia jestem bliżej Boga. A co do komentarza Muzy to moze i ładny ale bardzo mocno mną zachwiał i narobil wiecej krzywdy niz pozytku. Dlatego zawsze nalezy byc bardzo ostrożnym w komemtarzach bo nawet te w najlepszej wierze mogę zaszkodzic, tym bardziej ze nikt z nas nie jest w glowie autorow swiadect czy komentarzy. A Ojciec Dolindo pisal ze dopiero pelne zobaczenie sprawy pozwala na jej dokladne zbadanie i zrozumienie.
            Z Bogiem.

            • Marcin, zrobisz jak zechcesz, ale może naprawdę warto abyś porozmawiał na bardzo spokojnie z psychologiem albo z mądrym kapłanem. Chodzi o to, abyś porozmawiał z kimś, kto Cię wysłucha w spokojnych warunkach, nie na forum, bez możliwości komentarzy osób postronnych. Marcin, Muza miała sporo racji. Ja jednak odpuściłabym wszelkie próby kontaktu z Małgosią (listy, telefony itd.). Nie kontaktuj się z nią, nie śledź w internecie. Piszę to nie dlatego, że jestem okrutna, tylko widzę jak sam sobie zadajesz ból. W dodatku stawiasz w bardzo trudnej sytuacji Małgosię, bo ona mogła już podjąć decyzję – inną niż Ty byś chciał, ale miała do niej prawo. Najlepsze , co możesz teraz zrobić to żyć Twoim własnym życiem bez Małgosi. Jeżeli podjęła decyzję, musisz ją uszanować. Uszanuj jej decyzję, nie kontaktuj się i żyj własnym życiem. Gdyby doszło do przypadkowego spotkania, nie traktuj tego jako znak, czy dowód miłości – to tylko przypadkowe spotkanie. Jeżeli Małgosia nie chce relacji z Toba, odpuść. Uszanuj jej wolę.

            • Marcin, Muza napisała prawdę. Jedyne z czym się z nie zgadzam to próby kontaktu z Małgosią. Ja radziałabym Ci całkowicie odpuścić kontakty – żadnych listów, maili, smsów, śledzenia w internecie. Jeżeli Małgosia podjęła już decyzję, takimi ruchami tylko sobie zaszkodzisz.

            • Aniu mój komentarz dotyczył świadectwa Renaty i chciałbym aby tak pozostało. To Ona tu jest najważniejsza i może oczekuję wsparcia lub pocieszenia. I wydaję mi się że rozwijanie dyskusji nie dotyczącej świadectwa nie jest poprawne.
              A jeżeli naprawdę martwisz się o mnie i chcesz pomóc to módl się za mnie całym sercem abym zaznał tego co Bóg dla nie przygotował.
              Z Bogiem. Niech Cie Bóg błogosławi

