Ola: Upragniony synek

Kiedy dowiedziałam się że jestem w ciąży – zaniemówiłam ze szczęścia. Tyle lat starań, poronienie. A tu nagle, bez pomocy lekarza, bez leków, tak nieoczekiwanie jest! Udało się:-) Radość ogromna. Jednak ok 18 tc podczas wizyty u lekarza mój świat się zatrzymał… Diagnoza – wodogłowie. I to już bardzo zaawansowane. Mój lekarz dał mi 5% szans na urodzenie zdrowego dziecka, o ile w ogóle się Ono urodzi… Dostałam skierowanie do szpitala, jednak lekarze rozkładali ręce. Nawet namawiali do dokonania terminacji ciąży, co w ogóle nie wchodziło w grę. Nie chciałam o tym słyszeć. Tamtego dnia gdy usłyszałam diagnozę wzięłam do ręki różaniec i postanowiłam poprzez nowennę pompejańską zawierzyć moje dzieciątko i siebie Maryi. O nowennie słyszałam już wcześniej ale pomimo takiej wewnętrznej chęci odmówienia tej modlitwy, uważałam że nie dam rady. Ale tamtego wieczora nie myślałam o tym. Ze łzami w oczach prosiłam Maryje by nam pomogła. I tak się stało. Udało mi się umówić na wizytę do profesora pracującego w ICZMP w Łodzi, który potrafił mi pomóc. Przyjął mnie do siebie na oddział. Po kilku dniach podczas zabiegu wewnątrzmacicznego dzieciątku został założony shunt który odbarczył poszerzone komory w mózgu. Do końca ciąży byłam już pod opieką tego profesora i lekarzy z ICZMP. Odmawiając nowennę pompejańską czułam niesamowity spokój. Po ukończeniu nowenny, po kilku dniach rozpoczęłam drugą. W tej samej intencji. I naprawdę czułam to wielkie wsparcie z góry. Wiedziałam, że Mateczka jest blisko mnie i chroni moje dzieciątko. I tak po trudnych okresie ciąży, przyszedł na świat mój upragniony, wyczekany i wymodlony synek. Urodził się z pewnymi problemami zdrowotnymi, ważąc niespełna 2 kg. Ale teraz pięknie przybiera na wadze a wodogłowie póki co się zatrzymało. Jesteśmy pod stałą opieką neurochirurga. Natomiast guzek który był na serduszku zniknął. Podczas kontroli po 3 miesiącach od urodzenia, gdy usłyszałam od kardiolog że z sercem wszystko dobrze, że nie ma żadnego guza – nie mogłam uwierzyć. Wiem, że wszystko to zawdzięczam Maryi. I jak tylko Maleństwo podrośnie, na pewno jeszcze będę odmawiać nowennę pompejańska nadal prosząc o wsparcie. Matuchno najukochańsza DZIĘKUJĘ

Cierpiący w czyśćcu potrzebują naszej pomocy, ponieważ sami

już nie mogą naprawić zła, które popełnili w czasie ziemskiego

życia. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy wspomagać ich modlitwą.

Koronka za dusze

w czyśćcu cierpiące

 

3.7 3 głosów
Oceń ten wpis

Nasze intencje modlitewne:

 
Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x
()
x