            • Marcinie, jest mi bardzo przykro, że tak oceniasz mój komentarz… Zwłaszcza, że wyciągnęłam do Ciebie pomocną dłoń i zaproponowałam rozmowę, podałam swój adres e-mailowy… Nie miałam złych intencji, pisząc słowa skierowane zarówno do Ciebie, jak i do innych uczestników dyskusji. Napisałam od serca, uwzględniając zarówno moje osobiste doświadczenie z modlitwą w podobnej intencji, jak również znane dla mnie historie,które nie miały happy endu… Ponadto w komentarzu podkreśliłam, że masz prawo modlić się w takiej intencji, w jakiej podpowiada Tobie serce. Nie napisałam: „Nie módl się w intencji powrotu Małgosi, bo na pewno nie będziecie razem”. Napisałam, że masz do tego prawo i nikt nie może Tobie tego zabronić, a ponadto dodałam, abyśmy wszyscy pomodlili się w intencji wypełnienia się woli Bożej w życiu Twoim i Małgosi. Ale widocznie widzisz w komentarzach to, co chcesz widzieć… Nie jestem Panem Bogiem i nie wiem, co Was czeka. Zresztą Pan Bóg też nie czyni nic na siłę, lecz szanuje wolną wolę drugiego człowieka.
              Nie chcę sprawić Ci przykrości po raz drugi, ale widzę, że naprawdę mocno zafiksowałeś się na punkcie tej dziewczyny i kurczowo trzymasz się tej intencji. Z boku wygląda to niepokojąco i smutno… Obyś nie popadł w depresję ani nie rozchorował się, bo stres wywołuje chociażby schorzenia autoimmunologiczne. Być może ktoś lub coś „musi” Tobą potrząsnąć i tym razem nie będę to ja. Ale uwierz mi, że swoje przeżyłam, a za długotrwały stres i rozpacz, płacę do dzisiaj wysoką cenę. NIGDY nie odzyskam zdrowia.
              Bardzo mi Ciebie szkoda, tak po ludzku – jako człowieka. Oczywiście módl się w takiej intencji, jaką podpowiada Tobie serce, ale spójrz na to wszystko z boku, jako obserwator. Kręcisz się jak w kołowrotku, czytasz wszystkie możliwe świadectwa o miłości, piszesz komentarze – najczęściej z nutą rozpaczy w tle. Ja to widzę i czuję. Zresztą nie tylko ja. I negujesz każdy komentarz, który jest niezgodny z Twoją wizją, którą masz w głowie i sercu. Spójrz na sprawę z kilku perspektyw. My jako odbiorcy nie znamy Ciebie, Małgosi, Waszej historii – to również zaznaczyłam! Podkreśliłam poprzednio, że inaczej zapewne bym to wszystko odebrała, gdybym spotkała Ciebie osobiście lub z Tobą porozmawiała chociażby przez Skype. Odniosłam się tylko do słów, które piszesz, i z góry przeprosiłam Ciebie za każde słowo, które mogłoby Ciebie zranić.
              W minioną niedzielę modliłam się w Twojej intencji w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach, o wypełnienie woli Bożej w życiu Twoim i Małgosi, a także o światło Ducha Świętego i ulgę w cierpieniu dla Ciebie. Będę o Tobie pamiętała w modlitwie, ale z przykrością cofam propozycję rozmowy z Tobą. Jeśli tak wpłynęłam na Ciebie, rezygnuję również z udzielania się na forum Nowenny Pompejańskiej.
              To jest mój ostatni komentarz. Z Panem Bogiem. +
              M.

            • Muzo, chcę abyś wiedziała, że mnie Twoje komentarze bardzo pomagają Ja też mam za sobą historię nieodwzajemnionej miłości i z własnego doświadczenia wiem, że zebranie o zainteresowanie drugiej osoby nie ma sensu. Zafiksowaniem na punkcie drugiego człowieka można sobie zrobić krzywdę. Pozdrawiam Cię Muzo i mam nadzieję do poczytania.

            • Muzo, nie oceniam Twojego komentarza tylko napisałem że mocno mną zachwiał i wytrącił ze spokoju jaki już uzyskałem. Doceniam chęć Twojej pomocy i to że mam możliwość kontaktu, jednak w tamtej chwili Twój notabene bardzo pomocny dla wielu w moim przypadku wyrządził więcej złego niż dobrego. Naprawdę zastanawia mnie jedno. Z jednej strony czytam rady skierowane do mnie abym zapomniał i odpuścił a z drugiej na większość moich komentarzy dostaję radę abym zaczął żyć, wiec jak mogę zapomnieć i normalnie żyć skoro co chwila wracamy do początku?
              To że dużo komentuję to tylko dlatego że chcę wesprzeć autorów świadectw pocieszyć i dodać wiary i sił. Nie wiem dlaczego odbierasz że są one z rozpaczą. Wręcz przeciwnie od wielu dni jestem szczęśliwy i wszystko się układa. Bardzo dobrze też zauważyłaś że nikt z Was nie jest ani w mojej głowie ani w Małgosi.
              Bardzo dziękuję doceniam Twoje modlitwy. Na pewno przyczyniły się one do poprawy mojego samopoczucia za co z całego serca dziękuję.
              Po Twoich słowach także doszedłem do wniosku że będzie dla mnie lepiej jeśli zrezygnuję z komentowania bo odczuwam że moja osoba powoduje tu zamieszanie.
              Raz jeszcze dziękuję wszystkim za wszelkie modlitwy oraz polecam się na przyszłość.
              W szczególności dziękuję Tobie Muzo oraz też Ania
              Niech nas wszystkich Bóg błogosławi
              Z Bogiem

              PS
              mam do Ciebie Muzo ogromną prośbę, abyś z mojego powodu nie rezygnowała z udzielania się na forum bo Twoje komentarze dla wielu były i zapewne nadal są bardzo cenne. Dlatego jeśli zrezygnujesz z mojego powodu będzie to dla mnie bolesne, iż stałam się przyczyną utraty tak wartościowej osoby na forum.A ja odejdę w pokoju aby nie wprowadzać więcej zamętu.

              PS2
              Jeśli kogokolwiek w jakikolwiek sposób uraziłem, obraziłem lub zasmuciłem chciałbym bardzo szczerze za to przeprosić, gdyż nigdy nie miałem takowej intencji. A zwłaszcza Ciebie Muzo
              Przepraszam

            • Marcinie, przyjmuję przeprosiny, ale czuję, że to miejsce, to forum, nie jest dla mnie. Odchodzę nie z Twojego powodu tak konkretnie. Po prostu czuję, że moja obecność na forum i udzielanie się tutaj, nie jest dla mnie dobre. Ilekroć piszę i otwieram serce, wylewam łzy. Dlatego tak bardzo zależało mi na tym, aby ulżyć Tobie w cierpieniu.
              Z Panem Bogiem. +

            • Muzo mam bardzo podobne odczucia do Twoich. ilekroć ze szczerego serca chce komuś pomóc pocieszyć w więksozści przypadków odbija sie to na mnie.
              Co do Twojej pomocy bardzo doceniam i raz jeszcze dziekuję za całe okazane wsparcie zarówno to w komentarzach ale przede wszystkim w modlitwie.
              Widocznie tak miało być i taki był Boski plan abym jednak zaprzestał sie udzielać. Szkoda tylko tak wartościowej osoby jaką Ty jesteś bo na pewno wielu osobom mogłabyś pomóc.
              Nadal prosze wszystkich o modlitwę i niech nas wszystkich Bóg błogosławi

            • Jeżeli sobie tego nie życzysz, nie będę już pisałam komentarzy odnośnie sytuacji, która opisywałes. Właściwie napisałam już wszystko, co miałam do powiedzenia, a co zrobisz to już Twoja rzecz. Podobnie jak inni chciałam pomóc. Być może nie były to słowa, których oczekiwałes, ale były szczere.

            • Droga Muzo,
              Dobrze piszesz, tak madrze. Nie przestawaj.
              Prawda czesto ludzmi potrzasa i tak ma byc. Jesli potrzasnie to i zmieni myslenie i nastawienie. Tylko do tego niektorzy potrzebuja czasu. Czas rozwiazuje 90% naszych problemow.
              Ja dzis bede w Lagiewnikach 🙂
              ….Ach szkoda,ze sie nie spotkamy na kawe, fajnie byloby pogadac z kims zyciowo madrym. 🙂
              Pozdrawiam serdecznie

            • Dziękuję bardzo za dobre słowo. 🙂 Pomódlmy się za siebie nawzajem i mam nadzieję, że spotkamy się u Pana Boga. 🙂 Dobrego dnia, z Panem Bogiem. +:)

            • Muzo, dajesz tu wiele dobra. Ja dostałam tu od Ciebie wiele dobra i za to Ci dziękuję. Dziękuję za kulturę, klasę i takt . Dziekuje za piękne, madre komentarze. Dużo dobra Ci życzę.

            • Ja myślę że każdy ma swoją drogę. Gdyby ktoś mi powiedział kilka lat temu „nie walcz o niego bo nie warto żebrać o miłość” dodaloby to więcej cierpień do mojego serca… Ja walczyłam, nic z tego póki co nie wyszło… Czy żałuję? Za wcześnie na rachunek zysków i strat, zostawiam to Bogu. Ale piękne jest to ze nikt mi tej trudnej drogi i jej owoców nie odbierze, bo to co wiem to to że WYBIERALAM W ZGODZIE ZE SWOIM SERCEM. I nie chodzi o uczucia tylko o głębię serca… Jakby mi ktoś powiedział „idź umów się z kimś innym” jakże bym mogła?. Byłam w zgodzie ze sobą, ludzie tego nie rozumieli, ale nie musieli rozumieć mojej miłości, chociaż często ich oceny bolały. I jeśli spojrzymy na życie poprzez sukcesy „udało mi się w związku, mam żonę, męża, dzieci” to ja absolutnie przegralam… Ale może jednak wygrałam? Może kiedyś się dowiem ze moje modlitwy Mu pomogły? Może tak właśnie miało być, miałam przejść przez pustynię żeby moje serce się zmieniło, stało się bardziej czułe i kochające? Może te wszystkie cierpienia po coś. Rozwój to jest droga, nie da się od razu dojść do doskonałości (nie idealu ale doskonałości chrześcijańskiej). Tak sobie myślę. Ja rozumiem Marcina, co może przeżywać. rozumiem też Was dziewczyny ze chcialyscie dobrze, chcialyscie oszczędzić Marcinowi cierpień. Ale każdy ma inną historie… Myślę też ze mimo wszystko każdy może napisać co sądzi o ile robi to w kulturalny i pełen szacunku sposób, co Muza uczyniła. Ale trzeba z reguły przejść jakaś drogę żeby umieć patrzeć na pewne rzeczy z dystansem i pewne rzeczy wypowiedziane za wcześnie mogą bardzo boleć… Prawdziwe zmiany są na modlitwie gdzie Bóg zna nasze serca i je przed Nim otwieramy… On sam może działać a u Każdego działa inaczej. Sądzę Marcinie ze masz teraz bardzo trudny czas ale PIEKNY CZAS rozwoju, rozwitania dojrzałości i zobaczysz że gdy go już przejdziesz będziesz wdzięczny Panu Bogu ze tak wyboistymi ścieżkami Cie poprowadził. Wydaje mi się ze jak czytam twoje komentarze to widzę twój rozwój, Twoje wypowiedzi są coraz bardziej pełne zaufania dobremu Bogu, można się tego uczyć od Ciebie..

            • Miałem nie wstawiać już żadnego komentarza, ale nie mogę nie zabrać głosu po przeczytaniu Twojego. Cudownie to wszystko ujęłaś. Każdy z nas ma inną drogę do Boga i z Bogiem. Najwazniejsze to co napisałaś iść za głosem serca. Napisałaś też coś co wywołało łzy w moich oczach. O moim rozwoju. To prawdą cały czas przechodzę przemianę i całkowicie oddałem sprawę Bogu a to że nadał wierzę to właśnie dlatego że tak bezgranicznie zaufałem Bogu że tak ma być. Kazdego dnia dziękuję Bogu za ten krzyż bo zmienia mnie on każdego dnia i każdego dnia czuję się silniejszy i bardziej dojrzały. A komentując Twoja sytuację to tylko Ty wiesz ale ja uważam że wygrałaś bo na pewno jesteś bliżej Boga a co wazniejsze nie żałujesz tej wyboistej drogi przez którą Cię poprowadził.
              Bardzo serdecznie Cie pozdrawiam i polecam Bogu.
              Raz jeszcze bardzo dziękuję za Twój komentarz. A jeśli choć jedna osoba dostrzegła moją przemianę to oznacza że już wygrałem.
              DZIĘKUJĘ

  • Aniu jestem tu od niedawna i śledzę kometarze.Zauważyłam,że bardzo się przejełaś osobą Marcina K.
    Zastanawiam się jaki jest cel tych wpisów od Ciebie dla Marcina?

  • Witam Cię Aniu od niedawna jestem na stronie i śledzę komentarze.Zauwazyłam, że bardzo się przejełaś osobą Marcina K. Zastanawiam się czemu mają służyć te komentarze.?

    • Cel byl jeden – ustrzec czlowieka przed błędem, ktory sama popełniłam. Chciałam zwyczajnie pomóc, pokazać, że parcie do związku wbrew woli drugiej osoby nie ma sensu.

  • Moi kochani na pozegnanie chciałem raz jeszcze wszystkim podziekowac za każdy komentarz bp każdy jest cenny. Jeden wapiera drugi podcina skrzydła ale z każdego wyniosłem coś dla siebie.
    Każdego kogo urazilem przepraszam a w szczególności Muze. Wiem chcialas dobrze doceniam. Jednak każdemu potrzebna jest inna pomoc. Jednym wstrzas innym przytulenie. Każdy nas jest ma imnym etapie zycia i nawet z pozoru podobne sytuacje sa inne bo inni sa ludzie. Dziekuje takze Tobie Aniu za Twoja pomoc. Kocham Twoj komentarz bardzo wiele dla mnie znaczy.

    Na koniec chcę napisać zaszła we mnie ogromna zmiana i jedyne czego potrzebuje to Boga i Waszej modlitwy. A za to co mnie spotkalo dziekuje Bogu każdego dnia bo dzieki temu zdozumialem ze stałem sie dobrym wartosciowym czlowiekiem zyjacym zgosnie z zaaasami Boga.

    Szczęść Boze

    • MarcinK, jeśli kiedyś zmienisz zdanie i znowu zaczniesz udzielać się na forum – uciesze się bardzo 🙂 póki co życzę Ci wspaniałego odkrywania siebie w obecności naszego Pana, niech Cię Duch święty prowadzi a Matka Boża okrywa swoim płaszczem. Niech dary Boże w Tobie rozkwitna w całej pełni. Pozdrowienia Dla Ciebie

  • Muzo, nie wiem, czy tu jeszcze zajrzysz. Chcę żebyś wiedziała, że jesteś wzorem klasy, taktu i kultury. Nawet jeżeli Twoje komentarze nie pomogły głównemu adresatowi, bądź pewna, że pomogły innym, np. mnie. Nikogo też intencjonalnie nie skrzywdziłaś. Jeżeli pisanie tu odbija się na Tobie negatywnie, podejmij decyzję najlepszą dla Ciebie. Wiedz, że dajesz tu bardzo wiele dobrego i za to Ci dziękuję.

  • Marcin, nie chciałam Cię intencjonalnie skrzywdzić swoimi komentarzami. Życzę Ci wiele dobra. Nikt z nas nie wie, jak potoczą się Twoje losy i nikt z nas nie napisze Ci – będzie tak albo tak. Chciałam tylko (i inni forumowicze też) przekazać Ci, abyś nie zamykał się w swoim pomyśle na Twoją przyszłość. Bądź otwarty na życie. Wiedz, że nikt z nas nie życzy Ci źle, choć nie każdy potrafi pisać delikatnie. Życzę Ci dobrych ludzi w realu, którzy będą dla Ciebie konkretnym wsparciem.

    • Też Anno, poraz kolejny Twoja mania udzielania „dobrych rad” zwłaszcza osobom zranionych w sprawach sercowych ,ale i nie tylko,zbiera swoje żniwo odchodzą osoby wartościowe z tego forum. Ile to już razem tych osób w tym roku? po owocach poznaje się drzewo. Upatrujesz sobie ofiare i „krążysz ” za nią pod każdym świadectwem . Tym razem Marcin padł ofiarą . Kiedy do Ciebie dotrze nie jesteś Bogiem . Czas i miejsce zrozumienia pewnych rzeczy zależy wyłącznie od Boga. Nawet w kulturalny sposób można kogoś ranić . Nie docierają do ciebie prośby typu zostaw tą sprawę ,odpuść itp.Doprowadzasz osoby do takiego stanu ,że każdy ma dość.Stań w prawdzie , przeanalizuj swoje wypowiedzi i wyciągnij wnioski co do swojej osoby. Co z tego ,że nie upierasz się w modlitwie o miłość konkretnej osoby jak jednocześnie jesteś zniewolona tym forum. Jak również zniewalasz się upierając i próbując przekonać innych do swoich teori i swoich racji zwłaszcza osoby poranione. Nie żebrzesz o miłość konkretnej osoby za to żebrzesz o to ,aby inni zwrócili na Ciebie uwagę . Chcesz sobie udowodnić jak mądrze postępujesz a tak naprawdę tego mądrego kapłana i psychologa potrzebujesz Ty sama a nie Marcin.

      Cytuje Anetę”Witam Cię Aniu od niedawna jestem na stronie i śledzę komentarze.Zauwazyłam, że bardzo się przejełaś osobą Marcina K. Zastanawiam się czemu mają służyć te komentarze.?” Osoba ,która od niedawna jest na forum a już zauważa Twoją skłonność do „śledzenia” tym razem Marcina. Ta osoba nie ma pojęcia ,że motywem Twoich komentarzy jesteś Ty sama a Marcin tylko ofiarą.
      Choć już zrezygnowałam z tego forum przez Twoją i Eni osobę . To stwierdziłam ,że może ostatni raz spróbuje Ci ukazać jak zafałszowany masz obraz swojej „wolności”

      • Meno robisz w stosunku do mojej osoby dokładnie to, co zarzucasz mi w stosunku do innych. Nikt Ciebie ani Marcina stąd nie wyrzuca więc nie zrzucaj winy za swoją decyzję na mnie. Chcesz – komentujesz, chcesz – nie komentujesz. Miejsce jest dla każdego, dla Ciebie i Marcina też. Proste.

      • Meno, zadziwiająco łatwo przychodzi Ci wydawanie sądów i podlewanie tego religijnym sosem. Na wiele spraw patrzę inaczej niż Ty i mam do tego prawo. Zachęcam do rozwagi. Wiem z własnego doświadczenia, że nie ma sensu upierać się przy swoim pomyśle, bo to przynosi ogromny ból. Marcin jest dorosły i z naszymi wpisami zrobi co będzie chciał. Ty także jesteś dorosła i zrobisz co będziesz chciała, ale nie zrzucaj na mnie swojej decyzji, bo na to sobie nie pozwolę.

      • Meno, poróżniłyśmy się w marcu. Wtedy było kilka dyskusji o obostrzeniach sanitarnych, problemach finansowych, dyskusja na temat zbiórki pieniężnej i od tego czasu reagujesz na mnie alergią. Cóż, mamy różne zdania na te tematy, ale to nie oznacza, że nie możemy funkcjonować na forum niezależnie od siebie. Powtórzę – nikt stąd ani Ciebie ani Marcina nie wyrzuca. Jeszcze pół roku temu, pomimo dzielących nas różnic potrafiłyśmy rozmawiać.

      • Też już nie komentuję, tylko raczej podczytuję świadectwa. Mena napisała prawdę. Aniu Ty tego naprawdę nie widzisz? Piszesz ciągle o tych wartościowych osobach z forum, które odeszły, ale oni przestali pisać właśnie z powodu takich burz na forum, w których Ty zawsze brałaś udział. Zawsze stawiasz się w roli doradcy, choć wybacz, ale nikt Cię nie pyta o zdanie. To samo z Marcinem, gdzie coś napisał, Ty zaraz te porady. Jak ktoś nie prosi Cię o radę, to jej nie udzielaj, bo można wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Ludzie się różnią, a Ty chcesz koniecznie, żeby wszyscy się z Tobą zgadzali, tak to właśnie wygląda z boku. Jak były plusy i minusy, to ludzie właśnie minusowali Twoje wypowiedzi, nie dlatego jak twierdzilaś, że pisałaś je Ty, ale właśnie z nadmiaru tych „dobrych” rad. Przykre to, ale prawdziwe.

        • Witajcie!
          Jestem po raz pierwszy na tym forum jako komentatorka ale czytam świadectwa i komentarze po nimi. Zwróciłam uwagę na sprawę Marcina K. i wszystkie komentarze, które pojawiły się gdy Marcin cokolwiek napisał. Byłam kiedyś w podobnej sytuacji, co Marcin i naprawdę rozumiem jego cierpienie, zagubienie i szukanie pomocy i wsparcia. Rozumiem też porady innych ludzi, skierowane do Marcina, aby się zastanowił nad sobą i zmienił nastawienie do sytuacji. Każdy z was pewnie chce dobrze.
          Marcinie, będę modlić się za Ciebie, aby stało się to, co najlepsze dla Ciebie i Małgosi, i w ogóle o dobro i mądrość, światło duchowe dla Ciebie i aby Bóg ulżył w Twoim cierpieniu. Rzeczywiście może lepiej będzie, jeśli nie będziesz na forum, bo czytanie takich komentarzy może boleć. Módl się o rozpoznanie i zaakceptowanie woli Pana Boga. Życzę wszelkiego dobra dla Ciebie i dla tej Małgosi.
          Wszystkie dziewczyny bardzo ładnie napisałyście wiele razy do Marcina. Jesteście mądre i bardzo kulturalne osoby. Ty także też Ania. Ale w ogóle jest na forum tak, że gdy pojawia się osoba, która modli się o powrót miłości albo o miłość konkretnej osoby i pisze takie słowa do was, to zaraz znajdą się ciocie dobra rada i wręcz stalking uprawiają! Po co to robicie? Zwłaszcza Ania, bo od kilku miesięcy gdzie Marcin, tam Ania, i nie tylko w tym przypadku tak jest. Tak jest od miesięcy. Musi to Ciebie Aniu ta sprawa bardzo boleć, skoro tak bardzo śledzisz takie wpisy i świadectwa i praktycznie za każdym razem komentujesz i pouczasz. Chcesz kogoś ustrzec to ok, ale czy Ty naprawdę nie masz innych zajęć? Mam takie wrażenie że siedzisz ciągle w internecie przed komputerem i jesteś od forum uzależnieniona i tylko czekasz na komentarze i świadectwa. Nie to że czepiam się do Ciebie, ale coś mnie niepokoi w twoim zachowaniu. Tylko jeden raz skomentuje tutaj i więcej nie będę ale proszę się zastanow Ania. Wy też, co ciągle coś wypisujecie na forum, chodzi o te najbardziej aktywne osoby że taka intencja nie ma sensu. Ja też kiedyś napisałam z innego maila i dostałam po głowie i się załamałam. Więc wolę czytać i się modlić.

      • mena Ty masz poważne problemy ze sobą. I nie wyżywaj się na innych.
        Niech Ci Bóg błogosławi i Cię strzeże i Twoją rodzinę

  • Przepraszam za długi komentarz.
    
    Moi Kochani. Miałem nie komentować ale dostałem powiadomienie o kolejnych komentarzach pod tym świadectwem więc zajrzałem i co widzę? Dalsza dyskusja między innymi o mojej osobie.
    Dlatego zwracam się do Was wszystkich z ogromną prośbą.

    Proszę nie kontynuujmy dalej tej dyskusji i nie starajmy się na siłę kogoś pouczać dawać dobre rady bo to wszytko co uważamy za dobre jest dobre według nas a nie koniecznie musi być dobre i właściwe dla kogoś innego. Pamiętajmy, że każdy z nas jest tu z innego powodu. Jedni tak jak ja na początku aby odnaleźć światełko w tunelu dla siebie a teraz aby dawać takie światełko innym. Każdy z nas jest inny i jedni potrzebują terapii wstrząsowej aby się opamiętać u wyjść ze złudzeń a inni Matczynego przytulenia. Co jest lepsze nie wiem ale patrząc na Naszą Mateczkę Maryję Ona częściej przytulała aby ukoić łzy i smutek.

    Bardzo też mi jest szkoda osób piszących świadectwa, które pod swoim świadectwem widzą dyskusję nie dotyczącą ich a osób obcych, które w dodatku się sprzeczają. Z tego miejsca chciałbym bardzo przeprosić Renatę pod którym świadectwem umieściłem komentarz który wywołał tak wielką dyskusję. Myślę, że nie tego Renata oczekiwała.

    Bardzo wiele się we mnie zmieniło od pierwszego świadectwa, dziękuję wszystkim za wsparcie i za wszelkie próby otworzenia oczu. Przede wszystkim Muzie, która włożyła ogrom serca w swój komentarz i jestem pewny że chciała dobrze, chciała mnie ustrzec od złamania i naprawdę to doceniam.

    Też Ania także na pewno nie miała nigdy złych intencji a tylko dobre i także dziękuję za chęć pomocy.

    Dziękuję także Kocham za inne spojrzenie na moją sytuację. Twój komentarz dał mi wiele, gdyż jako pierwsza dostrzegłaś moją ciężką pracę nad sobą. Dziękuję

    Także Tobie Aneta dziękuję za Twój komentarz i spojrzenie na mnie od innej strony

    Mena oraz Ines, Dziękuję za zajęcie Waszego stanowiska w dyskusji i za wasze wsparcie.

    Ale UWAGA!!!!
    Tu nie chodzi o mnie a chodzi o Renatę to Jej świadectwo i to Jej powinny być poświęcone komentarze.

    Na koniec bardzo Was proszę zastanówmy się wszyscy choć jeden raz zanim coś napiszemy i skomentujemy. Nie obrażajmy się a kochajmy. Czy Jezus chciałby czytać takie komentarze? Wyobraźmy sobie Chrystusa leżącego pod pręgierzem biczowanego. A kto Go biczuje? My? My Go biczujemy takim zachowanie i takimi komentarzami? Czy naprawdę tego chcemy?

    Kochajmy się wspierajmy się a nie rańmy!!!!

    Jest bardzo trudny okres pandemii nie wystarczy już nam tego złego? Proszę wybaczmy sobie wszyscy i nie rańmy!!! Wspierajmy i łączmy a nie dzielmy. Wystarczy już ran bólu i cierpienia jakie zadaliśmy Jezusowi mimo tego że tak bardzo nas kochał i nadal kocha!!!
    Dlatego raz jeszcze przepraszam wszystkich których uraziłem i proszę o wybaczenie.
    Ja wybaczam wszystkim nie mam do nikogo żalu o żaden komentarz bo wiem że każdy był w dobrej wierze.

    Pomodlę się za Was wszystkich o ukojenie naszych serc i także proszę o modlitwę za mnie.

    Wszystkich którzy się o mnie martwią chcę uspokoić, że jest dobrze odnalazłem siebie, odnalazłem Boga i odnalazłem spokój swojego serca i duszy. Wiem, że Bóg nie da nie zranić i zawsze jak potrzebuję pomocy czuję Jego wsparcie w dźwiganiu mojego krzyża.

    Bardzo także przepraszam Ciebie Małgosiu, za to że wciągnąłem Cie w taką sytuację i dyskusję. I niech Bóg zawsze będzie miał Cie w swojej opiece i błogosławi. Da szczęście i radość życia bo zasługujesz na to jak nikt. Zawsze będziesz obecna w moich modlitwach abyś podążała drogami Boskimi bo tylko te drogi mają sens w naszym życiu.

    • I jeszcze jedno. Dzięki modlitwie otrzymałem ogromną łaskę spokoju i Bóg dał mi wewnętrzne natchnienie, że będzie dobrze w co bezgranicznie wierzę. I za to dziękuję Bogu każdego dnia, za ten spokój i radość z życia.

  • >

    Zapisz się na nasz biuletyn i otrzymuj comiesięczne wiadomości w temacie nowenny pompejańskiej!